Dodaj do ulubionych

Alistair MacLean

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.05, 12:51
które książki najlepsze? jak wam się podoba styl tego autora i dlaczego? czy
warto tracić/poświęcać/przeznaczać czas na czytanie jego książek? ile książek
tego autora przeczytaliście, było warto?

moim zdaniem autor genialny pod każdym względem, akcja książki budowana jest
stopniowo co trzyma w napięciu do ostatnich linijek na ostatniej stronie
gdzie następuje rozwiązanie akcji, przeczytałem niewiele jego książek
- "Działa Nawarony"
- "Komandosi z Nawarony"
- "Partyzanci"
- "Tabor do Vaccares"
- "Złote Wrota"
- "Mroczny Krzyżowiec"
- "Rzeka Śmierci"
- "Santoryn"

oczywiście najlepsze były dwie pierwsze, a co wy sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: lilka Re: Alistair MacLean IP: *.toya.net.pl 22.01.05, 13:05
      Przeczytalam chyba wszystko, co było u nas tłumaczone :) Dla mnie warto, to
      zależy od nastroju. Za jedną z lepszych uważam "Noc bez brzasku"
    • Gość: lilka jeszcze jedno IP: *.toya.net.pl 22.01.05, 13:08
      Wyjątkowo nie podobała mi się "Lalka na łańcuchu"
      • martolka absolutnie nie 24.01.05, 01:25
        Lalka na Łańcuchu jest najlepszą jego książką, potem Noc bez Brzasku, Działa
        Nawarony, Tylko Dla Orłów, Stacja Arktyczna Z., i Szatański Wirus.

    • baronowa.solowiejczyk Re: Alistair MacLean 22.01.05, 15:16
      HMS Ulisses - mistrzostwo świata. Inny nieco gatunek, niż wymienione, ale
      najlepsza.
      Dobre było jeszcze "Na południe od Jawy" (chyba taki był tytuł)
      • scoutek Re: Alistair MacLean 24.01.05, 11:29
        baronowa.solowiejczyk napisała:
        > HMS Ulisses - mistrzostwo świata. Inny nieco gatunek, niż wymienione, ale
        > najlepsza.

        to najlepsza ksiazka Alistara bo prawdziwa.....
    • Gość: Mattie Re: Alistair MacLean IP: *.net.external.hp.com 22.01.05, 17:17
      Przyczytałem praktycznie wszystko, chyba nie udało mi się nigdzie dopaść tylko
      jednej, może dwóch książek (zresztą ogromną większość z nich mam ;-) ). MacLean
      moim zdaniem był mocno nierówny, rewelacyjny za młodu, tak do połowy lat 70-
      tych a potem to już niestety równia pochyła, tą jego ostatnią twórczosć z lat
      80-tych, pisaną w 100% na zamówienie Hollywoodu to sie już po prostu czytać nie
      da. Z tych ksiażek które tu wymieniłeś kilka jest całkiem dennych moim zdaniem
      (partyzanci, santoryn, złote wrota), brakuje kilku perełek jak choćby 48
      godzin, wspomniana Noc bez Brzasku, Stacja Arktyczna Zebra. Już holender nie
      pamiętam tytułów, czytalem to wszystko lata temu.

      A tak swoją drogą; czy mi się wydaje czy MacLean to w tej chwili jest dostępny
      wyłącznie w antykwariatach? Bardzo ale to bardzo dawno nie widziałem nic tego
      pana w księgarni. Szkoda.
      • Gość: Mattie Re: Alistair MacLean IP: *.net.external.hp.com 22.01.05, 17:19
        Z dość dobrych przypomniały mi się jeszcze "San Andreas", "Szatański Wirus"
        (boże, co za tytuł...) i "Ostatnia Granica". Więcej grzechów nie pamiętam ;-)
      • Gość: bonzo Re: Alistair MacLean IP: *.crowley.pl 26.01.05, 22:32
        Rispekt! Widać ześ obyty w temacie! :-)
        W pełni się zgadzam "Stacja..." ciut lepsza od "Nocy bez brzasku" (może dlatego
        ze zepsułem sobie zabawe i po 1/3 przeczytanej zgadłem kim był Bad Guy)
        Zaczałem swoją przygode z Alistairem jak wielu czyli od "Dział..."
        i "Komandosów". Duże wrażenie na mnie wywarła "Siła strachu" i "48 godzin" no
        i "Mroczny krzyżowiec"

        Co do antykwariatów to masz racje - teraz tego nikt nie wydaje (poza
        GW "Działa...") bo za duza konkurencja a w ksiegarni poza wyjatkami to schodza
        nowosci na topie (2-3 lata na rynku potem równia pochyła w sprzedaży), wiec
        nikt nie zaryzykuje "odgrzewać kotleta" choc szkoda...
    • fabianstory Re: Alistair MacLean 23.01.05, 14:17
      Maclean to końcówka lat 50. i koniec lat 60. Wtedy powstały najlepsze dzieła
      autora. Potem alkoholizm uniemożliwił wspięcie się na wyżyny w tym gatunku
      literackim. Najlepsze literacko, i nie tylko, to

      "Siła Strachu"
      "48 godzin"
      "Noc bez brzasku"
      "Mroczny krzyżowiec"
      "Lalka na łańcuchu"
      "Złote rendez-vous"
      "Mroczny krzyżowiec"
      "Stacja arktyczna zebra"

      Z późniejszymi tomami bywało różnie. Najciekawsze jego książki to te pisane w
      pierwszej osobie. Czytając dziś MacLeana, nasuwa się jedna smutna refleksja, że
      w porównaniu z niektórymi współczesnymi autorami kryminałów i dreszczowców, np.
      D. Brownem, to był liteart pełną gębą.
    • karol.mojzesz Re: Alistair MacLean 24.01.05, 10:06
      Bardzo dobry autor kryminalnych dreszczowców. Cenię go za dobry warsztat,
      ciekawą fabułę i stworzenie pewnego kanonu w tym gatunku literackim. Kiedyś
      lubiłem kryminały, McLean był jednym z lepszych fachowców. Do dziś utkwiły mi
      trzy jego książki, wybitne: "When the 8 bells told", "Night without end" i "The
      fear is key" (mogłem coś pomylić!). Majstersztyki! Już to padło w tym wątku, a
      ja powtórzę z satysfakcją, że niejaki Pan Brązowy, autor gniota współczesnego
      pt. "Anioły i demony", mógłby się uczyć na książkach McLeana. Nie uczył się
      (nie ten wymiar pisarski, nie ta ikra, czytaj: jaja) i rezultat znamy -
      wymęczony potwornie, nudny jak flaki z podwójnym olejem dreszczowiec "Anioły i
      demony", wywołujący jedynie dreszcz nudy. Nie wiedziałem, że MaLean był
      alkoholikiem; jedynie, że za kołnierz nie wylewał, to wiedziałem, bo domyśliłem
      się podczas lektury. Miał facet talent do historyjek, umiał je opowiedzieć
      interesująco. Życzę tego wielu uznanym za wybitnych pisarzy z kręgu tzw.
      literatury pięknej wyrobnikom pióra i zwykłym grafomanom. Niedoczekanie wasze,
      niedojdy!
    • Gość: Sylwia Re: Alistair MacLean IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 13:30
      MacLean to absolutnie wspaniały pisarz! Szkoda, że już nie żyje!Od lat zbieram
      jego książki i chyba mam wszystkie, jakie sie ukazały drukiem a czytałam każdą
      po kilkanaście razy.Nie czytałeś najlepszych:" 48 godzin", "Jedynym wyjściem
      jest śmierć", "Pociąg śmierci","Nocna Straż". Dużo by wymieniać.
      Poczytaj,zachęcam! Jak chcesz, to mogę Ci podać całą listę jego książek.
      • mallina Re: Alistair MacLean 26.01.05, 22:42
        o wlasnie..
        "jedynym wyjsciem jest smierc" - to pierwsza ktora przeczytalam
        bardzo ja lubie
        a "lalke na lancuchu" podobnie jak wyzej martolka uwazam za jedna z najlepszych..
        zaluje, ze w ksiegarniach ksiazek MacLeana nie ma, chetnie uzupelnilabym kolekcje:-)
    • agata_to_ja Re: Alistair MacLean 24.01.05, 16:31
      Szkoda, że tak rzadko jest wymieniana jego wspaniała, najwspanialsza książka -
      HMS Ulisses. W swoim czasie nie mogłam się otrząsnąc po jej lekturze.
      • Gość: piotrek Re: Alistair MacLean IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 17:43
        jestem na etapie czytania "HMS Ulisess"
      • Gość: Kubu Re: Alistair MacLean IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 00:04
        Bo ciężka jest. Dobra ale ciężka (bo prawdziwa w przeciwieństwie do wszystkich
        pozostałych).

        Ja się przyłączę do już zadanego pytania: czy ktokolwiek Macleana ostatnio
        wydawał czy tylko antykwariat?
        • Gość: pioterk Re: Alistair MacLean IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.05, 08:58
          wydała ... Gazeta Wyborcza w swojej kolekcji :-)
          osobiście mam 8 czy 7 książek MacLean'a wydanych w latach 80 i 90 XX wieku.
          Tata kupował i teraz jestem mu za to wdzięczny.
    • alluette Re: Alistair MacLean 25.01.05, 07:53
      Wg mnie najlepsza jest "Stacja arktyczna Zebra" a zaraz za nią "Tabor do
      Vaccares". Zauważyłam też, że wiele zależy od przekładu - np. Tabor do Vaccares
      czytałam w dwóch przekładach i jeden bił drugi na głowę - niestety nie pamiętam
      autora tego lepszego...

      pozdrówka
      a
    • akondze Re: Alistair MacLean 25.01.05, 08:52
      Pytanie było - czy warto?
      Warto - na pewno jeden ze zręczniejszych pisarzy gatunku, jakby to określić?,
      sensacyjnego....
      Najwięcej jego książek przeczytałem jakąś dekadę temu, będąc dość młodą osobą -
      czytało się bardzo dobrze.....

      Ze swojej strony polecam czytanie książek w językach obcych - wtedy
      kwestia 'czy warto' rozważona może być bardziej na korzyść książki - nawet jak
      jest to gniot, to zawsze się nieco podszkolimy z języka.....
    • akondze Re: Alistair MacLean 25.01.05, 08:55
      Ciekawsze książki:
      'HMS Ulisses'
      'Siła Strachu'
      ....parę innych

      Podobała mi się także biografia Kapitana Cooka, którą napisał, no ale to nieco
      inny obszar pisarstwa....

    • thomas29needles Re: Alistair MacLean 25.01.05, 09:36
      Czy było warto? Jasne! No, miałem wtedy z 15 lat, inaczej się wtedy takie
      rzeczy odbiera, ale współcześni autorzy sensacji naprawdę wiele mogliby się
      nauczyć od MacLeana. Przyzwoity styl (bez drewnianych kawałków rodem z seriali
      TVP), znakomity warsztat i umiejętność budowania akcji.

      Wiele szczegółów już zapomniałem, ale szczególnie utkwiły mi w pamięci:
      - 48 Godzin
      - Stacja Arktyczna Zebra
      - Santoryn
      - Tabor do Vaccares
    • Gość: sue21 Re: Alistair MacLean IP: *.icpnet.pl 26.01.05, 02:59
      Najlepsze zdecudowanie "Działa" i "Komandosi z Nawarony". Świetnie czyta się również "Stację arktyczną Zebra". Rzeczywiście fantastyczne napięcie i wzory godne naśladowania. Warto poświęcić czas choćby na te klasyczne dzieła, choćby dlatego że to klasyki gatunku, poza tym czytanie ich daje wiele przyjemności i całkowite oderwanie się od świata!
      • Gość: gość na portalu Re: Alistair MacLean IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.01.05, 15:03
        "Stacja arktyczna Zebra" - do końca nie wiedziałem kto jest zdrajcą,a poza tym
        naprawdę świetnie zbudowana intryga,powoli odsłaniająca o co tak naprawdę
        chodzi...
        "Tylko dla Orłów"(przesadził z helikopterem,aż tak zaawansowanych to wtedy nikt
        nie miał)i "Działa Nawarony" oraz "Komandosi z...",te 3 ostatnie tytuły o
        ludziach zmęczonych brudem wojny,ale wierzących,że dzięki temu co robią mogą
        ocalić,albo przywrócić jakieś ideały czy porządek i zakończyć ten koszmar,poza
        tym to książki o ludziach,którzy nic nie pozostawiali przypadkowi-"Tylko
        dla..."-tu wszystko bylo zaplanowane,łącznie z drogą ucieczki,aż po spiłowanie
        iglicy w broni domniemanego zdrajcy-pierwszy raz też spotkałem się(czytałem te
        książki we wczesnej młodości)z intrygą uknutą tylko po to,aby zdobyć dowody na
        zdradę,zakonczenia wszystkich tych powyższych książek dalekie też są od
        hurraoptymizmu,zakończenie misji raczej jest odpoczynkiem,co najwyżej poczuciem
        spełnionego obowiązku wobec brata i ojczyzny(wiem,górnolotnie to brzmi,ale u
        Mcleana takie nie jest)-jak w "...Zebrze" lub wobec ludzi stojących po tej
        samej stronie("Działa..."i "Komandosi...")przy czym jak wspomniałem nie jest to
        takie jak w "amerykańskich" filmach,gdzie powiewa sztandar i ktoś wygłasza
        patetyczne mowy o uratowaniu ludzkości
        z ekarnizacji widziałem "Zebrę" moim zdaniem zupełnie popsuta,"Tylko dla orłów"-
        scenariusz napisał sam McLean,w zasadzie chyba tylko sposób unieszkodliwienia
        helikoptera był nie taki sam jak w książce,dobra ekranizacja i widziałem
        jeszcze "Działa..."-też moim zdaniem niepotrzebnie zmieniono parę rzeczy...
        Inne jego książki też są ok
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka