31.12.24, 01:24
Miałam dwa koty. Niestety, we wrześniu pożegnałam się z moją najukochańszą koteczką po 2,5-letnim leczeniu cukrzycy. 😢😭🥺 Zawsze miałam wrażenie, że koty jedynie się tolerują, ale spędziły razem 9 lat, więc może ich zażyłość była większa, niż mi się wydawało. Po miesiącu od pożegnania kocurek zaczął wydzierać sobie futro na szyi. Początkowo podejrzewano chorobę skóry lub alergię. Przeszedł kurację antybiotykową, otrzymał leki przeciwświądowe i sterydy, ale nie przyniosły one efektu. Dopiero po wprowadzeniu leków uspokajających zauważyłam poprawę. Rana się zagoiła, a futerko zaczęło odrastać. Weterynarz zasugerował, że koty nie lubią zmian, co może być przyczyną takiej reakcji. Nawet jak się nie za bardzo lubiły, to były jednak razem.

Teraz mam dylemat: czy zdecydować się na adopcję kociego towarzysza? Po odejściu koteczki byłam zdecydowana, że nie chcę adoptować innego kota, ale teraz zaczynam to poważnie rozważać. Nie mogę przecież wiecznie podawać kocurkowi leków uspokajających. Czy ktoś z Was podjął decyzję o adopcji w podobnej sytuacji?

Na zdjęciu mój smutny Feluś❤️
Obserwuj wątek
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Dokocenie 31.12.24, 01:40
      Trudno powiedzieć, czy dokocenie to dobry pomysł. To będzie kolejna zmiana i stres, ale może się dobrze skończy? Może spróbuj kota na próbę wziąć, jak zaiskrzy, to zostawisz.

      A czy on miał szansę pożegnać się z kotką, czy on nie wie, że ona już nie żyje?
      To nijak nie wpłynie na jego stan, tylko w celach zbierania informacji pytam.

      • aguha Re: Dokocenie 31.12.24, 01:54
        Jeździłam z koteczką przez ponad tydzień na kroplówki. Widać było, że Felek na widok stanu koteczki był zaniepokojony. Ostatnia noc była okropna. 😭 Nie miał możliwości pożegnania, ponieważ od weterynarza jechałam prosto do domu rodziców, żeby się tam pożegnać. Kocurek ma prawie 11 lat.
        • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 02:12
          dopiero teraz przeczytalam, ze ma 11lat, mlodziak to juz nie jest
          ale moze wlasnie jakis koci stateczny senior?

          ogromnie Ci wspolczuje straty 😥
          my wiedzielismy, ze Kicia.Yoda (*) ma bilet tylko w jedna strone (serce, nadcisnienie, utrata wzroku) ostatnie dwa dni (sobota/niedziela) byly dla nas bardzo ciezkie, bardzo..
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Dokocenie 31.12.24, 02:21
          Może dlatego tak to przeżywa, bo zniknęła nagle i jej nie ma.
          Jak moja stara kotka umierała, to młode jej cały czas towarzyszyły, smutne okropnie były.
          Potem włożyłam ją do pudełka i one nad tym pudełkiem wszystkie długo stały. Jak zamknęłam, to się rozeszły po kątach i tylko spały do końca dnia, nic nie jadły. Przez kilka dni smutne były, mało jadły, tylko dużo spały i taka cisza w domu była, żadnego wariowania, skakania, biegania, gromadzenia się przy misce, jakby kotów nie było.
          Ale u mnie zostały cztery, a twój sam, to mu znacznie gorzej.

          • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 02:35
            nie zawsze umieranie kota ,(szczegolnie to powolne z bolem,) to jest dobry pomysl😔
            Kicia.Yoda (*) odeszla w domu, prosili zeby zabrac ja z lecznicy bo nie sa w stanie nic zrobic, a ona krzyczy i placze, ale jej smierc to byl jeden okrzyk, taki jak zawsze gdy sie budzila przetraszona

            w innych przypadkach nie mielismy mozliwosci pokazania smierci innym kotom
            • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 02:36
              * umieranie w domu
            • aguha Re: Dokocenie 31.12.24, 03:07
              Teraz z perspektywy czasu uważam, że nie jest to dobry pomysł. Ostatnia noc była męczarnią. Pusia leżała między miseczkami z wodą. Nie dała się przenieść i resztkami sił wracała. 😭Sama weterynarz przyznała, że to już była uporczywa terapia.
              • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 03:12
                Ty wiesz najlepiej, znasz Felka,nie jest tez najmlodszy 😔
          • aguha Re: Dokocenie 31.12.24, 02:42
            Przez pierwsze dni Felek szukał Pusi. Serce się kroiło na ten widok. 😭
            • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 03:03
              😥😢
      • eagle.eagle Re: Dokocenie 31.12.24, 15:11
        > A czy on miał szansę pożegnać się z kotką, czy on nie wie, że ona już nie żyje?>

        Ale że jak miał się z nią pożegnać?
        Moja kota umierała na oczach swojej siostry i drugiego kota, nie zauważyłam aby były tym jakoś zainteresowane.
    • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 02:07
      co do dokocenia to podstawowe pytanie, kto byl ta strona 'mniej zaangazowana' jesli kotka, to dokocenie powinno latwe, jesli Felus, to trudno wyrokowac, ale jesli jest 'na procach' to mozna to wykorzystac. Chyba lepiej by bylo gdyby byl to tez kocur (wg mojego doswiadczenia mniej 'zadziorni' od kotek - nawet po sterylkach tongue_out) i w podobnym wieku, ewentualnie niewiele mlodszy (ale nie mlodzik, zeby nie robila za duzo 'szumu' swoja 'osoba) i znajacy inne koty

      och, historii kociej tesknoty mam kilka sad
      Chester i jego brak Prosiaczek (*), ktory mial alergie na 'swiat', wszystko go uczulalo, od jedzenia po pylki, do tego najpewniej od urodzenia mial problem z nerkami, kazda jego nieobecnosc spowodowana pobytem w lecznicach, konczyla sie 'przytkaniem' Chestera, Prosiaczek (*) wracal z lecznicy, Chester jechal do lecznicy.
      Gdy odszedl Prosiaczek (*) - rak pecherza i w tym samym dniu ich kumpel Elvis(*) (chloniak), to Chester skonczyl na stole operacyjnym i 14 dni byl lecznicy

      Gdy Miszczu (*) nie wrocil do domu, mimo ze z zadnym z ferajnym jakos specjalnie blisko nie byl (bedac zreszta ojcem czesci ferajny), to przez dwa-trzy dni go szukali...

      Kicia.Yoda (*), jak wiadomo, dla niej kazdy kot byl wrogiem publicznym nr1, jak Miszczu (*) swoim urokiem tongue_out jak ulaskawil bylo troche lepiej ale nadal zaden kot nie mogl byc w jej poblizu. Jak zaczela niedomagac, stracila wzrok, zaczela tolerowac jednego kota, Buba, ktorego zreszta wczesniej , z pomoca Miszcz (*), jakos specjalnie nie tepila, Bubu w koci sposob szanowal granice Krolowej, a gdy odeszla tez zacal sie wylizywac, zrobil sie osowialy (przebadany - zdrowy), ba nawet przyniosil ulubiona walerianowa fretke Kici.Yody (*) na legowisko, gdzie Kicia.Yoda (*) spedzala wiekszosc dnia w ostatnich tygodniach zycia, to bylo rozdzierajace sad

      I ta sama Kicia.Yoda (*) lata temu, na swoj sposob przezyla odejscie jednej kotki, z ktora miala niezle starcie

      Mamy takiego jednego gagatka, Umpa Lumpa, syn Miszcza (*), to jest kot chwat wszystkich brat, z nikim nie ma zatargow, ma swoje fanki, ktore 'wychowal' i 'ukocil', jak ich matke zagryzl jakis kundel sad i nie bylo wyjscia jak zabrac Siostry B do domu, bo matka je jeszcze karmila i bez pomocy by na dworze po prostu umarly gdzies w krzakach. Umpa zyje na kredyt, urodzil z kiepskimi nerkami, nawet de Nesca nie dawala mu dlugiego zycia ale zyje, ma sie dobrze, tylko wlasnie, w kazdej chwili moze byc zle i nawet nie chcemy sobie wyobrazac co sie bedzie dzialo jak Umpa Lumpa pojedzie chory do lecznicy i tam umrze...

      Jesli slysze 'prawdy objawione', ze koty to takie nie socjalne zwierzeta i nie tworza wiezi z innymi kotami, to nie wiem czy sie smiac czy plakac z ignorancji 'znawcow'
      • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 02:16
        * prochach, nie procach
        i oczywiscie dr Neska
      • aguha Re: Dokocenie 31.12.24, 02:59

        >
        > Jesli slysze 'prawdy objawione', ze koty to takie nie socjalne zwierzeta i nie
        > tworza wiezi z innymi kotami, to nie wiem czy sie smiac czy plakac z ignorancj
        > i 'znawcow'
        >

        Jak czytam takie „mądrości” to mnie krew zalewa.
        Mysiulek, pamiętam Twoje wszystkie kocie historie.

        Felek był pierwszy, po roku pojawiła się Pusia i natychmiast rządziła. Jak coś się działo biegły w przeciwnym kierunku: Pusia leciała sprawdzić, a Felek uciekał, żeby się schować.

        Byłam przyzwyczajona na kociego rejwachu. Poza tym ostatnie lata miałam podporządkowane cukrzycy Pusi, a tu cisza i spokój. 😟😰😢

        • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 03:10
          wiem jak to jest😔

          Kicia.Yoda i Miszczu to byly dwa takie ludzkie koty, najbardziej z nami zwiazane, Miszczu byl moim najukochanszym kotem, choc krotko ale znalismy sie z widzenia dluzej i ta jego niespodziewana smierc..
      • alicia033 Re: Dokocenie 31.12.24, 06:52
        mysiulek08 napisała:

        > Jesli slysze 'prawdy objawione', ze koty to takie nie socjalne zwierzeta i nie tworza wiezi z innymi kotami, to nie wiem czy sie smiac czy plakac z ignorancji 'znawcow'
        >
        pozwolisz, że się pod tym podpiszę, mysiulku. Kiedyś, w innym życiu zajmowałam się doglądaniem takiej "dziko" żyjącej w mieście kociej gromady (sterylizacja, pomoc weterynaryjna, dokarmianie w razie potrzeby). Świetnie było było widać, że koty to absolutnie nie są samotnie krążące wolne elektrony. Kocie aliansesmile są niesamowite.
      • maleficent6 Re: Dokocenie 31.12.24, 21:32
        No ja ostatnio trafiłam na panią, która z namaszczeniem mi wyjaśniła, że nie, nie mogę zaadoptować kolejnego kota, bo kot to zwierzę terytorialne, jak kot patrzy na drugiego to przemoc, mobbing i koty wcale się nie lubią, nie tolerują, tylko ludziom się tak wydaje - a wszystko to, co robią jest formą przemocy jednego wobec drugiego 🤷
    • princesswhitewolf Re: Dokocenie 31.12.24, 02:15
      Jak wychodzacy kot i to dom a nie male mieszkanie to smialo.

      Jak nie wychodzacy,.11 lat i mieszkanie, no to jest ryzyko...i bylaby na nie.
    • alicia033 Re: Dokocenie 31.12.24, 07:09
      dopóki nie spróbujesz, to się nie przekonasz.
      Jestem za tym, żeby spróbować via jakiś dom tymczasowy, do którego, jeśli koty się nie dogadają, nowy lokator będzie mógł wrócić. Przy czym z kotami jest jak z ludźmi - nie wszystkie się ze soba polubią, więc o ile Feluś na nowego lokatora (doradzałabym młodą, około roczną kotkę), to gdyby ta pierwsza próba nie była udana spróbowałabym po kilku tygodniach jeszcze z innym kotem.
    • siedemkropek82 Re: Dokocenie 31.12.24, 08:37
      Ja po 9 miesiacach samotności mojej koteczki wzięłam kocurka.Kochaja się nad życie.Albo się pióra,kopia i boją albo śpią razem,myją się i bawią.Ja bym wzięła drugiego kota,zawsze to lepiej jak jest towarzysz niż sam jeden.
    • tilijka123 Re: Dokocenie 31.12.24, 09:02
      Kocurek musi przeżyć swoją żałobę. Myślę, że można próbować dokocenia ale do kota w tym, wieku lepszy będzie dorosły kot niż rozbrykany kociak, który będzie go męczył. Ewentualnie dwa młode koty.
      Rozważ zostanie domem tymczasowym. Jeśli koty się polubią możesz adoptować, jeśli kocurek będzie źle się czuł zwrócisz kota bez problemów. Fundacje też z reguły znają charaktery swoich zwierzaków i pomogą Ci dobrać właściwe zwierzę.
      • jottka Re: Dokocenie 31.12.24, 13:24
        fakt, że ciężko coś sensownie doradzić, ale rzeczywiście można spróbować przez sensowne fundacje, tj. zrozumieją sytuację, a nie będą chciały za wszelką cenę wypchnąć zwierzaka. Feluś może zaakceptować malucha albo spokojną koteczkę, bałabym się kocura, bo jednak może dojść do walk o teren (niekoniecznie w formie darcia futra, wystarczy, że nowo przybyły będzie go zastraszał). ja w sumie z przypadku wzięłam malucha do dwóch starszych kocic po odejściu szefa stadka - i wszystko wyszło inaczej niż się spodziewałam. czułą opiekunką została pozornie asocjalna kocica, bojowa rezydentka omijała przerażona dłuższy czas To Straszne Małe Cuś, finalnie wszyscy się dogadali. może byś spróbowała porozmawiać z fundacjami, czy mogliby ci jakieś kocisko zaproponować (i obiecać np., że jak nie wyjdzie, to odwieziesz z wyprawką czy coś).
        • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 15:16
          spokojną koteczkę, bałabym się kocura, bo jednak może dojść do walk o teren (niekoniecznie w formie darcia futra, wystarczy, że nowo przybyły będzie go zastraszał)

          z tym pozwole sie nie zgodzic wink
          mam zupelnie inne doswiadczenia, zawsze ale zawsze wszelki ferment, klotnie, bojki, zastraszania prowokuja u nas kotki
          kocury sa spokojne, stateczne i dogaduja sie swietnie, gdyby nie te 'baby'
          • jottka Re: Dokocenie 31.12.24, 15:41
            bójki to tak, u mnie największy zakapior to najmniejsza koteczka, małe, a potwornie dożarte i wprawne w łapachsmile ale jak chodzi o dodawanie nowego członka stada, to małopolskie kocury nie lubią konkurencji, nawet mocno nieletniej. nie wiem w sumie, gdzie mieszka Feluśsmile
            • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 17:35
              to widac czilijskie krzakowce inne sa, zupelnie nie macho tongue_out nowo wstepujacymi do domu zawsze opiekowaly sie wlasnie kocury, nawet tymi maluchami od zagryzionej kotki, matkowal im ferajnowy cappo di tutti capo
            • ardzuna Re: Dokocenie 31.12.24, 18:44
              jottka napisała:

              > bójki to tak, u mnie największy zakapior to najmniejsza koteczka, małe, a potwo
              > rnie dożarte i wprawne w łapachsmile ale jak chodzi o dodawanie nowego członka sta
              > da, to małopolskie kocury nie lubią konkurencji,

              Na szczęście większość kotów do adopcji nie jest kocurami, tylko kastratami.
              • mysiulek08 Re: Dokocenie 31.12.24, 19:32
                kocur jako kot-facet wink
        • maleficent6 Re: Dokocenie 31.12.24, 21:28
          Fundacja? Na próbę? Powodzenia 😄
          Koty kastraty są znacznie bardziej ugodowe od kotek, zazwyczaj.
          • jottka Re: Dokocenie 31.12.24, 21:55
            sama tak swego czasu robiłam, da się znaleźć rozsądnych ludzi.
            • maleficent6 Re: Dokocenie 31.12.24, 22:18
              Da się, tylko to wymaga dość sporej determinacji.
    • swiecaca Re: Dokocenie 31.12.24, 16:10
      Moja niemłoda już kotka bardzo przeżyła odejście drugiej. Myślałam że ucieszy się z towarzystwa i po jakimś czasie wzięłam na próbę innego kota, ale jednak stres rezydentki był ogromny i zdecydowaliśmy się go nie przedłużać. Pozostanie jedynaczką.
    • ardzuna Re: Dokocenie 31.12.24, 18:45
      aguha napisała:

      > Miałam dwa koty. Niestety, we wrześniu pożegnałam się z moją najukochańszą kote
      > czką po 2,5-letnim leczeniu cukrzycy. 😢😭🥺

      sad

      Zawsze miałam wrażenie, że koty je
      > dynie się tolerują, ale spędziły razem 9 lat, więc może ich zażyłość była więks
      > za, niż mi się wydawało.

      U kotów już siedzenie w jednym pokoju oznacza spędzanie ze sobą czasu. Dokociłabym, ale kotem minimum 3-letnim, który nie ma charakteru jedynaka (w fundacji/schronisku ci powiedzą). Wprowadzając kora zgodnie z zasadą izolacji z socjalizacją.
    • aguha Re: Dokocenie 03.01.25, 09:14
      Dzięki za rady. Dam sobie jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji. W końcu to jest zobowiązanie na długie lata.

      Z domem tymczasowym to jest dobry pomysł. Znam wolontariuszy z miejscowego schroniska. Podpytam, co zrobić, żeby nie skrzywdzić mojego Felusia i jednocześnie kota, którego mogłabym przyjąć w ramach domu tymczasowego. Sylwester był jeszcze na lekach uspakajających, a po nowym roku zgodnie z decyzją weterynarza odstawiłam. Feluś odzyskał wczoraj już trochę werwy, zaczął nawet trochę rozrabiać. Żeby nie zapeszyć, na razie nie rozdrapuje sobie futerka.
      • aguha Re: Dokocenie 03.01.25, 09:26
        Feluś wreszcie się ożywił trochę, bo ten spokój po lekach był dla mnie okropnie niepokojący.
      • ardzuna Re: Dokocenie 03.01.25, 22:51
        aguha napisała:

        > Z domem tymczasowym to jest dobry pomysł. Znam wolontariuszy z miejscowego schr
        > oniska. Podpytam, co zrobić.

        Dobry pomysł.
        • yenna_m Re: Dokocenie 04.01.25, 09:43
          Dobry, pod warunkiem, że w razie, gdyby był problem z rezydentem, kot będzie mogł zostać odebrany.
          • ardzuna Re: Dokocenie 04.01.25, 11:17
            yenna_m napisała:

            > Dobry, pod warunkiem, że w razie, gdyby był problem z rezydentem, kot będzie mo
            > gł zostać odebrany.

            Tak, przy czym nie natychmiast, tylko po próbie ułożenia kocich stosunków. Czasem koty potrzebują trochę czasu, a później jest już dobrze.
            • yenna_m Re: Dokocenie 04.01.25, 13:34
              Tak, to prawda. Każde dokocenie to proces, ktory trochę trwa.
    • yenna_m Re: Dokocenie 03.01.25, 10:19
      Kotka ma depresję.

      Niestety, nie jest powiedziane, że nowy kot nie poglębi problemu. Bo to nowy kot a nie ten, ktory odszedł.

      Dokocenie kociakiem jest ryzykowne bo kociak moze dręczyc seniora.
      Dokocenie starszym kotem jest ryzykowne, bo starsze koty mogą sie nie dogadać (jeśli brac kota to takiego, ktory jest otwarty, akceptuje i zna inne koty, żył w duzym stadzie i dobrze sobie w nim radził).

      I oboeiązkowo socjalizacja z izolacją, z feromonami w kontakciebi lekami wyciszającymi na ten czas u rezydenta, aby proces wprowadzenia kota przebiegł jak najmniej boleśnie.
    • profes79 Re: Dokocenie 04.01.25, 09:48
      To trochę zależy. ZNajoma miała dwa koty z mniej więcej 6-8 lat różnicy wieku; po wyprowadzce rodziców z młodszym kotem starszy wyraźnie odżył (o ile można tak mówić w przypadku kota, któremu stuknęło 16 lat) bo ma mieszkanie dla siebie, bez konieczności użerania się z bardzo aktywnym i dominującym młodszym kotem.
      • ardzuna Re: Dokocenie 04.01.25, 11:21
        Dlatego nie każde dokocenie jest odpowiednie i część tu odradzała dokacanie młodym kotem lub kociakiem. Koty szaleją do ok. 2-3 lat, więc do kota 3+ lepiej brać drugiego kota niebędącego typowym jedynakiem i w tym samym wieku, mniej więcej podobnego temperamentem. Jeżeli kot lubi kocie męskie zabawy, to drugi, który też je lubi, będzie akurat. Jeżeli jest spokojny, drugi też powinien być spokojny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka