Męska przyjaźń

13.04.07, 09:46
Było już o męsko-kobiecej i wyszło na to, że jest jak najbardziej, tylko te
cholerne hormony przeszkadzają momentami...

A przyjaźń pomiędzy mężczyznami? W sensie zaufania, współzrozumienia,
poczucia braterstwa. Czy jest możliwa w dzisiejszych czasach? W czasach mocno
podkręcanej przed media rywalizacji o majątek, kobietę, prestiż, samochód...

Jak wam wychodzi w praktyce taka przyjaźń. Czy objawia się pójściem na piwo,
pogadaniem o kobietach? Ale czy na pewno szczerym ? Może to tylko męska
wersja ploteczek przy ciasteczku z zachowaniem swoistego słownictwa, sposobu
żartowania ?

Łatwiej może przychodzić przyjaźń z kobietą. Wielu z nas kobiety inspirują,
uskrzydlają, sprawiają, że w ich towarzystwie chcemy być lepsi, łądniejsi,
atrakcyjniejsi. Szczera rozmowa z mężczyzną jest dla mnie bardziej krępująca
niż z kobietą, łatwiej przychodzi mi wyznanie tego co mnie dusi kobiecie niż
mężczyźnie. Wobec kobiety to prośba o akceptację a wobe mężczyzny byłoby to
okazaniem słabości.
Macie przyjaciół, takich od serca. Takich, że możesz na nich liczyć w ciemno ?
    • eeela Re: Męska przyjaźń 13.04.07, 11:15
      Do przyjazni potrzeba dwojga uczciwych wzgledem siebie ludzi, ktorzy lubia razem
      spedzac czas. W jakiej to bedzie konfiguracji, to juz wszystko jedno. Moze byc
      40 lat roznicy, moga byc mezczyzna i kobieta, mezczyzna i mezczyzna, kobieta i
      gejem, dwiema lesbijkami, transwestyta i babcia koscielna, byle te dwa pierwsze
      warunki zostaly spelnione: uczciwosc wzgledem siebie i znajdowanie przyjemnosci
      we wspolnym spedzaniu czasu.
      • nemo1968 Re: Męska przyjaźń 13.04.07, 11:25
        Nie Eeelu, to bardziej skomplikowane. Gdyby tak móc zdefiniowac przyjaźń, to
        sprawa by była oczywista. Ja spędzam też czas z mężczyznami, ale zawsze pełnią
        jakąś funkcję towarzyską, partner w spinie, kolega na rower, ale to nie
        przyjaźń. Nie zwierzamy się sobie, istnieje wyraźna granica intymności i
        zaufania której nie przekraczamy. Nie rozmawiamy w szczery sposób np. o
        kobietach.

        Zajrzałem na Twój blox. Zawątkujemy tu o wyjazdach polakow do uk i irlandii
        (przy okazji)?, widzę, że masz sporo przemyslen na ten temat :)
        • eeela Re: Męska przyjaźń 13.04.07, 12:56
          A ja nie uwazam, ze przyjaciela definiuje to, jak bardzo i jak czesto mu sie
          zwierzam. Przyjaciel to ktos, kom wiem, ze moge ufac. I tyle. Moge z nim/nia
          caly czas spedzac na pieleniu ogrodka albo lowieniu pstragow, bez koniecznosci
          czynienia naokraglo glebokich wyznan. Przyjazn to wzajemne zaufanie, poczucie,
          ze mozna na sobie polegac, i znajdowanie przyjemnosci w przebywaniu razem.
          Wszelkie inne kwestie to tylko dodatki i wariacje.
          • eeela Re: Męska przyjaźń 13.04.07, 13:00
            Aha, a propos emigracji - mozesz zawatkowac, ale ja juz nie wiem, czy mam wiecej
            do powiedzenia na ten temat ponad to, co juz niejednokrotnie opisywalam na blogu :-)
    • asiunia311 Re: Męska przyjaźń 13.04.07, 11:47
      Przyjaźń to dla niektórych słowo tożsame z koleżeństwem. Ktoś mówi: 'mam wielu
      przyjaciół', a wychodzi, że ma paru znajomych, niekoniecznie będących nawet
      dobrymi kolegami. Taka mała dygresja, tak a propos tematu wątku:-)

      Przyjaźń między dwojgiem ludzi, niezależnie jakiej płci, wymaga wyrzeczenia się
      nadmiernego egoizmu, jaki charakteryzuje sporo osób. Często takie uczucie nie
      wytrzymuje prób takich, o czym już wspomniałeś - przyjaciel awansuje i przyjaźń
      diabli wzięli. Rzecz jasna, z perspektywy czasu nie można tego nazwać
      przyjaźnią. O jakości takiego związku przesądzają 'kamienie milowe' - czyli
      wydarzenia ważne dla jednego z przyjaciół i reakcji drugiego na nie.

      Dla mnie przyjaźń to pojęcie ponadczasowe. Nie szafuję tym słowem, z powodów
      które podałam powyżej. Przyjaciel to ktoś, kto akceptuje, choć nie koniecznie
      zgadza się ze mną. Mam takich dwóch. I wiem, że to związki sprawdzone w
      najtrudniejszych momentach. Jedna to moja przyjaciółka, z którą przyjaźnię się
      16 lat, a widziałyśmy się tylko dwa razy. Drugą osobą jest mój partner - nasz
      10-letni związek zaczął się od nieśmiałej przyjaźni. Zawsze mogę liczyć, że w
      radosnych chwilach podzielą moją radość, jak i w ciężkich wesprą mnie choćby
      życzliwym milczeniem. I staram się, by wiedzieli, że mogą na to samo liczyć z
      mojej strony.

      Wiem, wiem - miało być o MĘSKIEJ przyjaźni. Ale tym określeniem oznaczam
      związek trwały, potrafiący przetrwać rozmaite burze. Niezależnie od płci osób
      przyjaźniących się.
    • nevergiveup Przyjaźń..... 13.04.07, 12:38
      Męska czy nie, to:

      Jak możesz na kogoś zawsze liczyć,
      Jak nie zawsze się z tobę zgadza, ale cię popiera,
      Jak możesz zadzwonić do niego i odwrotnie o każdej porze,
      Jak znacie się jak "łyse konie",
      Jak pamiętacie o sobie,
      Jak.......itd. itp.
      • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 12:56
        jak potrafi rzucić wszystko, gdy jesteś w potrzebie ...
        • ania.downar Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:04
          Wszystko powyzej to wg. mnie kolezenstwo.
          Prawdziwa przyjazn jest blizsza milosci (czyli jakas nic porozumienia, wzajemna
          fascynacja, chec do mozolnego budowania relacji calymi latami, nieograniczona
          wyrozumialosc dla potkniec oraz wszystko co przypisujemy milosci oprocz pociagu
          seksualnego). Takich przyjazni juz prawie nie ma. Podobnie zreszta, jak udanych
          milosci niewiele :-)
          • nemo1968 Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:05
            No własnie, przyjaźń się zatem skończyła... wraz z nadejściem dojrzałości :(
            • ania.downar Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:08
              Niestety, tak bywa czesto.
          • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:13
            napisałaś to co nevergiveup tylko innymi
            słowami - jak dla mnie oczywiście :))
            • nemo1968 Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:17
              I co, masz kogoś takiego. Przyjaciela/ciólkę ?
              • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:51
                ostatnio, pod wpływem różnych wydarzeń, mocno się nad tym zastanawiam...
                • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 14:06
                  i dochodzę do wniosku, że ludzie to jednak egoistami są...
                  takich prawdziwych przyjaciół poznaje się, jak to mówią dopiero
                  w biedzie, wtedy dopiero okazuje się czy ktoś myśli o Tobie,
                  chce Ci pomóc, wesprzeć, być obok...
                  jak osoba mi bliska potrzebuje pomocy,a często są to sytuacje nagłe,
                  jestem skłonna przełożyć swoje plany i z taką osobą chociazby być,
                  porozmawiać o tym co ją boli, uspokoić ukoić... wiem jakie to jest
                  ważne w naprawdę skrajnych sytuacjach...

                  ale jak są chwile kiedy to ja potrzebuję takiego wsparcia ( sporadycznie,
                  to fakt, bo raczej nie popadam w depresję, ale bywa czasami gorzej )
                  to znajduje się cała masa powodów, żeby się ze mną nie spotkać ...
                  • nemo1968 Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 14:29
                    A czy Ty sama nie postępujesz tak samo egoistycznie wobec znajomych lub nawet
                    przyjaciół. Masz przecież swoje życie, hobby i nie możesz być na zawołanie
                    każdego? Przyjaźń wymaga czasu i pielęgnowania i cierpliwości. MOże mi tego
                    wszystkiego brakuje, dlatego krucho u mnie z kandydatami do określenia
                    Przyjaciel ?
                    • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 15:16
                      Często, jeśli sytuacja tego wymaga odkładam swoje plany na bok,
                      raczej nie jestem egoistką w takich sprawach - można powiedzieć,
                      że jestem na zawołanie dla osób, które są mi bliskie...
                      i nie widzę w tym nic złego... jak ktoś ma doła dziś to liczy
                      się pomoc dziś , wsparcie, rozmowa itd a nie za kilka dni....
                      za kilka dni może juz tej osoby nie być

                      o troskę chodzi, zainteresowanie i poczucie, że jest obok ktoś
                      kto czuje podobnie i chce pomóc, wesprzeć, rozsmieszyć, pogadać...
                      udławiłabym się np na umówionej wcześniej kolacji, czy spotkaniu
                      towarzyskim, gdybym wiedziała, że bliska mi osoba cierpi i prosi
                      mnie o rozmowę...a Ty ?
                      • ania.downar Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 15:22
                        Kookardka, czas latwo dawac. Moglabym Ci dac tyle czasu, ze bys sie zdziwila
                        :-) ale to nie oznacza nic.
                        • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 15:36
                          wydaje mi się, że jasno napisałam o co mi chodziło...
                          nie mam dziś siły tego bardziej precyzować, przepraszam...
                      • kookardka Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 15:34
                        Poza tym,jest jeszcze jedna ważna moim zdaniem sprawa, przyjaźń tak naprawdę
                        polega na dobrowolnym dawaniu... chcesz okazać komuś troskę być przy nim,
                        gdy mu źle i gdy tego chce i nie robisz tego na zasadzie wymiany barterowej,
                        przysługi za przysługę, to taka głębsza potrzeba dania czegoś komuś bliskiemu,
                        a nie tylko wywieranie wpływu poprzez mechanizm ja Ci coś dałem i w przyszłości
                        oczekuję korzyści...

                        to inna płaszczyzna...dlatego taka osoba, która daje bo chce, wycofuje
                        się po cichutku, bez wyrzutów, bez wypominania "bo Ty mi nie pomogłeś"...
                        wycofuje się, bo już nie chce dawać, a nie dlatego, że czegoś nie dostała...
          • eeela Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:52
            > Prawdziwa przyjazn jest blizsza milosci (czyli jakas nic porozumienia, wzajemna
            >
            > fascynacja, chec do mozolnego budowania relacji calymi latami, nieograniczona
            > wyrozumialosc dla potkniec oraz wszystko co przypisujemy milosci oprocz pociagu
            >
            > seksualnego). Takich przyjazni juz prawie nie ma.


            Alez sa :-)
            • ania.downar Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 15:15
              Alez nie ma prawie :-)
              Sa relacje blizsze od innych, ale zazwyczaj czas pokazuje ze niczego poza
              kolezenstwem nie bylo.
              • eeela Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 18:10
                Pozwolisz, ze ja siebie i swoich bliskich zalicze do tego margnesu, ktory
                uwzglednilas w wyrazie 'prawie'.
                • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 17:11
                  Pozwole :-) To bardzo typowe, ludzie zazwyczaj mysla ze sa wyjatkowi... :-)
          • silic Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 20:48
            > Prawdziwa przyjazn jest blizsza milosci (czyli jakas nic porozumienia, wzajemna
            > fascynacja, chec do mozolnego budowania relacji calymi latami, nieograniczona
            > wyrozumialosc dla potkniec oraz wszystko co przypisujemy milosci oprocz pociagu
            > seksualnego).

            Ale broń boże nie MĘSKA PRZYJAŹŃ. Jest ona tak daleka od tego co napisałaś jak
            to tylko możliwe. Z tego zostawiłbym tylko długie budowanie relacji ale myślę że
            twoje rozumienie tego jest bardzo odmienne od tego co ja przez to rozumiem.
            Nie wyobrażam sobie przyjaźni miedzy mężczyznami opartej na wzajemnej
            fascynacji. Na wspólnej dotyczącej czegoś owszem.
            NIGDY na wzajemnej.
            • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 17:09
              Nie mow, ze Twoj przyjaciel nigdy niczym Ci nie zaimponowal?
              • silic Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 20:39
                Zaimponować i owszem ale nigdy nie ma to przełożenia na fascynację. Nigdy też
                zaimponowanie nie wpływa na powstanie czy też utrzymanie przyjaźni.
                Może mi np. zaimpnować tym, że plunie 2 metry dalej niż ja, ale sam fakt plucia
                nie wpłynie na postrzeganie go jako przyjaciela.
                Nie zanm i nie spotkałem się (choć może gdzieś tam występuje) z przyjaźnią męską
                opartą o fascynację wzajemną.
                • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 21:49
                  Jak zwal, tak zwal. Imponuje Ci, to dosc istotne w tej kwestii.
                  • silic Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 21:59
                    Ale nie jest moim przyjacielem dlatego że w czymś kiedyś mi zaimponował !
                    I zdaje się , że zupełnie inaczej rozumiemy słowo "zaimponować". Mogę wyraziź
                    uznanie dla jakiegoś jego osiągnięcia i to wszystko. Było, minęło przyjaźń toczy
                    się dalej. Przyjacielem został nie imponując niczym.
                    Przyjaźń męska opiera się na tym co jest takie samo a nie na tym co jest inne.
                    • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 22:40
                      Nie bede sie upierac w kwestii Twojego przypadku, ale jednak uwazam ze trudno
                      szanowac osobe, ktora niczym pozytywnym wedlug nas sie nie wyroznia, a szacunek
                      w przyjazni jest niezbedny.
                      • silic Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 22:47
                        >ale jednak uwazam ze trudno
                        > szanowac osobe, ktora niczym pozytywnym wedlug nas sie nie wyroznia,

                        Więc powiem Ci że nie mam żadnego problemu z tym i moi przyjacie także. Nie
                        zostaliśmy przyjaciółmi bo się czymś różniliśmy ale dlatego że byliśmy podobni.
                        Mężczyznom wyróżniki nie są potrzebne. Im ktoś bardziej myśli jak ja tym większe
                        szanse na przyjaźń (tak ogólnie). To w czym się różnimy nie ma znaczenia. Moi
                        przyjaciele nie są przyjaciółmi dlatego że ich szanują, ale szanuję ich dlatego
                        że są przyjaciółmi. Taka jest kolejność.'
                        • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 22:56
                          Jednak uwazam, ze mezczyznom bardziej niz kobietom potrzebne sa wyrozniki.
                          :-)
                        • nemo1968 Re: Przyjaźń..... 17.04.07, 21:42
                          Czyli jest to długotrwałe, sprawdzone w wielu sytuacjach zaufanie. Żadna
                          zbieżność zainteresowań, planów a już na pewno fascynacja nie jest potrzebna...
                          Powstaje pytanie, czy pielęgnowanie takiej przyjazni nie oznacza czasami
                          stronienia od jej nadużywania. Ludzie łatwo się rozczarowują przyjacielami,
                          może ja sam mam za duże oczekiwania wobec kogoś, kogo chcialbym uważac za
                          przyjaciela. Wyszlo by na to, ze sie narzucam ze swoimi potrzebami...
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 22:50
                        Wyróżnia - tym, że sprawdza się, jako Przyjaciel. To wystarczające. Imponować
                        nam może, ale nie musi, czymkolwiek poza "Przyjaźń".
                        • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 22:57
                          Chociazby to. Juz nie wnikam, "dlaczego" sie sprawdza. Bo moze sie okazac, ze
                          to tylko kumpel. :-)
                          • zielonooka_bez_tyja Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 23:02
                            Przecież napisałam, że jako Przyjaciel, nie jako Kumpel - to dwie różne sprawy:)
                            Ale popieram stwierdzenie, że fascynacja nie jest tożsama z imponowaniem
                            czymkolwiek. To dużo więcej. Jest częścią Miłości, nie Przyjaźni.
                            • ania.downar Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 23:03
                              Pewnie masz racje, zle dobralam slowo...
                              • zielonooka_bez_tyja Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 23:06
                                Spoko... czasem z tego powstaje dziwna "dyskusja o ogryzek" - jak w Waszym
                                przypadku:) Ty źle dobrałaś słowo, bo chciałaś nazwać coś innego. Silic skupił
                                się na tym, co owo słowo definiuje w istocie:)
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 22:45
                      ...nie każda:)
      • ania.downar Re: Przyjaźń..... 13.04.07, 13:23
        :-) nie do konca sie zgodze.
        • jkm_222 Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 16:01
          Swojego przyjaciela poznałem będąc w w pierwszej klasie Liceum .Połączyło nas
          przede wszystkim wspólne dojrzewanie umysłowe i światopoglądowe.
          Nasza przyjaźń trwała także w okresie studiów.Potem nasze drogi zaczęły się
          rozchodzić. Rozchodzić — nie w sensie niechęci, lecz w pozytywnym znaczeniu
          rozwoju indywidualności na własnych drogach. Drogi te przypominały kerykeion
          Hermesa: były odrębne i zarazem nieustannie się przecinały. Dla mnie męska
          przyjaźń jest jedną z nielicznych trwałych wartości.W ciężkich warunkach
          męska przyjaźń pozwaliła mi nie tylko przetrwać, ale też wygrać ze śmiercią.
          Pozdrawiam
          • wiesia821 Re: Przyjaźń..... 15.04.07, 21:06
            jkm_222- przyznam ,że zazdroszcze troszeczkę takiej przyjazni .
            Międzu kobietami chyba taka przyjazń nie ma miejsca ..a może sie mylę??
            Pozdrawiam
            • sprezyna_a Re: Przyjaźń..... 16.04.07, 02:12
              wiesia821 napisała:

              > jkm_222- przyznam ,że zazdroszcze troszeczkę takiej przyjazni .
              > Międzu kobietami chyba taka przyjazń nie ma miejsca ..a może sie mylę??
              > Pozdrawiam
              Nie wiem jak jest między Kobietami ale napewno męska przyjazn jest niezawodna .
              Pozdrawiam
    • patrycja.nowa Re: Męska przyjaźń 16.04.07, 13:36

      • ania.downar Re: Męska przyjaźń 16.04.07, 15:23
        Bardzo niesprawiedliwa ocena kobiecych przyjazni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja