Dodaj do ulubionych

"Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej...

21.10.09, 16:11

Macie zamiar kupić?
Przejrzałam ją wczoraj w księgarni...
Nie wiem co też aż takiego ciekawego w jej życiu zasługiwało na osobną
powieść. Absolutnie nie chcę powiedzieć, że ona jest zła!
Nie czytałam jej, więc nie wiem.
Ciekawi mnie tylko to jak się "sprzeda" taki temat...
Obserwuj wątek
    • ada08 Spadaj, spamerze!!! Admin, co jest do cholery?! n/ 21.10.09, 18:07
      • madameee Re: Spadaj, spamerze!!! Admin, co jest do cholery 21.10.09, 18:23
        Powiem szczerze, że mnie zatkało!
        Aż spojrzałam na nazwę forum, czy się nie pomyliłam.
        Ale nie! Forum o książkach.
        Nie rozumiem, czemu moje pytanie wzbudziło taką agresję....
        Może czegoś nie wiem?? Nie powinnam pisać o tej książce? Autorce?
        Gdzie jest problem???
        • Gość: anka Re: Spadaj, spamerze!!! Admin, co jest do cholery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.09, 21:37
          Społeczeństwo podejrzliwe się robi, nieufne, wulgarne, paskudne.
          Węszy spiski, zmowy i zabawy w podchody.
          Cóż, jaki pan, taki kram...
          • nomina Bez przesady :)! 22.10.09, 19:13
            Drodzy Czytelnicy! Bez przesady, bo wpadniecie w paranoję.

            Wszystko jest opłacone, nawet przez konkurencję.

            Za wystawienie książki w Empiku - 12.000 + VAT za dwa tygodnie, za wpis do katalogu grudniowego - podobno ok. 50.000 zł (mam dane sprzed mniej więcej półtora roku, mogą być nieaktualne), naklejka "polecamy tę książkę" itd.

            Recenzje w prasie - kupione albo na zasadzie wzajemności (recenzujemy książki wydawnictwa x, bo ono kupuje u nas reklamy), czasami zupełnie po znajomości (rzadziej). Obrzydliwe jest tylko to, że nie ma przy nich adnotacji "tekst sponsorowany" albo znajdują się w dziale "Nadesłane do redakcji" - oczywiście, tylko książki kilku wydawców, jak gdyby pozostałe kilkaset wydawnictw nie nadsyłało książek do recenzji. (Na marginesie - wykładowca od marketingu już w 2002 opowiadał, że niegdyś dziennikarki TS dostawały recenzowane kosmetyki o średniej wartości miesięcznej 2000 zł - co najmniej 10 lat temu, a dziennikarzy do pisania sprawozdań z konferencji prasowych i spotkań promujących produkt, organizowanych przez jego agencję, kuszono torbą z prezentami, wśród których był m.in. laptop).

            Recenzje w dużych społecznych serwisach internetowych - Onet, WP itd. - kupione. Cena agencji reklamowej za recenzję na ww. serwisach i, cytuję, "wymoderowanie dyskusji" - 9000 zł + VAT.

            Cena za 100 wpisów czytelników na forach (zlecenia masowe w pewnym popularnym serwisie) - 50-100 zł.

            Blogi i serwisy oceniające książki są sponsorowane (finansowo lub książkowo).

            Kupowany jest nawet, że tak powiem, czarny PR. Sama miałam sytuację, że ktoś na tym forum tak bezczelnie prymitywnie reklamował moje książki, bez mojej wiedzy i zgody, że aż mnie to zeźliło. Śmiałam się potem, że co to za czasy, żeby człowiek pisał do admina z prośbą o usunięcie rekomendacji własnych książek. A ja to pikuś, słyszałam o kupowanych całych kampaniach społecznych.

            Generalnie spora część dyskusji o książkach (może nawet dużo więcej niż połowa) to dyskusje kupione. I chyba czas się przyzwyczaić, bo inaczej wpadnie się w paranoję i każdego użytkownika będzie oskarżało o reklamę.

            A przy okazji - ja tam nie mam nic przeciwko ewangelistom marki :).
            • autumna Re: Bez przesady :)! 23.10.09, 09:34
              Ho, fajne ceny.
              Ale z drugiej strony jako czytelnicy mamy lekką schizę.
              Z jednej strony jęczymy, że wszystko kupione, komercha rządzi, marketingiem można wepchnąć najgorszego literacko gniota.
              Z drugiej - a kto się odważy kupić książkę debiutanta, nawet i genialnie napisaną, jeśli jej reklama nie wyskakuje nam nawet z lodówki?
              I w ten sposób sami się zapętlamy.

              A dobrze zrobiony marketing szeptany mi się podoba. Tzn. taki, po którym nie jestem w stanie poznać, że to marketing :-), bo to jest pewna sztuka. Chociażby dlatego, że trzeba mieć coś sensownego do powiedzenia o reklamowanej w ten sposób książce, a nie tylko, że jest "wspaniała i wciągająca". Prymitywne "wrzuty" na forum natomiast jak najbardziej mnie denerwują.
            • easz Re: Bez przesady :)! 23.10.09, 19:06

              > Kupowany jest nawet, że tak powiem, czarny PR.

              Czarny razy dwa - albo w znaczeniu, że skutkuje odwrotnie, człekowi
              prostemu aż się buzia wykrzywia i pierwszą myślą jest myśl 'nie
              kupię, choćby nie wiem co', albo w znaczeniu użytej metody -
              ostatnio się spotykam z tym, że ktoś nie zachwala książki, że cudna
              i fantastyczna, tylko zapuszcza haczyk, że jakie dno, w
              myśl 'mniejsza o to jak, byle mówili'. Powiedzmy, że to sprytniejsze.
              A podejrzliwość sama się wytwarza, nie wiadomo kiedy, zwłaszcza
              kiedy widzi się wątek o knidze, która jest od dwóch dni na rynku i
              pewnie dwie osoby na krzyż ją zdąrzyły przeczytać. Skutek, który
              rozumiem niestety - sama miałam raz odczucie, że ktoś mógł pomyśleć,
              że spamuję o książce z zapowiedzi. A to nie było tak.
              • Gość: nomina Re: Bez przesady :)! IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.10.09, 20:13
                I dlatego mówię, że trzeba sobie psychicznie odpuścić, bo niedługo zaczniemy
                każdego posądzać o spamowanie :).

                Swoją drogą - nawet dzięki kupionym postom dowiaduję się o książkach, które nie
                mają szans bez dużych pieniędzy przedostać się do mediów. Jest więc jakiś plus.
                • easz Re: Bez przesady :)! 23.10.09, 21:43
                  Gość portalu: nomina napisał(a):

                  > I dlatego mówię, że trzeba sobie psychicznie odpuścić, bo niedługo
                  zaczniemy każdego posądzać o spamowanie :)

                  Tak, tylko żeby to było takie proste, sobie powiedzieć i już;)

                  > Swoją drogą - nawet dzięki kupionym postom dowiaduję się o
                  > książkach, które nie mają szans bez dużych pieniędzy przedostać
                  się do mediów. Jest więc jakiś plus.

                  Czasem. Zwykle mam wrażenie, że reklamuje się hiciory, które już
                  wcale tej reklamy nie potrzebują, teoretycznie jak widać.
    • ls48 Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 22.10.09, 23:31
      Przepraszam bardzo, ale tytul tej książki chyba brzmi :Fikołki na
      trzepaku.pozdrawiam
    • troppo_bella Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 23.10.09, 10:35
      Odchodząc o dyskusji o kryptoreklamie, od której dostaję wysypki, a wracając do
      dyskusji o książce:
      to naturalna kolej rzeczy, że trzeba wycyckać sukces rynkowy bestsellerów do
      końca. Obstawiam, że po autobiografii Małgorzaty Kalicińskiej ukażą się:

      Maliny nad rozlewiskiem, czyli książka kucharska M.K.
      Jak się rozwieść szczęśliwie, czyli poradnik małżeński M.K.
      Jak odnieść w życiu sukces po czterdziestce, czyli poradnik biznesowy M.K.
      Jak pisać, czyli podręcznik literacki M.K.

      Jeszcze jakieś pomysły?
      • autumna Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 23.10.09, 11:25
        "Seks nad rozlewiskiem, czyli jak się łomotać na kładce" - poradnik dla miłośników miłości w plenerze.

        Własnymy ręcyma
        • f.l.y Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 23.10.09, 12:50
          jestem zaskoczona..

          odezwać się nie można na temat jakiejś książki, bo Cię wezmą za
          zarobkiewicza... przykre..

          czyli jednym słowem każdy pozytywny post na temat jakiejś książki
          może być tak postrzegany :)

          a tak na marginesie patrząc na ilość postów na forum i przeliczając
          to na forsę, tak myślę, że na niejedno ciacho tu zarobiliśmy ;)
          zjedlibyśmy po ciastku nie? :)

          a co do nowej książki M.Kalicińskiej to zobaczę przy najbliższej
          wizycie w empiku.. - jest duża szansa, że kupię - bo uwaga: piszę
          za darmochę: lubię tę kobietę po prostu i jej książki :)

      • nomina Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 23.10.09, 18:12
        Masz rację, ale dopóki będą chętni na zakup, czemu nie wydawać? To też piszę za darmo, chociaż rozlewiskowa trylogia specjalnie mnie nie zachwyciła :).

