antros
25.03.07, 21:42
Jestem seksoholikiem. Miałem trzy próby samobójcze. To się wiąże z pustką
uczuciową. Nie mogę się zakochać w żadnej dziewczynie. Nawet te
najpiękniejsze szybko mi się nudzą. Ciągle szukam czegoś nowego. I to jest
naprawdę straszne...
To jest gorsze niż alkoholizm, bardziej wstydliwe, dlatego ciężko znaleźć
ludzi, którzy się do tego przyznają. Znam kilka osób mających z tym problem,
ale tylko jedna z nich stara się stawić mu czoła i szukać pomocy. Mam kilka
poważnych nałogów. Jestem alkoholikiem, niepijącym od 9 lat, nałogowym
hazardzistą, który zaniechał dawno temu wizyt w kasynach. Przez jakiś czas
byłem uzależniony od komputera. To wszystko już historia, przeszedłem
terapie, włożyłem sporo wysiłku w walkę z uzależnieniami. Tylko jedno mnie
przerasta: problemy z seksem. Około 7 lat temu zacząłem mieć przygody z
prostytutkami. Gdy przychodzi taki moment silnego pożądania, nie patrzę na
konsekwencje. Wychodzę na ulicę i szukam "łatwej dziewczyny za pieniądze".
Nie jestem bogaty, mam dużo długów, ale kiedy mam pieniądze to nie mogę się
powstrzymać przed wydaniem ich na płatny seks. Nie ma wtedy dla mnie
ważniejszej rzeczy. Chodzę uliczkami, szukam i bardzo rzadko zdarza się,
żebym wrócił do domu z niczym. Chociaż mógłbym pójść do agencji, to ja wolę
poszukać i upolować dziewczynę z "dna", narkomankę z dworca,
uliczną "dziwkę". Przeraża mnie to, że nie dbam o konsekwencje, np. AIDS. Nie
zachowuję się tak codziennie, ale potrzeba "pójścia na panienki" jest dla
mnie tak silna jak narkotyk.
Nie zawsze czuję pociąg seksualny, czasami po prostu chcę się przytulić do
kobiety.
Jest coś w tym, że ja boję się kobiet. Obawiam się czy stanę na wysokości
zadania. Z prostytutką jest łatwo: wyjdzie to dobrze, jak nie to nie. Byłem
kiedyś związany z młodą 20-letnią kobietą, sama mnie poderwała. Skończyło się
to strasznie, choć była to ładna dziewczyna i chciała ze mną być. Nie wiem
czemu, ale spotkania z nią nie zadowalały mnie. Ja po prostu nie mogę być z
kobietą. Dziewczyn wokół mnie jest wiele, lubią mnie. Wiem, że z niektórymi
mógłbym pójść do łóżka, ale nie chcę. Boję się tego, uciekam. Z prostytutką
jest prościej.
To jest chore, ja wiem o tym, że jestem chory. Szukałem profesjonalnej
pomocy, ale jak dotąd nie znalazłem. Rozmawiałem z kilkoma psychologami,
okazali się bezsilni. Ja wyczuwam tę bezsilność, sam doświadczam jej czasem,
gdy próbuję pomóc innym. Duże nadzieje wiążę z grupą wsparcia Anonimowych
Erotomanów. Istnieje już taka w Warszawie, a od kilku miesięcy działa także
we Wrocławiu.
Seksoholizm jest dla mnie największym z dotychczasowych problemów, o wiele
gorszym niż alkoholizm czy hazard. W tej chwili nie boję się śmierci bo nie
mam chęci życia.
Całe życie byłem ateistą, nie wierzyłem w Boga, ale po pierwszej próbie
samobójczej nawróciłem się. Stwierdziłem, że bez Boga nie dam sobie rady.
Jednak wiara odebrała mi komfort korzystania z usług prostytutek -
dowiedziałem się, że to grzech śmiertelny. Męczyło to moje sumienie więc
postanowiłem pozostać czystym seksualnie przez okres Wielkiego Postu.
Wytrzymałem 4 tygodnie, a potem tak wpadłem... Skończyło się to kolejną próbą
odebrania sobie życia.
Nieraz wytrzymuję tydzień bez seksu z prostytutką. Teraz jednak zdarza się on
coraz częściej. Można powiedzieć, że nałóg się rozwija. Mam takie stałe
dziewczyny, które czasem dzwonią do mnie i ... to bardzo kusi. Masturbacja?
Tak, naturalnie, też to robię.
Przed alkoholem, hazardem potrafię się obronić ,ale wobec seksoholizmu jestem
bezsilny.