wampuka
16.03.06, 20:38
Serial, który wznowiony się ukazał na CD (a może DVD?) nie tak dawno temu, po
obejrzeniu zasmucił. Zasmuciła scena bitwy, przaśność i zgrzebność kukły
Aslana, zasmucił pan Tumnus przebrany w owłosione porcięta. Zasmuciły bobry o
wzroście i ruchach bardzo ludzkich, choć ograniczonych kostiumem.
Wiem, ze to były inne czasy i inne pieniądze. Nie narzekam, bo widzę teraz,
jak wiele dobudowała do obrazu moja wyobraźnia i lektura papierowej
wersji "OzN". Nie śmiem narzekać, bo serial a też plusy - np. niesamowity
klimat wytworzony w trakcie pierwszych - mniej więcej - dziewięćdziesieciu
minut. Jednak brakuje mu ognia, albo pazura, mimo klimatu.
Ile może, tyle robi aktorka w roli Białej C., nie pomnę nazwiska,
przepraszam. Miałem ją pod powieką oka oglądajac Tildę S. i myślę sobie, że
to dwie konkurentki, może nawet Tilda trochę słabsza (podciągnęła ją
Stenka ;)). Biała C. z serialu była bardziej przerysowana, wpisywała się w
poetykę całości, była cielesna. Tilda natomiast wygrywała więcej subtelności
w postaci (chyba, cholernie ciężko się pisze o aktostwie) i miała w sobie
więcej eteryczności.
Poza najbardziej rzucającymi się w oczy różnicami technicznymi to tyle, na
razie przynajmniej...