Dodaj do ulubionych

Miłość na ODLEGŁOŚĆ...

IP: *.leszczyny.net 24.08.03, 18:18
Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi i doświadczeń tyczących się tematu. Sama
jestem teraz z kimś oddalonym ode mnie o 300 kilometrów i wierzę, że Nam się
uda. Jest mi bardzo ciężko - czasami nie wiem jak sobie z tym poradzić ale
wiem, że oboje RAZEM sobie poradzimy. A Wy? Mieliście już kiedyś takie
doświadczenia w "miłości na odległość"?? Jak sobie z nimi radziliście, jak to
wszystko wyglądało? Czy przetrwało? A może uważacie to za żenujące i
śmieszne? Z niecierpliwością czekam na posty. Pozdrawiam wszystkich bardzo
serdecznie!! POMÓŻCIE...

Misia
Obserwuj wątek
    • Gość: a_n_i_a Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 24.08.03, 19:50
      Ja miałam taka miłość na odległość. Poznałam chłopaka w wakacje, a jak juz sie
      skończyły to on musiał wracac do domu. Co prawda nie było to 300 km. a znacznie
      więcej. on mieszka za oceanem, w Nowym Jorku :( Pisaliśmy do siebie przez
      jakies 6 misiecy, ale potem juz zaczynało to sie kruszyć... Teraz jestes tylko
      dobrymi znajomymi. Ale to była sympatyczna przygoda, przetrwała pół roku ;)
      Pozdrawiam/oliwka
      • Gość: Misia Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.leszczyny.net 24.08.03, 20:13
        Hmmm My jesteśmy ze soba trochę dłużej - przede wszystkim zanmy się już 2 lata
        a jesteśmy razem 3 miesiące. Dla jednych to mało dla innych nic nie znaczy. Ale
        widzieliśmy się bardzo wiele razy. Tylko teraz będzie o wiele ciężej - zarówno
        mnie jak i Jemu zacznie się szkoła i z tym widzeniem może być różnie...Ale nie
        poddaję się :-) Nadal czekam na Wasze wnioski i DOŚWIADCZENIA! :-) Jestem
        bardzo ciekawa.

        Pozdrawiam!

        Misia
        • Gość: Kocisz Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...dobra rada IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 24.08.03, 20:18
          Gość portalu: Misia napisał(a):

          > Hmmm My jesteśmy ze soba trochę dłużej - przede wszystkim zanmy się już 2
          lata
          > a jesteśmy razem 3 miesiące. Dla jednych to mało dla innych nic nie znaczy.
          Ale
          >
          > widzieliśmy się bardzo wiele razy. Tylko teraz będzie o wiele ciężej -
          zarówno
          > mnie jak i Jemu zacznie się szkoła i z tym widzeniem może być różnie...Ale
          nie
          > poddaję się :-) Nadal czekam na Wasze wnioski i DOŚWIADCZENIA! :-) Jestem
          > bardzo ciekawa.
          >
          > Pozdrawiam!
          >
          > Misia


          Wniosek mam jeden...będzie brutalny, gówno z tego Wam wyjdzie. Albo papadniecie
          w nerwicę seksualną albo zaczniecie zerkać na boki. a Twój facet to juz na
          pewno, chyba nie wierzysz że będzie codziennie czochrał bobra?! i to sam... w
          100% zrobi skok na jakąś laskę, byleby robił z głową i zakładał gumkę. Także
          uważnie go obserwuj!!!!
          • sloggi Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...dobra rada 25.08.03, 09:48
            Kocisz - opowiedz coś o sobie.
            • Gość: Kocisz Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...dobra rada IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 25.08.03, 10:16
              sloggi napisał:

              > Kocisz - opowiedz coś o sobie.

              co chcesz wiedzieć? i po co?!
    • Gość: kasik Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.03, 09:41
      W tej kwestii mam mieszane uczucia.. Kiedys sądziłam, że miłość zwycięży
      wszystko, a teraz? sama nie wiem, choć czasami się udaje.
      Byłam w takim związku na odległość, dzieliło nas jakies 1000 km (on mieszka w
      Niemczech). Trwało to ponad pół roku, często dzwoniliśmy do siebie i kurcze
      zakochałam się na zabój. Jednak brakowało mi go w codziennym życiu,chciałam z
      nim chodzić na imprezki, spędzać święta, sylwestra itd., a on nie zawsze mógł
      przyjechać. Po pewnym czasie więc zerwałam i było mi strasznie ciężko.. Nie raz
      chciałam do niego się odezwać- zadzwonić, napisać.. ale powstrzymałam się.
      Od zerwania minęło jakieś 9 m-cy, poznałam innego faceta, ale nadal zdarza mi
      się myśleć o tamtym. Mimo, że aniołkiem nie był i w porównaniu do "obecnego"
      nie powinien mieć szans.. czasami wydaje mi się, że jestem jakaś dziwna -
      podobają mi się faceci, którzy nie zawsze zachowują się fer, nie interesują
      mnie tzw. "ciepłe kluchy". W głębi duszy chyba nadal coś do niego czuję i
      czasami chcę aby wszystko było jak dawniej, aby nam się udało.. może kiedyś
      jeszcze go spotkam i.. kto wie... może..
    • sloggi Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... 25.08.03, 09:47
      Życzę wytrwałości.
      • mijaczek Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... 08.09.03, 02:57
        no wlasnie... stoje na progu takiego wyzwania... szlag mnie trafia, buntuje sie
        wszystko we mnie, dusza wyje z bolu i nawet nie mam sily myslec. jutro moj
        ukochany wyjezdza na drugi (doslownie) koniec swiata. ja jestem aktualnie w
        stanach, on jedzie do chin. ale to pikus, bo wroci za 3 tygodnie. gorzej to
        bedzie pozniej, bo ja za miesiac wracam do polski, a on zostaje w stanach. i
        co? i nic. dupa zbita. najpiekniejszy zwiazek w moim zyciu. cod, mniod i
        orzeszki. ideal. po prostu ideal. i nie tylko ja o tym wiem, a tuz tuz obok,
        bardzo blisko piekna kobieta (hmm... dziecko jeszcze tak naprawde) sie czai na
        niego... zycie nie jest latwe...
        • Gość: jaś Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: 213.195.173.* 08.09.03, 04:29
          Takie związki nie mają żadnych szans i na nic tu gadanie o wielkiej miłości to
          wszystko pierdoły.Związek jeśli ma być związkiem musi być podsycany przez
          codzienną obecność i przeżywanie wszystkiego z drugą osobą.A gadanie o
          tęsknocie to wmawianie sobie tylko że to miłość,tęsknota tak,ale nie za
          długo.Widywanie się raz w miesiącu czy nawet raz w tygodniu to nie związek to
          spotkania znajomych i przypuszczam,że jeżeli nie ma wspólnych zainteresowań to
          tematy się urywają.Może być sex,ale to w związku nie powinno byc na pierwszym
          miejscu.Jeszcze raz związki na odległość to nie są związki to po prostu
          znajomości,które mogą się przerodzić w coś jeżeli postanowicie być razem na
          codzień.
    • nancyboy Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... 08.09.03, 10:08
      Miłość na odległość to nie jest miłość do drugiej osoby, tylko do naszego
      wyobrażenia o niej. Z prawdziwą miłością (do kogoś, z kim się mieszka dzień
      w dzień) nie ma nic wspólnego.
      • Gość: zakrecona Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.ists.pl / 192.168.0.* 08.09.03, 13:41
        A ja uwazam ze milosc na odleglosc ma szanse. W zeszlym roku na wakacjach
        poznalam cudownego chlopaka, spedzilismy jednak ze soba tylko 3 dni. On
        obiecal ze przyjedzie i ku mojemu zaskoczeniu przyjechal. Tak sie zaczelo.
        Jestesmy ze soba juz 14 miesiecy i nie zapowiada sie na rychly koniec tej
        znajomosci. Dzieli nas 300 km ale widujemy sie praktycznie co tydzien,
        codziennie smsujemy, dzwonimy dlatego tak bardzo nie odczuwam tej odleglosci
        zwlaszcza podczas roku akademickiego kiedy przez caly tydzien mam urwanie
        glowy. Nagroda za tesknote sa cudowne weekendy ktore spedzamy razem, ciesza
        sie soba przez 24 godziny na dobe. Wierze ze taki zwiazek ma przyszlosc ( o
        ile nie bedzie wiecznie na odleglosc) i tego Ci z calego serca zycze.
        • Gość: ???????? Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.acn.waw.pl 08.09.03, 14:38
          Gość portalu: zakrecona napisał(a):

