aveler
11.04.09, 22:05
małżeństwo.Oboje pracujemy, ale w innych systemach. ja pracuje 4 dni
po 10h i 4 dni mam wolne. on pracuje pn-pt do 18 a weekend wolny
(czasami przez kilka godzin w sobotę). Z prostego rachunku
wynika,owszem, że ja mam więcej dni wolnych.nie zmienia to jednak
faktu, że pracuję zawodowo na cały etat, tak jak on. nie jestem
także na jego utrzymaniu-mniej więcej zarabiamy tyle samo. nie lubię
sprzątać i uważam że powinniśmy dzielić się tym obowiązkiem. On cały
czas twierdzi, że skoro się cały czas w domu, to powinnam sama
sprzątać. Czuję się z tym źle. Uważam, że jest to niesprawiedliwe.
proponowałam różne rozwiązania: sprzątamy co tydzień razem całość,
sprzątamy sami całe mieszkanie-czyli,każde z nas co dwa
tygodnie.zaproponowałam także, że może sobie zamówić panią do
sprzątania, gdy wypadnie jego kolej ( co zrozumiałe miałby za nią
płacić z własnych zaskórniaków). Żadne z rozwiązań mu nie odpowiada.
Próbowałam nie sprzątać. Po czterech tygodniach zrobił się straszny
syf a on nadal nie poczuwał się do obowiązku. Co mam robić? Czasami
mażę już tylko o rozstaniu.