jesusquintana
08.02.07, 18:51
- Ale ja już cię nie kocham.
Spojrzała mu chłodno prosto w oczy. Przez kilka sekund nie docieralo do
niego znaczenie jej słów. Z niedowierzaniem lekko się uśmiechnął. Odłożył
kubek z herbatą.
- Tak, ale...
Zrozumiał. Nerwowo zdjął okulary i położył na stoliku. Zakrył twarz dłońmi,
spomiędzy których zdezorientowane oczy omiatały ją nerwowym spojrzeniem.
- Gasłam już od wielu miesięcy, Jarek. Przecież widziałeś. Teraz nauczyłam
się bez ciebie żyć. Nie ma najmniejszych szans, abyśmy znów byli razem.
- OK, nie kochasz...rozumiem... dobrze... to znaczy... - podniósł głos -
jestem przekonany, że to ty jesteś kobietą mojego życia, wreszcie mogę ci
dać to, czego ci brakowało! Ania, wiem, ja po prostu wiem, że mogę uczynić
cię najszczęśliwszą kobietą na świecie!
- Jarek... za późno. Jest juz za późno.
- Ania, ja się zmieniłem...
- Ja też się zmieniłam.
- Ale...
- Jarek... ja jestem zakochana. Nie chciałam ci tego teraz mówić, ale muszę.
Wreszcie mam to co chciałam, miłość prostą, nieskomplikowaną, czuję się
pewnie. Jestem szczęśliwa.
Zamilkł. Tepym wzrokiem patrzył na jej niebieskie oczy. Na jej piękne,
jasne, lekko kręcone włosy. Na jej delikatne, smukłe dłonie. Na jej krągłe
piersi, wyraźnie zaznaczające się pod kraciastą sukienką sięgającą kolan.
- Od dawna...?
- Od kilku tygodni, ale to nie ma żadnego znaczenia. Przestałam cię kochać
wcześniej. Gdybym go nie poznała i tak odpowiedziała bym ci dzisiaj tak
samo.
Herbata była juz zimna, więc tekturowy uchwyt otaczający kubek stał się
zbyteczny. Wypił łyka i z trudem przełknął.
- Ja już muszę iść, Jarek. I tak za dużo czasu tobie poświęciłam.
Wyciągnęła kluczyki z torebki. Wstała i energicznym krokiem wyszła z baru.