Dodaj do ulubionych

Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć...

26.11.06, 13:57
... mojego męża. Zrozumieć, albo mi otworzyć oczy, albo przetłumaczyć jego
zachowanie... Jesteśmy 3 lata po ślubie, mamy 2,5 letniego synka. Przed
ślubem byliśmy ze sobą 2 lata. Od jakiegoś czasu w moim małżeństwie "coś"
szwankuje. Już od jakichś trzech miesięcy mąż zachowuje się "dziwnie", tzn.
inaczej, niż zwykle. Ciągle mu coś nie pasuje, albo jest zmęczony, albo
przepracowany, albo musi odpocząć, albo ogląda film, albo robi coś przy
kompie, albo, albo, albo... Dla mnie nie ma czasu. Oczywiście rozmawiamy, ale
inicjatywa zawsze wychodzi ode mnie, a i tak zazwyczaj te "rozmowy" konczą
się kłótnią, bo wciąż cos robię lub mówię nie tak. No nic, myślałam sobie, że
może ma cięższy okres w pracy, może coś go gnębi, a jest typem, który, gdy ma
problem, nie chce rozmawiać - musi - jak to mówi, sam go rozwiązać. No dobra,
ok, szanuję to. Nie dopytywałam, nie marudziłam, czekałam, aż przejdzie... Aż
tu któregoś pięknego piątku (jakieś trzy tyg. temu)mój mąż oświadcza, że
idzie z kolegami na piwo - była jakaś 17:00 może. No dobra, ok. Jeszcze tylko
zapytałam, czy dlugo będzie. On mi na to, ze "raczej" nie. No wiec jest 21:00
a jego nie ma, 22:00, a jego nie ma. Więc dzwonię. I nic. Nie odbiera.
Dzwoniłam chyba z pięć razy, a on nie odebrał. O 12:00 postanowiłam się
położyć (chociaż i tak nie mogłam zasnąć). O 1:30 dostaję sms-a że jest z
kolegami na wódeczce u jednego z nich i nie mógł zadzwonić, bo koledzy
zabrali mu tel.). Nie muszę wam chyba pisac, jak się czułam. Wściekła
napisałam tylko o której będziesz? on mi na to, że nad ranem. Wrócił... o
15:00 następnego dnia. Nie będę tu opisywać, jaką miał awanturę i do jakich
wniosków doszliśmy, bo to temat na inny post. Do rzeczy: przez cały następny
tydzień baaardzo dużo miał pracy, po godz. 18:00 NIGDY nie odebrał ode mnie
telefonu (bo to albo był na spotkaniu, albo w pubie nie słyszał telefonu,
albo po sp. zapomniał, że ma ściszony i nie słyszał - tysiąc idiotycznych
powodów, w które nic a nic nie wierzę. Weekend spędził z rodziną i
byl "obecny nieprzytomny". Po prostu widziałam, że się biedaczek męczy. A
dzisiaj... no właśnie - w piątek się biedulek dowiedzial, ze musi jechać w
delegację. Pojechal w piątek i wraca dzisiaj (ale jeszcze nie wie, o której
będzie miał pociąg:)). Zwrócę Wam uwagę na jedno: nie odbiera moich telefonów
nadal. Oddzwania, i owszem, ale co mi z tego? Oddzwania wtedy, gdy jemu jest
to na rękę. Ludzie! Jestem prawie na 100% pewna, że ma kogoś. ale nie mogę
tego udowodnić! Bo z rozmowy z nim wychodzi, że to ja mam coś z głową, a on
jest krystalicznie czysty.

Męzczyźni! Proszę o interpretację - w końcu znacie najlepiej męski punkt
widzenia.

PS. Nadmienię tylko, ze przed ślubem miała miejsce identyczna sytuacja -
oczywiście okazało się, że chodzi o kobietę. Zerwaliśmy, ubłagał po trzech
miesiącach, zebym wróciła. Taka sytuacja miała się NIGDY nie powtórzyć - no
i proszę...
Obserwuj wątek
    • kaaarolinkaa Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:24
      hm-jestem kobieta, ale wszystko wskazuje, ze ma kogos. Powinnas pozbierac
      dowody-gdy sie kapie, przeszukac jego komorke, itp
      nie denerwuj sie, nie warto.
      • aroden Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:36
        kaaarolinkaa napisała:
        przeszukac jego komorke,

        - w jezyku prawniczym ten proceder nazywa sie kradzieza z wlamaniem :)))
        • kaaarolinkaa Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:38
          och, to straszne!:) a jak w jezyku prawniczym nazywa sie zdrade?:)
          • aroden Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:43
            zdrada, w przeciwienstwie do kradziezy z wlamaniem, nie jest przestepstwem,
            wiec nie jest karalna :)))
            • azazela Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 20:20
              ale odpowiednio udokumentowana wplynie na orzeczeni o wine a to skolei na wplyw
              na przyznanie alimentow:P
              • elle1977 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 20:33
                No tak... Cóż... Taka jest okrutna prawda... Ach, jakże ja bym chciała się
                mylić:(
                • kaaarolinkaa Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 20:37
                  Moze sie mylimy? kto wie? ale w sumei lepiej teraz niz gdy bedziesz miec 50 lat
                  i trudniej byloby Ci ulozyc sobie zycie.
                  Wiem,z e teraz nie myslisz o nastepnym facecie, ale za jakis czas mozesz
                  pomyslec. Naprawde sa faceci, ktorzy nienawidza zdradzac i tego nie robia.
                  • elle1977 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 20:51
                    Dzięki, Karolinko:) Naprawdę mądra z Ciebie kobieta. Twoje rady bardzo mi
                    pomagają... Uważam tak samo jak Ty. Na pewno nie będę chciała być z mężem, gdy
                    okaże się, że to jednak prawda... Zrobiłby to już drugi raz... Za pierwszym
                    razem myślałam, że umrę, jak się o tym dowiedziałam. Boże! Byłam taka
                    zakochana... Ufałam mu bezgranicznie! Tylko ja wiem, ile mnie to wszystko
                    kosztowało i jak długo trwało zanim się pozbierałam. Jak wróciliśmy do siebie
                    podstawą, żebym się zgodziła być z nim (już wtedy na dobre i na złe, bo prawie
                    od razu mi się oświadczył), było jego przyżeczenie, że nigdy więcej... Dlatego
                    tym bardziej mnie boli jego zachowanie... Pomimo tego, co zrobił, postanowiłam
                    mu zaufać raz jeszcze. Ale, jak widać, chyba tego nie docenił...
                    • marzenia11 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 21:15
                      To dlaczego nie nawiążesz do tamtego zdarzenia i nie powiesz o swoich obawach i
                      podobieństwie sytuacji? Dlaczego -z drugiej strony - od razu zakładacie ze
                      zdradza i ze jedynym wyjściem jest rozwod (no bo skoro mowa o alimentach..)?
                      Jeżeli kochasz to spróbuj rozmawiać. Ja osobiście nie lubię takich sztuczek
                      typu przeglądanie komórki itp ale wiem, że jak inne sposoby nie pomoga to jet
                      to jedyne wyjście.
                      • elle1977 Marzenia11 26.11.06, 21:37
                        Wiem, że piszesz to w najlepszej wierze, ale... Rozmawiałam z nim tysiąc razy!
                        Nawiązywałam do tamtej sytuacji - to go jeszcze bardziej rozwściecza, bo
                        twierdzi, że już dawno powinnam o tym zapomnieć, że będę go do końca życia o
                        tamto oskarżać, ze teraz to nie wtedy... Próbowałam i tak, i siak, i po
                        dobroci, i nie.. Nic nie pomogło... A komórki jak nie odbierał tak nie odbiera
                        i jak nie wracał tak nie wraca...
                        • marzenia11 Re: Marzenia11 26.11.06, 21:42
                          To mu napisz: bylo tak i tak (tu nawiąż do tamtej sytuacji z przeszloci) wtedy
                          obiecał to i to, teraz jest tak i tak, to Ci przypomina tamtą sytuację więcz
                          czujesz sie tak i tak i dlatego postanawiasz to i to. Oczywiście zakladasz to,
                          że możesz się pomylić, ale tego nie wiesz dopoki sie do Ciebie nie odezwie i
                          nie porozmawiacie szczerze (wszelkie zbywanie jego typu "znowu sie
                          czepiasz", "bedziesz mi to pamietać do konca zycia" itp nazywaj po imieniu i
                          nie ulegaj temu).
      • uyu Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:42
        Hm ... wielki klasyk. Najwyrazniej zrywa sie z lancucha co jakis czas ale jak
        zgubi obrosze to moze zerwac sie na zawsze. Od ciebie zalezy jak postapisz.
        • uyu Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:43
          obrosze = obroze
        • facettt Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 15:45
          uyu napisała:

          > Najwyrazniej zrywa sie z lancucha co jakis czas ale jak
          > zgubi obroze to moze zerwac sie na zawsze.

          Skad wiesz, ze te obroze dal kiedykolwiek sobie zalozyc?
    • facettt czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 15:35
      Jezeli tak, to masz go o co podejrzewac.

      A jezeli 1-szy, to po prostu zaszlas mu za skore i postanowil odpoczac od
      Ciebie.

      Nie wydzwaniaj na okraglo, gdyz nic dziwnego, ze nie odbiera telefonow...

      ______________________________________________________
      Panie, jak to dobrze, ze nie mam prywatnej komorki!!!
      • kaaarolinkaa Re: czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 15:37
        nieprawda...facet ma kogos, wlasnie znajduje sie w fazie zauroczenia, dlatego
        tak zglupial, za jakis czas przystopuje i bedzie normalniej zachowywal sie w
        domu.
        • facettt Re: czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 15:41
          kaaarolinkaa napisała:

          > nieprawda...facet ma kogos,

          - sam Stworca to widzial i zdradzil ci te tajemnice?
          ze wiesz to lepiej ode mnie?

          Posadzanie kogos przy 1-szym wyjezdzie jest wrecz smieszne.
          Gdy sie poklicilrm z Najblizsza, to ze 2 razy do roku mialem zwyczaj wsiadac
          w pociag i jechalem do przyjaciela w innym miescie, odpoczac od niej...

          Cale szczescie, jak zaznaczylem, nie mam (i nie zamierzam miec) prywatnej
          komorki.
          To co kobiety tu wyrabiaja, wydzwaniajac po kilka razy dziennie,
          to czysty horrror!!! :)))

          • kaaarolinkaa Re: czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 16:03
            zgoda, gdyby wyjazd byl jedynym objawem, ale facet wyraznie zachowuje sie
            nienaturalnie, cos ukrywa. Jestem pewna ze zona nie wydzwania do meza kilka
            razy dziennie ale sorry-gostek wyszedl wieczorm i wrocil o 15 nast dnia! jak
            sadzisz-co robil? bo moim zdaniem zjadl z kochanka sniadanie.
            • facettt Re: czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 16:09
              kaaarolinkaa napisała:
              bo moim zdaniem zjadl z kochanka sniadanie.


              Chyba jestem jaki Niezgula, bo poklociwszy sie z Najblizsza - permanentnie
              wyjezdzalem na weekend do przyjaciela...

