Gość: Król Cukru
IP: *.chello.pl
31.01.07, 00:56
Kolejny raz (który to już?) czytam Pilcha w rozpaczy i kolejny raz (który to
już?) Pilch ratuje mi życie. Sięgam sobie po "Pod mocnym aniołem", czytam 3
ostatnie rozdziały, przechodzą mnie dreszcze i wiem - w tej literaturze jest,
za przeproszeniem, Miłość i Życie. W tej literaturze jest życie co wybawia od
śmierci. Jest to literatura bezbłędna...
Chociązby taka fraza: "Dreszcze zygzakami idą przez nasze ciała, siedzimy na
kamiennej ławce nad Utratą, ja mówię: młyn nad Utratą, ty mówisz: młyn nad
Lutynią."
A Nieopisana Ucieczka Szymona? A końcowe "Nie kuś mnie, szatanie"?
A Wy? Czy macie swoje ulubione fragmenty?