reptar 21.04.04, 09:18 Wróciłem ostatnio do książki Anthony'ego Hope'a pt. "Więzień na zamku Zenda". Lekkie to i przyjemne. Jedną z zalet (dla mnie) jest umieszczenie akcji w Rurytanii. Znacie to? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
martolka Re: Pozdrowienia z Rurytanii 21.04.04, 14:25 ależ oczywiście :-))) tyle, że w oryginale Pamiętam, że jak się dorwałam to łyknęłam na jednym krótkim posiedzeniu, tym bardziej że książka długa nie jest. A dotarłam do niej drogą pokrętną poprzez zamiłowanie do Ani z Zielonego Wzgórza, potem przez biografię LM Montgomery, która okazała się miłośniczka tego typu literatury (a w późniejszych latach zdegustowaną pisarką serii o Anii ;-) i właśnie zachęciła mnie do historii z Zendy. Wiem, że jest jeszcze druga część, nie pomnę tytułu - mam w domu, znajdę to napiszę. Nie widziałam jej jednak nigdzie ani po angielsku, ani przetłumaczonej. pozdrawiam znajomego Czytacza :-) Odpowiedz Link Zgłoś
martolka Re: Pozdrowienia z Rurytanii 21.04.04, 21:36 Druga część nazywa się "Rupert of Hentzau" i 'traktuje o dalszych losach Rudolfa Rassendyll, bohatera i narratora Więźnia z Zendy'. Tyle opisu. Nic więcej nie wiem. A chciałabym. Odpowiedz Link Zgłoś
reptar Re: Rupert von Hentzau 21.04.04, 21:55 Hej! Miło Cię znowu czytać   ;-) Tutaj znalazłem dane nt. ekranizacji: us.imdb.com/name/nm0393949/ . Wynika z tego, że "Rupert of Hentzau" nawet został zekranizowany. No, no, no... Zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę, jaka to (podobno, wg Stillera) słabizna. Mam takie wydanie kieszonkowe, Wydawnictwa "Śląsk", z 1989. Tłumacz (Stiller) w posłowiu piszea: "Książek napisał jeszcze sporo, z nich wiele w podobnym gatunku, niektóre zaś nawet genealogicznie nawiązujące do Rurytanii, więc potocznie łączone w tzw. cykl rurytański. Tylko jedna z nich osiągnęła powodzenie zbliżone do swego pierwowzoru: to jego dalszy ciąg 'Rupert of Hentzau', obiektywnie jednak o tyle słabszy, że tłumaczyć go nawet nie warto" (cały Stiller, hihihi...). Potem pisze jeszcze, że "Rudolf po śmierci króla wraca do Rurytanii, co relacjonuje Fritz von Tarlenheim... i tam ginie z łajdackiej choć mężnej dłoni Ruperta. Lepiej o tym dalszym ciągu nie pamiętać". Odpowiedz Link Zgłoś
martolka Re: Rupert von Hentzau 22.04.04, 12:46 Dzięki za linka. Nie wiedziałam, że było tyle ekranizacji Więźnia, chociaż dość starych + wersja z Peterem Sellersem - wyobrażam sobie, co on z tego zrobił :-) Muszę pogrzebać w sieci i zobaczyć, czy gdzieś ten Rupert nie pojawił się do ściągnięcia. Odpowiedz Link Zgłoś