Dodaj do ulubionych

Rezygnacja z "bzykania"

30.05.06, 20:43
Czy mogłybyście z własnej woli zrezygnować z seksu? Pytam, bo właśnie
przestałam brać pigułki i zastanawialiśmy sie z narzeczonym nad innymi
metodami antykoncepcji. Jedyne co poza pigułkami (których juz nei chcę brac)
moglibyśmy zaakceptować to prezerwatywy. Ale wiadomo, ze sa dużo mniej
skuteczne niż pigułki. Gdybysmy teraz wpadli to byłoby raczej neifajnie. Nie
darowałabym sobie gdyby chłopak przez wpadke nie skonczył studiów. Więc czy
czekać do konca jego studiów? To jeszcze 3 lata.
Czy Wy byłybyście wstanie zrezygnować z seksu? I co by powiedzieli na taki
pomysł Wasi partnerzy? Jak długo byscie tak wytrzymali? (ja wytzrymałam bez
seksu 1 rok).
Obserwuj wątek
    • emilia_a Re: Rezygnacja z "bzykania" 30.05.06, 21:43
      > moglibyśmy zaakceptować to prezerwatywy. Ale wiadomo, ze sa dużo mniej
      > skuteczne niż pigułki.

      Nie tak dużo mniej:
      Skuteczność metody jest w dużej mierze zależna od staranności stosowania -
      wskaźnik Pearla od 2 do 15 (przy wybitnie starannym stosowaniu może być niższy
      od 1)

      www.antykoncepcja.pl/index_pliki/prezerwatywy.htm
      Czyli stosując tak jak napisano w instrukcji prezerwatyw masz ponad 99%.

      Nie
      > darowałabym sobie gdyby chłopak przez wpadke nie skonczył studiów. Więc czy
      > czekać do konca jego studiów? To jeszcze 3 lata.

      No i co po tych 3 latach, wtedy się zgodzicie na nieplanowane dzieci? Moim
      zdaniem w każdym momencie życia trzeba znać taką metodę, która pozwoli te
      dzieci zaplanować, obojętnie czy akurat jest na nie czas czy nie.

      > Czy Wy byłybyście wstanie zrezygnować z seksu?

      Tak, w takiej sytuacji zrezygnowałabym z seksu w dni płodne - ale wyznaczone wg
      metody objawowo-termicznej, nie kalendarzyka. Znam tą metodę, wiem jak jest
      skuteczna (ponad 99%), znam jej podstawy naukowe. Po pigułkach, zanim nie
      opanuje się metody można dodatkowo stosować prezerwtywę, ale niekoniecznie, ja
      już w pierwszym cyklu nauczyłam się tyle, że byłam w stanie wyznaczyć
      niepłodność bezwzględną (poowulacyjną) i ją wykorzystać bez prezerwatywy.
      Początkowo przyjmowałam swoje własne marginesy błędu, obecnie po przeczytaniu
      książki do NPR, stosuję metodę pewnie oraz "na tyle" dopuszczam możliwość
      ciąży, że stosuję prezerwatywy w dni płodne.
      Do tego dołączę wątkek "antykoncepcja idealna" - zajrzyj co tam przeważa:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=40361027&v=2&s=0
      Linki:
      www.lmm.pl/npr/kurs/1.html
      www.embrion.pl/npr/index.htm

      Forum NPR
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906
    • mysza345 Re: Rezygnacja z "bzykania" 30.05.06, 21:49
      No właśnie po jego studiach pojawienie się dziecka nie byłoby już taką tragedią
      jaką byłoby teraz. Zeby móc zapewnic dziecku warunki musiałby iść do pracy
      czyli zrezygnowac ze studiów (jego kierunku nie ma zaocznego).
      • the_kami Re: Rezygnacja z "bzykania" 30.05.06, 23:02
        Wydaje mi się, że rezygnacja z seksu jest średnio mądra, szczególnie wtedy,
        kiedy ludzie już mają inicjację za sobą, wiedzą jak to jest, lubią to. Popęd
        seksualny to jeden z podstawowych popędów, jego niezaspokojenie rodzi potężną
        frustrację.
        Nie bój się aż tak prezerwatyw - są całkiem skuteczne, szczególnie prawidłowo
        stosowane. A w połączeniu z uczciwym NPR - w ogóle całkiem spokojnie.
      • emilia_a Re: Rezygnacja z "bzykania" 31.05.06, 15:45
        > No właśnie po jego studiach pojawienie się dziecka nie byłoby już taką
        tragedią
        >
        > jaką byłoby teraz. Zeby móc zapewnic dziecku warunki musiałby iść do pracy
        > czyli zrezygnowac ze studiów (jego kierunku nie ma zaocznego).

        Wiesz, mnie chodziło o to, że rezygnacja z "bzykania" to nie jest rozwiązanie,
        jak już napisałam, trzeba w każdym momencie życia znać taką metodę, która
        pozwoli Ci skutecznie nie dopuścić do ciąży, jeśli jej nie planujesz.
    • wredna.suka Re: Rezygnacja z "bzykania" 31.05.06, 06:46
      W zyciu nie czytalam wiekszych bredni. Zgroza.
      Weź sie moze dziecko i Ty za naukę, a sex to jednak faktycznie zostaw innym.
      • aabigail Re: Rezygnacja z "bzykania" 31.05.06, 08:08
        No wiedziałam, że tak będzie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał
        pokazać, ze jest najmądżejszy. Niestety na tym forum to norma.
        Ja już jestem po wszelkich szkołach więc czego jeszcze mam się uczyć? Co?
        • the_kami Re: Rezygnacja z "bzykania" 31.05.06, 08:48
          aabigail napisała:

          [...]
          > najmądżejszy.
          ^^^^^^^^^^^^^^^

          > Ja już jestem po wszelkich szkołach więc czego jeszcze mam się uczyć? Co?

          Ortografii. Szybko.
      • magdaksp Re: Rezygnacja z "bzykania" 01.06.06, 01:18
        wredna.suka napisała:

        > W zyciu nie czytalam wiekszych bredni. Zgroza.
        > Weź sie moze dziecko i Ty za naukę, a sex to jednak faktycznie zostaw innym.
        >
        > dobresmile
        >
    • kasica_33 Re: Rezygnacja z "bzykania" 31.05.06, 13:45
      Moim zdaniem powinnaś jednak większym zaufaniem obdażyć prezerwatywy, bo
      całkowita rezygnacja z seksu jest bez sensu.Rozumiem twój niepokój, że
      prezerwatywy nie dają takiej pewności jak pigułki, ale jeśli się naprawdę uważa
      i kontroluje to wszystko to raczej nic nie powinno zawieść.Jeśli chodzi o mnie
      to mój facet raczej nie byłby zadowolony z tego, że mimo innych metod
      antykoncepcji, niż tabletki nie mogliyśmy sie kochać.Jeśli naprawdę będziecie
      uważać i wszystko bedzie pod kontrolą to cieszczie się seksem i na bok
      myśli "rezygnacja z bzykania"smilePozdr
      • agusia_1988 Re: Rezygnacja z "bzykania" 31.05.06, 22:50
        powiem cos co z pewnoscia oburzy tutaj forumowiczki, ale ja przez pigulki
        zrobilam sie "obojetna" na pekniecia prezerwatyw.jak peknie-ja nierobie
        tragedi, a chlopak idzie po druga(no chyba ze sie skoncza, to wtedy stosujemy
        przerywanca, albo zapewniam chlopaka ze uzyje yuzpe i konczy we mnie, a ja i
        tak zapominam uzyc yuzpe, a jak pytam czy wzielam to odp ....ze tak, tyle ile
        powinnam). napewno zle zakladamy, ale i tak chlopak musi sie masturbowac.taki
        urok 18 latka.
        • fabiankaa Re: Rezygnacja z "bzykania" 01.06.06, 08:06
          agusia, ty sie lepiej przymknij, bo znow bredzisz!!!!!!!!


          uzywalam prezerwatyw 5 lat!!!!!!!!!!!! i ANI RAZU NIE PĘKŁA!!!!!!!!!!!!!


          ale jak sie jej nie umie zakladac - to sie ma potem problemy!!!


          a o tym yuzpe to sie dziewczynko przymknij! to metoda awarujna, a nie landrynki
          do lykania!!!!!!!!!!
        • kukkurykku Re: Rezygnacja z "bzykania" 01.06.06, 18:16
          "przez pigulki zrobilam sie "obojetna" na pekniecia prezerwatyw"

          co mają pigułki do tego?

          co do reszty wypowiedzi, to po prostu ręce opadają. Tak, oczywiście, masz swój
          styl, dziewczynko, łamiesz stereotypy, jak gdzieś napisałaś...
          tyle razy mnóstwo osób ci mówiło, że jesteś nieodpowiedzialna, dlaczego się
          nawet nad tym nie zastanowisz? i dlaczego zasmiecasz to forum?

          Jak zajdziesz w ciążę, to oczywiście aborcja, prawda? Bo zero myslenia? Bo
          nieuświadomienie? "Przerywaniec", matko, nie czepiając się już polszczyzny, to
          przecież to nie jest metoda antykoncepcji. Yuzpe teżjest zawodna... zwłaszcza
          jak się jej zapomina... no i szkodliwa.

          Aha, a 18letni chłopak nie musi się masturbować. Prawdę mówiąc, nikt nie musi, a
          jeśli to robi, to dla własnej przyjemności. albo, jesli jest uzależniony (jeśli
          np. robi to kilka razy dziennie niezależnie od tego, czy odbywa "prawdziwy"
          stosunek, czy nie). Czy mam rozumieć, że nie umiesz podniecić właśnego chłopaka
          po tym, jak założy on prezerwatywę?
          • agusia_1988 Re: Rezygnacja z "bzykania" 01.06.06, 21:31
            niomc aborcja-wlasnorecznie wykonana <horror>. on zawsze tak ma, a to ze sie
            lubi masurbowac-ja mu nie bede zabraniac, bo wtedy by mnie musial zabronic.

            <<<<- RAMMSTEIN ->>>>
            >>sonne>>spring>>rosenrot>>hilf mir>>reise reise>>
            mein teil>>wo bist du>>ohne dich>>seemann>>klavier>>
            • the_kami LOL 01.06.06, 22:33
              Powiedz - Ty jesteś 16-letnim chłopcem, prawda? big_grinDDDDDDDDDDDDDD
    • kukkurykku Re: Rezygnacja z "bzykania" 01.06.06, 18:19
      a tak na temat, to nie, nie zrezygnowałąbym z seksu. Mój partner byłby
      nieszczęśliwy równie mocno jak ja smile
      Ja dość mocno ufam prezerwatywom, mogą mieć naprawdę wysoką skuteczność, tylko
      nikomu się nie chce ulotki przeczytać smile I potem są takie kwiatki, że
      "koniecznie trzeba zostawić powietrze w zbiorniczku".
      Polecam też metodę objawowo termiczną, globulki dopochwowe. to i prezerwtywy, w
      dowolnej konfiguracji.
      • basia.wit4 Re: Rezygnacja z "bzykania" 05.06.06, 11:14
        Jesli mogę się wypowiedzieć to powiem tak:spotykam się z chłopakiem od ponad 3
        lat i jeszcze żeśmy się na współżycie nie zdecydowali. Fakt, że korci i to
        czasem bardzo. Ale wytrzymać można. Mamy po 22 lata, więc nie jesteśmy
        smarkaczami, którym "mama nie pozwala". To nasza wspólna, suwerena, decyzja.
        Chcemy się zdecydować na seks wtedy, gdy będziemy mieli możliwości bycia ze
        sobą na stałe, gdy będziemy na tyle odpowiedzialni za siebie, że ewentualne
        ryzyko niechcianej ciąży nie będzie nas przerażać. Nie wiem jakbym się
        zachowała, gdybym miała zrezygnowac z seksu, gdybym już wcześniej
        współżyła.Prawdopodobnie byłoby mi bardzo trudno. Ale twój problem nie polega
        na tym, jak sądzę, że chcesz zrezygnować z seksu, tylko na tym że zaczęłaś się
        zastanawiać nad tym, że poświęcasz jakąś część siebie, żeby chłopakowi było
        dobrze, a wzamian nie otrzymujesz tej podstawowej dawki poczucia bezpieczeństwa
        w Twoim związku. Cały czas czytam, że Twój chłopak to , Twój chłopak tamto, a
        gdzie jest w tym wszystkim miejsce dla Ciebie? On jest na tyle odpowiedzialny,
        że decyduje się na seks, ale nie na tyle, żeby brać odpowiedzialność za jego
        konsekwencje. Mam wrażenie, że jesteś samotna w swoim związku. Oby to było
        tylko moje wrażenie. Życzę Ci wszystkiego dobrego.
        • wredna.suka Re: Rezygnacja z "bzykania" 05.06.06, 11:43
          Nie pojęte.
          • basia.wit4 Re: Rezygnacja z "bzykania" 05.06.06, 15:02
            Dlaczego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka