bialyowiec2000
22.12.07, 00:19
czuję się osaczony tymi rozległymi informacjami docierającymi z
wszystkich stron...to jakaś nowa plaga egipska...mimo zmniejszenia
moich obaw wewnętrznych nie wiem jak to ma być że mieszkałbym z
kobietą dzień w dzień do końca życia...potem dzieci płacz
pieluchy....monotonia,codzienność.Jak to przetrwać żeby się nie
męczyć tylko nadal kochać swoją kobietę? Dodatkowo weżcie zaróbcie
na tą cała gromadkę...a gdzie radość życia satysfakcja z
człowieczeństwa:)? Da się to jakoś pogodzić?...coś czuję że za jakiś
czas i po mnie przyjdą...