Gość: Madzia
IP: *.acn.pl
30.08.03, 12:27
Mojego ukochanego spotkał niedawno ogromny zawód. Nie powiodło mu sięna polu
zawodowym. Wiem, że bardzo to przeżył, chodził ciągle smutny...Na początku
próbowałam go pocieszać słowami, przytulałam, potem przestałam mówić, tylko
tuliłam i pieściłam go. Strałam sięjak mogłam. Wkońcu sama się popłakałam,
bo kiedy go obejmowałam on zachowywał się jakby mnie tam nie było. Nie
odzywał się, nie patrzył na mnie...Pozwalał się przytulać, ale nie
odwzajemniał tego. Poczułam siętaka bezsilna... Panowie,
pomóżcie..powiedzcie czego Wam trzeba, gdy się smucicie, jak kobieta może
pomóc mężczyznie w trudnych dla niego chwilach? Rozmawiłam o tym ze swoim
facetem, ale powiedział tylko, że gdy mu źle, to zamyka się w sobie i nic
nie jest ważne. Nie chodzi mi o to, żeby był od razu wesoły, bo wiem, że to
niemożliwe, ale chciałabym umiećbyćdla niego w takich chwilach oparciem, a
nie uciążliwą babą, która nieudolnie go pociesza...