              Tych wyjazdow przez ostatnie lata naliczylem kolo 10-ciu.
              ANI RAZU nie mialem tam zadnej kochanki...

              To mowisz, musze sie o nia postarac, by twoj obraz sie zgadzal?
              • kaaarolinkaa Re: czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 16:11
                cos sie do tego wyjazdu przyczepil?? innych oznak zdrady nie widzisz?
              • marzenia11 Re: czy to 3-ci, 4-ty, czy 5-ty wyjazd? 26.11.06, 21:19
                dzieki wielkie. bo juz myslalam, że nie znam kompletnie facetow. ja tez tak
                myślę. choć nie umiem podać jakiegos konkretnego i unie=wersalnego rozwiązania,
                bo kazdy czlowiek i kazda relacja - moim zdaniem - jest inna. Ja stawiam na
                rozmowę, ale cóż..
            • elle1977 Karolinkaa 26.11.06, 19:21
              ... masz świętą rację - nie mam zwyczaju zachowywać się jak nawiedzona i
              wydzwaniać do męża tylko po to, żeby zapytać, czy zrobił siusiu? Wręcz
              przeciwnie - jesteśmy normalną parą, mamy obydwoje prawo do wyjść wieczorem nie
              w swoim towarzystwie, ale sorry... ja zawsze mówię, kiedy wrócę, a jak się
              przedłuża - dzwonię lub wysyłam sms-a. Nie nadwyrężam męzowskiego zaufania
              powrotami na drugi dzień po południu... Ciekawe, czy wtedy to on by nie
              wydzwaniał???
              • kaaarolinkaa Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:02
                nie, no słuchaj-ewidentnie cos jest nie tak, wczesniej lub pozniej wpadnie.
                Obserwuj go, szukaj dowodów, a dowody zbieraj. Nie robisz tego przeciez bo
                jestes paranoiczka tylko po to, aby w razie (ewntualnego) rozwodu miec pewne
                dowody jego winy. Macie dziecko, wiec musisz myslec o jego przyszosci.
                Natomiast jesli Cie stac na przeczekiwanie tego, to czekaj, ale mysle ze lepiej
                Ci bedzie dzialac. Tylko nie denerwuj sie przy tym nadmiernie. Wszystko rob z
                glowa.
                Sadze ze jesli kiedys juz tak postepowal, to ma "luzne" zasady moralne, do
                zdrady podchodzi w sposob swobodny. Niektorzy tak maja. Zarowno kobiety, jak i
                mezczyzni. Po prostu-podoba mu sie ktos, jest inaa niz zona, jest tajemniczo, z
                dreszczykiem i na to leci...Nie mysli pewnie zostawiac Cie, ale wazne jest to,
                czy TY mu bys wybaczyla?
                zycze Ci, aby sprawa szczesliwie sie rozwiazała.
                • elle1977 Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:04
                  Dzięki ogromne! Bardzo mądrze i zgodnie z prawdą to napisałaś. Odpowiadając na
                  Twoje pytanie: nie, nie wybaczyłabym... Drugi raz już nie.. Wiem, jak to
                  boli... Po to właśnie potrzebne mi dowody - muszę być pewna jego winy...
                  • kaaarolinkaa Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:06
                    Najprosciej (ale nie najtaniej) i najszybciej byloby Ci wynajac detektywa,
                    ktory juz po kilku dniach dowody przyniesie Ci w reku. Nie mam pojecia ile to
                    moze kosztowac, ale zawsze mozesz spytac.
                    • elle1977 Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:13
                      Niestety, w geście rozpaczy zadzwoniłam do jednej agencji. Chciałam, żeby
                      śledzili go przez tydzień, ale dopiero po 18-tej (jak wychodzi z pracy) przez
                      około 3 godz. Ważne jest, czy jest zmotoryzowany, bo to podraża koszty. Mąż
                      jeździ komunikacją miejską i pani wyśpiewała mi cenę... tu uwaga... 4 tys. zł!!!

                      Nie wiem, może inne agencje są tańsze, ale chyba nie aż o tyle, żeby było mnie
                      stać...
                      • kaaarolinkaa Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:29
                        o kuzwa....nie spodziewalam sie.....a moze w takim razie zrobisz to sama?
                        dziecko zostaw z opiekunka i posledz go...po 18 jest tlok w KM wiec nie
                        powinien Cie zobaczyc.
                        Ale jesli to osoba z pracy, to gorzej. PO 18 jest malo ludziw biurze wiec moga
                        to robic w jakims schowku lub jednym z wolnych pokoi.
                        • elle1977 Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:32
                          nieeee... nie sądzę... znam swojego męża... Jeżeli już coś robi, to z osobą, z
                          którą czuje "pokrewieństwo dusz", z którą mu się dobrze rozmawia. Nie robiłby
                          tego w biurze na 100%. Na pewno starałby się stworzyć "romantyczną" atmosferę -
                          najpierw jakieś wyjście na winko, itp. bzdety... Szkoda, że zapomniał już o
                          takich rzeczach w naszym małżeństwie...
                          • kaaarolinkaa Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:35
                            no-to tym łatwiej bedzie go wysledzic. Ale sadze winko to sobie serwuja w domu
                            u niej. Sadze ze to dziewczyna niezamezna.
                            Popros kogos zeby wysledzil meza. Tak bedzie prosciej.
                            • elle1977 Re: Karolinkaa 26.11.06, 20:56
                              ... baaaardzo możliwe, że u niej w domu... oj, bardzo, bardzo, bardzo...
                              Powtórka z rozrywki...
                  • marzenia11 opanuj emocje 26.11.06, 21:22
                    .. chyba że nie zalezy Ci juz na swoim mężu. Nie mogę tego czytać, tych
                    rozważań o szukaniu dowodów pomagających w trakcie rozwodu. najpierw
                    porozmawiaj i dowiedz sie o co chodzi, co sie dzieje. Potem dopiero rozwiedź
                    się.
                    • elle1977 Re: opanuj emocje 26.11.06, 21:40
                      Marzenia, opanowuję emocje już od trzech miesięcy. I co? Mam tak trwać w
                      zawieszeniu przez następnych 30 lat??? Nie wiem, co mi radzisz... Jakby chciał,
                      wystarczyłoby, żeby wracał normalnie lub, jesli ma pracę, po prostu mnie o tym
                      informował... A on tego nie robi - wręcz się to nasila. A nie przyznaje się
                      również do niczego. Więc co mi radzisz? Mam być samotną zadowoloną żoną swojego
                      męża?? Przecież jego wciąż nie ma w domu! Nie robi nic, bym mu zaufała, jest
                      dla mnie szorstki, nie chce się ze mną kochać - czy mam jeszcze podawać więcej
                      przykładów?? Już nie mogę...
                      • marzenia11 Re: opanuj emocje 26.11.06, 21:48
                        Jak się coś dzieje to rozmawiaj. Jak nie możesz się porozumieć to podejmij sama
                        dla siebie decyzje w oparciu o to co wiesz, a wiesz tylko część, znasz tylko
                        własny punkt widzenia. Ale podejmij decyzje, konkretne działania, takie, ktore
                        faktycznie jestes w stanie zrobić. Będąc w pelni swiadoma, że nie wiesz
                        wszystkiego ale że zrobilas wszystko, aby się dowiedzieć. I zacznij robić. To
                        chyba nazywa się (w jakiejś części przynajmniej) mysleniem, dbaniem o siebie.
                        Twój nowy ruch wywoła jego nowy ruch.
                        Pisząc opanuj emocje mialam na myśli całe rozważania o szukaniu detektywow
                        i "dowodów" (szperania w mkieszeniach, przegladania smsow). Szkoda kasy i
                        nerwow - pieniądze przeznacz na solarium spa itp. :)
                        na pewno nie trwaj w zawieszeniu nawet tygodnia dlużej. Działaj, ale mądrze.
                        • elle1977 Re: opanuj emocje 26.11.06, 21:55
                          oj... nie wiem jak Ty, ale ja nie potrafię... Zapytasz: czego nie potrafię. Nie
                          potrafię żyć pod jednym dachem z osobą, która mnie zdradza (a tego właśnie nie
                          jestem pewna). Radzisz, i tu się z Toba zgadzam - zająć się sobą i nie zwracać
                          na niego uwagi. Tak też robiłam - aerobik, solarium, piwo z przyjaciólmi. I co?
                          I powroty do pustego domu lub zimnego męża. Nic a nic miłości, przyjaźni,
                          czułości. Da się tak??? I co?? Tak przez ileś tam lat, aż mnie szlag nie
                          trafi?? Przez tyle lat mam być nieszczęsliwa? No sorry, ale mi jakoś nie
                          potrafią dać szczęścia wypady do pubu, kina czy inne aerobiki, jeżeli mi się
                          życie rodzinne wali... To tyle..
      • elle1977 do facett 26.11.06, 19:18
        Dzięki za odpowiedź:) Na razie pierwszy... Ale kiedyś już tak samo się
        zachowywał... Wiesz, mi naprawdę nie chodzi o te jego wyjazdy czy wyjścia na
        piwo. Niech idzie chłopak - na zdrowie, tylko dlaczego nie dzwoni, ze będzie
        np. nad ranem??? Czy to nie dziwne?

        Z tym dzwonieniem oczywiście masz rację - sama bym dostała ku...y, jakby tak
        ciągle do mnie dzwonił, tylko, że on nie musi - odbieram, informuję, i problem
        z głowy. A tu - problem narasta...
    • facettt Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 16:17
      Nie widze, gdyz ich nie ma.
      Ktos, kto naprawde zdradza, nie zaslania sie kolegami, gdyz to glupie i latwo
      mozna sprawdzic, tylko ma delegacje, czy zostaje dluzej w pracy, a odbywa sie
      to regularnie, by nie wzbudzalo podejrzen.

      Nie ma tak w zyciu, ze spotka sie inna kobiete (bedac zonatym)
      i po 2.gim, 3.cim spotkaniu - idzie sie z nia od razu do lozka.

      To bujdy.
      Lub zupelne wyjatki.
      • elle1977 facett 26.11.06, 19:27
        Ależ on zostaje dłużej w pracy! Ciągle ma nowe obowiązki, albo wyjścia z
        kolegami, albo inne duperele...
        • elle1977 Re: facett 26.11.06, 23:17
          aha, i jeszcze coś... skąd wiemy, ile było tych spotkań (o ile jakiekolwiek
          były? Na jakiej podstawie sądzisz, że to dopiero drugiego czy trzecie? Byłabym
          daleka od takich rozważań, bo mogło ich być równie dobrze naście lub zero..
      • kaaarolinkaa Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 20:05
        A czym sie zasłania? spotkaniem z kochanka?? kazdy facet/kobieta-zdradzajacy
        zasłania sie czyms innym. Tu akurat widac ze sotakania w gronie kolegów sa
        czyms nrmalnym to sie wlasnie nimi zaslania, bo wie, ze o to Elle nie bedzie
        miala pretensji.
        i nieprawda ze sie nie idzie do lozka po 2, czy 3. spotkaniu, idzie sie nawet
        po 1.-zalezy jak kto lubi i jak wypadnie.
        • facettt bzdury :))) 26.11.06, 21:23
          kaaarolinkaa napisała:
          > i nieprawda ze sie nie idzie do lozka po 2, czy 3. spotkaniu, idzie sie nawet
          > po 1.-zalezy jak kto lubi i jak wypadnie.

          Kobiet idacych do lozka z zonatym mezczyzna tak szybko , prawie nie ma.
          To absolutne wyjatki, a nie regula :)))
          • kaaarolinkaa Re: bzdury :))) 27.11.06, 19:16
            ale moze oni sie juz znaja dluzej, skad wiadomo...
    • braun_f Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 17:41
      wali po rogach jak nic
      szukaj sobie nowego
      • elle1977 braunf 26.11.06, 19:28
        Hm... dzięki za radę - ale jak na razie to nie inni mi w głowie, mam dosyć
        jednego...
    • kinomi Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 26.11.06, 20:41
      Na co ty czekasz dziewczyno?
      Dzień obserwacji detektywa kosztuje ok 4oo złotych, dostaniesz zdjęcia,
      dokładny adres, nagrania, filmy w miarę możliwości. Przecież wiesz kiedy gdzieś
      jedzie ,pojadą za nim i przywiozą ci dowody na tacy. Albo lalę przegonisz, albo
      puścisz go w skarpetach. Nie daj się "walić w rogi".Odwagi,będzie bolało, ale
      rogaczką być nie chcesz....Pozdrawiam
      • elle1977 Kinomi... 26.11.06, 20:54
        ... dzięki za info! Ale mi w agencji det. powiedzieli, że tydzień obserwacji
        przez 3 godz. dziennie będzie mnie kosztował 4 tys. zł!!! To ja trafiłam na
        taką agencję czy to Ty masz rację??? Masz może jakieś namiary??

        Poza tym nie wiem, czy utrafię z dniem??? A jak akurat postanowi wrócić o
        czasie?? Musiałabym ich informować w tym samym dniu... Qrde, jak to załatwić.

        Nie chcę czekać, dlatego właśnie szukam u Was porady, jak zdobyć dowody?
        • suomi77 współczuję Ci strasznie 26.11.06, 21:20
          bo jest Dziecko :( to juz Rodzina,ale jak pisza wyzej wszyscy ,bedzie
          bolalo,ale lepiej miec pewnosc.A czy wiesz cos o tamtej kobiecie,tej
          pierwszej,moze to ta sama,moze inna,a moze ZADNA ....
          Moj wujek mial przed slubem pare romansow,ciocia nie wierzyla,az w koncu
          zostawil Ją dla kobiety z ktora jest 16 lat.Nie zycze Ci tego,ale oby jeszcze
          nie bylo tak.Niestety agencje detektywistyczne sa drogie,moze masz zaufana
          osobe,ktorej nie zna mąż?Moglaby pojsc za nim do pubu,klubu,ale to pewnie glupi
          pomysl.Trzymaj sie!!!
          • elle1977 Suomi... 26.11.06, 23:43
            ...nie mam takiej osoby... Czy pomysł jest głupi? Nie wiem, każda droga jest
            dobra do zakończenia wreszcie tej męki wiecznego czekania...
        • kinomi Re: Kinomi... 28.11.06, 14:59
          nie wiem skąd jesteś?, ja mówię o Poznaniu.dzien obserwacji 400zł + koszty
          dojazdu ,tam gdzie za nim pojadą. Jak go dobrze przypilnujesz to wystarczy
          ustawić ich na 1 dzień, i go masz (szczegóły kinomi@02.pl}
    • marzenia11 Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć...kobiety 26.11.06, 21:28
      .. bo jestem kobietą w 100% a jednak nie rozumiem tego o czym piszą tu
      kobiety: podejrzeń, ba, wręcz pewności, że zdradza i tak naprawdę rozważania
      dotyczą zbierania dowodów na sparwę rozwodową. A może to jakaś męska
      prowokacja? :)
      • elle1977 Marzenia11 26.11.06, 21:50
        ... nie rozumiem Ciebie... Nikt mi tu nie radzi zbierać dowody na sprawę
        rozwodową! Chyba nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, i życzę Ci, żebyś być nie
        musiała... Kobieto 100 procentowa! Straszne jest takie trwanie w niepewności -
        nie zrozumie tego NIKT, kto tego nie przeżył! Ja przeżyłam - i to "z ręki" tego
        samego człowieka, więc wiem, "z czym to się je". Rozumiałabym Twoją postawę i
        obronę, ale zrozum - nie jestem jakąś rozhisteryzowaną kobietą. Ja naprawdę
        odczekałam swoje... I rozmów było wiele...

        W takim razie może powiesz, co Ty byś zrobiła na moim miejscu? Jakby Twój
        mężczyzna wrócił po południu następnego dnia powiedziałabyś: "Kochanie, a może
        tak częściej... i dłużej?". Sorry za sarkazm, ale nijak nie mogę zrozumieć
        Twojego podejścia - możesz mi to wytłumaczyć?
        • marzenia11 Re: Marzenia11 26.11.06, 22:00
          Przeczytaj moich kilka postow a bedziesz wiedziala co bym zrobila na Twoim
          miejscu. Zwlaszcza ostatni, skierowany do Ciebie a dotyczący działania. A za
          godzinę przeczytaj posty niejakiej karoliny (chyba tak, nie sledziłam dokladnie
          nickow) i zobacz co od razu ci zaproponowala.
          Nie twierdzę, że mam rację i ze to co proponuję przyniesie oczekiwany przez
          Ciebie skutek. Ale jestem zwolenniczką wykorzystania wszystkich mozliwości
          zanim dokona sie drastycznego ciecia.(wiesz, zawsze można się rozwieść, a
          wcześniej pogadać).
          Ale do wszystkiego dystans (na tyle ile możesz) i mądre dzialanie. Pozdrawiam
          I faktycznie - nie bylam nigdy w takiej sytuacji, bo do nich nie dopuszczalam.
          Dla mnie Twoja sytuacja sprzed ślubu bylaby mocnym czerwonym światlem. Nie wiem
          co bym zrobiła. Ale wiem, że nie ma uniwersalnych rozwiązań i książkowych
          zachowań. Kazdy ryzykuje. Tak to jest w związakch. I na szczęście.
      • elle1977 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć...kobiety 27.11.06, 09:39
        Wczoraj wrócił o 12:30, bo... przyjechał późniejszym pociągiem, bo... nie
        wyrobił się na ten pierwszy. Na pytanie, dlaczego mnie nie poinformował, że
        będzie później nie uzyskałam odpowiedzi. Na pytanie, dlaczego nie odbierał
        telefonu uzyskałam odpowiedź, że telefon miał w teczce...

        Cóż... sama slodycz...
        • moretta1 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć...kobiety 27.11.06, 12:09
          Dla mnie bardzo proste, wynająć detektywa - teraz to normalne, po pierwsze
          będziesz wiedziała czy naprawdę Cie zdradza, czy tylko szuka ucieczki od domu,
          po drugie, jeśli mówisz, że 2 raz nie wybaczysz to od razu będziesz miał dowody
          do sądu. Nie męcz się, bo to nie ma sensu.... masz dziecko, ono Cie bardzo
          potrzebuje.
        • do_kwadratu Re: Wiesz... 27.11.06, 13:32
          ... miałam na wiosnę podobnie ze swoim facetem. Identyczne zachowanie,
          ignorowanie mnie po całosci, nie odbieranie telefonu, gadal półgębkiem jak
          tuman... A że nigdy wcześniej nie był taki pokręcony (minely 4 lata razem ),
          stwierdziłam, że koniec: jakaś małpa na tapecie. Chcialam go wywalic z domu,
          ale jakoś nie mogłam sie przemóc i czekałam - z ciekawości pośledziłam go wiele
          razy, sprawdzałam telefon, portfel, ciuchy, wyciągi bankowe (choć nigy sie tym
          nie zajmowałam), historię w kompie: nic nie wykryłam - pub, kumple, kino z
          kumplami (a mówił potem tylko, że dłużej w pracy musiał zostać), brak
          telefonów, kiedy sie go spodziewac. Przetrzymałam tak blisko 3 miesiące - a
          raczej choleryczka jestem. Tylko czekałam, kiedy otworzy gębę do mnie z
          kolejnym wykrętem - przestaliśmy bywac u rodziców, na imprezy mnie nie
          zabierał - w sumie tylko nocował w domu, a jak był dłużej to nos w komp i zero
          kontaktu poza mhm, ok. A pewnego dnia wrócił normalnie, z kwiatkami w garści -
          chciał się wytłumaczyć ze swojego zachowania. Byłam pewna, że znów cos mi nałga
          i się spakuje. Ale rozmowa sie przerodziła w kilkugodzinną dyskusje - co
          doprowadziło do takiej sytuacji, dlaczego etc. Chodziło o rutynę - że, ci sami
          znajomi, ten sam schemat, ta sama praca, nawet wystrój mieszkania go wkurzał,
          ja taka sama, wiecznie to samo i na okrogło to samo... Ze mnie kocha, tylko
          musiał sie wyzłościc i nie umiał mi tego powiedzieć i mścił się na mnie, za to,
          że jest tak schematycznie... Ze bez niespodzianek, że tak normalnie. I doszedł
          do wniosku, że woli taki schemat ze mną, niż samemu. Że inne laski go nie
          kręcą, że nawet próbował kilka zarwać, ale poprostu nie umiał i nie mógł sie
          przemóc. Przeraszał, błagał, abym go nie przekreślała. Nie skreśliłam, dałam mu
          szansę i jest cudownie. Jak na początku. Ale drugi raz czegoś takiego nie
          przeżyje i nie chcę. Ty też się nie męcz. Chyba, że warto. My bylismy i znów
          jesteśmy taką przykładową parą - zawsze razem bo tak nam dobrze, raczej bez
          awantur bo potrafimy sie dogadać - chcemy byc razem, bo mozemy na siebie
          liczyc, ufam mu, a on mnie - mam nadzieje; potrafimy sie pocieszyc, zawsze
          moglismy o wszystkim porozmawiac, znow mozemy. Nie nudzimy sie ze sobą.
          Potrafimy sie rozsmieszac, seks jest od poczatku bez zarzutu i nie tylko w
          sobote przy zgaszonym swietle. Dobrze nam razem i nadal jest ta iskra, mimo
          tego czasu, gdy on sie oddalił. Decyzje podejmujemy razem, on radzi sie mnie,
          ja respektuje jego stanowisko. Tak jest chyba dobrze, oprócz tego, że
          schematycznie :)
        • marzenia11 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć...kobiety 27.11.06, 20:35
          A zadałaś mu pytanie: "czy Ty mnie zdradzasz, bo całe twoje zachowanie wskazuje
          że tak" i gdy uslyszysz odpowiedź w stylu no co Ty wymyslasz, to czy zadalas mu
          pytanie: jak mam rozumieć Twoje zachowania (i tu wymieniasz po kolei)?
          Z tego co piszesz - nie zadałaś takich pytań (dosłownie), tylko pytasz o
          zachowania ktore Cię drażnią, a które należy traktować jak objaw czegoś co
          dzieje sie miedzy wami.
          Jeżeli jestes chora na zapalenie pluc to oprocz leczenia objawowego zajmujesz
          się też przyczynami, aby już więcej nie zachorować, prawda? To do dzieła.
    • tapatik Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 27.11.06, 14:16
      Mogę się mylić, ale według mnie zdradza Ciebie.
      Ponieważ już raz to zrobił, więc przypuszczam, że nawet jeśli teraz da sobie na
      spokój, to za jakiś czas znowu może zacząć "jeździć w delegacje"...
      O, właśnie. Spróbuj zadzwonić kiedyś do Niego do pracy, kiedy jest w delegacji?
      Co Ci wtedy powiedzą, że jest rzeczywiście w delgacji czy ma urlop?
      • elle1977 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 27.11.06, 14:21
        Kochana, ale on jeździ w delegacje w... weekend. I tak to sprytnie tłumaczy, że
        muszę w to wierzyć... a nie wierzę...
        • kotkaaaa Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 27.11.06, 15:24
          marzenia11, ales ty naiwna kobieto... z kim tutaj rozmawiac? nie zakladaj, ze
          caly swiat jest slodki i dobry, facet przyprawia jej rogi i jeszcze beszczelnie
          wmawia, ze zona ma urojenia.

          elle1977, popros kolezanke, siostre, sasiadke, kogokolwiek, albo wynajmij
          detektywa, musisz miec na drania dowody, to juz koniec malzenstwa, teraz gra
          idzie o dobry start do rozwodu i twoje z dzieckiem dalsze zycie juz bez niego.
          smutne to ale prawdziwe niestety...
          • elle1977 Kotkaa... 27.11.06, 15:40
            ...nikogo z wymienionych przez Ciebie osób nie mogę o to poprosić - nie mam do
            nikogo takiego zaufania, a rodzina mieszka za daleko...
            Detektyw to majątek, dowiadywałam się...

            • kotkaaaa Re: Kotkaa... 27.11.06, 16:12
              nie bede ci oczu otwierac na inne rozwiazania, jak bedziesz chciala go "zlapac"
              sama znajdziesz droge
              mozesz tez zyc tak jak dotychczas, wiele zon przymyka oczy na dziwne, a tak
              wlasciwie jednoznaczne zachowania mezow

              zycze dobrego wyboru i powodzenia
          • marzenia11 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 27.11.06, 20:40
            Absolutnie nie zakladam że cały świat jest slodki, ale liczę na to, że moj
            facet, najbliższa osoba - tak. Jeżeli do tego świata wrzucasz też swego męża/
            partnera to naprawdę szczerze Ci współczuję.
    • kurka_wodna2 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 27.11.06, 16:32
      To wszystko,co Ci potrzebne-załatwisz z taksówkarzami; będzie o wiele taniej ...
    • elle1977 Dowody... 28.11.06, 14:56
      Po przejrzeniu portfela znalazłam paragony z datą, kiedy powinien ciężko
      pracować, bo był w delegacji.
      Kupił m.in. wino, męskie perfumy i damskie perfumy.
      Męskich perfum tej firmy u nas w domu nie ma...
      Ja tez nie dostałam damskich perfum...
      I wina też razem nie piliśmy...

      A zakupy robił 3 dni temu..
      • menk.a Re: Dowody... 28.11.06, 14:58
        trzyma do andrzejek albo mikołajek:DDDDDDDDDD
      • kaaarolinkaa Re: Dowody... 28.11.06, 15:38
        na wszelki wypadek skseruj i gdy nie da Ci ich na swieta, wtedy bedzie wiadomo
        ze nie byly dla Ciebie...
        • hultaj78 Re: Dowody... 28.11.06, 16:11
          Może dla mamy? ;)
      • marzenia11 Re: Dowody... 28.11.06, 21:55
        Złóż pozew o rozwód. Tam zostaniecie zmuszeni do tego aby sobie coś powiedzieć
        na temat tej sytuacji.
        Jutro w Wyborczej poradnik o rozwodach. Patrz jak się fajnie składa.
        Pozdrawiam
        aha, nie jestem w zaden sposób związana z Wyborczą
        Pozdrawiam
    • gwajak11 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 28.11.06, 15:48
      oj co tu mówic wygląda na to ze faktycznie kogos ma ale pewności nie ma jest
      takie stare powiedzenie<oliwa na wierzch wypływa>wiec juz nie długo dowiesz sie
    • mikele111 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 07.12.06, 17:29
      Rozstrzygnelo sie to jakos? udało Ci sie jakos z tego wyjść?? pozdo 220V
      • zaba401 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 08.12.06, 16:34
        Czytając Twój list przypomina mi dokładnie moją sytuację. Byłam z mężczyzną
        prawie 9 lat w związku mamy wspólny dom mieszka z nami jego syn. Jedno bez
        drugiego nie mogło żyć. Tworzyliśmy bardzo fajny duet.zaczęło się psuć ok. 2
        lat temu.On poznał koleżankę w pracy która tak mu wełbie poprzewracała, tak się
        nastawił wrogo do mojej osoby. Zaczeły się wyjazdy w delegację , trzymanie przy
        sobie komórki, i nienaturalne zachowanie ,brak seksu, wracanie o różnych
        porach, nie odbieranie telefonów ( ja zawsze szukałam wytłumaczenia ,że napewno
        jest zajęty pracą może jest z kolegą).Do mnie się nie odzywał( wczesniej
        zrobiłam mu awanturę o jego zachowanie) tylko służbowo . W soboty wychodził o
        godz.17 i wracał na śniadanie w niedzielę (syna informował,że idzie na piwo).
        W końcu zaczęłam z nim rozmawiać, zapytałam czy mu nie zależy na mnie
        powiedział że mu nie zależy i spotyka się z kobietą ale to jest nic poważnego.
        Zbliżały się święta zaproponował mi wyjazd na do swojej mamy . Ja pojechałam
        (łudziłam się jak zwykle)złożył mi życzenia żeby się wszystko między nami
        ułożyło. I tak było do marca 2006. I od nowa to samo. Ta sama kobieta. Syna na
        wakacje wysłał do swojej mamy. Mnie zostawił i zamieszkał u niej .(Ja byłam Bez
        pracy )Jak syn wrócił z wakacji to już mieszkali obaj u niej . Dom miał iść do
        sprzedaży.Ok. połowy września wrócił do domu ,gdzie przekonywał mnie że już tam
        nie wróci i chciał zeby było po staremu.Dałam się wpuścić w pułapkę. Teraz jest
        w domu ale nadal jest ze swoją kochanką. A nawiasem mówiąc na początku tej
        zdrady mówił że chce być sam i on nikogo niema W yleczyłam się ze swojej chorej
        miłości.Rozmawiaj z nim. Nie bój się samotności.Widocznie coś lepszego Cię
        czeka. Poradzisz sobie . Nie przeczekuj tej sytuacji.
    • swawolny.diabel Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 07.12.06, 18:45
      >.... Jesteśmy 3 lata po ślubie, mamy 2,5 letniego synka


      rodzina radia maryja modli się o to by i tobie Bóg odpuścił grzech cudzołostwa
    • zaba401 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 11.12.06, 14:48
      Jak sie czujesz wyjaśniło się coś. Rozmawiałaś?
    • lattimer Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 11.12.06, 15:15
      Skoro kiedyś zachowywał się podobnie i okazało się ..to co okazać się miało.
      Zapewne odpowiedz jest prostrza niż nam się wydaje. Gdyby nie ten fakt, o
      którym piszesz na końcu napisałabym, że on potrzebuje tylko chwilowego "powrotu
      do lat mlodzieńczych" - natomiast w gronie rodzinnym czuję się jak dziecko
      wiecznie strofowane przez matkę- Ciebie (ustawiczna kontrola, awantury).

      Najwyrażniej nie dorósł do założenia rodziny - niemniej nie masz dowodów
      na "tą gorszą wersje". Nie ma co - dlaczego masz się z nim męczyć? Dowód sam Ci
      w ręcę nie wpadnie. Jesteś młodą kobietą, ułozysz sobie życie z kimś kto na
      Ciebie zasługuje. Jeśli on zdradza Cię aż tak podle (delegacje, ciągła praca,
      nie odbieranie telefonów - szablon z filmów Allena) - zacznij go igornować.
      Ustalcie w jakie dni on zajmuje się dzieckiem a Ty zaszalej:) Też wróc pare
      razy pózno do domu - a co! Po jakimś czasie sama dojdziesz do wniosku czy taki
      pasożyt jest Ci potrzebny, skoro możesz miło spędzać czas bez niego - baaaaa -
      ile stresów mniej. Nie musisz głowić się co robi w danej chwili.

      A swoją drogą na Twoim miejscu na skurczybyka zebrałabym dowody, że Cie
      permamentnie zdradza i ograniczyła mu kontant z dzieckiem po rozwodzie. Niech
      raz się nauczy, że jest kara. Nie ma juz 17 lat. Zdecydował się być Ci wierny
      na całe życie - jesli już po 3 latach odbija mu - wyobraz sobie jaki koszmar
      będziesz miała za 8 lat? Może jestem okropna - ale w dla mnie w małżeństwie
      zdrada jest niedozwolona - nie uważam,że aż tak dużo wymagam, bo względem
      innych "wad" jestem tolerancyjna. No po bo co małżeństwo?
      • cleer13 Re: Mężczyźni - pomóżcie mi zrozumieć... 11.12.06, 15:57
        Kiedys byłam w bardzo podobnej sytuacji - zresztą mysle,ze wiele kobiet było
        lub będzie - nie mialam dowodu 100procentowego, ale wiele wskazywało. Obalał
        każdy - łacznie z tym,ze probowal mi wmowic ze nie wie skad ma paragon ze
        stacji benzynowej z miasta, w ktorym zupełnie nie mial powodu być - odległego o
        kilkaset kilometrow. Przestalam pytac i udowadniać. Wygłosilam krotka mowe - ze
        wiem,ze ktos jest, ze nie chce znac szczegółów, o nic nie pytam, kazdem moze
        sie zdarzyc ze sie zakocha i chce zmienic układ, uczciwosc tylko nakazuje zeby
        szybko podjąć decyzję - nie wolno przewlekac tej sytuacji, albo ona albo ja. I
        wyszlam z pokoju. Po godzinie przyszedł i powiedzial ze decyzje podjąl kilka
        lat temu - ze tylko ja. Od tego czasu skończyły sie dziwne zachowania - a było
        to prawie 2 lata temu. Moze tak sprobuj - nie udowadniaj mu nic tylko zażądaj
        wyboru, bo podojna gra to świnstwo najgorsze.
    • mantha Re: obawiam sie, ze nie jest dobrze 15.12.06, 13:59
      Napisze tak - nie jestem facetem, choc to do nich skierowalas te pytanie :-)
      ja zachowuje sie teraz dokladnie tak samo jak twoj maz - pojawil sie ktos w
      moim zyciu a moj facet nic o tym niby nie wie. Niesttey taka jest
      prawdopodobnie rzeczywistosc. oczywiscie nie zamierzam porownywac naszych
      sytuacji, ale obawiam sie, ze mam racje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka