Gość: booboo IP: 62.29.248.* 05.10.06, 17:01 kapitalne fragmenty przeplatają się niestety z totalną nudą...... czy tylko ja mam takie wrażenie o tej książce...? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
arnold7 Re: Gra w klasy - J. Cortazar 05.10.06, 17:54 I tak przeczytaj dwa razy. Odpowiedz Link Zgłoś
sztuka.latania Re: Gra w klasy - J. Cortazar 06.10.06, 17:41 booboo - bardzo jestem ciekawa, które fragmenty uznajesz za kompletna nude! Jak dla mnie: to najlepsza ksiazka, jaka zdarzylo mi sie przeczytac i po niej zrobilam sie bardzo wybredna. Mnie zmeczyl tylko koncert Berthe Trepat, reszta kapitalna. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 17:47 > Jak dla mnie: to najlepsza ksiazka, jaka zdarzylo mi sie przeczytac To swietnie, ale pozwol ludziom miec inne zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Gra w klasy - J. Cortazar 06.10.06, 19:18 mysle, ze lepiej zebys przeczytał drugi raz. będziesz mógł odeprzec kontrargumenty, ze ksiązka zyskuje za drugiem czytaniem ;-) ja przeczytałam nawet trzy razy, na wypadek gdybym w czasie pozostałych dwóch zgubiła 'to coś'. niestety, ja nie znalazłam. a jedyne, co ksiązka zyskała to stałe miejsce w ciemnym kąciku. Łączę sie z Tobą w bólu nudy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kung_fu_plaster Re: Gra w klasy - J. Cortazar 06.10.06, 20:10 A czytałaś po-kolei-jak-leci-do-samego-końca-bez-żadnego-klucza? Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 01:15 tak siak i znowu tak. czyli: ciągiem, wg klucza i znów ciagiem. wyszło na ten sam bełkot Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pablo Re: Gra w klasy - J. Cortazar IP: *.cable.ubr01.king.blueyonder.co.uk 07.10.06, 05:13 Najlepsza książka ever Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 08:46 to niesamowite, jak ludzie roznią się gustami :) 'One man's meat is another's poison' ;) Odpowiedz Link Zgłoś
arnold7 Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 11:26 Osobiscie uwazam, ze ta ksiazka najlepiej wchodzi w pewnym okresie zycia. Dzisiaj chyba by mi sie nie chcialo. Odpowiedz Link Zgłoś
sztuka.latania Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 15:49 Ciekawa wiec jestem, jakie książki lubisz, skoro ta Cię nudziła: Kod Leonadra da Vinci i te sprawy? Akcja wartka i nic więcej. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 17:42 hehe, owszem: Kod leonarda mi sie podobał- dobra rozrywka w czasie intensywnego kucia. a Cortazara wole opowiadania , takie np Niewpory - swietne :) po prostu nie lubię przerostu formy nad treścią, a taka jest wg mnie Gra w klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 22:02 Więcej formy niz treści - zgoda (nie zawsze to musi być absolutna wada:), ale treść też jest i to nie w małych ilościach, jeśli się wczytać - bardzo gombrowiczowska momentami:)) Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 23:43 wilku: owszem, forma była zaletą, ale czyta forma w literaturze jest dosc ciezko strawna. podobnie, zresztą, jak w innych dziedzinach sztuki. no, chyba, ze ktos jest wielbicielem czystej formy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Gra w klasy - J. Cortazar 08.10.06, 13:46 Ja właśnie nie powiedziałbym, że Cortazar to tylko eksperyment formalny. Zgoda, głównie tak. Ale jednak pod tą formą są tam ukryte dość zasadnicze, bardzo"gombrowiczowskie" pytania: problem zakorzenienia/wykorzenienia i szeroko rozumianego statusu "emigranta", podwójna tożsamość, stosunek "ja-świat" i nieudane próby osaczenia tego świata. Jest tam sporo "metafizyki" i to nie najniższej próby. Do tego jeszcze ukryte (na szczęście to nie okres, w którym Cortazar uznał ostatecznie, że trzeba porzucić "wierzę z kości słoniowej" i afirmować lewicową rewolucję w Am. Łac.), dyskretne pytania o zaangażowanie polityczne. Sporo ciekawych komentarzy nt. współczesnej sztuki, kultury masowej i stosunku artysty do samego siebie. + Udane fragmenty erotyczne:) I sporo fragmentów po prostu bardzo śmiesznych, niezależnie