niebieski_koralik
14.03.06, 10:25
Dziś rano tylko refleks uchronił mnie przed dotkliwym uszkodzeniem głowy z
możliwym skutkiem śmiertelnym.
Zazwyczaj spokojne i zrównoważone książki, zamieszkujące półkę nad łóżkiem,
zupełnie niespodziewanie dokonały czynnej napaści na swoją śpiącą
właścicielkę. Z niezwykłą siłą zeskoczyły z półki, próbując upaść na moją
głowę. Szczęśliwie obudziłam się i zdołałam uniknąć ciosu, dzięki szybkiemu
odsunięciu czerepu. Ciosu dokonać miały najwyraźniej "Wahadło Foucaulta" oraz
"Lalka". Obie w solidnym wydaniu, w twardej oprawie. Po dokonaniu oględzim
półki odkryłam jednak, że były tylko bezwolnymi narzędziami w rękach
(okładkach???) Jelinek oraz Orwella, którzy popchnęli ich do tego czynu.
Jestem bardzo zaniepokojona zbrodniczymi zamiarami moich książek.
Co mogło je do skłobić do takiej próby?
Nigdy nie przestałam im okazywać mojej miłości. Owszem, nie byłam stała w
uczuciach, w moim życiu pojawiały się inne książki, ale przecież nigdy nie
obiecywałam im, że będą jedyne! Zapewniałam im za to wygodne mieszkanie i
wiele czułych myśli przy najróżniejszych okazjach. Czy to mogło im nie wystarczyć?
A może to dlatego, że z zasady nie odkurzam półek? (ale ja w ogóle z zasady
nie sprzątam).
Czy książki powinny zostać jakoś ukarane?
Czy próby mordu będą się powtarzać?
Bardzo proszę o pomoc, jestem naprawdę wystraszona.
;)