          > Wierze ze taki zwiazek ma przyszlosc ( o
          > ile nie bedzie wiecznie na odleglosc) i tego Ci z calego serca zycze.


          Podsumowałaś tym samym co poprzednicy,nie ma szans na odległość.Ubrałaś to w
          inne,delikatniejsze słowa,ale sens pozostaje ten sam,nie na odległość.
          • Gość: karinthy Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 09:12
            Gość portalu: ???????? napisał(a):

            > Gość portalu: zakrecona napisał(a):
            >
            > > Wierze ze taki zwiazek ma przyszlosc ( o
            > > ile nie bedzie wiecznie na odleglosc) i tego Ci z calego serca zycze.
            >
            >
            > Podsumowałaś tym samym co poprzednicy,nie ma szans na odległość.Ubrałaś to w
            > inne,delikatniejsze słowa,ale sens pozostaje ten sam,nie na odległość.

            Zdaje sie, ze kolezanka miala na mysli to, ze taki dlugodystansowy zwiazek
            rzecz jasna nie przetrwa, jezeli beda chcieli wziac slub; wtedy wypadaloby,
            zeby byli juz przy sobie. Jasne, ze ta "odleglosc" nie moze byc WIECZNA, to
            dosc logiczne, bo kto by tak chcial? I jednoczesnie to przekonanie wcale nie
            potwierdza poprzednich "negatywnych" wypowiedzi.

      • inw.nn Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... 20.09.03, 19:31
        O, to, to....święta prawda....że też 13 lat temu jak pchalam się do małżeństwa nie bylo takich dobroci sieciowych ogólnie dostępnych, żebym mogla sobie zapytać w świecie - co inni na to? Albowiem mój związek byl na tych odległych podstawach zbudowany. I w istocie okazalo się, ze kocham jakiś swój wymarzony ideał. Kompletna katastrofa! Ale to już chyba niektórzy tak mają skrzywioną psychikę, bo obecnie co robię? Zakochałam się właśnie w facecie z netu:))) Bronię się przed tym rękami i nogami i nic! Perspektywa widywania się raz na pól roku przede mną. A wiecie czego się w międzyczasie nauczyłam? Żeby żyć i cieszyć się tym co spotyka mnie w tej chwili:) Ale o planowaniu wspólnego życia na takich podstawach ani nawet nie myślę. Taka piękna miłość na mnie spadła, aż oddechu złapać nie mogę. Mam nadzieję, ze mnie nie udusi :D To prawda - odległość idealizuje ludzi.
    • Gość: karinthy Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 09:29
      Witaj,
      moje zwiazki przewaznie komplikowala odleglosc :) Jak facet nie mieszkal w
      innym kraju, to w innym miescie, albo na doslownie drugim koncu Wawy. I tak
      caly czas :) Nie narzekam na tamte znajomosci, bo nauczyly mnie wytrwalosci
      przede wszystkim :) I od razu zaznacze dla czepialskich, ze zaden nie rozpadl
      sie z powodu majacego cokolwiek wspolnego z dzielaca nas odlegloscia.
      3 miesiace temu znowu poznalam kogos, z drugiego konca Polski oczywiscie, a
      jak :) On przeprowadza sie do Wawy od pazdziernika, zeby razem zamieszkac.
      Wiem, ze nie kazdy ma taka mozliwosc, w sensie np. malo "elastycznych" rodzicow
      albo nieodpowiedniego wg. nich wieku... :/ Inna sprawa, ze nie trzeba od razu
      mieszkac razem, on np. moglby sie przeprowadzic do Twojego miasta, jednak z tym
      oczywiscie wiaze sie tak wiele watpliwosci i istotnych faktow, ze nie ma co
      rozwazac, to zalezy od indywidualnej sytuacji...
      Nie wiem Misiu jak wyglada Twoja sytuacja i czy takie rozwiazanie wchodzi w
      ogole w gre, jednak zycze Ci przede wszystkim wytrwalosci i wiary, bo Ty sama
      dobrze wiesz, co czujesz, wiec nie daj sie przekonac, ze "to nie ma sensu".

      Pozdrawiam serdecznie :)
      • Gość: jaś Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.acn.waw.pl 09.09.03, 09:41
        Oczywiście nie chodzi tu o przekonywanie kogokolwiek,chodzi o sam fakt,że
        takie związki nie mają szans,ładnie ktoś napisał , kochamy wyobrażenie o
        osobie która jest daleko,nie wiemy o niej wielu rzeczy,które na codzień moga
        być dla nas nie do zaakceptowania.Związki na odległość to związki skazane na
        niepowodzenie.
        • pmkowski Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...- 4 LATA 10.09.03, 15:56
          Wszyscy mądrzy..., a ja żyję w takim związku od czterech lat i nam to pasuje,
          dzieli nas odleglość 350 km. Spędzamy razem każdy weekend. Jest dobrze, bo w
          tygodniu i tak nie mielibyśmy dla siebie czasu. Kiedy mamy dla siebie dwa dni
          nie ma zbędnego furczenia, klotni itp. Jestesmy wtedy ze soba na maksa. Myslimy
          o wspolnym zamieszkaniu, ale ze wzdględów zawodowych to jeszcze jest nierealne
          • Gość: Misiek Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...- 4 LATA IP: *.acn.pl 10.09.03, 16:10
            pmkowski napisał:

            > Wszyscy mądrzy..., a ja żyję w takim związku od czterech lat i nam to pasuje,
            > dzieli nas odleglość 350 km. Spędzamy razem każdy weekend. Jest dobrze, bo w
            > tygodniu i tak nie mielibyśmy dla siebie czasu. Kiedy mamy dla siebie dwa dni
            > nie ma zbędnego furczenia, klotni itp. Jestesmy wtedy ze soba na maksa.
            >Myslimy o wspolnym zamieszkaniu, ale ze wzdględów zawodowych to jeszcze jest
            nierealne

