Dodaj do ulubionych

Kiedy Kod Da Vinci?

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.03.04, 10:50
Od dłuższego czasu czekam na zapowiedzianą książkę Dana Browna pt. "Kod Da Vinci" (poprzednio wydana książka w Polsce : "Anioły i demony"). Ksiązka zapowiedziana była już chyba pół roku temu i nigdzie nie mogę jej spotkać. Czy ktoś może wie czy została już wydana ???
Obserwuj wątek
    • Gość: Lila Róż Re: Kiedy Kod Da Vinci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 10:58
      Jest, ma intensywnie niebieską okładkę, wydana przez Albatrosa, zdaje się...
    • lunatica premiera 20 marca 19.03.04, 11:49
      jak podaje dzisiejsze "Co jest grane"
      • Gość: Lila Róż Re: premiera 20 marca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 13:37
        nie,nie, juz wydana; gdzieś czytalam recenzje czytelników
        • lunatica Re: premiera 20 marca 19.03.04, 13:51
          może empik ma premierę 20.III?

          czytelnia.onet.pl/0,4822,0,1,nowosci.html
          serwisy.gazeta.pl/ksiazki/2,21288,,,,19115646,P_KSIAZKI.html
    • Gość: weronika Re: Kiedy Kod Da Vinci? IP: 213.17.145.* 19.03.04, 17:27
      widzialam dzisiaj w empiku...
      • karol.mojzesz Re: Kiedy Kod Da Vinci? 19.03.04, 18:02
        Tak, już jest. Wielki przereklamowany thriller. Bardzo bardzo ubogi krewny Eco,
        bardziej naiwny od Ludluma. Dosłownie Ludlum wysiada ze swoimi spiskami. U
        Browna wszystkie genialne umysły należały do zakonów i tajnych stowarzyszeń.
        Św. Graal - pomysł ograny, że hej! Pan Samochodzik w wersji amerykańskiej dla
        dorosłych. Bajeczka. Poprzednia książka Browna miała piramidalne uproszczenia
        odnoście Iluminatów. Po prostu nie mogę uwierzyć w siłę reklamy, że takie coś
        uchodzi za thriller nr 1. Po prostu koniec świata! Można wszystko darować
        Brownowi, nie można wybaczyć, że "Anioły i demony" są słabizną psychologiczną.
        To co działo sie w Watykanie to po prostu koszmar... łażą se po ulicach i
        prowadzą dysputy na 4 godziny przed końcem Watykanu. Rozwleczone i nudne
        zagadki. Początkjący pisarze jednak mają tendencję do rozwlekania opisów.
        Szczyt naiwności to znalezienie wskazówki w watykańskiem archiwum. Albo
        inaczej: brak pomysłu. Kobiecie, której zabito ojca kilkanaście godzin
        wcześniej, chce się jeszcze podziwiac zabytki. O pojeździe samolotowym nie
        wspomnę, żeby nie dobjać. W ogóle wątek z CERN jest jakiś taki nierealny.
        Fatalny. Jeśli tak jest napisany "Kod", to ja dziękuję.
        • lena_magda Re: Kiedy Kod Da Vinci? 22.03.04, 22:46
          ksiazka swietna, doskonale uzupelnia inne 'heretyckie' pozycje typu "świety
          graal, swieta krew" itp...
          • Gość: kris Re: Kiedy Kod Da Vinci? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.03.04, 09:37
            wlasnie zaczalem czytac i juz wiem ze mi sie bedzie podobac:) oczywiscie ksiazka nawiazuje do Święty Graal, święta krew i innych tego typu pozycji - już samym, wiele mówiącym nazwiskiek kustosza - Sauniere. Jeszcze nie doszłem do jakiejś genezy w książce, ale pewnie się okaże, że kustosz jest związany linią rodową ze słynnym księdzem Berengerem Saunierem z Rennes la Chateaux...
            • ksywa Re: Kiedy Kod Da Vinci? 23.03.04, 12:10
              Gość portalu: kris napisał(a):

              > wlasnie zaczalem czytac i juz wiem ze mi sie bedzie podobac:) oczywiscie
              ksiazk
              > a nawiazuje do Święty Graal, święta krew i innych tego typu pozycji -

              Mnie się od razu skojarzyło z "Zaginioną oblubienicą".

              > już samym
              > , wiele mówiącym nazwiskiek kustosza - Sauniere. Jeszcze nie doszłem do
              jakiejś
              > genezy w książce, ale pewnie się okaże, że kustosz jest związany linią
              rodową
              > ze słynnym księdzem Berengerem Saunierem z Rennes la Chateaux...

              Jakżeby inaczej;) Aż się boję, ze będzie ciut za bardzo przewidywalnie.
              Amerykanie mają niestety taką tendencję;/ Czytam starając sie nie zwracać na
              płycizny opisów psychologicznych. Za bardzo lubię konwencję śledztwa w sztuce
              plus te wszystkie ezoteryczne wątki /graal, templariusze, apokryfy/ żeby mi to
              mogło zepsuć przyjemnosć. pozdr,
              ksywa
              • lunatica a czyja ta "zaginiona oblubienica" 23.03.04, 13:33
                jesli można wiedziać? i może jeszcze jakieś tytuły ze śledztwem w sztuce w
                tle :-)
                • ksywa Re: a czyja ta "zaginiona oblubienica" 23.03.04, 13:45
                  Ha, malutka zagwozdka - Margaret St... i dalej ani w ząb;)) Ale sprawdzę w domu
                  i dopiszę, OK? Warto przeczytać, nieduże, dobrze się czyta, koresponduje z
                  pozycją Lincolna i Baigenta, ale bez sensacji, na spokojnie (jak na kobietę
                  przystało;) napisane. Dużo odwołań do teorii symboli, historii sztuki,
                  architektury plus interesujące wnioski, niekoniecznie sprowadzające się
                  do "potomkowie Jezusa" są wśród nas;))
                  Tak ad hoc nt. "śledztwa ze sztuką w tle" to rzucam tylko: Flamandzką
                  szachownicę Perez-Reverte i Tajemnicę Madonny B. Unswortha. Ale jeszcze
                  pomyślę;) pozdr,
                  ksywa
                  • lunatica Re: a czyja ta "zaginiona oblubienica" 23.03.04, 14:18
                    wielkie dzięki. poczekam. a "szachownica" to jedna z moich (mimo wszystko, co
                    tu zostało napisane o Perez-Reverte napisane) ulubionych :-)
                    • Gość: kris Re: a czyja ta "zaginiona oblubienica" IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.03.04, 23:28
                      zaraz zaczynam szukac tych ksiazek wymienionych przez Was!
                      moze jeszcze ktos zna cos zahaczające o teorie spiskowe, tajne stowarzyszenia itp??? oczywiscie od razu przychodzi tutaj na myśl Wahadło Foucaulta - Umberto Eco.
                    • ksywa Re: a czyja ta "zaginiona oblubienica" 24.03.04, 08:54
                      Moje skojarzenia z "Oblubienicą" okazały się nad wyraz trafne;) W notce od
                      wydawcy jest mowa jako o inspiracji o dwóch pozycjach "Święty Graal..." oraz
                      The Woman with the alabaster jar" - w przygotowaniu wyd. Albatros. Tyle że to
                      właśnie oryginalny tytuł "Świetej oblubienicy" M. Starbird, wydanej przez wyd.
                      Limbus już w '93 r. No wiedziałam, że to wszystko jakoś znajomo brzmi;))
                      Uzupełnieniem może tu być pozycja "Templariusze" (tytuł bynajmniej nie
                      wyczerpuje tematyki) autorstwa bodajże Lynn/Picknett. pozdr,
                      ksywa
                      • lena_magda Re: a czyja ta "zaginiona oblubienica" 24.03.04, 12:41
                        ''Templariusze - tajemi strażnicy tożsamości Chrystusa'' taki chyba tytuł ma
                        książka Lynn i Picketa. Polecam jeszcze ''Tajemnice termplariuszy'' Carpentera
                        i ''Jezus mężczyzna'' B. Thiering oraz ''Jezus - największa tajemnica
                        templariuszy''R. Ambelaina.

