Gość: Kawka
IP: *.avamex.krakow.pl
11.11.02, 11:14
W latach siedemdziesiątych brać studencka (wydziałów nie tylko
humanistycznych) w czasie spotkań towarzyskich często dyskutowała o
przeczytanych książkach .Zdobywanych "spod lady",odkładanych przez
zaprzyjażnione bibliotekarki,czasem pożyczanych na jedną noc.Na trzy dni
dostałam wtedy "Wykład profesora Mmaa" Stefana Themersona , z ilustracjami
Franciszki Themerson (żony autora).I pokochałam profesora Mmaa!!1 Tego
niezwykłego uczonego termita do dziś darzę niesłabnącym sentymentem.Ksiażkę
udało mi się kupić w małym antykwariacie na rynku w Kalwarii, w sierpniu
1973 r. (w Krakowie była nieosiagalna). Dziś już pewnie niewiele osób o niej
pamięta.Wcześniej znałam tylko opowiastkę dla dzieci tegoż autora"Pan Tom
buduje dom" . Potem ukazały się jeszcze :"Kardynał Polatuo" "Tom Harris"
i "Euklides był osłem ". Jednak żaden z bohaterów Themersona nie dorównał
Profesorowi. Czy ktoś z Was też go polubił(jeśli nie coś więcej ) ?