            Mam parę lat związku za sobą ze spotykaniem się w weekendy. Zamieszkanie na
            stałe, co się dokonało w końcu, niestety było koszmarem. Zupełnie co innego
            widywać się raz na tydzień, czy raz w miesiącu, a co innego ze sobą mieszkać.
            • Gość: ania Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...- 4 LATA IP: 213.199.233.* 10.09.03, 17:19
              Ja aktualnie jestem w drugim juz zwiazku na odleglosc i to naprawde duza bo az
              2000 tys kilometrów dodam ze sa jeszcze roznice kulturowe tak wiec nie dosc ze
              daleko jak cholera to jeszcze zero poparcia w domu, bo non stop slysze ze bede
              zalowac jak juz za niego wyjde.Poznalismy sie 3 lata temu a na dobre jestesmy
              ze soba od ponad roku.Widujemy sie baaaaardzo rzadko.Ktos tu powiedzial ze nie
              licz na to ze cie zdradzac nie bedzie.Ja o tym nie mysle poprostu wiem ze moze
              to robic dla czystego seksu ale nie mysle bo bym zwariowala.Kochamy sie i
              probujemy byc razem a nie jest latwo w ogole .Aktualnie mamy kryzys.Ja to jakos
              wytrzymuje ale o chyba zaczal sie zastanawiac nad tym gleboko.Takze nie jest
              latwo. Jesli wiesz ze wytrzymasz sprobuj a jesli nie to nie zmuszaj
              sie.Serdecznie pozdrawiam.
              • Gość: :( Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ...- nie udało się :( IP: *.acn.waw.pl 15.09.03, 23:37
    • venno Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... 20.09.03, 21:28
      raczej ciezko, nie polecam
    • Gość: natasza Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: 2.5.STABLE* / *.sk4.am.poznan.pl 21.09.03, 12:15
      Uda się, mi się udało, jesteśmy ze soba dwa lata i jest nam dobrze. Kocham go i
      dzieli nas tylko 250 km.
      powodzenia,
      ps. Pewnie, ze czasmi bardzo brakuje mi go, że tęsknię, że chciałabym się
      przytulić.
      • Gość: rena Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:39
        Mi także się udało. Ze swoim facetem byłam przez rok w związku na odległość.
        dzieliło nas 250 km.co dwa tygodnie przyjeżdżałam do niego lub on do mnie.
        tysiące smsm-ów wysyłalismy. po roku sprowadził sie do mnie. bez widoków na
        pracę, z pieniędzmi które starczyły mu na m-c. ale znalazł pracę. i mieszkamy
        ze sobą 2 lata, a jesteśmy ze soba 3. więc nie można uogólniać, że wszystkie
        związki na odległość nie mają szans. to zależy od dwojga ludzi. jeżeli to jest
        prawdziwe uczucie co za tym idzie cierpliwość, wiara i poświęcenie,
        przetrwacie. oczywiście to nie jest łatwe. ja przez ten rok zrywałam ze swoim
        facetem z 10 razy. miałam juz dosc, ciągle wyobrażałam sobie co on tam robi,
        czy mnie okłamuje, zdradza. ale on nie dał się odstawić. walczył o naszą
        miłosć. więc wszystko zależy czy on kocha tak jak ty kochasz. jeżeli kocha
        naprawdę i ty także, przetrwacie. wiec życze powodzenie i wytrwałości.
    • Gość: soho Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 23.09.03, 17:49
      Mnie sie dwukrotnie nie udalo.Własnie od poł roku przezywam nadal cierpienia
      po tym .Moze zabraklo nam odwagi.Załuje ze tak sie stało.
      Pomysl o tych wszystkich przeciwnsciach póki moze jeszcze sie nie
      zaangazowałas bardzo.Nie licz ze on sie przeprwadzi.Licz na siebie tylko i
      wyłacznie.Jesli zrobi to dla Ciebie to swietnie .Moj narzeczony nie zrobił.
      • Gość: Rena Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 21:30
        Też sie zgadzam.bo ja odpoczątku nie wierzyłam że mój facet sie przeprowadzi.
        zostaw dla siebie "drzwi" do końca nie wierz, staraj sie zachować zdrowy
        dystans. ja poprostu miałam szczęście.
    • Gość: car Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: 2.5.STABLE* / *.pleszew.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 12:02
      A czemu miało by się nie udać? Sam jestem w takim związku i nie mam wątpliwości
      co do tego, że wszystko skończy się dobrze. Nie można z góry zakładać, że
      wszystko się rozpadnie, przecież taki stan nie będzie trwał wiecznie. Znam
      wiele związków, pary które mieszkają razem lub mają możliwość spotykania się
      prawie codziennie i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że odległość ma
      znaczenie, ale nie aż takie, liczy się tylko prawdziwa miłość. Powodzenia.
      • Gość: MM Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 24.09.03, 13:14
        miłość na odległość jest możliwa pod warunkiem że z czasem wyeliminujemy
        odległość. Jeśli nie, odległość wyeliminije miłość. Byłem w takich zwiazkach
        dwukrotnie i nie udało się.
        • Gość: truskawka Re: Miłość na ODLEGŁOŚĆ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 03:23
          Nigdy nie wierzyłam, zawsze mówiłam:NIE, a jednak.....
          Mój chłopak (od paru tygodni narzeczony)mieszka ponad 1000km ode mnie i jak na
          odległość, jaka nas dzieli widujemy się dość często,bo co jakieś 2 tygodnie.
          Bywało, że nawet co weekend, ale było też i tak, że nie widzieliśmy się 2
          miesiące. Jakoś to musimy znosić, choć na codzienne smsy i telefony wydajemy
          krocie. W ogóle nas to trochę kosztuje - samoloty, autobusy,itp. , ale nie
          można tak na to patrzeć. Byliśmy razem na wakacjach (upalne, upojne 2tygodnie)
          i 3 miesiące mieszkałam u niego, więc wiemy, jakie są nasze codzienne
          zahowania, jakie mamy humorki i kto kiedy nie ma ochoty chociażby posprzątać.
          Ostatnio zostałam zaskoczona wielkim sercem ułożonym z 250 świec, pięknym
          bukietem 50 róż, i pierścionkiem, i pytaniem (tym razem na poważnie): Wyjdziesz
          za mnie? W pierwszym momencie nie wiedziałam, co odpowiedzieć, bo niestety
          realia są takie, że jeszcze przez jakiś czas czeka nas takie życie "na
          odległość" i wciąż zastanawiam się, czy to naprawdę ma sens, jednak łzy
          (szczęścia) w jego oczach po usłyszeniu mojej odpowiedzi pozwalają mi wierzyć,
          że jakoś to będzie. Próbujemy razem coś kombinować, żeby wyszło jak najlepiej,
          choć nie ukrywam, że są pewne problemy natury praktycznej. On mieszka, pracuje
          w Niemczech (jest Polakiem, ale ma obywatelstwo niemieckie) i niechętnie myśli
          o przeprowadzce do Polski - nie widzi tu przyszłości. Ja muszę skończyć studia,
          bo to dla mnie ważne, chociażby nawet nic mi potem nie dały (mam nadzieję, że
          jednak dadzą:) ), muszę to zrobić tutaj, bo niestety moja znajomość
          niemieckiego jest tragiczna. Pewnie wolałabym mieszkać w Polsce - bo tu i
          dyplom mojej uczelni jest bardzo dobrze postrzegany i nie mam problemów z
          komunikacją, i w końcu mam rodzinę, przyjaciół, znajomych, najlepsze pod
          słońcem imprezy, pyszne piwo (choć Niemcy to tacy piwosze) i cały mój świat
          przed poznaniem Jego. Ale teraz część tego świata jest tam, tak daleko, a
          jednocześnie tak blisko. Jeśli oboje będziemy tego chcieli, to nam się uda, to
          jakoś to rozwiążemy. Wierzę w to. Jestem mojemu misiaczkowi wdzięczna, że tak
          strasznie walczy i obiecuję, że już nie będę flirtować:)
          Tak już 14 miesięcy, a poznaliśmy się nad naszym polskim morzem i tylko
          pytanie: czy my naprawdę nie potrafiliśmy znaleźć sobie kogoś innego? On
          powodzenie u dziewczyn ma, ja to czasami aż za bardzo jestem narażona na
          pokusy, bo non stop ktos mnie usiłuje poderwać, więc mając wiele alternatyw,
          dlaczego wybraliśmy siebie?
          Widocznie tak musiało być. Chcę tylko dodać,że związek na odległość jest bardzo
          trudny i wymaga sporego obopólnego zaufania, ale jest możliwy. Jesteśmy tego
          najlepszym dowodem. Nie można tylko tracić wiary, siły, aby jakoś to znosić, i
          chęci, aby to wszystko działało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka