Gość: annamałek IP: 62.233.164.* 17.03.05, 15:39 Jacyś fani Murakamiego? Skończyłam "Sputnik sweetheart" teraz czytam "Kronikę ptaka nakrecacza" Świetne. Jeszcze mnie zachwycił Alef Borgesa. Możan całkiem odjechać Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sumire Re: murakami i alef 17.03.05, 15:57 Haruki Murakami - uwielbiam. A Borges to osobna, obszerna historia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blue.berry murakami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 17:08 pare watkow juz o Murakamim bylo:) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=14497560&a=14497560 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=20370405&a=20370405 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=11826019&a=11826019 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=17245908&a=17245908 ja osobiscie jestem zakochana w tym co pisze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blue.berry Re: murakami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 09:29 hmmm.... bo gdy po raz pierwszy siegnelam po ksiazke HM, bylam z lekka znudzona literatura (lub tez sama soba:). sama nie wiedzialam na co mam ochote, a kazda ksiazka wzieta do reki odkladana byla na polke. czyli istniala chec czytania ale dodtakowo pojawila sie niemoc zwiazana z wyborem (nic nie dzialalo nawet zawsze sprawdzajace sie sf a wlasciwie cyberpunk, czy tez dla odmiany virgina wolf oraz iris murdoch:)) no i trafil sie Haruki. i nagle okazalo sie ze to jest to - ten rytm pisania, to przedziwne tempo - raz zwalniajace raz przyspieszajace. niesamowicie melancholijne końce, które działają niczym katarsis. bowiem Murakami mistrzem jest końców przejmujących, smutnych a zarazem w jakiś nieuzasadniony sposób optymistycznych. to coś takiego jak dobry smutek, śmiech przez łzy. czasem czytaj cięzko brnąć dalej, ale jeszcze ciężej przestać. strona po stronie z masochistyczną zachłannością. zawsze cos zostaje - radosc, smutek, zamyslenie, jakies dywagacje nad wlasna osoba... prostu w odpowiednim miejscu i czasie odpowiednia ksiazka, a wlasciwie autor. jak najbardziej odpowiedni. a przeciez to wlasnie idealne warunki do zakochania sie:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ingrid Re: murakami i alef IP: *.180.169.196.fdl.wi.charter.com 18.03.05, 22:51 ja Borgesa pochlonelam niestety juz dawno, teraz to samo robie z Murakamim, wlasnie skonczylam "After the quake"- zbior 6 opowiadan dziejacych sie podczas trzesienia ziemi w Kobe w 1995 r.W jednym z nich pewien mezczyzna z gatunku totalnie szarych anonimowych pracownikow korporacji zostaje odwiedzony przez monstrualnych rozmiarow żabę- tzn Pana Żabę który prosi go o pomoc w zapobiezeniu kolejnemu trzesieniu (trzeba zabic wielkiego robaka ukrytego pod ziemia). Niestety Katagiri (gl.bohater) trafia do szpitala i super frog saves tokyo (tytul opowiadania) by himself, a Katagiri pomaga mu we snie :o) To chyba w Polsce jeszcze nie wyszlo, ale jak zwykle pyszne.. Pozdrawiam P.S.Murakami podobnie jak u Ciebie stal sie lekarstwem na jakis czytelniczy marazm ktory mnie ogarnal po przeczytaniu wszystkiego co warto bylo i trzeba bylo :o) Ugrzezlam wiec zblazowana w teorii literatury i ani myslalam siegac po cos nowego, wychodzac z zalozenia ze wszystko juz bylo. A tu prosze :o) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: watanabe Re: murakami i alef IP: 83.222.37.* 19.03.05, 01:15 Uwielbiam Murakamiego. Zaczalem od Sputnik i South of the border ale zachwycilem sie dopiero Kronika Ptaka Nakrecacza. DO tego stopnia, ze stala sie jedna z najwazniejszych przeczytanych przeze mnie ksiazek a jej bohater - moim ulubionym. I jakkolwiek Przygoda z owca i Hardboiled maja podobny klimat, Kronika pozostaje niedoscigniona. Z drugiej strony strasznie mi sie podobala - przez wiele osob uwazana za najlepsza ksiazke HM - Norwegian Wood. Jest zupelnie inna od wczesniejszych jego ksiazek (co niektorzy jednak uwazali za krok wstecz) Nie ma w niej bezposrednich odwolan do innego swiata - jest to po prostu piekna historia milosci w kontekscie wyboru miedzy przeszloscia a przyszloscia (jak mowi Murakami 'boys-meet-girls simple straight story'). Bardzo polecam. Teraz koncze Kafka on the Shore. Jak ktos przeczytal, chetnie podyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
hokusai Re: murakami i alef 19.03.05, 20:31 Dzieki wam wszystkim za tak fajne opisy. Na wielkanocne wakacje wezme ze soba pare jego ksiazek, ktore czekaja w kolejce do przyczytania. Bardzo mnie zacheciliscie! POzdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: murakami i alef 19.03.05, 20:48 Murakami broni się prostotą (pozorną), dziwnym, smutnym poczuciem humoru i kompletnym odklejeniem od tego co we wspólczesnej literaturze tręndi i hiciakowe. Zero spisków, zero akcji zbrojnych, zero biustów powiewających na wietrze. Stonowane, spokojne opowieści o normalnych ludziach w normalnych życiowych sytuacjach, czasmi przełamane gotyckim irracjonalizmem i próbami zaglądania 'pod podszewkę" rzeczywistości. Kolejnym plusem jest fakt, że Murakami z kompletną olewką podchodzi do wszystkich eksperymentów formalnych (jedyne experymentum jakie znalazłem to napisanie tytułu 'after the quake' z małych liter i wypowiedzi Sheep Man'a w Dance, Dance, Dance, zapodawane bez spacji), pisze jak pisało się sto lat temu, nie boi się zdawałoby się zajechanych na śmierć formatów literackich - horror gotycki Dance, Dance, Dance; klasyczny melodramat - Norwegian Wood, Na południe czy Sf o światach równoległych - Hard-Boiled. No i na koniec dwie rzeczy - język - pełen poezji, dziwnych metafor a jednak doskonale wpisujący się w postulat o 'przeźroczystości textu' i niesamowity talent do wymyslania epizodów, które zapadają w pamięć bardziej niż głowne wątki fabuły - opowieść sierżanta Mamiji z Ptaka Nakręcacza, historia aktora filmowego z Dance x3. Doskonała literatura, doskonały pisarz. A Borges jest Bogiem i o dogmatach rozpsiywał się nie będe:) Odpowiedz Link Zgłoś