szczesliwamezatka
17.04.09, 18:13
Czy to jest naturalne, że facet bez grosza przy duszy, utracjusz,
pijak i lekkoduch może wymagać od kobiety klasy? Kiedyś myślałam że
tak, ale z upływem czasu zmądrzałam i stwierdziłam, ze to żałośnie
śmieszne.Miałam kolegę, w którym jako 23 latka się podkochiwałam. W
pierwszych dniach po spotkaniu go, wydał mi się ideałem. Czarne
włosy, przystojny, po studiach uniwersyteckich. Miał oryginalne,
aczkolwiek kontrowersyjne poglądy na życie. "Zboczoność" jego
poglądów sprawnie zasłaniała forma, w jakiej były przekazywane.
Umiał inteligentnie i finezyjnie przekazać myśl. Czar prysł, gdy
zaprosił mnie do swojego domu. Dom 1-piętrowy, ale będący dziełem
pracy rąk jego rodziców. Dwa, rozsypujące się 20-letnie graty. No i
papieros przepijany alkoholem - codzienni towarzysze jego życia.
Zero oszczędności, prawie zero uczuć i empatii. Chodzący narcyz
przekonany o tym, że człowiek powinien być zawsze sam ( ciekawa
teoria). Pewnego dnia powiedział, że poznał kobietę i raczej nią się
zainteresuje, bo tamta ma "bardzo zgrabne, opalone nogi". A ja sobie
myślę: Ach ty dziadu, jak możesz wymagać od kobiety elegancji,
czegokolwiek. Jak dobrze, że szybko minęło mi zauroczenie nim.
Mojemu mężowi to on do pięt nie dorasta. Dlaczego? Bo jest z niego
spłukany dziad.
Czy też razi Was ktoś nic nie wart oczekujący pięknego wyglądu od
partnera/partnerki?