Dodaj do ulubionych

Koniec związku + ciąża

01.05.08, 09:04
Byłam z facetem prawie 3 lata. Nie zawsze było dobrze, ale wydawało mi się, że
się kochamy-to dla mnie było najważniejsze. Pomimo jego wad, było mi z nim
dobrze. Jakiś czas temu ze mną zerwał. Nie podał konkretnej przyczyny. Ja
nadal jestem w szoku. Samo zerwanie nie jest jednak takie dołująca jak to, że
gdy mówiłam mu, iż spóźnia mi się okres odpowiedział "Nie teraz, nie chce
dziecka teraz gdy zdecydowałem się odejść" (nie wiem co to zdanie miało
znaczyć, zachętę do aborcji ???). Wtedy ciąża była tylko przypuszczeniem, a
teraz już wiem na 100% że będę miała dziecko. On jeszcze o tym nie wie i
zastanawiam się czy mu w ogóle o tym powiedzieć. Nie mamy ze sobą kontaktu i
chyba raczej nie będziemy go mieli, mimo że mieszkamy w tym samym mieście. Z
drugiej strony samej będzie mi cięzko-nie mam na miejscu rodziców, nie mam też
stałej pracy. Naprawdę nie wiem czy powinnam mu powiedzieć o dziecku. Znając
jego wiem, że on może myśleć, że blefuję bo chcę, żeby wrócił i przy tym
nieźle da mi popalić. Chyba nie przypuszcza, że ja już nie chcę jego w swoim
życiu. Za dużo namieszał i nabrudził. Sparzyłam się. Zupełnie nie wiem co ma
teraz zrobić ;/ Może lepiej żeby nie wiedział...
Obserwuj wątek
    • dziadek_54 Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 09:38
      Po pierwsze musisz zdecydowac czy chcesz urodzic to dziecko czy nie.
      Jesli nie , a stac Cie na zabieg bez jego udziału to lepiej mu nic
      nie mow.
      Im mniej ludzi wie, tym lepiej.
      Jesli natomiast urodzisz to dziecko to zmienisz cala sytuacje
      prawna, nie mowiac juz o uczuciach.
      co do tych drugich nie chce sie wypowidac.
      Natomiast jak chodzi o sytuacje prawna to musisz mu powiedziec .
      Po pierwsze ona ma prawo wiedziec, nawet jesli obecnie jest
      gorwniarzem .
      To sie moze z biegiem czasu zmienic.
      Po drugie dziecko ma prawo znac swojego ojca , nawet jesli ten
      ojciec jest łajdakiem i sie go wypiera.
      Po trzecie dziecku naleza sie alimenty od ojca, z ktorych Ty , bedac
      tylko prawnym opiekunem nie masz prawa rezygnowac, bo działasz na
      szkode dziecka.
      Nawet jesli stac Cie na samodzielne wychowywanie dziecka, to masz
      obowiazek reprezentowc jego ineteresy i zadac alimentow.
      Jesli nie chcesz z nich korzystac , skapitalizuj je i przekaz
      dziecku po osiagnieciu dojrzałosci.
      Tak , czy inaczej powinnas natychmiast powiadomic ojca dziecka.
      Jedynym przeciwskazaniem moze byc dokonanie aborcji , gdy stac Cie
      na to finansowo bez wsparcia "wspolwinnego".
      • zrozpaczona_kinga Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 09:42
        nie ma mowy o aborcji. jestem praktykującą katoliczką. A on ma 31 lat, więc
        teoretycznie powinien być już dojrzały i zdawać sobie sprawę że w zyciu nie
        zawsze jest tak jak chcemy.
        • nom73 Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 10:22
          Jak wiesz, że Twój były jest nerwowy to lepiej mu nie mów, bo i Ty będziesz się
          denerwować w okresie ciąży a to nie jest najlepsze. Znam kilka dziewczyn, które
          same urodziły i wychowały dziecko i sobie jakoś poradziły. Nie ma się co martwić
          na zapas, będzie dobrze, uszy do góry. :-)

        • nom73 Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 10:24
          zrozpaczona_kinga napisała:

          > jestem praktykującą katoliczką.

          Tego to raczej nie rozpowiadaj, bo o ile wiem, to w kościele katolickim seks jak
          najbardziej, ale dopiero po ślubie. :-)
        • dziadek_54 Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 11:01
          Skoro tak , to natychmiast Go poinformuj.
          Jesli nie masz z nim innego kontaktu , zwroc sie do Sadu
          Rejonowego , Wydział Rodzinny, o pomoc.
          Jesli nie pracujesz, lub masz inne problemy finansowe, juz zarzadaj
          alimentow .
          rady typu :jakos to bedzie, sa dobre jak sobie natrzesz bąbel na
          piecie , a nie jak chodzi o wychowanie dziecka.
          Wychowanie dziecka do pełnoletnosci , według najnowszych szacunkow,
          kosztuje od pol do miliona złotych , w zaleznosci od standartu !
          A przeciez nie wiesz jaka bedzie twoja sytuacja materialna za np 10
          lat !!!
          Powiadom go i bezwzglednie dochodz wszelkich przysługujacych , Tobie
          i dziecku , praw !!
          To jest zarowno Twoje prawo , jak i obowiazek w stosunku do
          nienarodzonego dziecka(nasciturusa).
          Ja nie jestem katolikiem , ale zastrzezenia kolezanki ponizej o
          seksie przedmałzenskim sa po prostu głupie.
          Dobry Pan , dał katolikom wolna wole i prawo do popełniania błedow!!
          Nawet jesli uznac Twoje postepowanie za bład, to nadal jestes
          członkiem wspolnoty i zachowujesz pełnie praw.
          Tak samo , zreszta jak prawa cywilne, z ktorych nie rezygnuj !!!
          Pozdrawiam , trzymaj sie.
        • brak.polskich.liter Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 13:01
          Czyzby KK ostatnio zrewidowal swoja wykladnie grzechu i podejscie do seksu
          przedmalzenskiego? Cos mi umknelo?

          Nie chcesz aborcji? OK, to jej sobie nie rob. Ale powolywanie sie na wlasny,
          gleboki katolicyzm brzmi nieco absurdalnie w ustach osoby, ktora pare postow
          wczesniej oznajmila, ze przez pare lat zyla z facetem bez slubu.
          • bura.kocica Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 13:53
            a zatajenie przed nim, ze zostanie ojcem? to też w duchu katolickim?
            • zrozpaczona_kinga Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 14:38
              bura.kocica napisała:

              > a zatajenie przed nim, ze zostanie ojcem? to też w duchu katolickim?

              to nie tak, ja się po prostu boję, że znowu na mnie nakrzyczy, że ubliży, no i
              że nie będzie chciał tego dziecka. to egoistyczne, ale chyba chcę oszczędzić
              sobie bólu. poza tym nie chcę go teraz widzieć. nie wiem czy w ogóle
              kiedykolwiek będę chciała, bo zranił mnie strasznie.
              • tygrysio_misio Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 14:45
                wybatrz...ale zachowujesz sie jak glupia nastolatka
                • zrozpaczona_kinga Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 17:13
                  tygrysio_misio napisała:

                  > wybatrz...ale zachowujesz sie jak glupia nastolatka


                  masz rację :((( wiem. on pewnie też już nie mógł tego wytrzymać :(((((((((((
                  • dziadek_54 Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 17:45
                    Wujdz poza własny egoizm!!
                    Masz urodzic dziecko!!
                    a chyba nie chcesz by miało głupia matke?
                    Okres młodzienczy skonczył sie, zaczynaja sie schody .
                    W pocie i łzach wdrapuj sie na nie.
          • hansii nie zartuj :) 01.05.08, 18:12
            brak.polskich.liter napisała:

            Ale powolywanie sie na wlasny,
            > gleboki katolicyzm brzmi nieco absurdalnie w ustach osoby, ktora
            pare postow wczesniej oznajmila, ze przez pare lat zyla z facetem
            bez slubu.

            To jest przeciez typowy "polski katolicyzm reformowany" :)))
            • dziadek_54 Re: nie zartuj :) 01.05.08, 18:17
              Wiesz , jak czytam takie wypowiedzi , to nabieram przekonania ,ze
              najwiecej o katolicyzmie wiedza Żydzi i agnostycy .
              • hansii Re: nie zartuj :) 01.05.08, 18:23
                Tego nie wiem.
                Stwierdzam tylko, ze sypianie ze soba bez slubu jest w Polsce
                normalne i tolerowane (nawet dla kleru), natomiast konsekwencje
                tego... juz nie :)))
                • dziadek_54 Re: nie zartuj :) 01.05.08, 18:36
                  hansii napisał:

                  > Tego nie wiem.

