milutkas
04.09.08, 15:23
Jakieś dwa tygodnie temu umówiliśmy się, że gdy on wróci z urlopu to spotykamy
się na kolacji. Dokładnie na przedwczoraj się umówiliśmy. I ja jak jakaś
idiotka odliczałam dni do naszego spotkania i nie mogłam się doczekać, a on
nawet nie zadzwonił do mnie. Może zapomniał. Naturalnie ja mogłam zadzwonić i
mu przypomnieć, ale, jak to ja, uniosłam się dumą i uznałam, że skoro on jest
facetem to niech on bardziej zabiega. Zwłaszcza, że dopiero zaczynamy się
spotykać. I co? I mam za swoje. Idiotka ze mnie. Tęskniąca. Mocno.