        Mam nadzieję, że nieświadomi i niewinni Czytelnicy nie zdenerwowali się moim OT na temat cen. Chciałam tylko pokazać, że takie są realia i osoby, które nawet piszą za te 100 zł za 100 postów wpisy pochwalne, to tak naprawdę maleńkie płotki w całym procederze :). Ja tam wprawdzie bawię się w Don Kichota na zasadzie: a guzik - oddam nakład czytelnikom za darmo, a nie wejdę w ten układ :), ale jak inni wydawcy mają więcej rozumu niż ja, to płaczą i płacą... i mają... A potem kupujecie tak pięknie "wypromowane" książki. Co, oczywiście, nie zmienia faktu, że część z nich to książki naprawdę wspaniałe - ale też musimy mieć świadomość, że sporej części świetnych książek nie przeczytamy, bo nie będziemy o nich wiedzieć - nie zmieściły się w wydawniczo-medialnym chlewiku...
    • Gość: ella Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 17:03
      Jestem świeżo po lekturze i powiem szczerze, nie zachwyciła mnie ta książka.
      Lubię takie podróze w czasie, ale tutaj autorka pisze dłuuuugo, nudno i zupełnie
      nie czuję tego klimatu. Moze dlatego, ze ja wychowałam się w domu z ogrodem, a
      nie na osiedlu bloków ( a tam jest najwięcej o życiu w takim osiedlu) i nie
      utożsamiam się z takim klimatem. Są fajne wątki, mnie podobał się najbardziej o
      pobycie w Moskiwe w dzieciństwie, niezły o wakacjach na wsi, ale ogólnie- szkoda
      kasy. Książkę wystawiłam na allegro, bo wiem, że nie będę do niej wracać. Tylko
      nie wiem ,czy mi się uda sprzedać, bo jest tam ich od cho.le.ry i ciut :)
      • troppo_bella To dopiero pierwsza część... 02.11.09, 13:17
        A mnie martwi jedno - zauważyłam w księgarni, że ww. książka opowiada tylko o
        dzieciństwie autorki. Możemy zatem być pewni, że wzorem Chmielewskiej Kalicińska
        napisze jeszcze przynajmniej kolejnych pięć tomów autobiografii. Ja obstawiam:
        Plotki przy trzepaku, czyli wiek pokwitania,
        Pryszcze przy trzepaku, czyli bolesne dorastanie
        Randki przy trzepaku, czyli podwórkowa młodość
        Dywan na trzepaku, czyli dojrzałość pozbawiona złudzeń
        Komputer z widokiem na trzepak, czyli późny sukces
    • bebiak Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 02.11.09, 14:48
      Echhhh... chyba znowu się powstrzymam z nabyciem, a już miałam takie
      dobre zamiary. Na Rozlewisko się nie rzuciłam bez wyraźnych powodów:
      po prostu czasem nie mam ochoty na coś i choćby pół świata czytało -
      ja nie muszę.

      Na to się napaliłam po przeczytaniu sporego artykułu chyba w
      ubiegłym tygodniu, w Rzepie albo Gazecie.. Coś mi się tak wykluło,
      że rzecz na Saskiej Kępie się dzieje, a że ja tylko trochę starsza
      chyba od autorki i na dodatek z Saskiej Kępy to mi się zamarzyło
      odnalezienie i moich (wychodzi na to, ze wspólnych naszych) kątów...
      a teraz sobie myślę, że mogę ich wcale nie odnaleźć...
      Podumam jeszcze, podumam..
      Pozdrawiam. B.
    • ls48 Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 02.11.09, 16:30
      Ja też obejrzalam w ksiegarni książke i ....dalam sobie z nia spokoj.Jestem
      zawiedziona ponieważ Dom nad rozlewiskiem mi sie bardzo podobal.No, ale cóż.
      • eri4 Re: "Fiołki na trzepaku" Kalicińskiej... 02.11.09, 18:02
        Przyznam, że dla mnie pani K. była autorką jednej książki-tej pierwszej, choć
        nie był to hicior.
        każda następna - zdecydowanie gorsza.
        Po fiołki nie sięgnę, tak jak już nie obejrzę dalszych odcinków Domu w tv.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka