rolling_stone
13.11.06, 20:42
Dear all,
czasem zdarza sie, ze macie ochote poderwac tzw. intelektualistke.
zacznijmy od tego, ze co druga sucz majaca dobre oceny na studiach ma sie za
intelektualistke. ponadto jakies 80% babek na wydzialach humanistycznych,
tracacych czas na analize strukturalistycznej teorii narracji, antropologie a
la malinowski i inne smieci, uwaza sie wybitne indywidua.
anyway, ilosc przeczytanych tomow nie przeklada sie na jakosc myslenia (wbrew
temu, co mowi prof.e.ch.-d.). indywiduum wybitne stara sie podkreslic swoja
wybitnosc jeszcze bardziej. jak? wymyslajac sobie INNE hobby, czytajac INNE
ksiazki, sluchajac INNEJ muzyki, ogladajac INNE filmy. inne niz wiekszosc
populacji, rzecz jasna. nie ma nic zlego w innych, wyrafinowanych gustach, o
ile nie jest to czescia lansu.
niezaleznie od tego, czy 'wybitnosc' jest autentyczna, czy nie,
intelektualistke nalezy zaskoczyc pooranym jak twarz micka jaggera zyciorysem
oraz unikalnymi kontrastami. cos musi sie w waszym image'u nie zgadzac.
nie mozecie bycie kolejnym gogusiem w wyciagnietym swetrze cytujacym
wittgensteina- bo babke zemdli. musicie polaczyc faceta typu brusque z
marzycielem.
murarz z wyrzebiona klata uwielbiajacy elfriede jelinek. albo doktor
socjologii milosnik vale tudo (cos a la andrzej bryl- dla wtajemniczonych).
pamietajcie- podstawowa zasada jest SLUCHAC. intelektualistka oczekuje
aprobaty. raz na 10 zdan nalezy sie z nia nie zgodzic (inaczej uzna was za
cieple kluchy).
komplementy- 'intelektualistki' sa wyczulone na komplementy w ironicznym
sensie slowa. czesto traktuja je jako tani sposob zaciagniecia ich do lozka.
reszta w nastepnych odcinkach.