Gość: itek
IP: *.pomorzany.v.pl
27.07.05, 19:36
Tzn.czytanie jednym ciagiem jakiegos tomiszcza, najlepiej grubasnego, od
pierwszej stroniczki do ostatniego slowka), nie zwazajac na czas , miejsce,
pore roku, zobowiazania, etc.
Przytrafia sie to Wam?
Czasem?
Regularnie?
Z jakimi ksiazkami tak mieliscie??
Czy nie czujecie lekkiego zazenowania po takim ciagu?
A moze wrecz przeciwnie, jestescie dumni?
Pozdrawiam:)