Dodaj do ulubionych

traumatyczne książki z dzieciństwa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 20:35
Pamiętacie takie? Ja w szczególności dwie, które często czytałam albo mi
czytano. Pierwsza nazywała się "Ananasy z naszej klasy" i miała okropne,
karykaturalne rysunki. Do dzisiaj mam dreszcze, gdy sobie je przypominam.
Druga nosiła tytuł "Historia gałgankowej Balbisi". Zasadniczo mam wrażenie,
że moje traumy w tamtych czasach były raczej natury estetycznej - przerażało
to, co było karykaturalnie brzydkie, niekoniecznie okrutne. Andersena i
Grimmów znosiłam na przykład całkiem dobrze.
Obserwuj wątek
    • abranova Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 23.06.07, 22:57
      Książka o chłopcu (?) który miał lalke imieniem Matylda. Ta lalka jakby chwilami
      ożywała czy jakoś wpływała na losy bohatera i strasznie się jej bałam.
      Szczegółów nie pamiętam ale jakieś ogólnie ponure klimaty, chyba byłam za mała
      na tą książkę.
      • Gość: leo Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: 195.28.182.* 23.06.07, 23:21
        o psie ktory jezdzil koleją.
        plakalam strasznie, do dzis pamietam.. nie jestem pewna czy ta ksiazka powinna
        byc lekturą w 3 klasie podstawówki. ja długo nie moglam sie uspokoic.
      • Gość: jot6 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: *.chello.pl 24.06.07, 11:43
        nie mogę uwierzyć,że ktoś jeszcze to czytał! Autor (lub autorka)
        A.Dryszkiewicz,tytuł: Dwa zielone listki.Owszem,jest pewna aura tajemniczości,
        lalka - bardzo kapryśna i wymagająca-rozmawia z chłopcem,stawia mu żądania do
        spełnienia,jest zazdrosna o inne lalki.ładniejsze,bo sama została uszyta z
        gałganków i jest trochę krzywa - ale nie wolno tego zauważać.W końcu zraniona
        odchodzi na zawsze i zostawia posadzone w szklance czy słoiku ziarenko,które
        wypuszcza dwa małe zielone listki.Dla mnie to było o tolerowaniu odmienności i
        pomocy słabszym
        • Gość: Kawka Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: *.ipartners.pl 24.06.07, 17:54
          Witam. To jest autorka ; ALICJA Dryszkiewicz. Pozdrawiam.
    • kubissimo Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 23.06.07, 23:48
      e tam
      ananasy z naszej klasy byly fajne, chociaz dla mnie proroczy okazal sie
      wierszyk:
      "Kubuś zaś się tym wyróżnia,
      że się wciąż do szkoły spóźnia"
      ;)

      dla mnie traumatyczne były wszystkie książki, gdzie cierpiały, lub ginely
      zwierzeta: "O psie, który jeździł koleja", "Włóczęga", no i "Kocia mama i jej
      przygody", która cytalem lezac w szpitalu i tak sie przejalem, ze az mi
      temperatura skoczyla ;)
      • yavanna86 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 23.06.07, 23:50
        pan Wołodyjowski wysadzający się w powietrze w Kamieńcu... i "Medaliony"
        Nałkowskiej z którymi zapoznaliśmy się w V klasie podstawówki na kółku
        polonistycznym i też nie mogłam tego przeżyć...
    • staua Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 00:00
      "Jakubek i brzoskwinia olbrzymka" - chora fascynacja ilustracjami polaczonymi z
      opisami wielkich owadow i ciotek.
      "Antek" - Rozalka w piecu, oczywiscie.
      • velika Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 08:09
        o tak, jakubek zdecydowanie. Ta książka zryła mi psychike:P Najgorzej wspominam
        obrazek wielkiej nogi która pochłaniała ludzi.
    • mmk9 Balbisia traumatyczna ? 24.06.07, 08:50
      Wrecz przeciwnie, tęsknię za Balbisią. Niepotrzebnie kumus oddalam. Te, w
      których krzywda działa się zwierzętom jak najbardziej, a sporo było takich
      bajeczek. Antek, śmierć Rozalki. Najgorsze były jednak gdańskie legendy
      Franciszka Fenikowskiego. Wydłubanie oczu zegarmistrzowi, Król Mór idący przez
      miasto itd.
      • wteklocki Re: Balbisia traumatyczna ? 24.06.07, 11:55
        mmk9 napisała:

        > Najgorsze były jednak gdańskie legendy
        > Franciszka Fenikowskiego. Wydłubanie oczu zegarmistrzowi, Król Mór idący przez miasto itd.

        ... a w Raduni krwawa woda
        szkoda ojca, życia szkoda...
        • nchyb Re: Balbisia traumatyczna ? 25.06.07, 13:24
          > ... a w Raduni krwawa woda
          > szkoda ojca, życia szkoda...

          ten fragment to akurat z Gniewkiem synem rybaka kojarzę, po zajściach w Gdańsku
          Gniewko coś takiego wspominał...
          • wteklocki Re: Balbisia traumatyczna ? 27.06.07, 17:50
            "Gniewka" chyba jednak nie czytałem, a króla Mora, wpływającego do portu nocą,
            jednak kojarzę...
    • icanchange Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 13:10
      ja właśnie z Grimmami mialam problem. Bałam się tych bajek, naprawdę.

      No a później: Antek i siostra w piecu. I uraz do nowel wszelakich.
      • mlekodwuprocentowe Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 17:46
        o psie ktory jezdził koleją oraz fragment w "Anielce" opisujący śmierc Karusia -
        pieska. koszmar.
    • bri Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 20:37
      Nie pamiętam tytułu tej książeczki ale zaczynała się mniej więcej tak "ciemna
      dziura, ciemna nora" i z tej nory coś wyłaziło. Bałam się jej bardzo chociaż to
      było już w czasach kiedy sama czytałam.

      Z wczesnego dzieciństwa pamiętam, że tata czytał nam jakieś straszne
      opowiadanie chyba o Muminkach. Teraz myślę, że to Buka była tak przerażająca
      ale tak naprawdę nie pamiętam już czego się bałam.
      • barbarella12 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 21:04
        jak dla mnie "Egzorcysta". Nie pamiętam autora ale do dziś boję się dźwięku
        kapiącej wody
      • stary_zgred1 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 17.05.19, 15:35
        To chyba "Czarna jama" Papuzińskiej :) A ja tę książeczkę kochałam. Obecnie jest dostępna, całkowicie legalnie, w serwisie POLONA.
    • aurelia_aurita Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 24.06.07, 21:31
      O krasnoludkach i sierotce Marysi.
      co za nudy przekoszmarne, pamiętam że wygłosiłam całą tyradę nt. dlaczego ta
      książka nie powinna być lekturą szkolną :)
    • sir_elmin Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 01:11
      "Bezgrzeszne lata". Kiepsko opisane jeszcze "kiepściejsze" wątki autobio Kornela
      - yyhh, crap.
    • Gość: niewiasta_eM Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: 195.117.187.* 25.06.07, 10:41
      Nie pamiętam tytułu książki, wiem, że ukazała się w Wydawnictwie Pojezierze i
      była to bajka, do której ilustracje stworzył Stasys. Kto na to wpadł pojęcia nie
      mam, ale pomysł przedni, ilustracje były tak przerażające, że śniły mi się przez
      wiele lat :-|

      Scena śmierci Karuska w "Anielce" - nigdy nie doczytałam tej książki do końca,
      po tej scenie odstawiłam ją głęboko na półkę.

      A we wczesnym dzieciństwie płakałam rzewnymi łzami słuchając wierszyka o
      kaczkach. "Po podwórku chodzą kaczki/wszystkie bose nieboraczki"... Cała rodzina
      śmiała się ze mnie, a mnie było tak bardzo tych bosych kaczek szkoda...
      • klymenystra Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 27.06.07, 00:21
        oo, mialam dwie ksiazeczki z ilustracjami Stasysa... pamietam jedna, jakas
        chinska basn o corce wyrabiacza dzwonow, ktora sie zabila, zeby ojciec stworzyl
        dzwon o pieknym glosie. i obrazek z krukiem, trzymajacym w dziobie oko...
        traumatyczne, ale fascynujace.
    • jarka63 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 10:49
      Gąska Balbinka - to były same ilustracje i wlasnie jednej z nich potwornie się
      bałam,a przedstawiała gąsiora zamiatającego ulice czy też odgarniającego
      śnieg.Rodzice spięli strony z tym obrazkiem spinaczem, żebym mogła oglądać bez
      histerii.
      • mamaoscara Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 10:53
        Ilustracje Stasysa zawsze mnie przerażały,kto wymyślił żeby rysował on dla
        dzieci? Pamiętam powieść o księciu Pinio bodajże,z jego rysunkami,przerażająca
        lektura
        • aiczka Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 12:54
          Ja miałam baśnie Andersena z jego ilustracjami. Na szczęście byłam już "taka
          większa", bo to było naprawdę ponure połączenie.
    • aiczka Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 12:51
      "Niekończąca się opowieść". Podpełzająca nocą nicość była na tyle straszna, że
      pierwsze podejście (7-8 lat) przerwałam po czterech rozdziałach.
      W tym wieku miałam chodzić spać o dziewiątej i pewnego razu nieopatrznie
      powiedziałam "zaraz, tylko skończę rozdział". Rozdział kończył się mniej więcej
      tak: "Ale to nie była ręka. To był żelazny szpon." ("Mio, mój Mio", A. Lindgren) ^_^
    • jo-asiunka Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 13:09
      dla mnie to był szklany klosz sylvii plath przeczytany w podstawówce. No cóż w
      doborze lektur byłam zbyt samodzielna chyba...
      • felixculpa Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 16:12
        "O królewiczu Rumianku i siedmiu królewnach" Kraszewskiego.

        Jedna królewna już nie żyła i podczas romansu z Rumiankiem funkcjonowała jako
        uróżowane zombi. No potworne

        A co Wy macie do Balbisi?
        • shiva772 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.06.07, 21:47
          Nie pamiętam tytułu ani autora - był to zbiór opowiadań a w ostatnim na
          ostatniej stronie dziecko jakieś małe, ukochane poszło sobie do ogrodu i
          utopiło się w studni albo w jakiejś gliniance bo jego/jej rodzice pracowali
          ciężko i nie dopilnowali. Masakra do dziś mnie trzęsie jak to sobie przypomnę i
          żadnych oczek wodnych w moim ogrodzie nie będzie!
          • Gość: zla krolowa Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: *.chello.pl 26.06.07, 20:49
            miałam chyba 13-14 lat i przeczytałam
            "Szepczący w ciemności".....Z zapartym tchem, ale
            dzisiaj - po 17!!! latach nadal mam gęsią skórkę
            jak sobie to przypomnę.
            Już sam tytuł jest wstrząsający....brrrrr
          • waldemar_batura Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 26.06.07, 22:34
            shiva772 napisała:

            > Nie pamiętam tytułu ani autora - był to zbiór opowiadań a w ostatnim na
            > ostatniej stronie dziecko jakieś małe, ukochane poszło sobie do ogrodu i
            > utopiło się w studni albo w jakiejś gliniance bo jego/jej rodzice pracowali
            > ciężko i nie dopilnowali. Masakra do dziś mnie trzęsie jak to sobie przypomnę i
            >
            > żadnych oczek wodnych w moim ogrodzie nie będzie!

            Kojarzy mi się z opowiadaniem Orzeszkowej.
            • wteklocki Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 27.06.07, 17:43
              portalwiedzy.onet.pl/5738,86,1,1,biblioteka.html
    • waldemar_batura Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 26.06.07, 22:33
      Gość portalu: Borneo napisał(a):

      > Pamiętacie takie? Ja w szczególności dwie, które często czytałam albo mi
      > czytano. Pierwsza nazywała się "Ananasy z naszej klasy" i miała okropne,
      > karykaturalne rysunki. Do dzisiaj mam dreszcze, gdy sobie je przypominam.
      > Druga nosiła tytuł "Historia gałgankowej Balbisi". Zasadniczo mam wrażenie,
      > że moje traumy w tamtych czasach były raczej natury estetycznej - przerażało
      > to, co było karykaturalnie brzydkie, niekoniecznie okrutne. Andersena i
      > Grimmów znosiłam na przykład całkiem dobrze.

      "Cudaczek-wyśmiewaczek" za nieładną dydaktyczną zmianę charakteru głównego
      bohatera ;-) (podobnie Scrooge w "Opowieści wigilijnej"). "Akademia pana
      Kleksa": i przestraszyłem się wilków, i miałem za złe, że na końcu wszystko
      okazało się tylko zmyśleniem. "Roczniak" - wiadomo za co, nawet nie skończyłem.
      Opowiadania Grabińskiego: do dziś pamiętam ten strach, literalnie nie
      wychylałem nosa spod kołdry. :-)
    • joanna.syrenka Nie płacz, koziołku! 27.06.07, 00:26

      • mmk9 Re: Nie płacz, koziołku! 27.06.07, 08:31
        Te straszne wilki z nożami na obrazku, brr. A na zakończenie cudem uratowany
        koziołek dostał w skórę od ojca. Akurat byłam przyzwyczajona, że co ruskie to
        traumatyczne, hihi.
    • pieranka Cierpiące zwierzęta 27.06.07, 10:11
      Łysek z pokładu Idy

      • Gość: Mańka BraciA Grimm??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.07, 16:15
        Czytałam kiedyś w dzieciństwie jakąś baśń czy opowieść, do tej pory czasami śni
        mi sie to jak horror taka scena: złodzieje włamali się do jakiegoś domostwa,
        spał tam mały chłopiec, a oni chcieli sprawdzić czy śpi i kapali mu goracy wosk
        na stopy. On to wytrzymał, udawał, ze śpi i nie zrobili mu krzywdy... Brrr! Nie
        pamiętam co to było, może Bracia Grimm, całkiem możliwe u nich takie klimaty.
        • klaryma "klechdy sezamowe " Leśmiana 28.06.07, 15:48
          Była tam taka baśń, w której księżniczce sniło się, ze gra w piłkę odcietą
          głowa czarnoksieżnika i ta głowa jeszcze śpiewała (bynajmniej nie na wesoło).
          Miałam po tym koszmarne sny, bałam sie wręcz spojrzeć na te "Klechdy" stojące
          na półce. Bałam się tez spać po lekturze..."Wyspy strachów" Nienackiego, tam
          Pan Samochodzik odkrył, bodajze w studni, szkielet zbója Barabasza.
          Chorobliwie fascynowały mnie ilustracje w takim dużym i grubym wyborze wierszy
          Wł. Broniewskiego, głównie były na tych ilustracjach toczące sie czaszki,
          rozbryzgi krwi, ktoś to kojarzy? Chyba ten sam człowiek ilustrował "Diabelskie
          skrzypce" wybór bajek ukraińskich, które z kolei były traumą dla mojego meza w
          jego dzieciństwie.
          • onion68 Re: "klechdy sezamowe " Leśmiana 28.06.07, 15:56
            Właśnie, dla mnie były to "Diabelskie skrzypce", tylko tytułu nie mogłam sobie
            przypomnieć. A Broniewski - taki duży zbiór w szarej obwolucie?
            • onion68 Re: "klechdy sezamowe " Leśmiana 28.06.07, 15:59
              Z tychże "Skrzypiec" największe wrażenie zrobiła na mnie baśń o kobiecie, która
              nie mogła pogodzić się ze śmiercią dzieci. Nie pamiętam dokładnie, jak to się
              stało, ale przekonała się, że gdyby żyły, to chłopiec byłby złodziejem, a córka
              nierządnicą.
              • hophopi "Sydraczek" 28.06.07, 20:42
                "Sydraczek"-
                królik nażarł się mokrej koniczyny i doznał śmiertelnej niestrawności ;)

                "Pinokio"-
                zasadniczo na skutek obrzydliwej radzieckiej ekranizacji; wciąż nie mogę bez
                mdłości wziąć tej książki do ręki.

                poza tym wszelkie turpistyczne nowelki... yyyy...
              • klaryma Broniewski 29.06.07, 08:33
                miał płócienną okładkę i papierową obwoluę, taką zilonkawą z kolorowymi dużymi
                literami. A "Diabelskich skrzypiec" nie czytałam, musze w końcu to zrobić,
                chociaż Twój opis przypomina też toszke bajke Andersena o Matce.
                • onion68 Re: Broniewski 29.06.07, 10:34
                  > chociaż Twój opis przypomina też toszke bajke Andersena o Matce.

                  hmm, może? Głowy sobie uciąć nie dam. Ale wydaje mi się, że czytałam to w
                  "Diabelskich..." Nie mogę sobie niestety przypomnieć, bo już ich nie mam.
    • magdax78 lysek z pokladu idy...zal mi bylo konia 29.06.07, 14:49
      • pomme Re: lysek z pokladu idy...zal mi bylo konia 29.06.07, 14:59
        Baśnie czarodziejskie pani d'Aulnoy
        do tej pory je pamiętam, ale trochę boję sie do nich wracać
        czytałam we wczesnej podstawówce
        • pink_hamster Re: lysek z pokladu idy...zal mi bylo konia 07.07.07, 10:52
          tez czytalam te Basnie czarodziejskie...gdzies tak w 1. czy 2.klasie podstawowki(nie wiem,kto i po co umiescil je na polce z literatura dziecieca);tam byla taka bajka o ksiezniczce,ktora nie miala nog i poruszala sie w misce,brr
          inna traumatyczna ksiazka byla "Widzialna ciemnosc" Goldinga,ktora postanowilam przeczytac w 4 czy 5 klasie podstawowki(poczatkowo chcialam przeczytac "Wladce much",ale akurat w bibliotece byla tylko ta Ciemnosc,wiec stwierdzilam,ze moze byc i to...)
          • Gość: borneo Grimmowie i insze baśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 11:15
            Napisałam powyżej, że nie miałam z Grimmami problemu, ale jednak... Nie wiem,
            czy Wyście też tak mieli w dzieciństwie (mam na myśli okres do 10 roku życia
            mniej więcej), że trudno Wam było jeszcze "po swojemu" oceniać książki, więc
            często było tak, że niby coś lubiliście, a teraz, z perspektywy czasu,
            stwierdzacie, że się tego baliście. Ja tak miałam właśnie z książkami, o
            których pisałam powyżej. Z niektórymi baśniami Grimmów i Andersena było
            podobnie - z jednej strony fascynacja, ale jednak podszyta jakimś takim
            nieprzyjemnym uczuciem.

            Z Grimmów najbardziej mi utkwiła "Jednooczka, dwuoczka i trójoczka" - w ogóle
            kosmos, były trzy siostry, jedna miała jedno oko, druga dwoje, a trzecia troje.
            I oczywiście ta z dwojgiem oczu była dobra, ale dyskryminowana. Ciekawe, co
            Freud by na to powiedział?

            No i jeszcze:
            "Zawracaj koniczka, krew płynie z trzewiczka,
            a prawdziwa narzeczona w domu zostawiona".

            To oczywiście z Kopciuszka. Brrr...

            Z Andersena "Tancerka i kominiarczyk", no i bałam się Królowej Śniegu, ale
            uwielbiałam tę baśń. I jeszcze coś mi utkwiło o jakimś psie, co miał oczy jak
            monety.

            a z "Klechd sezamowych" o królu z wysp hebanowych, co był "przyspawany" do
            tronu.
            • klymenystra Re: Grimmowie i insze baśnie 07.07.07, 12:40
              tak, u Grimmow jeszcze byla taka basn, ze ksiezniczka jechala do innego miasta
              poslubic ksiecia, ale wredna sluzaca zajela jej miejsce. a ta ksiezniczka miala
              mowiacego konica, ktorego sluzaca zabila...i potem ksiezniczka rozmawiala z
              konsa glowa...
              Grimmowie sa fascynujacy. z checia przeczytalabym orgyginalne wersje ich basni
              (nieocenzurowane). orietnujecie sie, czy byly wydawane w Polsce?
            • easz Re: Grimmowie i insze baśnie 10.07.07, 13:38
              Z Andersena "Tancerka i kominiarczyk", no i bałam się Królowej Śniegu, ale
              > uwielbiałam tę baśń. I jeszcze coś mi utkwiło o jakimś psie, co miał oczy jak
              > monety.

              Psy były chyba trzy, a oczy miały jak spodki;) To z baśni <Krzesiwo>, bardzo
              oniryczne klimaty, surrealne, tajemnicze... Nie widziałam wydania z ilustracjami
              Stasysa, ale myślę, że bardzo by tu pasowały:) Podobnie do baśni <Ole
              Zmruż-oczko>, która teraz mi się przypomniała, sen/śmierć -
              dreszczedreszczedreszcze!.. Strzeżcie się niegrzeczne dzieci;)
    • chiara76 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 07.07.07, 13:25
      na pewno "O psie, który jeździł koleją"...do dziś mam gul w gardle, jak sobie
      przypomnę, jak się kończy.
      • Gość: borneo Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 14:15
        Jeśli chodzi o tego rodzaju traumę, to u mnie "Chłopcy z placu broni" -
        hektolitry łez wylane, ale jaka cudowna książka!
    • aurelia_aurita Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 07.07.07, 17:59
      i jeszcze Antek, niezapomniany Antek i siostrzyczka wrzucona do pieca na trzy
      zdrowaśki... :)
      • aniita Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 07.07.07, 20:39
        Dla mnie traumatyczne były fragmenty "W pustyni i w puszczy", np. spotkanie Nel
        z wobo (czy jak się to zwierzę nazywało) oraz niedobrzy Murzyni, którzy w jakiś
        tam sposób zagrażali bohaterom (uprowadzili ich? Nie wiem, bardziej niż samą
        treść książki pamiętam przerażenie, jakie towarzyszyło czytaniu). Jeden z
        Murzynów nazywał się - to akurat pamiętam - M'Pua. Jakim dreszczem napełniało
        mnie to imię! Z powodu "W pustyni i w puszczy" bałam się ciemnych pomieszczeń,
        mając nieodparte wrażenie, że zaraz wychynie stamtąd jakiś złowieszczy M'Pua...
        Natomiast książki, w których zwierzątom dzieje się krzywda działają na mnie
        traumatycznie do dziś.
        • yavanna86 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 08.07.07, 13:19
          płakałam jak bóbr nad panem Wołodyjowskim...chyba najbardziej...mimo że
          wiedziałam jak się skończy,czytając...
          baśnie-aż sama jestem w szoku po latach-nie robiły na mnie wrażenia żadnego,te
          wszystkie spalone od trzewiczków nóżki i inne takie...
          za to w V klasie szkoły podstawowej miałam pierwszy styk z literaturą II wojny
          światowej (Baczyński, Nałkowska) i pamiętam do dziś całą wycieczkę klasową,do
          Warszawy,podczas której za nic nie mogłam się dobrze bawić,bo majaczyły mi przed
          oczami abażury z ludzkiej skóry,mydło z ludzi i mordowani chłopcy (z którymi
          "zapoznałam się" dzień wcześniej na kółku polonistycznym)
          brrr
          II wojna światowa to jest ogólnie coś co mnie poraża do dzisiaj
        • chayah Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 25.11.20, 09:23
          aniita napisała:

          > Dla mnie traumatyczne były fragmenty "W pustyni i w puszczy", np. spotkanie Nel
          >
          > z wobo (czy jak się to zwierzę nazywało) oraz niedobrzy Murzyni, którzy w jakiś
          >
          > tam sposób zagrażali bohaterom (uprowadzili ich? Nie wiem, bardziej niż samą
          > treść książki pamiętam przerażenie, jakie towarzyszyło czytaniu). Jeden z
          > Murzynów nazywał się - to akurat pamiętam - M'Pua. Jakim dreszczem napełniało
          > mnie to imię! Z powodu "W pustyni i w puszczy" bałam się ciemnych pomieszczeń,
          > mając nieodparte wrażenie, że zaraz wychynie stamtąd jakiś złowieszczy M'Pua...
          > Natomiast książki, w których zwierzątom dzieje się krzywda działają na mnie
          > traumatycznie do dziś.


          "W pustyni i w puszczy" to była moja trzecia najgorsza lektura szkolna. Do przeczytania książki w ogóle nie mogłam się zmotywować, filmem też się nie zainteresowałam (nie pamiętam, którą wersję oglądałam)…
    • yavanna86 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 08.07.07, 13:20
      a z bardzo wczesnego dzieciństwa-takie ilustrowane dzieło o krasnalach,gdzie
      były wielkie trolle z czerwonymi nosami,z których kapały smarki,i było napisane
      że trolle są śmierdzące,straszne i jedzą krasnale;mając lat 4 /to musiała być
      jedna z moich pierwszych lektur,bo jakoś w tym wieku zaczęłam czytać w ogóle/
      czy 5 miałam lekkie obawy czy takie bydlę się gdzieś za rogiem nie pojawi :P
      • waldemar_batura Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 08.07.07, 20:20
        yavanna86 napisała:

        > a z bardzo wczesnego dzieciństwa-takie ilustrowane dzieło o krasnalach,gdzie
        > były wielkie trolle z czerwonymi nosami,z których kapały smarki,i było napisane
        > że trolle są śmierdzące,straszne i jedzą krasnale;mając lat 4 /to musiała być
        > jedna z moich pierwszych lektur,bo jakoś w tym wieku zaczęłam czytać w ogóle/
        > czy 5 miałam lekkie obawy czy takie bydlę się gdzieś za rogiem nie pojawi :P

        Myślę, że to był Roald Dahl (cała ilustrowana księga o krasnalach).
        • yavanna86 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 09.07.07, 11:37
          hmm,może:)to było piękne,albumowe wydaniei nie pamiętam,żeby był wpisany
          autor,ale kto wie:)
    • mixxxer12 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 09.07.07, 18:53
      Dla mnie traumatyczną, ale trochę w inny sposób był "Czuk i Hek". Ktoś
      czytał?Ktoś pamięta?
      • chiara76 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 09.07.07, 19:01
        mixxxer12 napisała:

        > Dla mnie traumatyczną, ale trochę w inny sposób był "Czuk i Hek". Ktoś
        > czytał?Ktoś pamięta?

        ja pamiętam;)
        a mogę spytać, czemu traumatyczna?
        Ja pamiętam, że trochę się bałam, że umrą w tej tajdze, ale wszystko dobrze się
        kończyło. O ile się nie mylę, tłumaczyła to Danuta Wawiłow...
        • mixxxer12 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 09.07.07, 19:55
          Przeżycia traumatyczne bo mi to kazali czytać w podstawówce jako lekturę. W
          tajdze też się bałem, ale na szczęście koniec książki przyniósł uspokojenie i
          wyciszenie - jak słychać było w radiu odliczanie do początku Nowego Roku!
      • easz Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 10.07.07, 12:18
        Ja też pamiętam! Bardzo dobrze mi się kojarzy, nie pamiętam wiele z treści, ale
        pisałam kilka zdań na temet tej książeczki w pracy domowej z polskiego w którejś
        z młodszych klas. Pierwszy raz zupełnie samodzielnie, bez mamy:) i pani się
        spodobało a ja polubiłam wtedy lekcje polskiego i już mi tak potem zostało. I
        poszło nawet dalej;)
    • easz Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 10.07.07, 12:25
      Calineczka to jest chyba największa trauma mojego dzieciństwa! Co chwilę ją ktoś
      porywał i więził, a to ropuch przebrzydły, a to chrabąszcz szkaradny, a to znów
      kret obmierzły... oblechy przystawiały się w charakterze mężula, takie coś może
      się ciężko odbić na psychice dziecka! Andersena uwielbiam nadal, czyli się
      odbiło;) Grimmów nadal czytam, powiem nawet, że miewam z nimi regularne sesje;))

      Poza tym głęboko i zawsze nienawidziłam Pinokia – za całokształt, brrr!

      I trochę mnie przerażały <Godzina pąsowej róży> i <Małgosia contra Małgosia>.
      Bałam się długo, że też mnie coś podobnego może spotkać. Serio.

      <Serce> Amicisa – bożeee.

      W ogóle to większość wypisanych w wątku książek wydaje mi się teraz jakaś
      podejrzana...
      • klymenystra Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 11.07.07, 02:01
        "Malgosia" faktycznie jest traumatyczna, ale i tak jej zazdroscilam. glownie
        Joachimka.
        "godzina pasowej rozy"-ech, ilez to razy marzylam, zeby sie do tamtych czasow
        przesniesc :)
    • Gość: Ania z Zielonego Re: traumatyczne książki z dzieciństwa IP: 195.75.207.* 10.07.07, 13:55
      A dla mnie najgorsze byly:

      "Porwanie w Tiutiurlistanie" - jakies bzdury o kogucie i innych zwierzakach, co
      przemierzali jakas kraine; pogubilam sie w tych watkach i przerazajacym
      klimacie:

      "Czuk i Hek" - bo nudne bylo strasznie

      "O Kopciuszku" - zilustracja jak jednej siostrze odcieli palucha u nogi, zeby
      mogla bucik zalozyc i krew tryskala dookola;

      "Akademia Pana Kleksa" - bo czulam sie oszukana zakonczeniem

      i byl jeszcze taki komiks dziwny, jedna historia byla o wiosce, w ktorej ciagle
      padal deszcz i trupy zaczely z grobow wyplywac i chodzic po swiecie - brrrrrr,
      okropienstwo.....
      • aniita Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 10.07.07, 23:20
        O tak, "Porwanie w Tiutiurlistanie" też. I jeszcze - jak mogłam zapomnieć -
        "Muminki", które polubiłam dopiero w wieku mocno dojrzałym...
    • karanissa Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 13.07.07, 15:10
      No wlasnie ja tez (podobnie jak autorka watku) te "straszne" bajki uwielbialam.

      "Diabelskie Skrzypce" - te rozgotowane umarlaki w jednej z bajek, albo
      niedzwiedzia, ktory na koniec rozszarpal swoje dzieci (nadmieniam: pol-ludzkie,
      pol-niedzwiedzie, bo splodzone z kobieta),

      Basnie Grimmow - krwawe i ponure,

      "Klechdy Sezamowe" - kiedy to zona Alibaby ponalewala wrzacego oleju do
      skorzanych sakw, gdzie ukrywali sie rozbojnicy,

      Natomiast smutkiem wielkim napawaly mnie wspomniane juz wyzej takie wyciskacze
      lez jak "O psie, ktory jezdzil koleja", "Serce" Amicisa oraz rysunki
      w "Kluczach do jelenia" - ilustrator nazywal sie chyba Gabriel Rychlicki czy
      jakos tak. Kto czytal, ten pamieta. Jakos nie bardzo lubilam te akurat ksiazki
      czytac, ale przeczytalam kilka razy... sama nie wiem, po co. Andersena tez nie
      lubilam, bo smetny i taki powazny. Bardzo zasmucila mnie tez smierc Nemeczka
      z "Chlopcow z Placu Broni".
    • anna_222 Re: traumatyczne książki z dzieciństwa 13.07.07, 21:38
      Myślę, że najbardziej traumatyczna książka dzieciństwa to "Nasza szkapa z
      pokładu Idy" Sienkiewicza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka