tomsenior
06.05.06, 14:56
Nie mieszkamy w kraju i z tego powodu zaprosilismy tesciowa(matke mojej zony)
zeby do nas przyjechala i moze troszke pomogla z dziecmi, ugotowala cos
dobrego i tak ogolnie zeby bylo weselej.A tu po 4 dniach zaczelo sie k..wa
pieklo.Krytykowanie wszystkiego poczawszy od brzydkich ogrodkow u
sasiadow,ptasich gownach w parku,ze zle wychowujemy corke,ze ja pomagam
odrabiac lekcje corce na tarasie zamiast w mieszkaniu,ze wnusi sie krzywda
dzieje , bo nie robimy jej pierogow z truskawkami i ze co rano nie ma
wyprasowanego mundurka do szkoly, ze moja zona jest gruba i musi schudnac bo
to wstyd zeby tak wygladala itp.Chodzi mi o to jak do ch.ja walca mozna do
kogos przyjechac w odwiedziny i probowac bezczelnie wszystko zmienic? To jest
chyba nie normalne,wiedzialem ze ona lubi duzo gadac , ale tym razem przeszla
sama siebie a na dodatek nie odzywa sie do mnie i probuje zrobic taka
atmosfere zebym ja sie czul jak piate kolo u wozu we wlasnym domu.Jest u nas
dopiero 9 dni a juz wszyscy mamy jej dosyc.Najwazniejszego zapomnialem ,ze
szantazuje nas tekstem:"jak bym mogla to wrocilabym do Polski w tej chwili" a
wczoraj moja zona juz nie wytrzymala i powiedziala jej: "to wracaj,nawet
przyspiesze ci bilet na wyjazd" ,po tym tekscie tesciowa nie odzywa sie do
mojej zony tez.To tylko namiastka tego wszystkiego co naprawde sie dzieje a
tu jeszcze miesiac tego syfu.Jak traktowac tesciowa bo juz malo brakuje a
opier..le ja tak ze jej buty pospadaja,chociaz boje sie ze jeszcze dostanie
zawalu.Jezeli macie jakies rady z wlasnego doswiadczenia to bardzo prosze o
nie i dziekuje.