od tego, ile jest w nich treści. I ogromnym plusem Cortazara jest, że potrafi przejść płynnie od absurdalnego humoru a la Lewis Caroll czy dada do bardziej analitycznego spojrzenia na współczesny mu świat. Czy to tak mało?:) Moim zdaniem, dość sporo, chociaż może nie baaardzo dużo:) Uważam, że "Gra w klasy" to stanowczo więcej niż po prostu "ciekawa zabawa formalna" i wyraźnie mniej niż przełomowe w literaturze arcydzieło. Drugi "Ulisses" to nie jest, niezależnie od tego, co np. Chądzyńska próbowała lansować. Ale jedna z 200, może 100 najważniejszych powieści, jakie kiedykolwiek napisano chyba tak (a to już biorąc pod uwagę, ile tych powieści przez setki lat "popełniono" bardzo dużo:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 22:24 A mnie się Cortazar podobał (czytałem jak leci, od deski do deski bez kombinowania),choć pewne rozdziały wydawały mi sie zbyt... wydumane. Wśród Latynosów mam innych faworytów. Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Gra w klasy - J. Cortazar 07.10.06, 23:42 benek: zgodzę sie z Tobą podwójnie: 1. niektóre rozdziały były zbyt wydumane; czasem nawet trudno było w nich formę jakąkolwiek odnależc ;) 2. wsród latynosów mam innych faworytów Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Gra w klasy - J. Cortazar 08.10.06, 14:09 Chociaż o "Grze w klasy" mam generalnie dobre zdanie (patrz wyżej) zgadzam sie z tym, że chwilami jest to dość zmanierowane w stylu. Poza tym nie do końca wykorzystana jest siła różnych erudycyjnych aluzji, którymi jest naszpikowana ta powieść (stąd może powstać wrażenie czystego "popisywania się", wrażenie jednak moim zdaniem niesłuszne, jeżeliby tylko do tego tę powieść sprowadzić). I też te wszystkie aluzja są za bardzo "nagie" - np. Joyce zrobiłby aluzję do pisarza X pisząc parę zdań jego stylem albo nawiązując bardzo dyskretnie do jakiejś sceny z jego powieści. U Cortazara sprowadza się do głównie do tego, że pisarz X pojawia się po prostu w rozmowach głównych bohaterów. Nie przeceniałbym też do końca jego "latynoskości":) Mimo że kraje Ameryki Łac. różnią się - gospodarczo, społecznie, a też i kulturowo, między sobą prawie tak jak np. w bloku sowieckim Estonia i Bułgaria, to rzeczywiście jest coś takiego jak "przestrzeń latynoamerykańska" w litetaturze - nawiązywanie do podobnego tła historycznego i politycznego, świadomosć wspólnoty losów tego ogromnego regionu, specyficzne łączenie "mitologizacji" świata z zaangażowaniem politycznym. Tu rozumiem, że można do np. Marqueza, Carpentiera, Donoso, Llosę (z zastrzeżeniem, że jest bardziej realistyczny), Fuentesa czy Asturiasa nawiązywać zbiorczo jako do pisarzy "latynoskich". Tak jak np. Bruno Schulza, Hertę Muller czy Danilo Kisa można określić od biedy zbiorczo mianem pisarzy "środkowo-wschodnioeuropejskich" nie tylko geograficznie ale i "duchowo" (ale np. Lema juz nie, w tym sensie, że atmosfera regionu,z któego pochodził nie miała dużego wpływu na to, co w jego literaturze najważniejsze). I z Cortazarem to też nie taka prosta sprawa. To była "szkoła argentyńska" skrajnie nakierowana na Europę, zwłaszcza na modernistyczną awangardę europejską. Literatura bardzo "kosmpolityczna". Sam Cortazar twierdził o sobie, że kiedy mieszkał w Argentynie reszta Ameryki Łacińskiej była mu całkowicie obca (w sensie niewiedzy głównie) i czuł się (jak wielu Argentyńczyków) kulturowo bliżej Europy. Dopiero w latach 60-tych we Francji, pod wpływem ogólnej "radykalizacji politycznej" sztuki + kontaktów z innymi Latynosami-emigrantami z Gwatemali, Peru, Chile etc. poczuł wspólnotę z nimi, innymi słowy - poczuł sie po raz pierwszy "pisarzem latynoamerykańskim":) (i zaangażowanym politycznie przy okazji). Ale też na styl jego literatury nie miało to większego wpływu, pojawiło się sporo "anty-kapitalistycznych" aluzji politycznych, ale sam język aż tak sie nie zmienił. To raczej np. młodszy o 10 lat Marquez wziął coś ze stylu Cortazara niż na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś