Gość: Agata
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.05, 12:14
Zaczęłam czytać francuską trylogię pt."Niebieski rower" i ... zbaraniałam.
Początek jest żywcem zmałpowany z "Przeminęło z wiatrem"! Piękna Lea, mająca
2 brzydsze siostry, zakochana w delikatnym młodzieńcu, który właśnie żeni się
z kuzynką. W czasie wyznania miłosnego Lei podsłuchuje ich a potem ją
wyśmiewa tajemniczy mężczyzna o wątpliwej reputacji, a `la Rhett Butler.
Wszystko identyczne! Przeciez to jest bez sensu! Czy dalej autorka nadal
małpuje od Margarett Mitchell? Czy w ogóle warto czytać "Niebieski rower"?Bo
tak sie zniechęciłam, że szok...