                  A ja wiem , mam wielu przjaciol ktorych zegnałem na Gdanskim
                  w 68 r , a z ktorymi do dzis utrzymuje kontakty.
                  Ich Dobry Pan jest duuuzo okrutniejszy i bardziej wymagajacy niz
                  katolikow.
                  Dlatego patrza z pewna zazdroscia na "mozliwosci" katolikow.


                  > Stwierdzam tylko, ze sypianie ze soba bez slubu jest w Polsce
                  > normalne i tolerowane (nawet dla kleru),


                  W swietle społecznej nauki kosciła jest to bład , ale przeciez
                  istnieje sakrament pokuty .
                  Zreszta społeczna nauka koscioła nie jest kanonem wiary.

                  natomiast konsekwencje
                  > tego... juz nie :)))

                  Ja jestem prawnikiem a nie teologiem.
                  Patrze na to od strony wartosci społecznych .
                  ta dziewczyna znalazła sie w punkcie zwrotnym swego zycia .
                  Teraz musi zdecydowac , czy juz jest gotowa zostac odpowiedzialna
                  matka, czy nadal bedzie obrazona na zycie smarkula z duzym brzuchem
                  i pretensjami do wszystkich .
                  Nikt a nas tej decyzji za Nia nie poidejmie.
                  Mozemy , jako społeczenstwo, pomoc jej , ale decyzja pozostanie po
                  jej stronie.
              • tygrysio_misio Re: nie zartuj :) 01.05.08, 20:28
                masz racje...przez setki lat kosciol dziala tak zeby ludzie jak najmniej o nim
                wiedzieli i jak najwiecej sie go bali
                • dziadek_54 Re: nie zartuj :) 01.05.08, 20:44
                  Z tym lekiem przed kosciołem to moze jest prawdziwe w odniesieniu do
                  ludzi prostych. Inteligencja nigdy nie czuła , i nie czuje leku
                  przed hierarhia. Raczej nia gardzi, co łatwo i historii udowodnic.
                  Według mnie problem polega na czyms innym.
                  Katolicy nie potrafia rozdzielic spraw Boskich od ludzkich.
                  Mieszaja to co pochodzi od ich Boga z tym co pochodzi od hierarhii.
                  Ale ja nie czuje sie osoba powołana do dyskusji na temat KK i jego
                  wiernych.
                  • tygrysio_misio Re: nie zartuj :) 01.05.08, 21:19
                    dlatego inteligencja jesli nie ateistyczna czesto bywa antyklerykana;]

                    dlatego tez kosciol przez znacza czesc swego istnienia wszelkie ksiegi trzymal
                    zdala od ludu...sprzeciwial sie edukacji niekontrolowanej przez siebie...itpe

                    sprawy zycia sa boskie..w judo-chrzescijanstwie sprawa kontorlowana przez boga
                    jest rozniez kopulacja...tak wiec ja rozniez twierdze ze wycieranie sie gorliwa
                    katolicjoscia kiedy sie grzeszy permamentnie wiele tak jest hipokryzja
                    • dziadek_54 Re: nie zartuj :) 01.05.08, 21:35
                      tygrysio_misio napisała:

                      > dlatego inteligencja jesli nie ateistyczna czesto bywa
                      antyklerykana;]

                      dokladnie trafiasz w pukt !!


                      >
                      > dlatego tez kosciol przez znacza czesc swego istnienia wszelkie
                      ksiegi trzymal
                      > zdala od ludu...sprzeciwial sie edukacji niekontrolowanej przez
                      siebie...itpe

                      To akurat nie jest domena tylko KK.Wszelkie religie bazuja na
                      ciemnocie ogolu . sprawa religijnej inteligencji jest oczywiscie
                      skomplikowana , ale przeciez gro wierzacych to ludzie prosci.

                      >
                      > sprawy zycia sa boskie..w judo-chrzescijanstwie sprawa
                      kontorlowana przez boga
                      > jest rozniez kopulacja...


                      Tu juz nie jestem taki pewien tego co mowisz.
                      Tu juz wkraczamy na taki poziom ,ze nalezało by swoje twierdzenia
                      poprzec jakas analiza tekstow zrodłowych.

                      tak wiec ja rozniez twierdze ze wycieranie sie gorliwa
                      > katolicjoscia kiedy sie grzeszy permamentnie wiele tak jest
                      hipokryzja

                      Nie zgadzam sie absolutnie z tym twierdzeniem .
                      Jest to tylko , co najwyzej, grzech , lub uporczywe w nim trwanie,
                      czyli grzech ciezki. Ale przyczyn moze byc wiele , nie musi to byc
                      zaraz hipokryzja. O ile dobrze pamietam Piotr trzykrotnie zaparł sie
                      Chrystusa a nikt nie nazywał go hipokryta.
                      człowiek tkwi w błedzie z badzo roznych przyczyn , co czesto jest
                      zwiazane z jego poziomem intelektalnym . Uwazam ,ze nazywanie kogos
                      kto tkwi w grzechu i czuje sie katolikiem , hipokryta jest zbyt
                      daleko idacym uproszczeniem i uogolnieniem.
                      To samo mozna powiedziec o np. rozwodnikach , homoseksualstach i
                      wielu innych grupach spolecznych wykluczonych z kosciola .
                      Ale jak zapewne wiesz, w kosciele toczy sie bardzo intensywna
                      dyskusja nad sposobem "wprowadzenia" tych grup , na powrot do
                      koscioła. To nie jest , lub byc nie musi , hipokryzja.
                      A dziewczyna moze byc katoliczka i tkwic w błedzie.
                      • tygrysio_misio Re: nie zartuj :) 01.05.08, 22:02
                        co do sprawy dzialania systemow religijnych zgadzamy sie w 100%;]

                        sprawy zycia i kopulacji sa uregulowane przykazaniami...nie mozna zabijac...nie
                        mozna cudzolozyc..fajne jest to,ze przykazania sa scisle wystosowane do
                        mezczyzn..wyraznie mowi sie o nie pozadaniu zony...kobiety traktuje sie jak
                        przedmioty...moze wiec kobiety (jako przedmioty a wiec istoty nierozumne-a wiec
                        nie grzeszace) sa wyjete z tych przykazan? tak sobie wlasnie pomyslam :D

                        to prawda,ze kazdy ma prawo oczekiwac rozgrzeszenia o ile wyraza te wymogi
                        odpuszczenia win...ale jesli ktos celowo i bez zadnego wstydu grzeszy
                        wiedziac,ze oficjalnie wystarczy pojsc do ksiedza i wyspowiadac sie to jak to
                        nazwac?

                        bo przeciez powszechnie sie uwaza,ze po wyspowiadaniu sie grzechow juz nie ma na
                        koncie...nikt nie zaklada ze grzechy moga mu nie zostac odpuszczone...sami
                        ksieza mowia,ze zostaly odpuszczone a przeciez oni sie nie myla...to jest chore
                        ale taki poglad funkcjonuje

                        mamy chyba troche inne znaczenie slowa hipokryzja..znaczy w innym natezeniu...bo
                        dla mnie swiadome popelnianie ciezkiego grzechu i nie wstydzenie
                        sie/niezalowanie tego jest hipokryzja albo inaczej....ogromna glupota

                        ale mozna przeciez patrzec na kwestie wwiary inaczej niz patrzy
                        kosciol...kosciol sam sobie przyznal monopol na racje..ale mozna sie z nimvnie
                        zgadzac i doszukac innej interpretacji..tylko czy wtedy mozna nazwyac sie
                        katolikiem?
                        • dziadek_54 Re: nie zartuj :) 02.05.08, 06:37
                          tygrysio_misio napisała:

                          > co do sprawy dzialania systemow religijnych zgadzamy sie w 100%;]


                          To miłe:))
                          >
                          > sprawy zycia i kopulacji sa uregulowane przykazaniami...nie mozna
                          zabijac...nie
                          > mozna cudzolozyc..fajne jest to,ze przykazania sa scisle
                          wystosowane do
                          > mezczyzn..wyraznie mowi sie o nie pozadaniu zony...kobiety
                          traktuje sie jak
                          > przedmioty...moze wiec kobiety (jako przedmioty a wiec istoty
                          nierozumne-a wiec
                          > nie grzeszace) sa wyjete z tych przykazan? tak sobie wlasnie
                          pomyslam :D


                          To widzisz nie jest juz takie proste.
                          Nalezy sie zastanowic nad kazdym słowem, nalezy tez sie zdecydowac
                          czy trzymamy sie tego co w pismie czy tego co mowi hierarhia.
                          Znane łowa nie cudzołoz.
                          Dzisiaj hierarhia wmawia katolikom ze to oznacza zakaz seksu przed
                          czy poza małzenskiego. To , w swietle pisma , nieprawda.
                          W tamtych czasach Żydzi nie byli az tacy otodoksyjni pod tym
                          wzgledem .Seks pozamałzeski miał sie dobrze , były rzesze
                          prostytutek , wiec ktos korzystał z ich usłog.
                          Jak dobrze sie wczytasz to zobaczysz ze cudzołozstwo oznaczało
                          rozbicie rodziny. Wziecie drugiej kobiety a zostawienie rodziny !!
                          Dopiero to oznaczało cudziłozstwo , a nie lekki bzykniecie znajonej,
                          czego Żydzi sobie nie zakazywali. :))
                          (Vide Maria Magdalena)


                          >
                          > to prawda,ze kazdy ma prawo oczekiwac rozgrzeszenia o ile wyraza
                          te wymogi
                          > odpuszczenia win...


                          Tak faktycznie jest w KK, i powiem Ci ,ze jest to jeden z powodow
                          dla ktory ch KK jest mi obcy kulturowo .
                          Nie zgadzam sie z tym ze byle lachudra w czarnej kiecce ma moc
                          rozgrzeszenia np zabojcy kogos kto był mi bliski.
                          Zreszta jak zaczniesz dokladnie czytac pismo to zobaczysz ,ze tu tez
                          jest rozbieznosc miedzy tym co mowi hierarhia a zrodłem.
                          Chrustu powiedział do SWOICH UCZNIOW:"Komu odpuscicie bnedzie mu
                          odpuszczone, komu zatrzymacie bedzie mu zatrzymane"!!!
                          Ale to byli ludzie przez Niego wyselekcjonowani, najlepsi z
                          najlepszych. Zreszta czas tego "upowaznienia" dla nich
                          byłograniczony dlugoscia ich zycia. To był czas na wprowadzenie
                          nowej wiary , rozgrzeszenie miało dotyczyc tylko tych ktorzy po raz
                          pierwszy słyszeli nauke nowego Mesjasza.
                          Konia z rzedem temu kto wskaze tam prawo do dokonywania
                          subdelegacji!!!!Ksieza nie maja prawa rozgrzeszac !
                          To jest tylko uzurpoacja hierarhii nic wiecej.


                          ale jesli ktos celowo i bez zadnego wstydu grzeszy
                          > wiedziac,ze oficjalnie wystarczy pojsc do ksiedza i wyspowiadac
                          sie to jak to
                          > nazwac?

                          Moze głupota ? :))


                          > bo przeciez powszechnie sie uwaza,ze po wyspowiadaniu sie grzechow
                          juz nie ma n
                          > a
                          > koncie...nikt nie zaklada ze grzechy moga mu nie zostac
                          odpuszczone...sami
                          > ksieza mowia,ze zostaly odpuszczone a przeciez oni sie nie
                          myla...to jest chore
                          > ale taki poglad funkcjonuje


                          Takji poglad funkcjonuje bo jest wygodny dla hierarhii.
                          Ale boje sie ,ze jest nieprawdziwy .
                          Za swoja droge do Boga kazdy odpowieda sam .Kosciol katolicki jest
                          tylko jednym z wielu interpretatorow słow pisma.
                          Moim zdaniem złym .


                          > mamy chyba troche inne znaczenie slowa hipokryzja..znaczy w innym
                          natezeniu...b
                          > o
                          > dla mnie swiadome popelnianie ciezkiego grzechu i nie wstydzenie
                          > sie/niezalowanie tego jest hipokryzja albo inaczej....ogromna
                          glupota


                          No widzisz , sama sobie odpowiedziałas !!:))
                          Zeby byc hipokrytom trzeba posiasc pewien zasob wiedzy w danej
                          dziedzinie.
                          Ksiadz po wyzszym seminarium duchownym, czy prof psychologii bedacy
                          jednoczesnie pedofilem , jest (na 99%) hipokrytom.
                          Ale mloda dziewczyna dajaca doopy gdzies po zabawie w remizie, jest
                          tylko głopia .
                          Katolikiem jest ten kto sie nim czuje, a nie ten kogo my
                          katolikiem "widzimy" :))) Skoro ona czuje sie kastoliczka to nia
                          jest , bez wzgledu na to jak sie zachowuje !! A Tobie powiedziano w
                          pismie :"Nie osadzaj"!!! To nie Twoja rola , kazdy stanie po dniu
                          sądu przed Panem i zda relacje ze swego zycia. To jest katolicyzm!


                          > ale mozna przeciez patrzec na kwestie wwiary inaczej niz patrzy
                          > kosciol...kosciol sam sobie przyznal monopol na racje..


                          Mylisz dwie bardzo rozne rzeczy : Kosciol i hierarhie !!
                          Kosciol niczego sobie nie przyznawał , kosciol to ludzi .
                          Przyznaje cos sobie , lub wrecz zawłaszcza hierarhia, ale to nire ma
                          nic wspolnego z kosciolem.
                          A hierarhia KK całkowicie uzalezniła człowieka od siebie mamiac go
                          własnie sakramentem pokuty !! Gdyby odebrac hierarhii to qasi prawo
                          stali by sie tym czym mieli byc , sługami kosciola w drodze do
                          Dobrego Pana !




                          ale mozna sie z nimvnie
                          > zgadzac i doszukac innej interpretacji..tylko czy wtedy mozna
                          nazwyac sie
                          > katolikiem?

                          Oczywiscie ze mozna nazywac sie katolikiem .
                          Ja mysle ,ze zeby byc godnym miana katolika , nalezy hierarhie
                          omijac szerokim łukiem , nie słuchac jej , szukac własnej drogi do
                          Boga. Wtedy jest bez znaczenia czy nazywasz sie katolikiem,
                          judaista, anglikaninem , czy prawosławny . Jestes wedrowcem i
                          idziesz do Boga, ! Ale sciezki wybierasz sama zgodnie w wolana wola
                          ktora otrzymałas.


                          Na tym kobiec.
                          Wiecej na tematy koscielne nie bede sie wypowiadał , bo jestem
                          agnostykiem i mam mizerne pojecie o sprawach wiary.
                          Natomiast o hierarhii chetnie zawsze podyskutuje. :)))
        • absit Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 07:08
          zrozpaczona_kinga napisała:

          > nie ma mowy o aborcji. jestem praktykującą katoliczką. A on ma 31 lat, więc
          > teoretycznie powinien być już dojrzały i zdawać sobie sprawę że w zyciu nie
          > zawsze jest tak jak chcemy.

          nawet nie przeczytalam wszystkich postow wiec "moge powtorzyc za kims" ale nasunelo mi sie tu blyskawiczne pytanie - jakim cudem praktykujaca katoliczka uprawiala seks przedmalzenski?:) zlosliwa jestem...wiem:)
          • absit Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 07:10
            > nawet nie przeczytalam wszystkich postow wiec "moge powtorzyc za kims" ale nasu
            > nelo mi sie tu blyskawiczne pytanie - jakim cudem praktykujaca katoliczka upraw
            > iala seks przedmalzenski?:) zlosliwa jestem...wiem:)

            faktycznie powtorzylam :) przepraszam:)
        • floric Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 12:39
          > (...) jestem praktykującą katoliczką.

          to jakim cudem zaszłaś w ciąże nie będąc mężatką?
          • zrozpaczona_kinga Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 13:41
            floric napisał:

            > > (...) jestem praktykującą katoliczką.
            >
            > to jakim cudem zaszłaś w ciąże nie będąc mężatką?


            Zgrzeszyłam. Wiem. I myślę sobie teraz, że Bóg pokarał mnie za grzech
            cudzołóstwa. Będę teraz niosła swój krzyż.
            • dziadek_54 Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 13:49
              nie prawda.
              Nie popelnilas grzechu cudzoloztwa .
              dobry Pan nie ingeruje w zycie ludzi na ziemi , wiec nie mogł Cie
              ukarac. Dopiero J.Ch> przyjdzie w chwale sadzic zywych i umarłych.
              Nie mozesz myslec o swoim dziecku jak o karze czy krzyzu.
              Ciesz sie, narodzi sie nowe zycie, bedziesz dla kogos najwazniejszym
              człowiekiem na swiecie , bedziesz MAMĄ!!
    • grubasek73 dziadek_54 01.05.08, 13:56
      Słuchaj tego, co napisał dziadek_54 - to mądry facet!

      Rób, jak ci radzi!
    • tygrysio_misio Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 14:41
      glupia jestes;]

      1) o tym ze on pomysli,ze chcesz wrocic: nie umawiaj sie na spotkania
      itpe...zadzwon i powiedz,ze jestes w ciazy i czy sam uzna dziecko vczy masz
      zalozyc sprawe w sadzie o ojcostwo i alimenty;]...jak nadal bedzie myslal ze to
      podpucha to zaloz sprawe;]

      2) teraz myslisz ze lepiej zeby nie wiedzial, bo nic Cie to nie kosztuje...ale
      szybko sie przekonasz...patrz bo z tego co kiedys napisano na forum masz tylko
      pol roku na te sprawy
    • gapuchna Re: Koniec związku + ciąża 01.05.08, 14:51
      Nie mozesz tylko ty jedna ponosić konsekwencji poczęcia dziecka. To, ze nie
      chcesz go widzieć - ok! Ale dlaczego masz zostać z dzieckiem bez środków do
      życia? Dziecko ma i matkę i ojca, nie pozbawiaj go przynajmniej jakiejś tam
      podpory finansowej. Kingo, nie poddawaj się. I zawsze możesz poszukać pomocy u
      fachowców, jest tak wiele możliwości pomocy samotnym matkom, prawnej, socjalnej,
      psychologicznej. Pozwól sobie pomóc.
    • veroy Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 12:10
      popieram, twoja decyzje o urodzeniu dziecka i w pelni zgadzam sie z
      postami dziadka - najglupsze ,co mozesz teraz zrobic, to nie
      powiadomic ojca - on ma prawo wiedziec, ty masz prawo do alimentow.
      gdybym byla na twoim miejscu, powieadomienie ojca to pierwsze co bym
      zrobila. nie przejmuj sie tez ewentualnymi glupotami, ktore nagada.
      Ciaza to tak samo jego "wina" jak twoja.
      • dziadek_54 Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 12:43
        Miło mi , ze sie ze mna zgadzasz , ale w jednym mylisz sie :))
        Do alimentow prawo ma dziecko a nie Ona.
        dlatego 'zrzekanie" sie alimentow przez kobiete, jest ewidentnym
        działaniem na szkode nienarodzonego.
        Jeszcze nie wiadomo jaka bedzie wykladnia prawa gdy to dziecko
        dorosnie, moze byc tak ,ze pozwie matke o utracone korzysci !!
        Jemu sie te alimenty naleza , a Ona , jako (domniemany) pelnomocnik
        powinna dbac o jego interes !:)))
        Pozdrawiam.
        • chooligan Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 18:14
          Ale on jako ojciec może zarządac aborcji.
          Dlatego jak o niczym nie wie - dziecko może ocalec.
          • dziadek_54 Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 18:26
            moze zazadac aborcji!!!
            Ale tylko własnego mozgu! hehe.
            • chooligan Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 18:28
              dziadek_54 napisał:

              > moze zazadac aborcji!!!
              > Ale tylko własnego mozgu! hehe.

              A dlaczego nie może zarządac skrobanki?
              Niemowa jakiś czy co?
    • floric Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 12:47
      Sprawa jest prosta:

      1. twoj ex nie chce dziecka
      2. ty nie chcesz aborcji
      3. sama podejmujesz decyzje o tym, żeby urodzić = sama ponosisz
      konsekwencje wyłącznie swojej decyzji

      wszystko, co mozesz zrobic to przedyskutowac z exem raz jeszcze
      kwestie aborcji, jesli jego stanowisko nie ulegnie zmianie to radz
      sobie sama. kobiety ktore same podejmuja decyzje o urodzeniu dziecka
      nie powinny miec prawa do alimentow.
      • tygrysio_misio Re: Koniec związku + ciąża 02.05.08, 19:44
        w pewnym sensie popeiram Twoj poglad..to bylaby tak zwana roznosc

        bo feministki itp domagaja sie aborcji na zyczenie...kiedy ojeciec chce a matka
        nie...ojciec nie ma nic do gadania...ale kiedy ojciec nie chce a matka
        chce?...wtedy ojca ciaga sie po sadach i wyludza kase...jesli dojdzie do
        zalegalizowania aborcji to nalezy pomysec nad rownouprawnieniem w tej kwestii

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka