Gość: Borneo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.06.07, 20:35
Pamiętacie takie? Ja w szczególności dwie, które często czytałam albo mi
czytano. Pierwsza nazywała się "Ananasy z naszej klasy" i miała okropne,
karykaturalne rysunki. Do dzisiaj mam dreszcze, gdy sobie je przypominam.
Druga nosiła tytuł "Historia gałgankowej Balbisi". Zasadniczo mam wrażenie,
że moje traumy w tamtych czasach były raczej natury estetycznej - przerażało
to, co było karykaturalnie brzydkie, niekoniecznie okrutne. Andersena i
Grimmów znosiłam na przykład całkiem dobrze.