                        pozdrawiam
    • tintin gniot 23.03.04, 13:11
      Niestety, potworne rozczarowanie. Ksiazka zrobiona wedlug strasznie prostego
      przepisu.
      1. Bierzesz fajną teorię spiskową - np. książke "Święty Graal święta krew".
      2. Wynotowujesz hipotezy.
      3. Tworzysz bohatera ktory zna sie na tajnych stowarzyszeniach.
      4. Dodajesz mu koiete.
      5. twoj bohater bedzie po kolei odkrywal to co odkryli autorzy Świety Graal
      święta krew".
      6. bedzie sie scigal z jakas potezna organizacja - Opus Dei pasuje.
      7. Na koncu odkryje to co autorzy Świętego Graala - że wśrod nas żyją
      potomkowie Jezusa.
      8. Koniec.
      Konstrukcja ksiazki jest idealnie taka sama jak Aniolow i Demonow.
      Glowny bohater - ten sam.
      Kobieta - inna, ale taka sama. Tez krewna ktora w pierwszych rozdzialach traci
      kogos (tam ojca, ta dziadka).
      ten ktos ginie w dziwny sposob.
      Jest tajna organizacha - tu Opus Dei, tam Iluminaci.
      I tu i tu okazuje sie ze to zmylka i wrogiem jest kto inny.
      Kto? ten ktory od poczatku wydawal sie przyjacielem.
      To jest wlasciwie plagiat z samego siebie!
      7 mln egz? Niesamowite! To jest dopiero niesamowite
      • karol.mojzesz Re: gniot 24.03.04, 18:22
        Zgadzam się w całej rozciągłości. Gniot okropny. Z historią też nie najlepiej.
        Po prostu taki przegląd literatury dla amerykańskiego Czytelnika, podany w
        sosie beletrystycznym lekko strawnym. Dla mnie niestety - niezjadalnym. To jest
        po prostu infantylne. Uważam, że facet (Brown) to średniej klasy pisarzyna.
        Daleko mu do Grishama, ba, nawet Ludlum jest lepszy (w swojej kategorii,
        oczywiście). Niestety, i Ludluma, i Bronwa nie doczytałem nigdy do końca,
        najczęściej żona mi opowiedziała końcówkę. I nigdy nie żałowałem. Nie wiem jak
        książka Browna brzmi w oryginale, ale nie sądzę, żeby to była wina tłumaczenia.
        Obie jego pozycje, które ostatnio u nas wyszły są tak podobne, że już wiem co
        sobą reprezentuje ten Autor. Już więcej go nie będę czytać. Co za ulga. Poza
        tym jego fascynacja gnozą jest tak poprawna politycznie, że aż trąci
        dziecinadą. Facet musi być "grzeczny", bo Columbia władowała niezły szmal w
        reklamę jego szmiry. Pal licho, poprawność, to jest przede wszystkim kiepsko
        napisane! Umberto Eco czyta się ciężko (te wszystkie udziwnienia
        charakteryzujące snobów i erudytów), ale ma się jakiś szacunek dla niego.
        Zdania buduje czasem ciekawie, styl ma naprawdę niezły. Brown mnie irytuje
        swoim banalnym pisaniem - taki zwykły dreszczowiec, a w zasadzie rozbudowany
        scenariusz filmowy.
        • Gość: N.C. Re: gniot IP: 81.15.135.* 24.03.04, 18:48
          Mojżeszu, tak z czystej ciekawości, co ty w ogóle czytasz? Co Twoim zdaniem nie
          jest szmirą?
          • Gość: Stella W merlinie juz jest IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.03.04, 19:59
            Mozna te ksiazke kupic juz w Merlinie.

            Tytuł oryginału: The Da Vinci Code

            wydawnictwo: Albatros/Sonia Draga, Marzec 2004
            ISBN: 83-7359-162-1
            liczba stron: 568
            wymiary: 120 x 195 mm
            okładka miękka
          • karol.mojzesz Re: gniot 26.03.04, 06:42
            Co czytam? Przecież napisałem, że Eco jest lepszy od Browna. Nawet Ludlum
            (kiedyś przeczytałem 3 pozycje, ale nie do końca) wydaje mi się lepszy od
            Browna. I Grisham, jeśli idzie o dreszczowce. Ostatnio zaś czytałem nie-
            kryminał Saula Belowa. Mam wymieniać całą swoją bibliotekę? I co czytałem
            miesiąc temu? Zrozum, ja stwierdzam, że Brown jest do kitu. Po co Ci moje
            upodobania literackie? Żeby wykazać, że się nie znam?
    • Gość: kris Re: Kiedy Kod Da Vinci? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 27.03.04, 11:19
      Właśnie skończyłem czytać - i mam mieszane uczucia. Z jednej strony - fajnie się czytało a z drugiej - w zasadzie nie było dla mnie nic zaskakującego (może dlatego że byłem już obeznany z tematyką - Św. Graal, Św. Krew, Klucz Hirama, Grób Boga i pare jeszcze innych książek. Niektóre rozwiązania i uproszczenia mnie trochę denerwowały. Myślałem, że skoro kustosz nazywa się Sauniere - to będzie jakieś nawiązanie do słynnego księdza i Rennes le Chateaux, a tu nic. Zupełnie niepotrzebnie wpleciono w to wszystko Opus Dei. Moim zdaniej autor mógł się skoncentrować na Zakonie Syjonu i jego tajemnicach - byłoby dużo ciekawiej.
      I jeszcze pytanko do tych, którzy już przeczytali : Kiedy i w którym miejscu Langdon wyciągnał zwój...z wiadomo czego..??? Wtedy kiedy stał patrząc w okno..?? Nie mogłem tego do końca zrozumieć.
      • e_wok Wszystko juz bylo - rzekl Ben Akiba 28.03.04, 20:48
        A calosc prowadzila w moim przypadku do, niezamierzonego chyba przez autora,
        wspolczucia dla biskupa i Sylasa i rozwazan, czy katolicy naprawde pragneliby
        oficjalnego uznania pism gnostyckich oraz dalszej liberalizacji Kosciola. Mysle
        raczej, ze oczekuja od Kosciola wiekszego "zamordyzmu". POmijajac juz wszystko
        inne nie wydaje mi sie prawdopodobne, zeby Chrystus - Zyd wyrosly w
        spolecznosci, w ktorej mezczyzni co chwila dziekuja Stworcy, ze nie stworzyl
        ich kobieta - mogl byc az takim feminista, jak sugeruje to "Swiety Graal swieta
        krew" i ksiazka Browna. Poza tym Jezus nie pochodzil z krolewskiego rodu
        Dawida.Z tego rodu pochodzil Jozef, maz Marii. Z ktorym, jak wierzymy, Chrystus
        w ogole nie byl spokrewniony.
    • Gość: Jan Mistyfikacja :-( IP: *.dclient.hispeed.ch 27.03.04, 16:02
      Mam linki do 2 artykułów w genewskim "Le Temps, artykuły niestety płatne, ale
      jest początek:
      ---------------------------------
      «Da Vinci Code», best-seller basé sur une imposture
      Le polar ésotérique de Dan Brown, qui paraît en français après s'être vendu à 6
      millions d'exemplaires, est une fiction qui ne revendique que deux faits
      avérés: l'existence de l'Opus Dei et du Prieuré de Sion. Problème: cette
      dernière organisation a été inventée il y a cinquante ans par un illuminé
      antisémite en France voisine…
      Lundi 15 mars 2004
      ---------------------------------
      Pierre Plantard, fondateur du Prieuré de Sion, un illuminé en quête d'une
      ascendance royale
      L'affabulateur français a forgé son propre mythe à partir d'une mystérieuse
      légende sur un trésor caché dans les environs de Rennes-le-Château.
      Lundi 15 mars 2004
      ---------------------------------
      (poszukać "Vinci" pod www.letemps.ch/ )

      Książkę Baigenta "Holy Blood, Holy Grail", czytałem, quasidokumentalna, quasi -
      bo oparta na kicie, co nieco rozczarowujące, bo wychodziłyby z tego takie cuda,
      że zdaje się de Gaulle jest potomkiem Merowingów, a przez nich Chrystusa i
      Marii Magdaleny - niezłe, co?
      Ale czytała się dobrze, przyznaję.
      Z tym że jeżeli "Kod" jest tylko jej beletryzowaną wersją, podlaną dającym się
      przewidzieć sosem, to mam inne lektury. Ale może film (jak będzie, a zapewne
      będzie), to tylko 2 godziny :-)



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka