Dodaj do ulubionych

Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły!

05.04.03, 00:33
Niezwykle skomplikowane i misterne operacje finansowe prowadzone przez dra
KrisKa w celu pomnożenia jego bogactwa zaowocowały po kilku latach okrągłą
sumką 46 zł 20 groszy. Dr KrisK dzielnie odpędził od siebie pokusę
uzupełnienia ewidentnych (zwłaszcza z lewej strony portek) braków w
garderobie, oddania długów, czy też zakradnięcia się w łaski jakiejś
przedstawicielki płci przeciwnej do jego własnej. Bogać tam farfurki - kupię
sobie Książkę! Ubogacę się w ten sposób, poobcuję z literaturą wysokiego
lotu, miałkość swej egzystencji codziennej ubarwię!

Ubrał się ładnie w brązowy ortalion i pomaszerowal do Empiku. Przed
księgarnią poseł Wrzodak ostrzegł go z plakatu o zgubnych dla KrisKów
skutkach obcowania z kulturą europejską, zupełnie obcą nam przecież. KrisK
wzruszony troską Pana Posła Wrzodaka bacznie rozejrzał się dokoła i odetchnął
z ulgą: ani widu ani słychu owych zgubnych miazmatów europejskich. Z
pobliskiego baru wionęło zapachem kapuchy i mokrych szmat - słowem, wszystko
w porządku, jesteśmy jeszcze u siebie!

W księgarni, przed regałem z napisem Nowości stała grupka dziewcząt
licealnych. Dobiegły go strzępki komentarzy literackich "Zajebisty... Aśka
czytała... ". Zachęcony zainteresowaniem młodzieży KrisK przystąpił do regału
i zaczął eksplorować. Najsampierw Coelho: piękna bródka siwa, oko mądre - od
razu widać, że nie byle kto. Potem Wiśniewski samotny w sieci, z tyłu okładki
patrzał znad wąsa uwodzicielskim okiem. Ma dwie córki, mieszka w enerefie,
worek doktoratów, wszyscy na świecie go szanują i przecudnie gra na pile!
Za Wiśniewskim stała Gretkowska Mamuela, a raczej jej powieść napisana z
jakimś facetem na Pe. Z tyłu zaś zdjęcie obojga autorów w strojach mocno
niekompletnych oraz informacja, że wspólnie spłodzili dziecko płci żeńskiej.
Grocholi KrisK juz nawet do ręki nie wziął, bojąc się tego co może przeczytac
i zobaczyć na odwrocie okładki...Zamiast tego zaczął cicho wyć z rozpaczy.

Jak już muskularna ochropna wykopała go przy wtórze oklasków z owego
przybytku literatury, KrisK powstał z pyłu ulicznego, otrzepal ubranko i
pomaszerował na pobliski bazarek, gdzie drogą kupna wszedł w posiadanie
butelki wódki czystej produkcji wschodniej. Następnie z owym zakupem wrócił
do domu i zagłębił się w lekturze instrukcji obsługi sokowirówki Zefir -
lepsza taka literatura niż żadna....
Na zdrowie!
KrisK
Obserwuj wątek
    • Gość: michał Dr KrisK przechodzi samego siebie IP: *.chello.pl 05.04.03, 09:57
      Staremu dobremu dr KrisKowi coś chiba pamięć siada przed emeryturą. A może to
      drucik skręcający okulary nagle mu się rozplątał, powodując niedowład gałek
      ocznych? Toż w przybytku literatury stał jeszcze (choć może leżał?)i pluł w
      oczy żywą pomarańczą Senderek zalotny, śmiejąc się w kułak ze wszystkich
      doktorów, profesorów i magistrów świata. Wszak nie matura, lecz chęć szczera
      zrobi z ciebie milionera...
      • dr.krisk Senderek to małe miki... 06.04.03, 00:02
        .. ale w tymże Empiku widniały wielkie reklamy płytki kompaktowej z bohatyrami
        programu Idol. I wielkimi bykami wypisano w owej reklamie, że płytka
        zawiera "niecenzuralne wypowiedzi Kuby Wojewódzkiego". Znakiem tego, obywatele
        mają wykładać szmal aby posłuchać w zaciszu domowego ogniska jak redaktor
        Wojewódzki Kuba (tak a propos, ile on ma lat? Czy nie powinien już dawno być
        Jakubem?) używa języka kopaczy rowów profilowanych oraz betoniarzy - zbrojarzy
        ręcznych!
        Świat ten przedziwnym się staje.
        No.
        KrisK
    • ada08 Re: Dr KrisK 06.04.03, 07:38
      zanurkował w mass-culture i wyłowił z niej taki wniosek, że

      ''... jedno co warto
      to upić się warto...''

      :-)

      A kto zacz ów Senderek ? Kim jest ten dzielny obywatel ?

      a.
    • Gość: michał Dr KrisK habilitowany IP: *.chello.pl 06.04.03, 09:03
      niech się wreszcie weźmie za napisanie jakiejś książki, bo czytać to każdy
      umie; i nieważne ile kto przeczytał, ale ile kto napisał, jak twierdził słynny
      filozof nef-age - Sandy-Dandy.
      A dla naszej miłej koleżanki wskazówka na całe życie:
      po pierwsze primo:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=4407692
      po drugie primo:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=4971682
      I TEGO SIĘ TRZYMAĆ DO JASNEJ CHOLERY!
      • ada08 Re: Dr KrisK habilitowany 06.04.03, 17:09
        Michale.

        Dziękuję za linki. No jak ja mogłam przegapić ?

        Podjęłam ambitną próbę przeczytania rekomendowanego przez Ciebie
        utworu.
        Już pierwsze zdanie (''Mam 25 lat , podobno zniewalającą urodę i... AIDS'')
        zniewoliło mnie swoją zniewalającą urodą, że tak powiem.

        Nie obiecuję, że będę śledziła z wytężeniem dalszy rozwój kariery
        Ob. Senderka, niemniej jednak dziękuję za zwrócenie mi uwagi na to
        zjawisko.

        Pozdrawiam :-)
        a.
        • Gość: michał do ady08 IP: *.chello.pl 06.04.03, 18:04
          Moja droga, to grozi kalectwem lub nawet śmiercią w męczarniach, wielu już tu
          nas padło. Również ze śmiechu. Nie czytaj S. czytaj komentarze, poznasz jego
          niebywały styl i podziwu godną osobowość. Jeśli się nie mylę to jedyny autor,
          ktory zniża się do polemiki ze swymi czytelnikami na tym forum, ale - jako
          żywo - przyprawia nas, a przynajmniej mnie o żywsze bicie serca, za co mu
          serdeczne Bóg zapłać! Miłej lektury!
    • Gość: mary oszczędności... IP: 62.233.209.* 06.04.03, 14:55
      Cześć KrisieK,
      Muszę przyznać, że szczerze Ci zazdroszczę, albowiem pomimo licznych i karkołomnych operacji finansowych (polegających w głównej mierze na systematycznej konsumpcji krupniku w barze "Pod filarkami" za cenę 0,80 zł) dotychczas nie udało mi się dokonać wyczynu, który sprostałby Twojemu osiągnięciu: 49,20 zł!!! O matko!
      Prawdę powiedziawszy niestety nie pamiętam, kiedy ostatnio dokonałam zakupu księgarni, a w EMPiKu byłam tylko raz - po słownik.... i to w dodatku służbowo....
      Nie ma żartów, książki są piekielnie drogie i jeśli rzeczywiście się je czyta, to nie sposób radośnie wyjmować z portfela kilkadziesiąt złotych w każdej chwili, gdy tylko jakaś pozycja wyda się nam interesująca. Nie wnikam w to, co znajduje się obecnie na półkach z nowościami, chodzi mi o zasadę. W tym chorym kraju zarówno książka, jak i płyta stały się luksusem niedostępnym dla większości obywateli, a przede wszystkim dla młodych ludzi, którzy nie zarobkują.
      Porzucając te smętne rozważania chciałabym poruszyć jeszcze jeden wątek. Czy nie wydaje się Wam, że promocja literatury w Polsce praktycznie nie istnieje? Mam tu na myśli książki inne, niż Grochola, Gretkowska, Coelho i Senderek - literaturę w rodzaju tych książek po których człowiek nie może się opędzić od myśli o nich przez tydzień po przeczytaniu ostatniego zdania. Myślę o krzewieniu zamiłowania do literatury, poprzez oferowanie ludziom czegoś, co naprawdę ich odmieni, oczyści umysłowo i duchowo. Często zdarza mi się, że po przyjściu do biblioteki, gdy okazuje się, że książka, po którą przyszłam niestety "wyszła" - po kilku tytułach lub nazwskiach autorów - mam okropną pustkę w głowie. Chciałoby się coś współczesnego, nowego, pięknego, a tu - nic do głowy nie przychodzi. Jestem zdania, że nikomu w tym kraju nie zależy, żeby ludzie nadal czytali. Nie znam instytucji, która faktycznie, efektywnie dbałaby o to, aby ludzie wiedzieli, co powinno się przeczytać z nowo wydawanych pozycji.
      Nie chcąc sie rozwodzić nad rzuconym tematem - czekam na Wasze opinie. Być może jestem w błędzie i są źródła tej tajemnej wiedzy, o których nie wiem...
      POzdrawiam - mary
      • Gość: michał ważne tematy IP: *.chello.pl 06.04.03, 20:01
        Poruszyłaś kilka ważnych tematów. Czy uda mi się czegoś nie pominąć?
        1/ Smutkiem napawa fakt, że książka stała się dobrem luksusowym. Ale
        jednocześnie miło, że są tacy młodzi ludzie, którzy wciąż chcą czytać. No
        jasne, w końcu jakie to forum?!
        2/ Co do promocji. Rzeczywiście, wydawnictwa, kierujące się przede wszystkim
        rachunkiem ekonomicznym, z reguły stawiają na pewniaki, to znaczy z
        konieczności obniżają poprzeczkę, a nawet wydają... wiadomo co... Promocja
        jest bardzo kosztowna, dobra półka w EMPiKu kosztuje więcej niż honorarium
        autora, a przecież też nie daje pewności, że tytuł chwyci. Stąd tak małe
        nakłady. Jeśli już odmówisz sobie przez rok krupniku i będziesz chciała coś
        kupić, też nie ma pewności, że znajdziesz to w księgarni. Księgarze boją się
        zamawiać książki, za którymi nie stoi duża promocja, jak chociażby ta Senderka
        w Filipince. A które wydawnictwo na taką stać? Książki musiałyby być jeszcze
        droższe, bo przecież za promocję płaci klient.
        3/Pozostają bibilioteki. O tych mam nie najgorsze mniemanie. Sam nie korzystam,
        jeszcze stać mnie na kupno książek (Bogu dzięki mam pracę), ale ostatnio dość
        często bywam i widzę duże zaangażowanie bibliotekarzy w promocję dobrej
        literatury, dużo świetnych imprez, jak choćby ta akcja "Cała Polska czyta
        dzieciom". Poza wszystkim innym dzieciaki, które byłyby na ulicy, często mają
        gdzie posiedzieć w cieple.
        4/ A teraz o najważniejszym. Kto ma nam mowić, co mamy czytać? Bardzo trudne
        pytanie. Jeśli rozejrzysz się po występujących tu wątkach, zauważysz bez
        wątpienia, że nie ma jednej dobrej literatury i że można o nią toczyć zacięte
        boje. Wraz ze zmianą ustroju przyszło skomercjalizowanie literatury i nigdy nie
        będziesz miała pewności, czy recenzja, którą czytasz nie została zasilona pod
        stołem. Zresztą nie wszystkim podoba się to samo. Ale o taką Polskę (podobno)
        walczyliśmy.
    • dr.krisk Ważne tematy - czyli: zacznijcie się przygotowywać 06.04.03, 22:04
      No patrzcie Państwo - chciałem sobie niewinnie pożartować, a tu wyszła całkiem
      poważna dyskusja! Ale to są ważne sprawy - z jednej strony oczywiste ubóstwo
      tych_co_jeszcze_czytają, wysokie ceny książek, płyt (oraz whisky, ...tak przy
      okazji), a z drugiej strony zwały chłamu w księgarniach. Naprawdę jest tak, że
      wchodzę do księgarni, grzebię w stosach książek, z których każda na odwrocie ma
      fragmenty entuzjastycznych recenzji, i nic. Zupełnie nic. Wygląda mi na to, że
      ludzie piszą w celach terapeutycznych, każdy kto ma komputer z łerdem, trochę
      czasu i chęci, siada i masz - jest książka. A w niej mgliste poszukiwania ego
      zagubion-ego, metafizyka z Kłaja, i kabotyństwo takie, że zęby bolą!

      Nie chcę odgrywać tutaj roli płaczki i skowytać nad upadkiem literatury, bo aż
      tak to mnie nie dotyka osobiście. Zawsze mogę przestać czytać książki i zamiast
      tego siedzieć nad szklaneczką czegoś mocniejszego, rozmyślac o niebieskich
      migdałach i patrzeć na morze. Też przyjemne zajęcie. Szkoda mi tylko młodych
      ludzi, którzy (jak pięknie napisała mary), traktują literaturę poważnie i mają
      nadzieję na znalezienie odpowiedzi na Pytania Podstawowe. A tu proszę - książek
      zatrzęsienie, ale wszystkie kucharskie!
      Musicie, moi młodzi przyjaciele, zacząć przygotowywać się do roli życiowego
      outsidera. Na pocieszenie powiem wam z własnego doświadczenia, że nie jest to
      takie straszne, a czasami nawet zabawne.
      Może napiszę poradnik? No proszę, mnie już też ta zaraza bierze! A kysz..
      Pozdrawiam was.
      Wasz KrisK.
      • Gość: ryża małpa Perec - widmo!!!! IP: *.lublin.mm.pl 07.04.03, 09:46
        Ludu, skoro wylewacie tu swoje żale i ja na moment przysiąde w tym kąciku
        smutku i rozpaczy.
        W "Przekroju" ze dwa albo trzy tygodnie temu pojawiła sie recenzja świeżo
        przetłumaczonej książki Pereca Georgesa "Gabinet amatora . Perekracje"
        opatrzona pieknym portretem autora , którego nie omieszkałam wyciąc i powiesić
        nad łózkiem. Nastepnego dnia zwiedziłam empik , gdzie przezyłam ten sam
        koszmar co dr KrisK - oblazły mnie jakieś Coehlie, Carrole, Kwiaty Pustyni i
        Hobbity różnej maści i charakteru. Senderka na szczęscie chyba nie było :-)
        Pod litera P pomiędzy Pilchem i Pilchem wyła krwawa dziura ale Pereca ani dudu.
        Nie poprzestałam na tym, zwiedziłam z podobnym skutkiem jeszcze dwie
        księgarnie ( w jednej poraziła mnie ilośc biografi i autobiografi , w drugiej
        stały ksiażki typu jak osiągnąc sukces , zdobyc przyjaciół , przewijac
        dziecko...). Jeszcze nie zrażona podażyłam na stare miasto do najbardziej
        ambitnej księgarni, która okazała się niestety zmieniona w antykwariat typu
        komercyjnego ( ceny książek powalają), gdzie oczywiście o Perecu tez nikt nie
        słyszał .Na pociechę zakupiłam piekne wydanie : Czarodziejskiej góry " za
        jedyne 45 zł i zamiast cieszyc się Pereciem cierpie na gruźlice fantomiczną.
        A psssik! Pozdrawiam.
        • moony7 Re: Perec - widmo!!!! 07.04.03, 10:03
          Sznowna koleżanko!
          Na szczęście mamy internet! Jeżeli tylko posiadasz zasób 33,10 PLN (plus na
          koszty wysyłki) zamawiaj Pereców do upojenia, a księgarnie niech się bogacą na
          Grocholi. www.unus.shop.pl/unus/. Ukłony. I chyba już mi nie pamiętasz
          mego zamiłowania do Tulli?...
          • Gość: ryża małpa Re: Perec - widmo!!!! IP: *.lublin.mm.pl 07.04.03, 10:29
            Dziękuje bardzo . Zanikm skorzystam wybiore sie jednak do stolicy prowincji
            czyli Warszawy i przejżę tamtejszy wielki empik zalezy mi bowiem na czasie a z
            księgarni wysyłkowej to czasem idzie i idzie.....:-)))
            • Gość: ryża małpa No i jeszcze... IP: *.lublin.mm.pl 07.04.03, 10:34
              ...koszt wysyłki 10 zł. Rozbój w biały dzień!!!!!
              a DO tulli nic nie mam oprócz tego że mi nie lezy:-)
              • moony7 koszt wysyłki 07.04.03, 12:02
                nie wiadomo dlaczego aż tyle, sporo książek ostatnio wysyłam przez pocztę i
                płacę chyba 1,20 czy coś takiego. Jak bardzo Ci się spieszy, bo mogę spróbować
                dotrzeć do wydawnictwa poprzez szereg ludzi dobrej woli. Zauważyłaś notabene
                jacy oni są tajemniczy? Żadnego adresu, telefonu, tylko numer skrzynki
                pocztowej...
      • Gość: michał Dr KrisK się wycofuje IP: *.chello.pl 07.04.03, 13:03

        I poczuł dr KrisK jaskółczy niepokój, bo zobaczył, że płatek kwietniowego
        śniegu, co to go, zamyślony, nieopatrznie strącił był z ramienia, w lawinę
        urósłszy, runął pociągając za sobą niewinne ofiary, w tym młodziutkie adeptki
        czytelnictwa, które już gotowe były składać śwe sliczne główki na drKriska
        ramieniu i patrzeć maślanym wzrokiem w oczy i spijać miód z jego warg... I
        przestraszył się swej mocy, i niczym dżin, czy inna whisky, postanowił czym
        prędzej ukryć się na powrót w butelce, gdzie doznania przyjemniejsze i
        dotkliwość uniwersyteckiej pensji nie tak bolesna.
        A tu wciąż nowe tabuny gotowych kłaść się u jego stóp czytelniczek prosiły o
        rady, żądały wskazówek, skamlały o słowo jasne i proste.
        • Gość: mary Re: Dr KrisK się wycofuje IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 14:00
          Drodzy adepci, Wysoka Izbo, KrisieK i michale,
          Nie chce być outsiderem, domagam się akceptacji społecznej i zaspokojenia moich
          podstawowych potrzeb życiowych z zakresu literatury. Dlaczego to ja mam być
          wyrzutkiem? Outsiderami powinni być ci, którzy nie czytają, a nie ci, którzy
          czytają. Dlaczego normą ma być przyswajanie bełkotu i udawanie, że się go
          rozumie albo, że ma on jakiś głębszy – niedostępny rzecz jasna dla normalnego
          człowieka - sens? Chyba że za kryterium normalności przyjmie się większość, bo
          oczywiście więcej jest idiotów, niż ludzi rozumnych, zawsze tak było. Co nie
          znaczy, że trzeba podążać za tłuszczą!
          Czy domagam się zbyt wiele? Chcę przeczytać coś dobrego.
          Pozdrawiam serdecznie,
          otrzepująca się ze śniegu, lekko zmarznięta, ale nadal trzymająca fason mary
        • ada08 Re: Dr KrisK się wycofuje 07.04.03, 17:57
          Gość portalu: michał napisał(a):

          >
          > I poczuł dr KrisK jaskółczy niepokój, bo zobaczył, że płatek kwietniowego
          > śniegu, co to go, zamyślony, nieopatrznie strącił był z ramienia, w lawinę
          > urósłszy, runął pociągając za sobą niewinne ofiary, w tym młodziutkie
          adeptki
          > czytelnictwa, które już gotowe były składać śwe sliczne główki na drKriska
          > ramieniu i patrzeć maślanym wzrokiem w oczy i spijać miód z jego warg... I
          > przestraszył się swej mocy, i niczym dżin, czy inna whisky, postanowił czym
          > prędzej ukryć się na powrót w butelce, gdzie doznania przyjemniejsze i
          > dotkliwość uniwersyteckiej pensji nie tak bolesna.
          > A tu wciąż nowe tabuny gotowych kłaść się u jego stóp czytelniczek prosiły o
          > rady, żądały wskazówek, skamlały o słowo jasne i proste.

          Rozdział II

          Spieniężywszy korzystnie puste już , szklane opakowania po ulubionych napojach,
          Dr KrisK kroczył dziarsko ulicami swojego miasta.
          W kieszeni kultowego ortalionu Dr K. podzwaniały przyjemnie monety
          wynegocjowane w punkcie skupu.
          Mijając dużą księgarnię zauważył kątem szklanego oka wielki transparent z
          napisem:

          ''PROMOCJA !!! Wszystkie książki tańsze o 1 grosz !!! ''

          - Dobra nasza - ucieszył się oszczędny Dr K. - ''grosz do grosza, a będzie
          kokosza''
          (lubił pochwalić się przed samym sobą znajomością przysłow ludowych i
          sentencyj
          na każdą okazję)....

          ....

          No.... tak zaczęłam, ale doszłam do wniosku, ze za łatwo mi idzie :-)
          Prawdziwa literatura powinna wykluwać się w bólach, czyż nie ?-)
          Poniechałam więc :-)
          Tym bardziej , ze do twórczości literackiej własnej jakoś nigdy nie miałam
          ciekawości :-)

          Myślę jednak, że Dr K. mógłby stać się interesującym bohaterem powieści :-)

          a.
          • Gość: mary Re: Dr KrisK się wycofuje IP: 62.233.209.* 07.04.03, 20:07
            moja droga, ja zaczynałam pisać powieść około 5 razy! Za każdym razem zaczynała się od opisu: "miała duże brązowe oczy, szczupłe dłonie i lekko zamyślony - jakby nieobecny - wyraz twarzy...."
            Dziękuj Bogu, że nikt tego nie wydał!
            pozdrawiam
            mary
          • Gość: michał masz ten feeling! IP: *.chello.pl 07.04.03, 20:40
            ado! nie bój się samej siebie, jeśli Cie to bawi - pisz! najgorsze to bać się
            własnych słów. oczywiście, trochę samokrytycyzmu nie zaszkodzi, ale przecież to
            zabawa, a nie powieść do wydania i nie kreujemy nowego bohatera literackiego,
            tylko basujemy drKrisKowi. A propos, gdzieżeś nam się zagubił, wyrocznio Ty
            nasza?...

            Kto jeszcze coś dopisze?
            • ada08 Re: masz ten feeling! 07.04.03, 21:07
              Gość portalu: michał napisał(a):

              > ado! nie bój się samej siebie

              OK nie będę się bała samej siebie :-)))

              > jeśli Cie to bawi - pisz! najgorsze to bać się
              > własnych słów

              A dyć , panie, ja żartowałam sobie tylko ! :-)))
              Tak zwane jaja robiłam :-)
              A tu takie serdeczne rady od Mary i Michała :-)

              A pisać nie będę, zeby tam nie wiem co ! :-)

              Znacie to ?

              (...)

              RACHEL

              Ogromnie dużo wierszy czytałam

              POETA

              Pisała pani kiedy ?

              RACHEL

              Nie chciałam.
              Gust ten właśnie wielki miałam,
              żeby nie pisać - lichą formą się brzydzę...
              (...)

              Akt 1 scena 36

              No. Pozdrawiam :-)

              a.
              • Gość: michał prof. dr hab. ada IP: *.chello.pl 07.04.03, 21:34
                o rany! jaka wykształcona! to ja już niczego tu nie dopiszę!

                a tak entre nous - można się brzydzić formą niedoskonałą, ale i tak pisać; nie
                piszesz, to znaczy nie musisz, bo pisanie to przymus i można zwariować, jeśli
                się mu nie ulegnie, a talent nie każdemu jest dany w jednakiej mierze, vide
                Mozart i Salieri

                • ada08 :-))) 08.04.03, 07:39
                  Gość portalu: michał napisał(a):

                  > o rany! jaka wykształcona! to ja już niczego tu nie dopiszę!

                  Lektura szkolna :-)

                  >
                  > a tak entre nous - można się brzydzić formą niedoskonałą, ale i tak pisać;
                  nie
                  > piszesz, to znaczy nie musisz, bo pisanie to przymus i można zwariować, jeśli
                  > się mu nie ulegnie

                  Jeśli ktoś musi pisać , a brzydzi się formą niedoskonałą to pracuje nad forma i
                  wszystko OK.
                  Gorzej jeśli ktoś musi pisać i pisze co mu w duszy gra nie bacząc na formę (ani
                  na treść entre nous :-))

                  Stąd się bierze zalew grafomanii.
                  Grafoman poza wewnętrznym przymusem pisania, który to przymus odczuwa zapewne
                  każdy pisarz , ma jeszcze dodatkową cechę, a mianowicie: łatwość pisania przy
                  całkowitym (lub prawie) braku samokrytycyzmu.

                  , a talent nie każdemu jest dany w jednakiej mierze, vide
                  > Mozart i Salieri
                  >

                  O rany, jaki wykształcony ! :-)))

                  Salieri, entre nous, wcale nie był złym kompozytorem, tylko miał pecha,
                  a raczej , moim zdaniem, dwa pechy:

                  1. urodził się trochę za późno
                  2. ''zderzył się'' z Mozartem

                  Ale nie był pzrecież taką zawistną miernotą, jak sie go często przedstawia.
                  Jasne , ze był mniej zdolny od Mozarta, ale miał tego świadomość.
                  Świadomość niewielkiego talentu przy wielkiej potrzebie tworzenia -
                  to dopiero dramat !
                  Pozdrawiam :-)
                  a.

                  • Gość: michał piszesz jakbyś IP: *.chello.pl 09.04.03, 10:20
                    z kartki czytała i ja się tak nie bawię,
                    bo dokładnie o to chodziło,
                    a to nie jest śmieszne
                    zgadzać się z kimś w całej tzw. rozciągłości;

                    no i przecież MY, w tak wytwornym towarzystwie,
                    nie będziemy się zajmować
                    rozstrząsaniem grafomańskich wytworów
                    osób chorych psychicznie,

                    bo to nie jest forum psychologia, n'est pas?

            • dr.krisk Stanowczo się nie zgadzam! 07.04.03, 23:28
              Gość portalu: michał napisał(a):

              A propos, gdzieżeś nam się zagubił, wyrocznio Ty
              > nasza?...
              >
              Stanowczo się nie zgadzam robić tutaj za jakąś wyrocznię, albo jeszcze może
              Autorytet! Jest to strasznie męczące, trzeba robić poważne miny (że niby cos
              się z tego wszystkiego rozumie), zapuścić wąsy lub brodę (albo wszystko naraz).
              Także udzielać wywiadów dla pism kobiecych drukowanych duża czcionką, no i
              najgorsze: trzeba mieć opinię na każdy temat!
              Ze z powodu niespełniania wzmiankowanych powyże kryteriów, uprzejmie zapodaję o
              skreślenie mnie z listy wyroczni (nawet tych w zawieszeniu..) .
              Uprzejmie dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.
              KrisK (-)
    • hania_76 Re: Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły! 07.04.03, 12:40
      Panie doktorze, uprzejmie donoszę, że niedawno po dokładnym zbadaniu zawartości
      stolika "BESTSELERY" w EMPiK-u znajdującym się na ścianie wschodniej w mieście
      stołecznym Warszawie, zeszłam do działu z czasopismami i zakupiwszy czasopismo
      Ogród i Weranda (czy jakoś tak), zapewniłam sobie miłe chwile oglądania ładnych
      obrazków (pozostających jednak w niemiłej dysharmonii z widokami zza okna) i
      ciekawej lektury o pielęgnacji trawników czy innych żywopłotów.
      • dr.krisk Przyznam się, że i ja.. 08.04.03, 00:14
        .. wole kupić sobie np. kolejny numer "Świata Motocykli" zamiast wytworu
        kolejnego odkrycia naszej rodzimej/ zagranicznej literatury. Z dwóch powodów:
        a) znacznie taniej;
        b) ciekawe słownictwo. Czy pani haneczka wie na przykład, co znaczy taki
        anons: "kaśkę bez papierów, niebitą sprzedam. Nowe lagi, lacze. Wolny dyfer i
        gmole"? Prawda, że ślicznie? A "wahacz" już od kilku lat wszyscy piszą
        jako "wachacz". I tyz piknie!
        Pozdrawiam.
        KrisK
    • Gość: EWOK Nie rozumiem IP: *.crowley.pl 07.04.03, 14:08
      o co Wam wszystkim chodzi. O to, że ludzie nie czytają tego, co Wam się wydaje,
      że czytać powinni? Że Wielka Literatura nie wydaje raz w roku prawdy
      objawionej? Dobra książka to nie coroczny biuletyn. A że dobre książki nawet
      jeśli się u nas wydają to przechodzą bez echa? Cóż się dziwić mój szczypiorku?
      Ostatecznie recenzenci czytają - i to niedokładnie - tylko to, co im ktoś na
      burku położy. Wielcy pisarze przeważnie nie żyją, więc nie są w stanie zadbać o
      odpowiednią promocję. Trzeba się na coś zdecydować - albo się jest literacką
      ikoną albo się żyje, sorry Gregory, jak człowiek przegapił moment odpowiedni na
      włożenie głowy do piekarnika to niech teraz nie ma pretensji, że choćby i
      miliony zarabiał - ikoną za cholerę nie będzie. A że ludzie mają fatalny gust -
      nooo, proszę Państwa, nie ma co szat rozrywać, o fatalnym guście ludzkim
      wiadomo od dawna, przynajmniej tak długo, jak istnieje pop art. Na czym mają
      sobie gust wyrabiać miliony? Na grafomanii sączącej się z każdej strony gazety,
      na których produkują się aktorzy, piosenkarze oraz politycy, bo TKO (Teraz
      Kurwa Oni) ? Bo jakąż receptę na życie może przestawić pisarz? Zawszeć to
      będzie mizerota w porównaniu z przemyśleniami pani aktorki na temat związków
      międzyludzkich. Ją przynajmniej w telewizji pokazują. A Hrabala to co -
      widział ktoś? Grochola też była w telewizji - w wieczorze z wampirem. A
      Flauberta to nawet nikt nie zaprosił, widocznie nie warto. Słaby medialnie
      herbatnik...
      • ada08 Re: Nie rozumiem 07.04.03, 18:07
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > o co Wam wszystkim chodzi. O to, że ludzie nie czytają tego, co Wam się
        wydaje,
        >
        > że czytać powinni?

