Dodaj do ulubionych

Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta"

IP: 168.143.113.* 10.03.04, 16:41
Tfu. Odrażające i bezwstydne. Co Libera robił z Andrzejewskim, wiadomo
dobrze - Andrzejewski chętnie opowiadał po wódce w szerszym
towarzystwie. "Lekcja skromności"? Libera to zadufany, roztyty bufon, pełen
kompleksów i goryczy do wszystkich za rzekome "niedocenianie" jego
twórczości. A może te wszystkie superlatywy w tekście to sarkazm? Jak
w "Opowieściach o Leninie"? To by nawet pasowało...
Obserwuj wątek
    • Gość: lokis Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: 216.127.68.* 10.03.04, 18:26
      bylem z nim na polonistyce i zapamietalem go dobrze. najgorszy palant na calym
      roku, szpanowal nam maluczkim ojcem profesorem i literacka warszawka, ktora u
      nich w domu bywala. koledze z serocka, bardzo zreszta zdolnemu, mowil w oczy,
      ze odpowiednie studia dla takich jak on to wydzial warzywnictwa. jeszcze wtedy
      nie opowiadal, ze napisal andrzejewskiemu 'miazge', ale juz co trzecie zdanie
      zaczynal od 'ja z jerzym'. nie lubilismy gnoja, bo sie wywyzszal.
      • behemot.to.kot Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" 02.06.04, 13:57
        Gość portalu: lokis napisał(a):

        > bylem z nim na polonistyce i zapamietalem go dobrze. najgorszy palant na
        calym
        > roku, szpanowal nam maluczkim ojcem profesorem i literacka warszawka, ktora u
        > nich w domu bywala. koledze z serocka, bardzo zreszta zdolnemu, mowil w oczy,
        > ze odpowiednie studia dla takich jak on to wydzial warzywnictwa. jeszcze
        wtedy
        > nie opowiadal, ze napisal andrzejewskiemu 'miazge', ale juz co trzecie zdanie
        > zaczynal od 'ja z jerzym'. nie lubilismy gnoja, bo sie wywyzszal.

        przynajmniej masz teraz o czym opowiadać, szczęściarzu
    • Gość: M Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.elk.mm.pl 10.03.04, 21:02
      A mnie się jego "Madame" zwyczajnie podobała. I trafiłam na książkę zupełnie
      przypadkiem, niewiele wiedząc o autorze.Potrafi pisać, a że Waszym zdaniem jest
      zarozumiały i zadufany, cóż... Pisać potrafi, czego nie o każdym ,na siłę
      zachwalanym autorze, da się powiedzieć.A co, miał się taty profora wypierać?
      • Gość: Joanka Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: 213.199.206.* 11.03.04, 19:12
        Mnie również "Madame" niezwykle się podobała.Ten niesamowity portret
        nauczycielki francuskiego...Kiedy to czytałam czułam po prostu "młodość" i
        świeżość-mimo,że A.Libera opisywał przecież czasy których nie
        znam.Bardzo "plastyczna" książka.Czyta się jednym tchem i nie zapomina!
    • Gość: joan.marat Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.gdansk.pl / *.crowley.pl 11.03.04, 13:53
      Szkoda, że Libera nie napisał drugiej powieści. Pewnie dlatego, że nie należy
      do tych, co z regularnością księgowego produkują jedną stronę dziennie. A, że
      koleżeństwo z polonistyki go nie lubi to nic dziwnego. Ludzie, którzy osiągają
      sukces są w Polsce tępieni z godną podziwu zaciętością. Temu zawdzieczamy niski
      wskaźnik wybitnych osiągnięć. Oczywiście jeśli nie liczyć rozmaitych orłów,
      fryderyków, złotych kaczek i innych cennych wyróżnień.
      • Gość: Ch. Brodaty Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.ipartners.pl 12.03.04, 21:03
        Antoś, nie przejmuj się, nie jesteś roztyty i nawet się trzymasz na swój wiek,
        a że styl pisania masz drewniany a ideek dwie na krzyż, to już możesz zwalić na
        karb dzieciństwa w PRL. De gustibus, oczywiście, ale mnie nie powala. A
        Beckett to wiesz, trudny autor, bo miał (ukryte przed ciekawym okiem)
        niesamowite poczucie humoru. Może zauważyłeś? Nie? No, tak.
    • Gość: Czytelnik Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.sanok.sdi.tpnet.pl 15.03.04, 09:28
    • Gość: Czytelnik Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.sanok.sdi.tpnet.pl 15.03.04, 09:37
      Notatka na temat książki Libery została wysmażona tak tendencyjnie i złośliwie,
      że wstyd. GW już od dawna przestała kreować cokolwiek wartosciowego w kulturze -
      a szkoda, bo tubę ma.
      Niewielu jest dziś takich pisarzy jak Libera - rzetelnych i kompetentnych,
      ważących każde słowo. I okazuje się, że trzeba im dokopać. Bo lubimy, kiedy
      wszyscy, nie tylko my, są oblepieni błotem.
      Książkę Libery kupię i przeczytam. Trudno uwierzyć, żeby ktoś z takim dorobkiem
      popełnił kiks.
      Ludzie rozumni nie mają dziś lekkiego życia. Znak czasów. Mazowiecki przegrywa
      z Tymińskim, Libera z Masłowską. Wbrew pozorom nie są to sprawy odległe. I
      szkoda, że GW nie potrafi już tych faktów łączyć.
      • Gość: pilchowa Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.04, 22:53
        Zgadzam się w pełni z Pańską opinią, Czytelniku. Gazeta nie znosi wielkich
        osiągnięć, jeśli nie zalatują postmoderną, współczuciem wobec kochających
        inaczej, potępieńczą drwiną z wszelkich wartości, a przynajmniej beznadziejnym
        zagubieniem w chaosie świata. Libera świat porządkuje, i to z wielką mocą
        (znam "Madame", nie mogłam wrócić z tej powieści; nie
        znam "Błogosławieństwa...") i to nie może się podobać naszej
        ulubionej "Gazecie". Sarkazmu w tych słowach jest mniej, niż by się wydawało,
        niestety. Naprawdę mi żal, że trzeba dziś Gazetę czytać tak, jak w latach mojej
        pierwszej młodości "Dziennik Polski" ("Trybuny Ludu" się nie brało do ręki)-
        czyli czytając dobre intencje pomiędzy wierszami nadrzędnej ideologii. Pana
        Liberę pozdrawiam.
    • Gość: Ewa Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 22:20
      To bardzo smutne, że gość ukryty pod "Jan K" ucieka się do prymitywnych
      argumentów ad personam. Niestety, a może na szczęście z tej wypowiedzi wniosek
      wyciągnąć da się tylko jeden: nie chodzi mu przecież o literaturę. Z całego
      bogactwa tej świetnej, ciekawej i wspaniale napisanej książki wybrał sobie ten
      jeden wątek i nawet w tej sprawie nie potrafi przyzwoicie się wypowiedzieć. Nie
      wiadomo skąd się wzięło: niedocenianie twórczości, bufonada i kompleksy. Na
      pewno nie z "Błogosławieństwa Becketta". Teraz w Polsce można skorzystać z
      pomocy specjalisty w leczeniu niedowartościowania i innych problemów
      osobowościowych. Sugerowałabym Gościowi, który nam się tu publicznie z nimi
      wylewa żeby skorzystał. A ponad to: dobrze jest z POKORĄ I UZNANIEM SWEJ
      NIEMOCY podejść do takiej literatury jak nowa książka Antoniego Libery - można
      się jeszcze na starość czegoś dowiedzieć i cieszyć się z tego. Proponuję też na
      zakończenie wrócić do lektury i uważnie przeczytać Liryki Lozańskie (str 119) -
      To o nas Polacy (biorący udział w tej dyskusji)i szkoda, że się stale, tak
      pospolicie w przypadku Jana K literatura urzeczywistnia miast nas sublimować.
    • karolina-s5 Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" 19.05.04, 21:07
      A ja mysle, że Gazeta niesprawiedliwie potraktowała Liberę. To wcale nie jest taka zła książka.
      • Gość: aga Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.241.81.adsl.skynet.be 30.05.04, 13:11
        Madame nie czytalam, za to czytalam tlumaczenie Libery "czekajac na godota" i
        wersje oyginalna po francusku. zwazywszy, ze tlumaczenie ma sie do oryginalu
        jak rzepa do marchewki (beckett mowi: mamy czas by sie zestarzec, libera mowi:
        jest czas, zeby sie zestarzec, itp, a przeciez jest uznawane za hit, to nie
        zdziwiloby mnie gdyby krytyka gazety byla prawdziwa.
        • lawok Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" 02.06.04, 09:36
          A mnie recenzja "Błogosławieństwa..." w Wyborczaku raczej zachęciła. Chętniej
          przeczytałbym coś równie interesującego i unikalnego (w naszej literaturze
          ostatnich lat) jak Madame ale "na bezrybiu..."
          Pozdrawiam Mistrza Liberę i wszystkich mu życzliwych.
          • Gość: rozalka Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.futuro.pl 02.06.04, 13:05
            oceniam Liberę na podstawie"madame"-spałam z tą książką pod poduszką!1
            rewelacja, taka super zawodowa cudowniutka książeczka-i nie jeżdzijcie tak po
            nim-"nike"coż chyba znaczy i reprezentuje pewien poziom
            Ps.-a czekajac na godota też świetne!
            • Gość: klip Re: Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta" IP: *.chello.pl 03.06.04, 12:16
              Nie potrafię zrozumieć hałasu wokół Madame. Owszem, miłe to czytadełko ale
              prawdziwej literatury tam tyle co, w cytatach. No i ten bohater nieszczęsny,
              który w każdym zdaniu sapie z zachwytu nad własną nadprzeciętnością ...
              Zaprawdę, wierzę, że Libera sportretował siebie z czasów młodości. I że do tej
              pory nie zmienił opinii o sobie, ani nie nabrał dystansu. "Błogosławieństwo..."
              to potwierdza. Żenująca lektura. I szkoda, że używa nazwisk naprawdę wielkich
              pisarzy, żeby pompować własne ego. Ale taki juz los miernot.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka