Gość: Zdanka IP: *.4web.pl 15.05.05, 20:43 Wolny wątek. Jak ktoś chce coś napisać to proszę:) Oczywiscie wątek jest wolny z pewnym ograniczeniem. Sugeruję pisać na temat:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kubissimo Re: Natasza Goerke. 15.05.05, 20:49 bardzo bym chcial dorwac jej 'Ksiege pasztetow' czytalem wszystko inne, ale 'ksiega' jest zupelnie niedostepna :/ Odpowiedz Link Zgłoś
flakonka Re: Natasza Goerke. 15.05.05, 21:09 mam doświadczenia dziwne, bo zjamowałam się tą pisarką w czechach, czyli głównie tym jak przełożyć te trudną lingwistyczną prozę na czeski i było trudno... namęczyliśmy się straszliwie :) nie jestem przekonana czy przepadam za tym typem literatury... dla wielbicieli słowa moim zdaniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Re: Natasza Goerke. IP: *.4web.pl 15.05.05, 21:39 O , to ciekawe:) A z czym były największe trudnosci? I jesli mozna poprosić o rozwinięcie tego stwierdzenia, ze to litaratura dla wielbicieli słowa , to bylabym wdzięczna:) Odpowiedz Link Zgłoś
flakonka Re: Natasza Goerke. 15.05.05, 22:35 bo to taka proza w której każde słowo ma znaczenie i musi być w tym a nie innym miejscu... jesli coś się zmieni moze się zmienić całe znaczenie. zastanawiam się od dwana czy tego typu literatura w ogóle może zostać przetłumaczona? i nie jestem pewna, czy coś zasadniczego się nie gubi po drodze... dla wielbicieli słowa, bo opiera się na słowach, na ich głębokim znaczeniu, właściwie koncetruje się na słowie właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
a.adas Re: Natasza Goerke. 15.05.05, 21:56 Oj:) Znam "Fractale" (wydanie Prószyńskiego) i "47 na odlew". I o ile "Fractale"... no właśnie... co: "Fractale"? "Fractale" mnie najzwyczajniej w świecie irytują! Głupi jestem i już - połowy tekstów nie rozumiem (mogę co najwyżej tępo skinąć głową, ze "kapitalne fantastyczne cudowne, ale o szczegóły proszę mnie nie pytać, bo nie wiem o co chodzi; i tak w ogóle o czym było pytanie?"), choć (rzecz jasna) kilka z nich uwielbiam - taka "Szuflada" czy anty/męska utopia "Tęcza". Ale jako nieoczytany literacki barbarzyńca zdania w tym względzie w zasadzie nie posiadam. Za to "47..."... choć do wieku narratora/bohatera tytułowego opowiadania sporo mi brakuje, to myślę (czasem) sobie nieśmiało, iż dobrze sie stało, że Pani Natasza już nie walczy programowo z podstępnymi pułapkami zwyczajnej niezwyczajnej fabuły (a co!? ze skruchą przyznaję, czyta sie czasem recenzje... ale rzadko!). Ten tekst, ni opowiadanie ni minipowieść, genialnie oddaje główne kierunki tzw. "nowej" literatury czy też, również tak zwanej, kontrkultury. Mam pewne wątpliwości czy równie dobrze oddaje tzw. (wpadam we własną pułapkę?) rzeczywistość. Ale "47 na odlew" jest uroczo błyskotliwe, ironicznie celne i po prostu swietnie się czyta. I zawsze można z chchotem zamruczeć: "ja juz to gdzieś czytałem, ale pisane całkowicie serio..." Odpowiedz Link Zgłoś