liberty_mike
27.10.05, 13:59
W rytmach nocy
gdzieś między zmierzchem wyczekiwanym
a świtem zapomnianym
za zasłoną ciemności
gdy promienie słońca połknięte
przez miesiąc wampirycznie
są zawadą i wstydu zbytkiem
spętani przez zmysły
mnożąc i dzieląc chwile kradzione
ich nocy polarnej
zachwyceni Aurora polaris
witanej pod powiekami w rozbłyskach
gdy rozedrgana pierś Izys
tuli się w tors Ozyrysa
dając mu nowe życie
błękit jej oczu nienasyconych
nurza się łakomie w falach
jego bezkresnego oceanu
złączeni na horyzontu linii
przeglądają swe odbicia
ekstatyczne, zachwycone, upojne
trwają,
ale nie bez ruchu
zjednoczeni
nie czekają nocy końca
świt w zapomnieniu
noc w zespoleniu
na dwóch biegunach
zjednoczonych magnetycznie
...............
zorza kolejna rozświetla zmysły
oczy jej nie widzą
czują i wiedzą
miesiąc kolejną falą przypływów
zabiera oddech
i grunt wraz z czuciem
spod stóp
Izys w ocean zapada się bez tchu
by na kolejnych jego falach
wrócić radośnie
roniąc mu w podzięce
łzy niczym amber
i słów kilka-
nie przestaj
unoś i faluj
zanurz się we mnie
gdy sił ci nie brak
znajdź w mej piersi swe spełnienie
zostań tu
powiek nie otwieraj
ta noc nie ma końca
póki nie otworzysz oczu
póki jesteś we mnie
póki trwasz
jak ta noc bez końca
....................