        Zapewne masz rację, przynajmniej w powyższym zdaniu.

        Wracałam dzisiaj z pracy autobusem.
        Usiadłam obok kobiety czytającej książkę.
        Obrzuciłam wzrokiem czytelniczkę: ok 40-tki, zmęczona szara twarz,
        zaniedbane włosy, zniszczone ręce.
        Zerknęłam na kolorową okładkę.
        Na niej długowłosa blond-piękność skąpo odziana.
        Nazwiska autora nie dostrzegłam.
        Tytuł książki: ''Szczęściara''.

        Ludzie czytają z różnych powodów i różnych rzeczy w książkach
        szukają ....

        a.
      • Gość: mary Re: Nie rozumiem IP: 62.233.209.* 07.04.03, 20:01
        Nie mam zamiaru skłonić kogoś do czytania tego co ja chciałabym przeczytać. Wolna wola - chcesz bracie pogryzać białe jabłka - prosze Cię bardzo. Zauważam tylko, że oferty sadowniczej jest więcej, niż czegokolwiek innego ( i widzę, że tu się ze mną zgadzasz). Chcialabym tylko aby naprawdę wspaniałe książki były przynajmniej w połowie tak promowane jak ten chłam. Dlaczego nikomu na tym nie zależy? Nawet jeśli w najszej ukochanej tv (chciałabym pookrytykować, ale nie płacę abonamentu, więc nie mam prawa) posłanniczą misję spełnia kilka osób znających się na literaturze - to niestety: oferowana przez nie najnowsza, odkrywcza biografia Adama Mickiewicza jakoś do mnie nie przemawia. Oczywiście jest to na pewno wspaniała pozycja dla osób interesujących się jego twórczością i życiem - ale na miły Bóg - jeśli w 30 minutowym programie prezentuje się 3 książki, z których jedną jest biografia AM a drugą dysteracja na tematy egzeystencjonlane - to ja - szary czytelnik - nie odnajduję wśród nich niczego na długi zimowy wieczór, ani na radosny letni poranek. Za wysokie progi na lisie nogi.
        Zostaje więc co? Kameleon, Salamandra i inne. Na każdej okładce entuzjastyczna recenzja. I bądź tu człowieku mądry.

        A na koniec: naprawdę sądzisz, że wszyscy dobrzy pisarze wymarli jak pterodaktyle? Chyba nie. Trzeba tylko dać im szansę. Myślę, że jest nawet kilka osób, które odkryły to wcześniej ode mnie i wydały jakieś dobre książki, ale ja o tym nie wiem i o to właśnie "mi się rozchodzi".
        pozdrawiam
        mary
      • dr.krisk Już odpowiadam.. 07.04.03, 23:48
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Ostatecznie recenzenci czytają - i to niedokładnie - tylko to, co im ktoś na
        > burku położy. Wielcy pisarze przeważnie nie żyją, więc nie są w stanie zadbać
        o
        >
        > odpowiednią promocję. Trzeba się na coś zdecydować - albo się jest literacką
        > ikoną albo się żyje, sorry Gregory, jak człowiek przegapił moment odpowiedni
        na
        >
        > włożenie głowy do piekarnika to niech teraz nie ma pretensji, że choćby i
        > miliony zarabiał - ikoną za cholerę nie będzie. A że ludzie mają fatalny
        gust -
        >
        > nooo, proszę Państwa, nie ma co szat rozrywać, o fatalnym guście ludzkim
        > wiadomo od dawna, przynajmniej tak długo, jak istnieje pop art. Na czym mają
        > sobie gust wyrabiać miliony? Na grafomanii sączącej się z każdej strony
        gazety,
        >
        > na których produkują się aktorzy, piosenkarze oraz politycy, bo TKO (Teraz
        > Kurwa Oni) ? Bo jakąż receptę na życie może przestawić pisarz? Zawszeć to
        > będzie mizerota w porównaniu z przemyśleniami pani aktorki na temat związków
        > międzyludzkich. Ją przynajmniej w telewizji pokazują. A Hrabala to co -
        > widział ktoś? Grochola też była w telewizji - w wieczorze z wampirem. A
        > Flauberta to nawet nikt nie zaprosił, widocznie nie warto. Słaby medialnie
        > herbatnik...
        No właśnie chodzi nam o to, o czym napisałeś/napisałaś (czy EWOKI mają jakąs
        płeć?)! O to, że kit i chłam rządzi razem z Królewskim.
        Często słyszę opinię podobną do Twojej: no co zrobić, jak to się ludziom
        podoba! W porządku, rozumiem. Jak ktoś chce sobie czytać Senderka pod rzewne
        ryki Ich Troje, to jego sprawa. Ale proszę nie żądać, żebyśmy zrezygnowali z
        mówienia co o tym wszystkim myślimy, i zaczęli na g..no mówić papu....
        Nie zamierzam moich opinii zmieniać tylko dlatego, że większości ludzi podobają
        sie inne zupełnie rzeczy. Ja jestem ja, dr KrisK, sam dla siebie jestem
        krytykiem literackim i deusem ex machina!
        No.
        KrisK
    • Gość: męski hank Re: Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły! IP: *.acn.pl / 10.68.0.* 08.04.03, 01:59
      Dobrych, nowych książek - a szczególnie polskich - nie znajdziesz w Empiku.
      Po prostu.
      Ta firma stawia zaporowe warunki małym wydawnictwom, które odważą się na
      wydanie czegoś polskiego, świeżego i nie będącego setną wymiociną spływającą po
      tych samych schematach.
      Jakoś bzdurnie uwierzono, że ludzie nie chcą tego kupować. Prawda jest taka, że
      ludzie nie wiedzą, że takie książki po prostu istnieją.
      Nowe, dobre tytuły i autorzy - proszę bardzo (tyle że w empiku ich nie
      znajdziecie)
      Michał Witkowski - Copyright
      Błażej Dzikowski - Pies
      Wojciech Kuczok - Szkieleciarki, Opowieści Słychane
      Adam Wiedemann
      Daniel Odija - Ulica
      Łukasz Gorczyca - Najlepsze Polskie Opowiadania
      i inne. to wszystko bardzo dobre książki. problem z tym, że mało kto (prócz
      polonistów i entuzjastów) wie o ich istnieniu.
      • dr.krisk No właśnie.. 08.04.03, 07:26
        > Nowe, dobre tytuły i autorzy - proszę bardzo (tyle że w empiku ich nie
        > znajdziecie)
        > Michał Witkowski - Copyright
        > Błażej Dzikowski - Pies
        > Wojciech Kuczok - Szkieleciarki, Opowieści Słychane
        > Adam Wiedemann
        > Daniel Odija - Ulica
        > Łukasz Gorczyca - Najlepsze Polskie Opowiadania
        > i inne. to wszystko bardzo dobre książki. problem z tym, że mało kto (prócz
        > polonistów i entuzjastów) wie o ich istnieniu.
        No właśnie o to mi chodzi. W moim pięknym mieście empik jest największą
        księgarnią, inne, mniejsze, sprzedają głównie albumy i poradniki. Ja polonistą
        ani entuzjastą nie jestem - ot czasem włażę do księgarni żeby pogrzebać. Taki
        odruch warunkowy.
        I dlatego tak mnie wkurza, że ciągle to samo i ci sami.
        Brak mi także przekładów. Czy naprawdę nikt niczego nie pisze w Skandynawii,
        Niemczech, itp.? Na widok setnej książki Whartona dostaję wysypki...
        Sprzedaż przez Internet? Może to jakieś wyjście, ale ja tak lubię pogrzebać
        ręcznie w zadrukowanym papierze.....
        KrisK
        • Gość: michał Skandynawia żyje! IP: *.chello.pl 08.04.03, 08:11
          Przynajmniej Szwecja! Mamy wśrod nas jej niezmordowanego propagatora, wystarczy
          przejrzeć stare wątki.

          www.szwedzka.pl
      • ada08 Re: Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły! 08.04.03, 07:47
        Gość portalu: męski hank napisał(a):

        > Jakoś bzdurnie uwierzono, że ludzie nie chcą tego kupować. Prawda jest taka,
        że
        >
        > ludzie nie wiedzą, że takie książki po prostu istnieją.
        > Nowe, dobre tytuły i autorzy - proszę bardzo (tyle że w empiku ich nie
        > znajdziecie)
        > Michał Witkowski - Copyright
        > Błażej Dzikowski - Pies
        > Wojciech Kuczok - Szkieleciarki, Opowieści Słychane
        > Adam Wiedemann
        > Daniel Odija - Ulica
        > Łukasz Gorczyca - Najlepsze Polskie Opowiadania
        > i inne. to wszystko bardzo dobre książki. problem z tym, że mało kto (prócz
        > polonistów i entuzjastów) wie o ich istnieniu.

        Polonistów entuzjastów chyba też na lekarstwo, skoro nawet ich
        uczniowie nie wiedzą o tych książkach.
        Usłyszałam niedawno, że w ubiegłym roku wśród ankietowanych
        nauczycieli co piąty nie kupił ani jednej książki, a co trzeci
        ani jednej książki (przez rok !) nie przeczytał.
        Ankieta nie dotyczyła polonistów tylko nauczycieli w ogóle,
        ale jednak jej wyniki coś mówią.
        a.

        • Gość: ryża małpa Re: Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły! IP: *.lublin.mm.pl 08.04.03, 10:50
          Wiesz co ado? Właśnie niedawno odkryłam ( nie powiem jakim sposobem bo się
          zdemaskuję) że pracownicy naukowi mojego wydziału , wielce nadmuchani panowie
          doktorkowie i doktorkowie hab. nie czytają NIC poza hermetycznymi wynikami
          badań z dziedziny!!!! Nie jest to co prawda wydział humanistyczny ale tez nie
          żada machanika czy fizyka .... ot , taki sobie pośredni kierunek. Mało tego,
          oni po prostu NIE ROZUMIEJA literatury , nie rozumieją jej sensu, pewnego kodu
          z którego nie zdawałam sobie sprawy że istnieje a jednak go znałam bo
          przeczytałam w życiu kilka książek ( chodzi m.in. o to , żęby nie brac poezji
          dosłownie - przecież to jest podstawa o której nie warto wspominac bo wsztscy
          to wiedza , jak sie okazuje nie wszyscy).
          Szczytem intelektualnych mocy tych co cos tam przeczytali był " Władca
          pierścieni" ( nie uważam tego za gniot, wprost przeciwnie, ale ,,no jak ktoś
          jest doktorem.....). Hmmmm.....
          • Gość: mary Re: Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.03, 11:40
            KrisK napisał:
            Brak mi także przekładów. Czy naprawdę nikt niczego nie pisze w
            Skandynawii,
            Niemczech, itp.? Na widok setnej książki Whartona dostaję wysypki...
            Sprzedaż przez Internet? Może to jakieś wyjście, ale ja tak lubię
            pogrzebać
            ręcznie w zadrukowanym papierze.....



            Drogi KrisieK,
            Obawiam się, że Freud miałby co nieco do powiedzenia na temat Twojego
            zamiłowania do grzebania..... ;-)
            Na wysypkę - polecam wspaniały puder w płynie o nazwie „Antipoudre” – bez
            recepty, dostępny we wszystkich aptekach. Pomaga również skutecznie na ospę,
            depresję, brak apetytu, bezrobocie i nałóg nikotynowy. Powoduje skłonności do
            surrealizmu, jednakże na krótko...
            pozdrawiam
            mary
            • dr.krisk Już się wytarzałem! 09.04.03, 00:35
              Gość portalu: mary napisał(a):

              ;-)
              > Na wysypkę - polecam wspaniały puder w płynie o nazwie „Antipoudre”

              Już nabyłem worek, nasypałem do wanny i się wytarzałem. Wysypka na Whartona
              zniknęła, natomiast dalej mam liszaj mokry na Gretkowską, rumień na
              Wiśniewskiego co w sieci siedzi, oraz parę innych paskudnych przypadłości na
              innych pysorzy, o których nie wspomnę (bo jeszcze ktos brzydliwy jest). No i
              jak tu chodzić do księgarni?
              Juz wiem co trzeba zrobić!
              Wzorem Italo Calvino zacząć wyobrażać sobie nieistniejące książki, tak jak
              Kublaj Chan wyobrażał sobie miasta.
              Ja dziś jeszcze wyobrażę sobie długą powieść o zwykłych ludziach: ani dobrych
              ani złych, żyjących zwyczajnie i monotonnie. Ale w książce tej ich istnienie,
              tak przecież niepozorne, zostanie przedstawione z sympatią, ciepłym humorem i
              zrozumieniem ludzkiej kondycji, bez sentymentalizmu i tanich recept na
              pocieszenie. Nie będzie szczęśliwego zakończenia - bo takie zakończenia nie
              istnieją..
              Pozdrawiam i idę wysilać wyobraźnię.
              KrisK
              • Gość: Niech Re: Już się wytarzałem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.03, 00:46
                Drogi Doktorze. Nieistniejace ksiazki nie byly domena zaledwie niejakiego I.
                Calvino. Znam dziesiatki wspanialych tekstow o nich traktujacych. Problem w tym
                ze nasi autorzy nie pisza o nieistniejacych ksiazkach, oni pisza nieistniejace
                ksiazki. Moze za dziesiatki lat jakis Borges stworzy o nich nowe fikcje?
    • Gość: mala_mi Re: Dr KrisK kupuje Książkę! Pikantne szczegóły! IP: *.dip.t-dialin.net 09.04.03, 18:16
      zagladam czasami na to forum i musze (z lekkim rumiencem zazenowania) przyznac,
      ze do Dra KrisaKa slabosc pewna odczuwam, choc zrzedliwy bywa i posiada zgubny
      pociag do mocnych trunków, ale ma oprócz tego zniewalajcy urok wirtualny.
      Postanowilam wiec ulzyc mu w potrzebie, skoro tak bardzo chce poczytac
      skandynawskie i niemieckie. Akurat to moja dzialka, wiec spiesze z rada.
      Polecam wiec ze szwedzkiej: Lord Nevermore - Agneta Pleijel, wlasnie ukazalo
      sie nakladem Santorskiego (to jest naprawde rewelacja!!! przepiekna powiesc, o
      Witkacym), Zima w Sztokholmie, autorka j.w., wyd. Swiat literacki, WAB wydal
      niedawno Kwietniowa czarownice, Majgull Axelsson, ponoc dobre, ale na pewno nie
      wiem, nie czytalam. Z rzeczy starszych, lecz jeszcze powinny byc do zdobycia
      P.O. Enquist, tez Swiat literacki.
      Literatura niemiecka: 33 mgnienia szczescia Ingo Schulze (chyba Muza), Aleja
      Sloneczna Thomas Brussig (Czarne, nie taka juz nowosc, ok. rok temu, ale
      baaardzo mile), Herta Müller, Sercatko, wydawnictwo tez Czarne, bedzie na
      rynku lada dzien i Sinobrody Maxa Frischa, to WL.
      W ogóle warto sledzic, co robia takie wydawnictwa jak Swiat literacki,
      slowo/obraz czy Czarne (tu jeszcze: Bora Cosic, Rola mojej rodziny w
      rewolucji!!!) , bo naprawde trafiaja sie tam perelki, wlasnie duzo przekladów,
      ale fakt, ze na ogól malo naglosnione. Zaloze sie, ze malo kto z Was zna np.
      serie WL literatury niemieckojezycznej, a tez bywaja tam rzeczy piekne: Thomas
      Bernhard, W.G. Sebald czy Odkrywanie powolnosci Stena Nadolnego.
      Wniosek? Nie ma co narzekac, tylko naprawde sie porozgladac. Ja bywam czasem w
      krakowskich ksiegarniach i wsród mizerii zawsze widze tez cos dobrego.
      Pozdrawiam serdecznie
      m.
      • dr.krisk Wikingowie do piór! 10.04.03, 00:34
        Gość portalu: mala_mi napisał(a):

        > W ogóle warto sledzic, co robia takie wydawnictwa jak Swiat literacki,
        > slowo/obraz czy Czarne (tu jeszcze: Bora Cosic, Rola mojej rodziny w
        > rewolucji!!!) , bo naprawde trafiaja sie tam perelki, wlasnie duzo
        przekladów,
        > ale fakt, ze na ogól malo naglosnione. Zaloze sie, ze malo kto z Was zna np.
        > serie WL literatury niemieckojezycznej, a tez bywaja tam rzeczy piekne:
        Thomas
        > Bernhard, W.G. Sebald czy Odkrywanie powolnosci Stena Nadolnego.
        > Wniosek? Nie ma co narzekac, tylko naprawde sie porozgladac. Ja bywam czasem
        w
        > krakowskich ksiegarniach i wsród mizerii zawsze widze tez cos dobrego.
        > Pozdrawiam serdecznie

        Ja też jestem fanem wydawnictwa Czarne (to chyba Stasiuk&małżonka - bardzo
        popieram!) oraz słowo/obraz. Przywracają mi wiarę w Polskie Czytelnictwo.
        Niestety, w moim niemałym mieście z pretensjami do akademickości, gdzie co krok
        to doktor nauk technicznych albo inny koryfeusz nauk wszelkich (wyzwolonych
        oraz skrępowanych) - w księgarniach mizeria!
        Dziękuję za Wskazówki, zwłaszcza za skandynawów. Jedną z moich ulubionych
        ksiązek jest "Śmierć pszczelarza" Larsa Gustafssona. Czytalem wiele razy.
        W ogóle bardzo lubię kulturę skandynawską. Może dlatego że taka oszczędna w
        słowach i środkach wyrazu? Zawsze wolę Sibeliusa od Verdiego, lapoński
        zaśpiew "joik" Vimme Saariego od Celin Dijon, pogańskie rytmy Hedningarny od
        kukaraczy...
        Lodowe pustki, Kierkegaard oraz fińska okowita - to lubię!!
        Też pozdrawiam!
        KrisK Zrzędliwy (ale dlaczego? Naprawdę tak marudzę?)
        • dr.krisk Idę się upić! 10.04.03, 00:57
          Wlazłem sobie na stronę wydawnictwa Czarne - może coś ciekawego? I masz Krisku
          placek: no kogo międy innymi wydaje Czarne? Wiśnieski samotny w sieci...
          To za dużo jak na moje sterane nerwy.
          Zaraz otworzę następne piffo, może to mnie uspokoi.
          KrisK
          • Gość: mala_mi Re: Idę się upić! IP: *.dip.t-dialin.net 10.04.03, 02:22
            No to zdrówko! Dottore, ja wlasnie sacze wino biale musujace, lekka ohyda, nic
            innego w domu nie mialam, ale do pracy w sam raz. Lagodnie rozluznia, ale
            aromatem czy innym bukietem nadmiernie nie rozprasza.
            Nie zebym miala cos przeciwko trunkom jako takim, ale sklonnosc ta u wykladowcy
            badz co badz akademickiego musi budzic pewien niepokój. Pamietam jeszcze dobrze
            co poniektórych moich belfrów ze studiów, którym nie udalo sie tej sklonnosci
            ukryc. Rozumiem, ze nadwrazliwosc i zgubna namietnosc do literatury pchaja Cie
            w szpony nalogu, ale studenteria potrafi byc bezlitosna, oj potrafi. Dr(ogi)
            KrisKu, mam nadzieje, ze sie dobrze pilnujesz.
            No i jak widac slabosc moja ku Tobie nie jest przypadkowa - tez uwielbiam
            Skandynawie, pól zycia poswiecilam na zglebianie tamtejszych narzeczy (tu mala
            uwaga: Hedningarna to liczba mnoga, znaczy Poganie, wiec moze lepiej tego nie
            odmieniac?) i ichniej literatury. Nazwiska mozna by mnozyc, bo kiedys sie
            ukazywalo stosunkowo duzo po polsku. Czytales „Gösta Berling” Selmy Lagerlöf,
            niby to zabytek i rupiec, a ciagle poraża, przepiekna magiczna powiesc. Albo
            Rzeka pamieci Svena Delblanca? To tez jedna z moich ulubionych. Albo Oratorium
            na Boze Narodzenie Görana Tunströma (Oficyna Literacka), przeszla niezauwazona,
            jakies 7-8 lat temu, a szkoda wielka.
            >no kogo międy innymi wydaje Czarne? Wiśnieski samotny w sieci...
            > To za dużo jak na moje sterane nerwy.
            A nie mówilam? Jednak zrzedzisz. A niech on se tam siedzi w tej sieci, trza
            bylo nie czytac, a nie teraz jadem plwac. A z Czarnego jeszcze polecam powiesc
            Mikaela Niemi, Muzyka z Vittuli czy cos podobnego, w koedycji z Santorskim, w
            oryginale to bardzo przyjemna lektura, taki pólnocnoskandynawski hardkor.
            Oj, juz chyba czas powiedziec dobranoc.
            m.


            • dr.krisk Małe sprostowanie! 10.04.03, 23:09
              Gość portalu: mala_mi napisał(a):


              > Rozumiem, ze nadwrazliwosc i zgubna namietnosc do literatury pchaja Cie
              > w szpony nalogu, ale studenteria potrafi byc bezlitosna, oj potrafi. Dr(ogi)
              > KrisKu, mam nadzieje, ze sie dobrze pilnujesz.
              Oj, od razu "nałogu"... Ot, siędę sobie czasem ze szklanka w ręce. Zresztą moje
              poglądy na temat cywilizowanego pijactwa znależc można na forum "Napoje". Na
              forum "Wino" też pisywałem, ale jakoś nie pociąga mnie mienianie się na
              etykietki... no więc nie pisuję.
              Tak więc: pilnuję się! A ze studentami mam dobre układy - usiłujemy sie
              wzajemnie szanować.


              Co do Skandynawii, to niestety słabo znam literaturę. Nigdy też nie byłem po
              drugiej stronie Bałtyku, czego wielce żałuje. A ciągnie mnie tam bardzo, bo
              zawsze lubiłem ich ascetyczną lakoniczność wypowiedzi. Raczej Bergman niż
              Antonioni.
              Zaś krajem moich marzeń jest Islandia. Nie żadne Toskanie, Burgundie itp. ale
              właśnie ta wulkaniczna wysepka.
              Ot, poślizgnąć się i wpaść do gejzera, to musi być frajda!
              No i uwielbiam skandynawską muzyke inspirowaną ich folklorem: Vimme Saari,
              Hedningarna, Annaborg Lien, Garmarna, Varttina... coś wspaniałego!
              Szkoda, że w Polsce jakbyśmy nie zauważali naszych niedalekich przecież
              sąsiadów.
              Pozdrawiam i obiecuję nieco mniej zrzędzić. Faktycznie, ostatnio ciągle na coś
              narzekam. Niedobrze..
              KrisK
          • Gość: michał Re: Idę się upić! IP: *.chello.pl 10.04.03, 08:12
            A to ciekawostka, co? mnie też to zdumiało, a jaka tragiczna robota redaktora!
            Co powiesz o fragmencie: "Sama torebka leżała na podłodze, przygnieciona nogą
            krzesła, na którym siedziała. Czuła pieczenie oczu i słoność łez spływających
            na wargi." (s.93)? A jest tam tego od metra! Pozdrawiam, wierny akolita.
            • Gość: mala_mi Re: Idę się upić! IP: *.dip.t-dialin.net 10.04.03, 13:08
              To znowu ja, sorry, ale jak tylko nacisne odpowiedni guziczek i pamiec moja
              przepastna zaczyna wyrzucac tytuly dobrych ksiazke, to naprawde nie umiem
              przestac.
              Dla odmiany tym razem cos polskiego: Marek Bienczyk, znany jako felietonista,
              tymczasem napisal tez dwie powiesci, proza bardzo, mozna by rzec, zmyslowa...
              mhmm....
              Wydaje go Sic! I z Sica jeszcze przypomniala mi sie Pianistka Austriaczki
              Elfriede Jelinek, polecam! Proponuje zreszta wpisac Sic! na liste Wydawnictw
              Które Ratuja Polskie Czytelnictwo (i za to je Kochamy).
              A Wisnieskiego Czarni wydali w koedycji, z Prószynskim chyba, wiec ponosza
              tylko polowe winy. Wnosze wiec o ulaskawienie.
              I pozdrawiam,
              m.
              • ada08 Re: Idę się upić! 10.04.03, 20:33
                Gość portalu: mala_mi napisał(a):

                >
                > Dla odmiany tym razem cos polskiego: Marek Bienczyk, znany jako
                felietonista,
                > tymczasem napisal tez dwie powiesci, proza bardzo, mozna by rzec,
                zmyslowa...
                > mhmm....

                I napisał jeszcze i wydał (chyba niepotrzebnie):

                ''Melancholia. O tych , co nigdy nie odnajdą straty''.

                Takie sobie... hmmm....

                Niektórzy stanowczo za dużo piszą, moim zdaniem !

                :-)

                a.
                • Gość: mary Re: Idę się upić! IP: *.radiotel.com.pl / 10.200.0.* 10.04.03, 22:45
                  Cześć załodze,
                  właśnie czytam polecanego na forum Etgara Kereta, wczoraj Pizzerię Kamikaze, a dzis Gaza Blues. Zwłaszcza to drugie bardzo mi się podoba, a co Wy na to?
                  podrowienia
                  mary

                  ps. no to w końcu będzie ta wiosna czy nie, bo już miałam wczoraj iść po prezenty gwiazdkowe....
                  • dr.krisk Etgar Keret.. i wiosna (której nie będzie). 10.04.03, 23:15
                    Gość portalu: mary napisał(a):



                    > ps. no to w końcu będzie ta wiosna czy nie, bo już miałam wczoraj iść po
                    prezen
                    > ty gwiazdkowe....
                    Wiosny nie będzie. Tak jak jest teraz, będzie już zawsze, i należy do tego się
                    wreszcie przyzwyczaić! Może koło lipca przestanie padać śnieg, ale to nic
                    pewnego.
                    KrisK Ponury
                    P.S. Muszę wziąć się za tego Kereta - obiecywałem to sobie czas jakiś, i..
                    zapomniałem! Tylko bilobil może mnie uratować.
                  • a.b.c Re: Idę się upić! - ależ nie lepiej włącz TV 10.04.03, 23:31
                    Otóż ktoś powiedział że telewizja zakłamuje rzeczywistość, ale i w tym "matrixie" pojawiają się błędy które ukazują
                    nagą prawdę. Szczególnie jeśli idzie o obraz przeciętnego polskiego czytelnika. Jakiś czas temu teleturniej
                    "Milionerzy" edycja specjalna (odpowiadało się w parach) zawodnicy: ojciec nauczyciel rosyjskiego oraz córka
                    nauczycielka matematyki. Pytanie: Bohaterem jakiej powieści jest Quasimodo? Były oczywiście cztery odpowiedzi do
                    wyboru w tym prawidłowa ale to mało istotne, te ich dialogi na zawsze utkwią mi w pamięci np:
                    Ojciec stękając z wysiłku: zaraz zaraz.... wiem Kwasimodo to był kumpel Gawrosza!
                    itp, itd przez dobrą chwilę.
                    Więc droga ado08 nauczyciele nie tylko nie czytają teraz nic oni prawdopodobnie też nic nie czytali.

                    A co do stwierdzenia mary, że u nas nie ma promocji literatury to się zgadzam. Czemu w naszej telewizji nie ma
                    programów o literaturze takich jak np w niemczech. Gdzie audyje o książkach (bo te tragiczne wstawki pt: książka
                    na
                    wiosnę to chyba zapchajdziury w czsie którego nikt nie wykupił na reklamy)? A jeszcze jak pomyślę że TVP rząda
                    byśmy płacili abonament na ich misję z cyklu: jaka to melodia i familiada to COŚ mnie trafia.
                    • Gość: mary ratunkuuuu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.03, 14:15
                      No, nie, już tak podnieśliście mnie na duchu co do kondycji polskiego
                      czytelnictwa oraz poziomu literatury w naszych księgarniach, kiedy wtem! rano
                      pod pasażem na Dworcu Głównym w Krakowie zaatakował mnie plakat: NIANIA W NOWYM
                      JORKU. A na dodatek w Trójce chyba ma to czytać Panna Joanna Brodzik...
                      Słyszałam fragment i cos tam było o spodniach od Jil Sander.....

                      uhhhhhhhhh
                      pozdrawiam
                      mary
                      • moony7 Re: ratunkuuuu 11.04.03, 14:30
                        i oczywiście stoi na honorowym miejscu w EMPiKu!
                        • Gość: mary Re: ratunkuuuu IP: *.radiotel.com.pl / 10.200.0.* 14.04.03, 22:51
                          eeeeehhh, nie wiem, zboczyłam z trasy i zagnało mnie do parku..... Nawet ładnie słońce przyświecało i tak mi się jakoś zrobiło wiosennie.... miło......no po prostu GIT!
                          pozdrawiam
                          mary
                        • Gość: Wiktualia Re: ratunkuuuu IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 15.04.03, 00:32
                          A w dodatku okładka to jedna wielka zrzyna z Mary Poppins.
                          Mojej idolki sprzed 10 lat.
                          Jak śmieli!!!
                      • ada08 Re: ratunkuuuu 15.04.03, 07:07
                        Gość portalu: mary napisał(a):

                        > rano
                        > pod pasażem na Dworcu Głównym w Krakowie zaatakował mnie plakat: NIANIA W
                        NOWYM
                        >
                        > JORKU. A na dodatek w Trójce chyba ma to czytać Panna Joanna Brodzik...

                        Czyta. Słyszałam.
                        Książka i aktorka - ten sam artystyczny format :-)
                        a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka