Dodaj do ulubionych

Brooklyn Follies

10.05.07, 19:31
Zauroczyla mnie najnowsza powiesc Austera. Oczekiwalam czegos mniej
realistycznego i ciemniejszego w klimacie (czytalam dotychczas raczej jego
wczesniejsze ksiazki), a dostalam opowiesc o starosci, zbiegach
okolicznosci, nieswiadomym kierowaniu zyciem, zmianach, przeznaczeniu…
Jednoczesnie jest tam mnostwo humoru i zartow, a takze masa odniesien
literackich (wynotowalam sobie niektore ksiazki, ktorych nie czytalam).
Bardzo wciaga, miales racje, Nienietoperzu!
Na potrzeby tego postu podzielilam powiesci na dwie grupy: takie, w ktorych
wszystko zmierza ku jednemu zdarzeniu, ktore jest punktem kulminacyjnym
calosci i oczekiwanie trzyma czytelnika w napieciu (hm, do tej kategorii
mozna zaliczyc np. powiesci McEwana) i takie, w ktorych caly czas cos sie
dzieje, mniejsze i wieksze, niespodziewane lub mniej czy bardziej
przewidywalne zdarzenia nastepuja rownomiernie, dzieki czemu czyta sie
szybko, powiesc przykuwa uwage caly czas i zal tylko, gdy sie
konczy. “Brooklyn Follies” to wlasnie ta druga kategoria (no, jest
podsumowujace i dystansujace do wszystkiego zakonczenie, ale to pare
niespodziewanych w sumie linijek). Ta powiesc to poza tym swietny material
filmowy, bohaterowie i to, co sie z nimi dzieje, wrecz napraszaja sie o
obraz. Moze to celowe? Wszysttkie wystepujace tam osoby, wlacznie z drugo- i
trzecioplanowymi, sa barwne i trojwymiarowe, kazda jest inna i kazda jest
zywa (moj ulubieniec to Harry). Denerwuje mnie tylko niekiedy, jak Auster
uzywa slow, moze ja nie znam niektorych znaczen, ale “poignant breasts” jako
komplement to troche dziwny zestaw. W kazdym razie – polecanka. Oczywiscie,
jak inteligentna rozrywka - nie jest to cos straszliwie glebokiego ani
absolutna doskonalosc, ale swietna powiesc na popoludnie w ogrodzie na
przyklad. Ciekawa jestem, jak odebrali ja inni, ktorzy juz czytali.
Obserwuj wątek
    • nienietoperz Re: Brooklyn Follies 11.05.07, 15:53
      Bardzo trafnie Stauo napisalas o 'Brooklyn Follies' - melduje sie teraz z
      `paroma zdaniami od siebie'.

      Wszystko, co sie w powiesci dzieje swietnie podsumowuje tytul. Nie idzie o
      wielkie rozwazania o kondycji czlowieka, idzie o to, aby pokazac ile z tego, co
      sie z nami dzieje, wynika z naszych (czy tez ludzi wokol nas) 'follies' (ma ktos
      pomysl na zgrabne tlumaczenie?). Pojawiaja sie co chwile: w historii glownego
      bohatera, w decyzji bratanka o porzuceniu studiow, w marzeniach Harry'ego, w
      historii Aurory, w wyborach jej meza, wreszcie oczywiscie w ksiazce pisanej
      przez narratora. Auster chce pokazac, ze to, ze zycie toczy sie wedlug losowych
      kaprysow, zartow, i fantazji nie odbiera mu goryczy, istotnosci, wzruszen.
      Rewelacyjnie oddaje to ewolucja pomyslow literackich naszego bohatera - przeciez
      pomysl z konca ksiazki to kontynuacja tego, co pojawilo sie na poczatku, tyle,
      ze zobaczonego inaczej.

      Z czytanych przeze mnie ksiazek Austera w tej jest najblizszy innemu
      wielbicielowi Nowego Jorku - Woody'emu A..

      Z uklonami,
      NN


      P.S. 'Poignant breasts' mi sie akurat dosyc podobaja: takie, ktore niejedno
      widzialy/przezyly, niosa w sobie juz nie tylko mlodziencza fantazje, ale
      zapowiedz czegos, co moze byc bardzo istotne, ale tez trudne, gorzkie.
      Skojarzenie - Kazikowa 'Dziewczyna bez zeba na przedzie'.
      • staua Re: Brooklyn Follies 11.05.07, 16:39
        Takie wyjasnienie "poignant breasts" do mnie przemawia :-)
        I zgadzam sie tez z podobienstwem do Allena, moze on moglby to sfilmowac...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka