moony7 05.05.03, 12:00 "Listy perskie"? "Idziego Blasa"? "Gospodę pod Królową Gęsią Nóżką"? "Żywoty pań swawolnych"? Inne? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
karmilla Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 05.05.03, 13:20 inne, np. Niebezpieczne związki więcej grzechów nie pamiętam, przypomnę sobie, to dopiszę, bo z całą pewnością nie jest to jedyny staroć jaki czytałam... aha, w podobnym temacie Zbrodnie miłości markiza de Sade ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
reptar Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 05.05.03, 14:29 Z tych starszawych to ja zdecydowanie najbardziej lubię "Kandyda" Woltera. Sam nie wiem czemu się za to wziąłem, bo raczej nie czytuję aż tak starych książek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viosna Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: 213.77.81.* 05.05.03, 18:33 Ostatnio "Na wspak" Huysmansa - niesamowita sprawa... Zawsze Villon A marzy mi się emeryturka albo 6 w totka i lektura całej Ludzkiej Komedii Balzaka... To by było miłe :) pozdrawiam v. Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 06.05.03, 10:41 > więcej grzechów nie pamiętam, przypomnę sobie, to dopiszę... czytając kolejne posty przypomniałam sobie i dziwię się, jak mogła nie pamiętać: Wolter - Kandyd i inne opowiastki filozoficzne Balzac - oprócz Ojca Goriot (lektura) kilka innych z Komedii ludzkiej, ale poza Lilia w dolinie tytułów nie pomnę, Wilde - Portret Doriana Graya, Bajki, De profundis, Upiór z Canterville... Dumas ojciec - całe mnóstwo, za dużo, by wymieniać Krasiński - Nie-boska komedia (też lektura, ale niewiele książek mnie tak zachwyciło) Zola - Nana (i to mi wystarczyło, żeby więcej nie chcieć) i pewnie dużo dużo jeszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Dzięki za przypomnienie! 05.05.03, 19:52 Zapomniałem, że ich tak lubię: Brantome, Rabelais, Diderot... Swego czasu Jakub Rożenek był moim ulubionym bohaterem literackim. A Gargantuę i Pantagruela zczytałem do białości. To były czasy zgrzebnego socjalizmu, ponurego i pozbawionego jakiejkolwiek radości życia. Oczywiście byłem za młody (i głupi) aby wiedzieć, że to tylko efekt uboczny ustroju sprawiedliwości społecznej. Ale czytając te książki, napisane jakby w innym świecie, czułem się znacznie lepiej. Trzeba będzie wrócić kiedyś do Starych Przyjaciół. Do Colasa Breugnon też (pamiętacie?). KrisK P.S. A "Żywoty pań swawolnych" przeczytałem jak miałem czternaście lat... do dzis pamiętam jak płonęły mi uszy! Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 Re: Dzięki za przypomnienie! 05.05.03, 20:08 Ja właśnie wróciłam. Stoję przed regałem i sięgam po kolejne "nigdy nie przeczytane" i "kiedyś przeczytane". Cieszę się zwłaszcza z przyjemności obcowania z tymi najstarszymi, wydanymi jeszcze w latach 50-tych, z nierówno przyciętymi kartkami. Hiacynty już pewnie przekwitły, czy teraz kwitną w Twym ogrodzie tulipany? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Nierówne kartki.. 05.05.03, 20:18 Mam też parę takich książek po rodzicach. Papier podobny do pakowego, wygladają jakby je ktoś ręcznie tępymi nożyczkami przystrzygł. Bardzo je lubię. Co do hiacyntów to prawda - już prawie po nich. A tulipan jeden przezimował i teraz jest w rozkwicie. Co tu gadać - znowu wiosna! Pozdrawiam. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 Tylko jeden? 05.05.03, 23:01 Masz szczęście! Ja raczej wyciągałam od rodziców kasę na Bibliotekę Klasyki, tę piw-owską, w plastikowej skórze. Pod tym względem stwarzałam się sama. Za ich pieniądze, oczywiście. Do listy dorzucam jeszcze, z pogranicza literatury, Brillat-Savarina. Nie uważasz, że wydawnictwa robiły dobrą robotę? Zwłaszcza PIW i Czytelnik. Jakoś nie wypadało wydawać szmiry. Niby nie było papieru na książki, ale jakoś udawało się kupić klasyków. Teraz stoją w EMPiKach, ale czy ktoś poza studentami ich czyta? Co do tulipanów - mam ich całe mnóstwo w swoim mikroskopijnym ogródku: moją dumą są zwłaszcza różowe, o wygietej, kielichowatej linii, łososiowe, bordo, wpadające we fiolet i białe. Czerwone i żółte to oczywistość. Szkoda, że zaraz przewitną, ale jest jeszcze bez, niezapominajki, konwalie, stokrotki i mlecze... Lubisz mlecze? Próbowałam je zwalczać, ale mają taką siłę przetrwania, że dałam spokój i po prostu cieszę się ich agresywną żółcią. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Niestety - tylko jeden! 05.05.03, 23:33 moony7 napisała: > Do listy dorzucam jeszcze, z pogranicza literatury, > Brillat-Savarina. Mniam, mniam... > Nie uważasz, że wydawnictwa robiły dobrą robotę? Zwłaszcza > PIW i Czytelnik. Jakoś nie wypadało wydawać szmiry. Niby nie było papieru na > książki, ale jakoś udawało się kupić klasyków. To fakt - oczywiście wydawano tylko wybranych klasyków, ale wydawano. Zresztą to w tamtych czasach przeczytałem większość z tzw. kanonu literatury. Nie było źle, zwłaszcza że książki kosztowały naprawde niewiele. > Co do tulipanów - mam ich całe mnóstwo w swoim mikroskopijnym ogródku: moją > dumą są zwłaszcza różowe, o wygietej, kielichowatej linii, łososiowe, bordo, > wpadające we fiolet i białe. Czerwone i żółte to oczywistość. Szkoda, że zaraz > przewitną, ale jest jeszcze bez, niezapominajki, konwalie, stokrotki i > mlecze... Lubisz mlecze? Próbowałam je zwalczać, ale mają taką siłę > przetrwania, że dałam spokój i po prostu cieszę się ich agresywną żółcią. Mleczy nie lubię i morduję je z dziką satysfakcją. Jest to rodzaj syzyfowych prac ogrodniczych, ale co tam! Trochę bezsensownej roboty jeszcze nikomu nie zaszkodziło! Ja im się pożółcę agresywnie!!! KrisK Wojowniczy A konwalie pięknie przezimowały i zaraz będą pachniały! Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 Mniam! Mniam! 06.05.03, 21:58 Jakoś od razu przypomniało mi to figojadki chowane podczas polowania pod kapeluszem. Cały dzień męczyłam temat przypominając sobie w panice, gdzie też to mogło być? Podejrzewałam właśnie B.-S., bo to jakoś w jego stylu, nie uważasz? Przy okazji przypomniałam sobie całe mnóstwo cudności (jakie to dziwne, że wszystkie francuskie!): Daudet "Tartareny" (z Taraskonu, w Alpach, czy są jakieś inne?), "Listy z mojego młyna" i MARCEL PAGNOL!!! I choć nienawidzę polowania, za "Królestwo mojej matki", wybaczam mu wszystkie ptaki złapane w sidła. Ale gdzie, do cholery, były figojadki?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 A jednak! 06.05.03, 22:42 Brillat-Savarin! Onże, któżby inny, każe myśliwym z Delfinatu oskubaną figojadkę posolić i popieprzyć, włożyć na pewien czas pod kapelusz (sic!), po czym zjeść (na surowo!). Podobno taka jest jeszcze lepsza od pieczonej... Ibidem sposób jedzenia figojadki. Nie przytoczę, bo to jest dopiero obrzydlistwo! I tu refleksja, zanim znów utonę w lekturach: z figojadkami jest jak z lekturami, nikomu nie ubliżając, z powieściami - jak z potrawami, nie wszystkim smakuje ślimak, figojadka, kawior, żaby, niektórzy wolą BigMaca, głupki... Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 Jeszcze Gobineau 07.05.03, 21:02 mi się przypomniał, urocza ramotka - "Kochankowie z Kandaharu". Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Na surowo???? 08.05.03, 07:39 moony7 napisała: > Brillat-Savarin! Onże, któżby inny, każe myśliwym z Delfinatu oskubaną > figojadkę posolić i popieprzyć, włożyć na pewien czas pod kapelusz (sic!), po > czym zjeść (na surowo!). Podobno taka jest jeszcze lepsza od pieczonej... > Ibidem sposób jedzenia figojadki. Nie przytoczę, bo to jest dopiero > obrzydlistwo! > I tu refleksja, zanim znów utonę w lekturach: z figojadkami jest jak z > lekturami, nikomu nie ubliżając, z powieściami - jak z potrawami, nie wszystkim > > smakuje ślimak, figojadka, kawior, żaby, niektórzy wolą BigMaca, głupki... O rany! Jednak wolę potrawy poddane obroce termicznej. Tutaj jednak broniłbym gustów nieco bardziej tradycyjnych. Ta cała kuisin nuwo to trochę zbyt. A co do porównania kulinarno-literackiego.. Jakże często, będąc ze znajomymi w restauracji, słysze następujący tekst: "Nie lubię ostryg!!". "A próbowałeś?" "Nie, bo nie lubię!!" To samo odnosi się do Prousta... Pozdrawiam KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 Ranna figojadka 08.05.03, 08:52 z Doktora, można by powiedzieć! Porównanie rzeczywiście może niekoniecznie najtrafniejsze, Prousta mam przy łóżku, bo lubię, a z ostrygami, no cóż... nie próbowałam... Chodziło mi raczej o pewien typ wtajemniczenia (co tak ładnie opisał Peter Meyle w "Lekcjach francuskiego"), które wyzwala chęć nowych doznań. Ale myśląc o tym, a zwłaszcza czytając niektóre ambitne komentarze z tego wątku zrozumiałam, że nie ma co się wywyższać, bo mam i ja nieprzekraczalną granicę, poza którą czytanie staje się pracą, próbowaniem ostryg, z rezultatem raczej negatywnym. I nie mówię tu o złej literaturze, bo to się rozumie samo przez się, ale o dziełach z kanonu, nie powiem których, bo mi wstyd. Miłego dnia, m. Odpowiedz Link Zgłoś
absurd Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 06.05.03, 00:14 Hm... a co powiesz na "Stary Testament" (najlepszy reportaż, jaki kiedykolwiek powstał w dziejach literatury), "Iliadę" i "Odyseję"? Ten pierwszy czytam systematycznie, zaś Homera niedawno przeczytałem ponownie, bo ukazał się w nowych, nieznanych mi dotąd tłumaczeniach. Doskonale się czyta "Dekamerona" Bocaccia. Dzieła oświeceniowe też potrafią nieźle zaabsorbować: "Niebezpieczne związki", "Manon Lesacaut", "Podróż sentymentalna", "Kubuś Fatalista"... To w dalszym ciągu doskonale się czyta. Pozdrowienia dla niezmordowanych Czytelników wartościowej literatury ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bogumilka Podaj autorów, bo nie wszystko czytalam! 06.05.03, 00:21 moony7 napisała: > "Listy perskie"? "Idziego Blasa"? "Gospodę pod Królową Gęsią Nóżką"? "Żywoty > pań swawolnych"? Inne? Odpowiedz Link Zgłoś
moony7 Re: Podaj autorów, bo nie wszystko czytalam! 06.05.03, 08:34 "Listy perskie" - Charles de Montesquieu "Przypadki Idziego Blasa" - Alain-Rene Lesage "Gospoda pod..." - anatol France "Żywoty pań..." - Pierre de Bourdeilles Brantome Życzę miłej lektury, m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viosna A z polskiej........ IP: 213.17.239.* 06.05.03, 10:18 .......przecież nieśmiertelny (dla mnie - lektura obowiązkowa przynajmniej raz do roku) Rękopis Znaleziony w Saragossie pozdrawiam v. Odpowiedz Link Zgłoś
absurd Re: A z polskiej........ 06.05.03, 12:50 Tak naprawdę to z francuskiej. Książka została napisana, co prawda, przez Polaka Jana hr. Potockiego, ale po francusku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: A z polskiej........ IP: *.acn.pl 06.05.03, 13:05 "Maria" Antoniego Malczewskiego... przynajmniej raz w roku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: A z polskiej........ IP: *.acn.pl 06.05.03, 13:16 A z jeszcze starszej - 'milo' czasem: posmiac sie nad "Monachomachia" poczytac "Zywot czlowieka poczciwego" ('ucieszna krotofila') podumac nad piesniami Kochanowskiego albo 'Rytmami' Sepa-Szarzynskiego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryża małpa Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.lublin.mm.pl 06.05.03, 10:30 " colas breugnon " - jakie to ładne :-))) Katuje równiez we dnie i w nocy " Mój testament " Villona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.acn.pl 06.05.03, 13:19 "Dekameron" Boccaccia ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 07.05.03, 09:31 właśnie, jak mogłam to pominąć w swoim spisie :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.acn.pl 07.05.03, 11:40 karmilla napisała: > właśnie, jak mogłam to pominąć w swoim spisie :-))) No wlasnie, przeciez to niezapomniana lektura ;):) ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karmilla Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.um.wroc.pl 08.05.03, 09:30 tak, tylko że czytana podnadf 10 lat, i kilkaset książek temu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika_kot Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: 195.216.116.* 06.05.03, 13:31 Mam taką starą książkę - która kojarzy mi się z dzieciństwem i juz wtedy nie miała paru kartek, jej oryginalna okładka nie zachowała się, oprawiał ja jakis introligator i nie mam tez autora - tytuł to Pamiętnik Lilki - smutna opowieśc o dziewczynce która młodo traci rodziców i zostaje przyjęta do domu jakichs krewnych którzy niezbyt się nia interesuja i źle traktują. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_magda Moniko......... 07.05.03, 00:03 spod klawiatury mi to wyjęłaś! To tak starsznie smutna książeczka - sierotka u obcych ludzi, dzieci się nad nią pastwią, a ona jak aniołek. Szukam jej teraz, ale gdzieś mi wsiąkła... Czy ty masz także wydanie tekturowe z prostym napisem na okładce z lat trzydziestych? Co do Ojców - to Kochanowski ponad wszystko! Może nie "Odprawa......." ale "Treny" i "Pieśni" to już jest geniusz. Daniel Naborowski zawsze zaskakiwał mnie lapidarnością ale i celnością uwag. Fajerwerków szukam u Morsztyna. Lubię też czasem wrócić do średniowiecznych pieśni religijnych (polecam twórczość Władysława z Gielniowa - patrona Warszawy, piękny styl i tyle ukrytych przekazów w środku. Wspominam pracę magisterską ;))) Jest jeszcze wspaniały Miaskowski i Grabowiecki... barokowi mało znani. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Grabowiecki... IP: *.acn.pl 07.05.03, 11:38 Z Grabowieckiego najbardziej lubie ten: "Przecz-es duszo, struchlala? A sna radzisz na to, abym - iz sie zle dzieje - Bogu lajal za to? Lecz sobie jako jedna z glupich postepujesz, przeto cie sluchac nie chce, prozno usilujesz. (...)" Milo tez czasem odwiedzic 'milosne ogrody' "Roksolanek" Zimorowica... Odpowiedz Link Zgłoś
lena_magda Re: Grabowiecki...a to? :) 07.05.03, 19:24 Gość portalu: ae napisał(a): > Z Grabowieckiego najbardziej lubie ten: > > "Przecz-es duszo, struchlala? A sna radzisz na to, > abym - iz sie zle dzieje - Bogu lajal za to? > Lecz sobie jako jedna z glupich postepujesz, > przeto cie sluchac nie chce, prozno usilujesz. (...)" > > > Milo tez czasem odwiedzic 'milosne ogrody' "Roksolanek" Zimorowica... Mój wiek czasem krótkim jak sznurem zmierzony, A jako granicą pewną obtoczony, Więc jak jest nietrwały. Ty wiesz, a pijana Wodna słusznie się zda z nim być porównana. Wyrwi z grzechów, proszę, a w nich upadłego Nie dawaj na wzgardę człowieka lekkiego. Ulży ręki swojej, bo mnie zwojowała, A sna na pośmiech wzdąć już się zgotowała. pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: Grabowiecki...a to? :) IP: *.acn.pl 08.05.03, 09:09 lena_magda napisała: "...a to?" Jakzeby nie? :) Podobnie lubie: "Z pamieci schodza czasy zywota naszego, nie inaczej jak slowa rzeczenia ustnego" "Pomni, ze jako wiatr dni zywota mego, oko sie nie wroci widziec co dobrego. Jak oblok uplywa, potym z oka ginie, tak sie z czlekiem dzieje, acz w swym wieku slynie." ...i rowniez te troche 'buntownicze' sonety, na przyklad ten: "Dziwne sposoby w umysl moj przywodzisz ... Stad dziwne, Panie, mniemanie o Tobie w mym sercu roscie, gdy rozbieram sobie: kto Cie zaniedba - ten kwitnie w radosci, a kto Cie strzeze - rzadko bez zalosci." Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zz3 Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 07.05.03, 23:51 A moze chretien de Troyes, Wolfram von Eschenbach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.acn.pl 08.05.03, 08:47 Albo Szekspir? Odpowiedz Link Zgłoś
anchan Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? 08.05.03, 10:07 Właśnie się napawam nowym tłumaczeniem Cycerona. Na paragonie z empiku napisali, że są to filipiNki; he, he. Poza tym, co już wymieniliście, czy życie by nie było smutniejsze bez Złotego osła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ae Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.acn.pl 08.05.03, 11:25 anchan napisała: > Właśnie się napawam nowym tłumaczeniem Cycerona. Na paragonie z empiku > napisali, że są to filipiNki; he, he. 'filipinki' --> :):) > Poza tym, co już wymieniliście, czy życie by nie było smutniejsze bez Złotego osła? Czy to moze Apulejusza?? Nie czytalam... Za to moje zycie byloby ubozsze bez Iliady i Sofoklesa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viosna Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: 213.17.239.* 08.05.03, 13:03 A propos złota - z czasów studenckich pamiętam zachwyt nad Złotą Legendą Jakuba de Voragine - zwłaszcza urzekająca była historia Perpetuy i Felicyty... A tak sugestywnie opisanych żywotów świętych już później nie spotkałam - piewszy raz odczułam, że to byli żywi ludzie, a nie Ci z kiczowatych obrazków od "księdza po kolędzie". pozdr v Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dortu Re: Czy ktoś czyta jeszcze stare książki? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 20:11 Z całkiem dawno napisanych, a dostępnych w wydaniach współczesnych ogromnie lubię "Opis obyczajów" Kitowicza i "Żywot człowieka poczciwego" Reja. A poza tym lubię książki dawno wydane typu poradników, podręczników itp. Ostatnio wpadły mi w ręce dwa rarytasy (niestety, muszę oddać...)- "Przewodnik zdrojowo-turystyczny" z roku 1934 i "Poradnik dobrych obyczajów" Marii z Colonna-Walewskich Wielopolskiej też z lat 30 (dokładnie nie wiem, bo okładka zaginęła). Co za delicje, ta przedwojenna składnia i pisownia! Te opisy malowniczych krajobrazów Huculszczyzny, "pierwszorzędnych pensjonatów z wszelkiemi wygodami"! Te zalecenia odnośnie sposobów składania wizyt, odpowiadania na zaproszenia, urządzania przyjęć etc.! Książki kurzem pachną, ale przenoszą w świat już nie istniejący - i o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś