moni071
28.08.09, 16:44
Jestem 38 letnią żona (jeszcze) matką (zawsze)i jeszcze nie kochanką, ale kto wie...
Nie ma już uczucia, rozmów, sympatii, przyjaźni. Jest niechęć, antypatia itp. A mogło być tak pięknie. Są fajne dzieci, ładne mieszkanie i inne dobra materialne, tylko nie ma tego co najważniejsze- miłości, przyjaźni, zrozumienia.
Nie powiem ze to tylko JEGO wina, ale to ON się przysłużył solennie do tej sytuacji !
Wiem, ze podobam się niektórym facetom, dbam o siebie, nie wyglądam na swoje 38 lat...ale skoro mojemu mężowi bardziej odpowiada moja koleżanka, przytula i adoruje ja nawet na moich urodzinach, nawet na imrezie zorganizowanej przeze mnie z okazji JEGO urodzin to jej poświęca uwagę, przytula się i czuła słucha zwierzeń... chyba powinnam już przestać się starać, płakać w poduszkę ?
Faceci jesteście beznadziejni, nie potraficie docenić tego co macie w zasięgu ręki !! Myślicie, że TA OBCA jest lepsza, kochańsza, wad nie ma wcale...tak na pewno do czasu !!! Życzę WAM żebyście prażyli sobie tyłki (i nie tylko ;-))na tej drugiej, zostali sami jak palec.
Wtedy przyjdzie czas na przemyślenia. Może być już jednak za późno.
szkoda, ze nie udało mi się stworzyć szczęśliwej, kochającej rodziny. Moje małżeństwo jest do bani. Moja życiowa porażka. 18ta rocznica ślubu za parę dni...ile jeszcze będę tkwić w tym małżeństwie? Chyba jeszcze długo, to nie takie proste. Są dzieci, dom, wspólne zobowiązania. Tak, to się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Tylko ze ja chcę przyjaźni,miłości, ciepła, wspólnych wieczorów, rozmów i takiego zwyczajnego życia wypełnionego uczuciem....:-((