Dodaj do ulubionych

Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunku...

22.12.07, 00:19
czuję się osaczony tymi rozległymi informacjami docierającymi z
wszystkich stron...to jakaś nowa plaga egipska...mimo zmniejszenia
moich obaw wewnętrznych nie wiem jak to ma być że mieszkałbym z
kobietą dzień w dzień do końca życia...potem dzieci płacz
pieluchy....monotonia,codzienność.Jak to przetrwać żeby się nie
męczyć tylko nadal kochać swoją kobietę? Dodatkowo weżcie zaróbcie
na tą cała gromadkę...a gdzie radość życia satysfakcja z
człowieczeństwa:)? Da się to jakoś pogodzić?...coś czuję że za jakiś
czas i po mnie przyjdą...
Obserwuj wątek
    • elfi13 Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 22.12.07, 00:27
      a jednaka ma to jakiś sens....chartuje charakter...i uczy być bardziej ludzkim..

      E.
    • lacido Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 22.12.07, 01:27
      z tym mnozeniem to sie zgodzę, moi znajomi tez albo dopiero co się doczekali
      albo są przy nadziei ale to chyba dobrze :)
    • menk.a Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 22.12.07, 09:54
      Nie mieszkaj z kobietą, nie żeń się i broń Panie: nie płódź dzieci.;)
    • lidka_77 zawsze możesz zamieszkac z kotem i matką 22.12.07, 10:14
      kobiety pewnie też mają takie obawy.
      nie musisz miec dzieci, nie musisz mieć od razu dzieci, nie każda
      kobieta chce dzieci, ni każda kobieta może miec dzieci
      • kookardka Re: zawsze możesz zamieszkac z kotem i matką 22.12.07, 11:07
        z kotem to pół biedy, ale z matką ? ;)
        • lidka_77 jak szaleć to z rozmachem 22.12.07, 15:27
          matka może być martwa - jak w "Psychozie" heh <szalony smiech>
    • kookardka Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 22.12.07, 11:05
      Oddychaj powoli głęboko, wdech .... wydech ... ;) ja tam cieszę
      się ciszą, czasem wolnym i brakiem ciśnienia, że obiad nie
      ugotowany a dzieciak zasmarkany płacze ... nie spieszy mi się
      do tego kieratu, na wszystko przyjdzie czas i pora ;))
    • silverbaum bierz przyklad z innych :) 22.12.07, 14:02
      mieszkasz na kocia lape, tak dlugo jak tylko sie da, to znaczy,
      az Cie panienka postawi Cie sciana z zadaniem: slub, albo rozstanie!

      Gdy dziewcze ploche odejdzie po takim dictum, bierzesz nastepna
      i jedzesz dalej podobnie, az do ponownego oporu.

      Po kilku takich zmianach w wieku lat ok. 35 lat taka zabawa zaczyna
      Ci sie nudzic, poniewaz kazda nastepna jest i tak podobna
      do poprzedniej.
      zenisz sie wtedy spokojnie ztym co masz aktulnie pod reka,
      I nastepnego dnia idziesz radosnie zkolegami do baru na piwo :)))
      • kookardka Re: bierz przyklad z innych :) 22.12.07, 14:41
        jak człek wniosków nie wyciąga po to by wiedzieć czego chce to
        faktycznie może mieć wrażenie, że wszyscy partnerzy są tacy sami ;)
        • silverbaum Re: bierz przyklad z innych :) 22.12.07, 14:58
          Myslenie i wyciaganie wnioskow, a takze dzelenie zapalki na czworo
          pozostawiam kobietom, one sobie z tym lepiej radza :)

          Mnie wystarczy cieplutkie kobiece ciasetczko, koniecznie z jego
          (tego ciasteczka) urokiem osobistym.
          A reszta i tak jest milczeniem :)
          • bialyowiec2000 Re: bierz przyklad z innych :) 22.12.07, 15:18
            ciasteczkami to one są do pewnego momentu...póżniej to są
            ciacha:)...mam naprawdę kochaną fajną kobietę tylko sobie myślę co
            będzie kiedyś...Ludzie się widzą codzinnie...o czym gadać gdy po
            pracy ma się wszystkiego dosyć, a tu żona wyskakuje z
            czymś ,dzieciaki włażą na głowę...zero wolności i takiego swojego
            życia.Poza tym mam traumatyczne przeżycia apropo ślubu a raczej
            zaręczyn:)
            • lidka_77 wiesz, kobieta to nie zwierzę domowe 22.12.07, 15:33
              nie tylko Ty masz uczucia i takie obawy. Jak Ty dziwnie piszesz, tak
              jakby kobieta bya bezmyślnym zwierzęciem, rzeczą, która Cię
              obarcza...
              może porozmawiaj ze swoją "fajną kobietą".

              Nie rozmiem takiej postawy. Ty jej nie kochasz (nie lubię tego
              słowa, bo jest puste co jak widac się tu potwierdza). Ty ją masz, bo
              musisz czasem miec seks, reszta Cie nie interesuje. W jakim sensie
              Twoja kobieta jest teraz fajna? Ma fajna dupę i jest zawsze chętna i
              koledzy Ci jej zazdroszczą? Nie rozumiem.
              Zawsze mi się wydawao, że jeśli z kimś chcesz być to dzielisz z tym
              kimś coś, a nie traktujesz tego jak więzienia. Po co się w takim
              razie żenić? Bo tak:
              1) wygodniej?
              2) łatwiej się rozliczać?
              3) bo wszyscy się żenią?
              4) bo ona sprzata i gotuje, to tańsze niż sprzątaczka i restauracja/

              Po co?
              • menk.a Re: wiesz, kobieta to nie zwierzę domowe 22.12.07, 15:39
                lidka_77 napisała:

                >
                > Po co?

                Bo stwierdził, że tak robią wszyscy. Więc zobaczyła żaba, że konie kują, to sama
                nogę podstawia.;)))
              • silverbaum prawie :) 22.12.07, 15:45
                lidka_77 napisała:
                Po co się w takim
                > razie żenić? Bo tak:
                > 1) wygodniej.
                > 2) łatwiej się rozliczać i taniej sie zyje w dwoje.
                > 4) bo ona sprzata i gotuje, to tańsze niż sprzątaczka
                i restauracja.
                > 5) by miec dzeci i rodzine.

                > Po co?

                No wlasnie po to.
                jeden punkt wyrzucilem (jest bez znaczenia).
                ale dodalem inny.
                • mahadeva Re: prawie :) 22.12.07, 15:48
                  wiazac sie z kims bo jest taniej? nie uwierze w to... juz latwiej
                  zarabiac dwa razy wiecej, poza tym nikt tu chyba z glodu nie umiera,
                  zeby sie wiazac musial :)
                  • silverbaum Re: prawie :) 22.12.07, 15:59
                    mahadeva napisała:

                    > wiazac sie z kims bo jest taniej? nie uwierze w to...

                    jak pozyjesz , to uwierzysz.
                    taniej w tym sensie, ze jest jedno mieszkanie, obiady gotujesz dla
                    dwojga, prezentow i milych kolacyjek w drogich knajpach stawiac nie
                    musisz.

                    juz latwiej zarabiac dwa razy wiecej,

                    - jak sie jest leniem i pracowac sie intensywniej nie chce,
                    to ten wariant odpada :)

                    poza tym nikt tu chyba z glodu nie umiera, zeby sie wiazac musial :)

                    - nie chodzi o umieranie z glodu, tylko o to, ze to taniej,
                    praktyczniej i wygodniej, niz ugniac sie za jakas kolejna baba :)))
                    • lidka_77 zakładasz firmę więc określ zasady 22.12.07, 16:05
                      które nie bedę Cię ograniczać. Wyłącz czynnik "emocje" i wtedy może
                      uda Ci sie do minimum ograniczyć poczucie obarczenia. Tylko przed
                      podpisaniem umowy dokładnie przedstaw warunki i punkty kontraktu, bo
                      inaczej "wspólnik" zwany dalej "żoną" będzie się czuł oszukany.
                      • silverbaum Re: zakładasz firmę więc określ zasady 22.12.07, 16:11
                        sluszna uwaga.
                        elementarna uczciwosc tego wymaga.
                        widze, ze sie w pelni zgadzamy.
                        • lidka_77 tak. zgadzamy się, ale 22.12.07, 16:18
                          czy zdajesz sobie sprawę z trudności na jakie możesz napotkać w
                          realizacji swojeo planu? Kobieta jest nieprzewidywalna - tzn. niby
                          każda chce męża i dziecko, ale niektóre zmierzają do tego celu w
                          pokrętny sposób. Czy jesteś pewny, że nawet jeśli przedstawisz swoją
                          koncepcję, to kobieta powie "tak", podzielając tę koncepcję, czy
                          myśląc, że z czasem sie zmienisz, ona Cię zmieni?

                          Widze same trudności i tak sobie myślę, że idealnym rozwiązaniem dla
                          Ciebie byłby związek na odelgłość, czyli Ty w roli niedzielnego męża
                          i ojca.
                          • silverbaum 3 x tak. Tez mozesz startowac na Prezydenta. 22.12.07, 16:31
                            Bede na Ciebie glosowal :)


                            lidka_77 napisała:

                            > czy zdajesz sobie sprawę z trudności na jakie możesz napotkać w
                            > realizacji swojeo planu? Kobieta jest nieprzewidywalna - tzn. niby
                            > każda chce męża i dziecko, ale niektóre zmierzają do tego celu w
                            > pokrętny sposób. Czy jesteś pewny, że nawet jeśli przedstawisz
                            swoją
                            > koncepcję, to kobieta powie "tak", podzielając tę koncepcję, czy
                            > myśląc, że z czasem sie zmienisz, ona Cię zmieni?

                            - Twoje obawy sa poniekad sluszne i uprawnione
                            Z drugiej strony - 20 lat praktyki pokazuje jednak,
                            ze w tym wypadku - "pacta sunt servanta" )

                            >
                            > Widze same trudności...

                            - j/w . nie dostrzeglem przez te 20 lat zadnych :)

                            myślę, że idealnym rozwiązaniem dla
                            > Ciebie byłby związek na odelgłość, czyli Ty w roli niedzielnego
                            męża i ojca.

                            Mysle, ze jest to ciekawy pomysl.
                            Jednakze dopiero wtedy, gdy spadek libido podpowie mi kiedys,
                            ze Eros na weekend wystarczy :)
      • yagiennka Ale wy faceci 26.12.07, 10:47
        macie prosty ogląd świata :D

        Po kilku takich zmianach w wieku lat ok. 35 lat taka zabawa zaczyna
        > Ci sie nudzic, poniewaz kazda nastepna jest i tak podobna
        > do poprzedniej."

        W wielu związkach się bywało, wielu ludzi się poznało i nigdy nie stwierdziłam
        że każdy jest taki sam jak inni. Wręcz przeciwnie. I nie wydaje mi się że to
        zasługa wyjątkowości owych ludzi, tylko raczej mojego widzenia swiata :)
        Współczuję.
        • obrotowy Re: Ale wy faceci 26.12.07, 10:53
          yagiennka napisała:
          macie prosty ogląd świata :D
          >> Współczuję.

          Raczej zazdrosc :)
          Gdyz to jest tak: mezczyzni roznia sie (glownie) cechami charakteru,
          ale te mozna delektowac i bez wchodzenia w intymne uklady.

          Kobiety roznia sie zas (glownie) walorami erotyki, ale by tego
          zakosztowac, trzeba jednak w intymne uklady wejsc :)))
    • mahadeva Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 22.12.07, 15:40
      jesli nie chcesz, nie musisz :)
      ja tez sie nie wiaze, tlumacze to zlymi doswiadczeniami z
      przeszlosci, ale tak naprawde nie robie tego, bo ten kogo kocham,
      mnie nie chce
    • wesmar Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 23.12.07, 03:27
      I dobrze, Polska rośnie w siłę, wskaźniki mieliśmy niedawno marne.
      Teraz jest znacznie lepiej. Nic w tym nie ma nienaturalnego. Z
      czasem ustąpimy miejsca młodszym wkaczając na "level 2". Osaczony
      się czujesz? Jeśli kobieta wymusza na Tobie byś został tatusiem masz
      prawo zmienić ją na model bez tendencji do powielania. Dzieci zostaw
      przyszłym Ojcom lub samotnym matkom, nie widzisz się w tej roli to
      uświadamiaj Panie na początku znajomości, niech to akceptują, albo
      adieu :)))
    • demonii Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 23.12.07, 08:44
      A to jest jakiś narodowy obowiązek posiadać potomstwo i zonę czy męża?
      Y... nie chcesz, boisz się że nie podołasz, to tego nie rób, o co kaman?
      Przecież to proste.
      Pogodzić sie da, ale trzeba chcieć :P
    • sibeliuss Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 23.12.07, 12:06
      Uogólniasz :)
    • ofelia1982 Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 19:52
      hmm..rozumiem, ze to temat prowokacja. coz, przykro mi sluchac
      wynurzen takich pół-facetow, ktorzy popukac to sobie popukaja, ale
      juz zadnych zobowiazan by miec nie chcieli..ostatecznie zawsze da
      sie seks kupic, wiec nie ryzykuj.
      • ofelia1982 Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 19:55
        tylko zal mi siebie i kobiet z mojego pokolenia, ktore o
        odpowiedzialnych facetach szanujacych kobiety moga sobie tylko
        pomarzyc..
      • kookardka Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 23:02
        Niektórym facetom brakuje konsekwencji. Chce być sam, proszę
        bardzo - każdy ma jakieś swoje nastawienie do życia i dopóki
        nie krzywdzi tym innych, to jego sprawa. Nie będzie kochał
        i nie będzie kochany. Nie chce miłości to nie. Z tym wiąże
        się ryzyko, że do zabawy posłuży tylko renia grabowska,
        no ale ... wyboru dokonał a każdy wybór powoduje konsekwencje.
        Są przecież babki, które godzą się na układ bez zobowiązań,
        takie które też nie chcą się wiązać, wystarczy tylko na początku
        powiedzieć o co chodzi i tego konsekwentnie się trzymać a nie
        ściemniać.

        Jak koleś wie, że nie chce pokochać i być blisko z kobietą,
        ale nie mówi jej o tym tylko ściemnia - raz, że chce innym
        razem, że nie chce i mąci w głowie tylko po to, żeby mieć kogoś
        bliskiego ( czytaj kogoś kto JEGO pokocha) to krzywdzi kobiety.
        Taka mała gnida nie ma odwagi, by przełknąć konsekwenje swoich
        decyzji. Taki facet dla mnie nie ma jaj i staje się bezwartościowym
        śmieciem, bo oszukuje.
        • menk.a Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 23:13
          ;DDDD po takich tekstach spora część męskiej populacji czuje się tak.. tyci tyci;))
          • kookardka Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 23:28
            i niech im nigdy nie stanie ;)
            • menk.a Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 23:44
              Ooo żesz. Klątwy? No co Ty? Złamiesz im życie;)
              • kookardka Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 25.12.07, 23:53
                złamane h..je mają złamane życie ;)
                • menk.a Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 26.12.07, 00:01
                  ch.... Oni nie. Tylko te, które sobie z takimi nie radzą;)
                  • kookardka Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 26.12.07, 00:07
                    eee tam, złamane życie to mają tylko te, które nie myślą ;)
                    pozostałe wyciągają wnioski i żyją dalej, by kolejnego złamanego
                    ch..ja ( podobno obie formy są dopuszczalne ;) ) szybciej
                    rozpoznać :) trening czyni mistrza ;DDD
                    • menk.a Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 26.12.07, 00:09
                      Trening... ale sama niedawno pisałaś jak emocje potrafią zakręcić i odebrać
                      rozum. Wtedy skleroza nie pozwala pamiętać o wcześniejszych treningach ;)
                      • kookardka Re: Wszyscy się mnożą, wszyscy się żenią...ratunk 26.12.07, 11:00
                        emocje zawsze są ( no chyba, że ktoś je blokuje na siłę, ale wtedy
                        nie czuje nic i wszystko jest puste), tylko można nie pozwolić im
                        za bardzo się nakręcić ;) wtedy czas wychodzenia z nich skraca się
                        a po iluś tam takich "akcjach" jest o wiele łatwiej wrócić do
                        rozumu :) widzę to po sobie - u mnie skraca się ten czas, gdy
                        cierpię ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka