yanga
23.11.09, 23:18
Czytałam to w bardzo ciepłym i słonecznym miejscu - i bardzo
dobrze, bo inaczej można się na śmierć zasmucić. Umie ta kobieta
pisać, jednakowoż, umie tworzyć nastrój. Piszę o tej książce, bo
pamiętam, że kiedyś ktoś pytał o taką dołującą literaturę, a znów
inni lubią książki o duchach - ja także. Stary, rozpadający się
dwór, nieszczęśliwi mieszkańcy, znikąd pomocy, pogoda także
przeważnie okropna - jak to w Anglii. Brrr.