bianka213
27.01.08, 12:25
Proszę Panów o radę...
Od pięciu miesięcy jestem w związku z facetem poznanym w necie. Pisał piękne
maile,zabiegał o mnie itp. Po dość krótkim czasie kontaktu netowego
spotkaliśmy się w realu no i zaiskrzyło.Dzieli nas odległość,więc do tej pory
widywaliśmy się tydzień w miesiącu (ale za to był to cały tydzień razem spędzony).
Kłopot polega na tym,że poznałam go na randkach internetowych...a on przez ten
cały czas włazi na swój profil i mówi że rozmawia tam ze znajomymi. Były
krótkie momenty przerwy kiedy zapominał o tym anonsie.
Co wieczór gadaliśmy na gg, dzwonił do mnie,więc miałam małą choćby pewność że
po pracy siedzi w domu.
Kilka dni temu zajrzałam na jego profil i widzę wstawione,jego nowe zdjęcie
jak z żurnala...wkurzyłam się i napisałam,że jeśli ma zamiar robić mnie w
balona to chociaż poproszę o jakąś szczerość.
Odpisał mniej więcej coś takiego:"W jakiego balona? Dałem nową fotkę bo mi
stara obrzydła i tyle" i po chwili dodał" Ty we wszystkim dopatrujesz się
podstępu. Udaj się na terapię,bo naprawdę masz problem.Kiedyś przez tą ironię
i złośliwość będziesz żałować w życiu.Dobranoc."
Zatkało mnie. Facet prawdopodobnie robi mnie w konia i jeszcze wywołuje
poczucie winy,że to ja niby powinnam iść na terapię.
Chyba terapię mojej własnej głupoty...Nie odzywał się przez tydzień,w końcu
nie wytrzymałam i napisałam smsa o treści mniej więcej:"czy mógłbyś mi
wytłumaczyć swoje zachowanie?Niech to pożegnanie będzie jakieś sensowne.
Prawie od razu napisał dłuuuugi monolog na gg: myślał o tym wszystkim długo i
doszedł do wniosku,że moje obawy i podejrzenia nie służą mi,że związek na
odległość z pewnością kiedyś się rozwali(kiedyś nie było problemu),że jestem
wspaniałą,pełną życia kobietą i powinnam znaleźć sobie kogoś na miejscu,słodką
ale niestety dość zaborczą,a on odwykł do stawania na baczność i tłumaczenia się
z każdego kliknięcia klawiaturą, proponuje zmianę statusu naszej
znajomości...napisałam,że go kocham i nie zamierzam szukać nikogo innego,ale
jeśli musi i chce to trudno,niech sobie mnie odpuści.Napisałam,ze jemu pewnie
bardziej przeszkadza odległość,bo ja mogę na niego czekać. Nie odpisał nic...i
teraz moje pytanie do Was,co może oznaczać to milczenie?Czy to definitywna
odpowiedź "nie"?