Dodaj do ulubionych

Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza?

IP: *.dip.t-dialin.net 29.04.04, 07:36
Obserwuj wątek
    • Gość: Zdanka Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: 62.233.181.* 29.04.04, 12:29
      Zachwyca fragmantarycznie i fragmentami fragmentów.Zachwyca "Śmiercią w
      Wenecji", duszną zmysłowoscią "Czarodziejskiej..."(oglądanie zdjęć
      roentgenowkich jak spojrzenie we własny grób,opisy Kławdii trzaskającej
      drzwiami) i "Doktora Faustusa"-(Śmierć malego Nepomuka)
      Dobija "Józefem i jgo Braćmi" oraz dlużyznami ,które trochę współczesnego
      czytelnika nudzą...niestety,nie zyjemy już w wieku pary i lokaomotywy trochę
      szybciej jeżdzą...
      • yawokim Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 12:59
        opowiadania moga byc nawet bardzo, bo krotkie, chociaz niestety w moim
        przypadku wczesniejsze obejrznie viscontiego odebralo lekturze ' smierci w
        wenecyi'duzo uroku /film i ksiazka wlasciwie sa bardzo rozne ale jakos nie moge
        sie uwolnic od obrazow w glowie/
        • Gość: BlueBerry Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 13:10
          zachwyca ale nie wszystkim. mnie zachwycil Czarodziejska Gora. do dzis
          pozostala jedna z najpiekniejszych ksiazek jakie przeczytalam. choc moze to tez
          odbior mlodego wieku w jakim to czytalam.
          • baky Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 13:40
            Flaki z olejem.
          • arana Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 14:16
            Gość portalu: BlueBerry napisał(a):

            > [...] mnie zachwycil Czarodziejska Gora. do dzis
            > pozostala jedna z najpiekniejszych ksiazek jakie przeczytalam. [...]


            Nie jesteś sama (sam?)!

            Pozdrawiam
            Arana





            • Gość: CynamonowaMay Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.04.04, 14:26
              Zdecydowanie nie jesteś :)
              Dla mnie równie wspaniali są też Buddenbrookowie.
    • broch Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 15:15
      zachwyca i zachwycajaco odstrasza oraz kompletnie odstrasza.
      Dobre tytuly wymienione powyzej. Nie bede sie powtarzal, zachwycajaco
      odstrasza: przeczytaj (chyba ze znasz) "Hanemanna" i "Ester": wyglada jak
      swoista fiksacja na punkcie Manna co troche szkoda bo gdyby nie Mann to Chwin
      bylby rewelacyjny: znaczy sie Hanemann bo Ester wyglada na cwiczenia
      stylistyczne przy calym ehmm.. uroku powiastki.
      Mann odstrasza, jesli czytac "Braci..".

      Zdanka pisala o "dluzyznach" Manna, dla mnie gadatliwosc Manna to odpoczynek po
      tlocznym dniu (choc wole duze (bardzo) mista niz zadupie), ale generalnie ma
      racje, dzisiaj juz chyba nie ma czasu na czytanie Manna: powiesci tez sa pisane
      metoda tasmowa do przeczytania i na przemial.

      Dla mnie Visconti i Mann roznia sie tak jak Kesey i Forman. Jeden temat ale dwa
      ujecia i az tak bardzo nie przeszkadza mi to. Ale gdymym mial wybierac kto byl
      lepszy to stawiam wyzej niz film Viscontiego opere Benjamina Brittena pod tym
      samym tytulem
      • Gość: Zdanka Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: 62.233.181.* 02.05.04, 13:45
        No właśnie ,dobrze ,że ktoś o tym Brittenie wspomniał...Szczerze przyznam,nie
        lubię słuchać oper jednocześnie ich nie oglądając...Opera jest środkiem na
        wskroś wizualnym i zawsze czuję,że coś mi umyka przy samej muzyce...Britten
        nie goscił na polskich scenach,ale całkiem niedawno te operę miożna było
        zobaczyć pierwszy raz ,zabijcie mnie,nie wiem ,czy w Poznaniu ,czy we
        Wrocławiu,ale w tamtych okolicach... Brochu,mam pytanie ...Głupie zresztą i
        nieopisywalne...Jaka jest ta opera? Tzn . jakie klimaty przypomina, jeśli
        spróbować ją porównywać z kompozytorami muzyki operowej? Do czego nawiązuje?
        Wiem,że trudno o muzyce pisać ,ale mam nadzieję,że wybaczysz mi tę fanaberię?:)

        Obawiam się jednak ,że "Śmierć w Wenecji" po wiek wieków pozostanie dla mnie
        doskonałym "ucieleśnieniem" muzyki Mahlera.Oprócz adagietto z V, jest tam
        króciutki ,niezauwazalny prawie fragment z III Symfonii Mahlera - "Pieśń nocy"
        do słów Nietzschego.Za tę pieśń kontraltu oddałabym pół Wagnera...
        • Gość: broch Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: *.knology.net 02.05.04, 15:24
          Jest oczywiste ze (dzieki Viscontiemu) Smierc w Wenecji kojarzy sie z muzyka
          Mahlera. Dla mnie jednak niepotrzebna jest (to wada filmu) stawienie kropki nad
          i. U Brittena jest niedopowiedzenie podobne do (chyba?) zamierzonego przez Manna.
          Lubie "War Requiem", "Peter Grimes" i wlasnie "Death in Venice". W Polsce DVD z
          wersja Brittena jest do dostania (z ciekawosci szukalem internet, ale nie
          zaglebialem sie). W operze Brittena nie ma plynnosci melodii ale jednoczesnie
          stworzyl atmosfere tajemniczosci dzieki fantastycznej grze piesni i muzyki w
          scenach nie wokalnych. Ja widzialem opere wystawiona jakies 6 miesiecy temu.
          Niektorzy uwazaja ze wlasnie od "Smierci w Wenecji" nalezy zaczynac znajomosc z
          Brittenem.

          Wplywy i podobienstwa: Britten napisal "Smierc.." pod koniec swojego zycia.
          Jesli wczesniej widac bylo Schoengerga (mniam mniam) czy Mahlera, To mysle ze
          tym razem masz "czystego" Brittena. Ale sa w operze odniesienia do
          sredniowiecznego przedstawienia i teatru japonskiego (No). Choc trzeba przyznac
          ze Mahler w jakims sensie byl w muzyce Brittena zawsze obecny to pod konice
          zycia Brittena ta obecnosc Mahlera jest widoczna w fakcie ze... byla widoczna
          wczesniej.
          Mysle ze trudno powiedziec jakie inne dzielo opera Brittena przypomina. Nie
          potrafie odpowiedziec w sposob zadowalajacy (w kwestii podobienstwa).

          Ale, Zdanka tak a propos podobienstw: co sadzisz o tym co napisalem o Chwinie?
          Czy Jego zapozyczenia z Manna nie sa lekko denerwujace? Czy nie widac ich (tych
          zapozyczen) zbyt wyraznie? Po przeczytaniu "Hanemanna" w pierwszej chwili troche
          mnie zatkalo. Bo z jednej strony to dobra ksiazka, z drugiej jednak zapozyczenia
          sa tak wyrazne ze troche to ujmuje wartosci. Przeciez i u Huellego mozna sie
          dopatrzec niemieckich wplywow ale zrobione jest to w sposob bardziej zawoalowany
          ktory nie budzi lekkiego uniesienia brwi: co z tym fantem zrobic?
    • Gość: adas Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: 81.219.117.* 29.04.04, 15:19
      Pewnie jestem dziwny, ale mnie najbardziej zainteresował "Józef i jego bracia"
      (wiem straszna dłużyzna, ale taki opis wygnania Lucyfera z Nieba genialny),
      "Buddenbrookowie" w ogóle do mnie nie trafiają, nie wiem o czym to jest - o
      chronicznym pechu pewnej rodziny? - jedyna wyrazista postać (wręcz po niemiecku
      solidna) to Tomasz. "Czarodziejska Góra" długa, bardzo długa... Tak naprawdę
      zafascynował mnie wyłącznie opis nudy w końcowej części dzieła Manna, te powoli
      upływające dni na leżaku. No i sam nie byłbym w stanie zorientować się, który z
      nauczycieli Hansa Castorpa jest "faszystą", a który "socjalistą". Kompletne
      pomieszanie idei. To pewnie te sto lat różnicy. "Doktor Faustus" czeka na półce
      Ogólnie Mann wałkuje stały temat niemieckojęzycznych pisarzy pierwszych
      trzydziestu lat dwudziestego wieku (Hesse, Musil, Walser) - upadek
      mieszczaństwa. Chociaż zaskakuje wiara w rozwój nauki i stopniowe rozwiązywanie
      problemów świata. Ale najbardziej odstręcza mnie od Manna infantylizm jego
      bohaterów, nieumiejętność samodzielnego myślenia, potrzeba prowadzenia za rękę.
      • Gość: CynamonowaMay Re: Buddenbrookowie IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.04.04, 16:38
        "Buddenbrookowie" w ogóle do mnie nie trafiają, nie wiem o czym to jest - o
        > chronicznym pechu pewnej rodziny?

        "Buddenbrookowie" to najpiękniejsza saga rodzinna, jaką kiedykolwiek
        czytałam.
        Jest to w istocie historia rozpadu rodziny Mannów, opowieść o zamieraniu
        ducha mieszczańskiego, opowieść o trzech pokoleniach rodziny, których ideały i
        tradycje wraz z końcem XIXw. odchodziły w niepamięć.
        • Gość: dortu Re: Buddenbrookowie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.04, 19:50
          Ja podobnie. No, może nie powiedziałabym, że aż najpiękniejsza, ale na pewno
          jedna z lepszych. Zdecydowanie wolę niż "Czarodziejską górę", bo ta jak na mój
          gust jest zbytnio przefilozofowana. Niemniej jednak wydaje mi się, że warto się
          z nią zapoznać, jako że stanowi swego rodzaju odzwierciedlenie klimatu i
          mentalnosci pewnego wycinka społeczeństwa - nie tylko niemieckiego, ale w ogóle
          środkowoeuropejskiego - w określonym przedziale czasowym. Chyba że kogoś nie
          interesuje literatura jako źródło poznawcze, tylko jako lektura dla
          przyjemności - na to "Czarodziejska Góra" jest za ciężka, za posępna.
      • natalicja Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 21:18
        Buddenbrookowie sa super... owszem , o upadku rodziny i mieszczanstwa, ale jak naopisane. Mie moglam sie oderwac, postaci sa ciekawe, a Mann ma poczucie humoru -chocby sugestie co do peruku matki Tomasza, albo Tonia z jej "Permaneder! Grunlich!". I chyba lubi swoich bohaterow z ich slaobsciami, i ja ich tez lubie. Jozef idzie mi gorzej, bo o ile Budenbrookow mozna czytac po kawalku, czyli tak ajk mam czas, to nad Jozefem musze przysiasc.
        • Gość: CynamonowaMay Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: *.lubin.dialog.net.pl 30.04.04, 07:53
          natalicja napisała:

          > Buddenbrookowie sa super... owszem , o upadku rodziny i mieszczanstwa, ale
          jak
          > naopisane.


          Oczywiśćie, ze pięknie napisane, ja nigdzie nie wspomniałąm, że opowiadanie o
          upadku mieszczństawa to coś złego, wręcz przeciwnie, atmosfera ksiązki
          całkowicie mnie urzekła.
    • Gość: belle permanetnie zachwyca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 17:07
      Permanetnie zachwyca! Uwielbiam ,,Czarodziejską Górę" i ,,Śmierć w Wenecji".
      Inne jego pozycje tez mi się podobają, chociaż trochę mniej od wyżej
      wymienionych.
    • braineater Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 18:50
      Buddenbrokowie, Śmierć w Wenecji, Wygnaniec - bezkrytycznie zachwyca
      Czarodziejska Góra - chyb tzra to czytać w sanatorium w okresie przedagonalnym -
      inaczej męczy gorzej niż Żeromski...
      • taaniej lubię jego poczucie humoru 29.04.04, 19:47
        np. w "wyznaniach hochsztaplera feliksa krulla" albo w "wybrańcu" albo postać
        toni buddenbrook.
      • arana Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 29.04.04, 22:21
        braineater napisał:

        > [...]Czarodziejska Góra - chyb tzra to czytać w sanatorium w okresie
        przedagonalnym inaczej męczy gorzej niż Żeromski...


        Chyba za późno przeczytałeś.Żałuj, bo "duszna atmosfera zmysłowości" (ładne
        określenie Zdanki) wciąga tak, że człowiek zaczyna ze wstrętem patrzeć na
        termometr, który wciąż nie pokazuje tych kilku kresek, które mogłyby być
        przepustką na Czarodziejską Górę! :)

        Arana
    • hania55 Zdecydowanie zachwyca n/t 30.04.04, 11:03
    • butah Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 30.04.04, 23:24
      Mnie z kolei najbardziej zachwycają opowiadania, zwłaszcza Tonio Kruger (w
      ksiązce Tonio Kruger i inne opowiadania).Problem rozdarcia pomiędzy ideałami
      mieszczenskimi a ciązeniem ku "artystycznemu" modelowi bycia i życia. Z jednej
      strony nieprzystawalność do sztywnego i poprawnego mieszczańskiego światka i
      ciążenie ku cyganerii, z drugiej brak autentycznego talentu.Nieprzystawalność
      do zadnego świata. mnie to jakoś bardzo ruszyło..buddenbrookow mam aktualnie
      rozgrzebanych, bo zwykle czytam kilka książek na raz i jak na razie mi się
      podoba, aczkolwiek zdarzyło mi się "przeskoczyc"parę przydługich stron. W
      liceum na języku polskim oświadczyłam, ze Czarodziejska góra jest potwornie
      nudna, i za karę musiałam napisać pracę analizującą koncepcje polityczne w tej
      powieści. Jak przysiadłam to okazało się w końcu, że książka jest całkiem,
      całkiem :) - polski w liceum miałam na wyższym poziomie niz większość zajęć na
      studiach..
      • cecyl Re: Do Zdanki o kolejnictwie 30.04.04, 23:48
        Jeśli literatura dla ciebie jest jedynie formą poruszania się i komunikacji, a
        tym samym Toamsz Mann jest ciuchcią na trasie Warszawa Wileńska - Radzymin, to
        rozumiem, że pisarze sprzed Tomasza Manna są odpowiednio dyliżansami (np.
        Potocki od "Rękopisu" lub niejaki Dickens) lub piechurami jak np, Fielding czy -
        jeszcze bardziej - Cervantes. Tym samym Dante jest riksziarzem, Lukian z
        Samosat jest maratończykiem, a Homer pterodaktylem. A współczesne hasło
        reklamowe jest tą rakietą, w której się pławisz, lubujesz i oczywiście -
        czytujesz. Im szybciej czytam z tym lepszą literaturą obcuję? Oto skutki Kursów
        Szybkiego Czytania.
    • laperla Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? 01.05.04, 00:10
      zachwyca & odstrasza jednoczesnie. ))

      zachwyca przede wszystkim w "czarodziejskiej gorze" cudowna sztuka ironii, jaka
      dysponuje sie tylko wowczas, gdy perspektywa spojrzenia na rzeczywistosc, na
      realizm jest juz dojrzala.
      powiesc ta to piekny szkic spoleczenstwa z 19/20 wieku. ech ten slodki
      dekadentyzm...;))
      jednak szkic ten posiada blade kontury, poniewaz fabula prawie nie istnieje, a
      bohater jest raczej mocno zredukowany.
      odstrasza mnie objetosc powiesci, ktora moim zdaniem moglaby spokojnie zostac
      zredukowana o 100 stron conajmniej ;) ale moze to skrzywienie perspektywy,
      kogos, kto zyje w dobie smsow? ;)

      perla
      • Gość: kubasa Re: Thomas Mann - zachwyca czy raczej odstrasza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.04, 13:08
        Doktor Faustus - zimny pot mnie obleciał jak to przeczytałem. Porazajaca
        ksiazka. No i muzyka, muzyka, muzyka - nie ma chyba o niej lepszej powiesci.

        Czarodziejska Góra - drobiazgowa, wciągająca + genialna metafora meiszczanstwa.
        No i ta tmosfera sanatorium, panie gwizdajace sztuczna odma, karlica podajaca
        do stolu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka