vivian.darkbloom
06.11.05, 19:46
Zwykle rozmawia się o ulubionych książkach czy autorach, a jeśli zapytać o nie
lubianych to pojawiają się autorzy drugo czy trzeciorzędni, których
nielubienie należy do dobrego tonu. Ja chciałabym wszcząć dyskusję, którzy
autorzy czy książki spośród tzw. wielkich, wybitnych etc., które w danym
czasie niemal wypada podziwiać, Was nie zachwycają – nie tyle jesteście w
stanie im coś konkretnego zarzucić, jak to się dzieje w przypadku utworów
nieudanych czy grafomańskich, ale pozostawiają Was obojętnymi. Dla mnie to np.
twórczość Kafki, Grassa, „Gra w klasy” Cortazara... Gombrowicz (którego
uwielbiam, nawiasem mówiąc pisał w „Przeciw Poetom”: „...jeśli weźmiemy
utwory takie jak na przykład Śmierć Wirgiliusza Brocha [nota bene iluż osobom
tytuł tego dzieła i nazwisko autora coś w chwili obecnej mówią – przyp. mój],
lub Ulissesa albo niektóre dzieła Kafki, to doznamy (...) wrażenia iż
«wybitność», «wielkość» tych utworów urzeczywistnia się w próżni, że należą
one do tych książek, o których wszyscy wiedzą, że są wielkie... które
jednakowoż w jakiś sposób są nam odległe, niedostępne i zimne...”. Jacy wielcy
twórcy bądź wielkie utwory są dla Was zawieszone w „próżni”?