Gość: brnXB
IP: *.adsl.inetia.pl
01.09.14, 21:15
Wciąż są we mnie pokłady entuzjazmu, czy może naiwności...
Bo liczę na to, że w tym miejscu tkwi potencjał dla ciekawej dyskusji, zorganizowanej, co nie oznacza pozbawionej spontaniczności (i kłótni ;)
Z pierwszej odsłony "klubu" płynie między innymi taki wniosek, że demokratyczny wybór książki jest - lub był - wadliwy, niedopracowany. Po prostu tytuł został wyłoniony wolą większości, tymczasem do wyboru zastosowała się mniejszość. Reszcie się nie chciało, nie miała czasu lub nie potrafi przeczytać łatwej książki w 2 tygodnie, czy cokolwiek innego- nie potępiam.
Natrafiłem przypadkowo (dzięki czyjemuś wpisowi na tym forum) na książkę o której jestem przekonany, że prowokuje do dyskusji. No przynajmniej do takiej że ktoś z Was zobaczy w tym coś intrygującego, a kto inny się oburzy widząc w tym tylko kupę gówna.
Nie jest to powieść, co akurat ma tutaj korzystne znaczenie, bo jeśli ktoś (jak ja) ćpa ostatnio samą beletrystykę to coś takiego stanowi przyjemną odskocznię.
Książka ma kilka tomów, proponuję by do dyskusji przeczytać tylko pierwsze dwa, ponieważ drugi zawiera więcej treści niż pierwszy. Czyta się to bardzo lekko, łatwo, wręcz odprężająco, książki te są dostępne "za darmo" w internecie, też w formatach na czytnik.
Tytuł o którym mówię to poniekąd jeden z tych poradników dla mas spod szyldu "jak mieć szczęśliwe życie i odnieść sukces"... jednak nie jest to do końca celna klasyfikacja. Rzecz (wbrew infantylnym okładkom i reklamom) nie przedstawia się jednoznacznie.
Dlaczego myślę że może Was to zaciekawić? wymienię kilka cech tej lektury:
- autor serwuje swój "model" opisu rzeczywistości, społeczeństw, który przedstawia relacje międzyludzkie w zupełnie odmienny sposób niż socjologia, psychologia czy potoczny zdroworozsądkowy światopogląd itd. Model ten jest okrojony, ale to nie ujmuje mu wiarygodności. Przyznaję, że mnie jako socjologa z wykształcenia ten model zaciekawił, bo też nie mam wątpliwości że akademicka empiryczna socjologia to jedna z najgłupszych nauk jakie kiedykolwiek kalały mury uniwersytetów.
- teoria opisana w tej książce dotyka szerokiego spektrum tematów, inaczej mówiąc: nie brak tu urozmaiceń
- całość jest hybrydą idei, pomysłów z przeróżnych dziedzin od fizyki przez biologię po filozofię, przy tym autor niekoniecznie zdradza swoje "źródła", ale dla rozeznanych w historii idei rozrywką może być namierzenie skąd konkretnie pochodzą poszczególne treści.
- jest to książka mądra. Też zabawna.
Myślę że o tej pozycji można rozmawiać przynajmniej na dwa sposoby: o samej treści oraz - z meta-poziomu - o tym jak jest skonstruowana.
Tytuł zastawiłem na koniec, bo moim zdaniem brzmi zbyt zniechęcająco aby go zaserwować już na wstępie, haha, a więc propozycją dla dyskusji vol.2 są dwa pierwsze tomy książki:
Transerfing rzeczywistości Vadim Zeland
...dla tych których udało mi się zaciekawić - nie zniechęcajcie się okładką przypominającą dzieło komiksowe dla opanowanej trądzikiem młodzieży, po prostu wydawca może chciał sobie zmniejszyć sprzedaż.
Czekam na Wasze opinie, lub wasze mnie potępienie albo zignorowanie.