Gość: dortu
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
08.07.03, 17:28
Kochani forumowicze, pomyszkowałam trochę po książkowych wątkach (nie
wszystkich, rzecz jasna, bo ani czasu, ani abonamentu internetowego by mi nie
starczyło)i rzuciło mi się w oczy dość przykre zjawisko : kompletny brak
tolerancji dla czyichś odmiennych gustów. Czemu jesteście tacy autorytatywni?
Jeżeli komuś nie podoba się twórczość jakiegoś autora - to zaraz lecą epitety
(w najlepszym razie) "kicz", "chała", "dno", a bywa, że i inwektywy pod
adresem jego wielbicieli. A przecież można inaczej : napisać, co drażni, co
złości - styl? język? sposób kreowania postaci? I przyjemniej, i z pożytkiem
dla innych użytkowników, którzy zamiast gołosłownej opinii zyskają konkretny
argument "za" lub "przeciw". Wszyscy mamy prawo do odmienności upodobań
artystycznych i do wyrażania swojego zdania - ale róbmy to z kulturą.
Rzucanie "k...ami" itp. wątpliwymi ozdobnikami wcale nie wzmacnia siły
argumentu, a tylko co najwyżej poddaje w wątpliwość dobre wychowanie i/lub
umiejętność samokontroli autora tych słów.
Dalej : kwestionowanie poziomu intelektualnego czytelników Rowling, Whartona,
Saramago, Coelho a nawet Mniszkówny etc. też chyba nie jest w pełni
uzasadnione. Zgoda, są ludzie, którzy nigdy nie wychodzą poza tego typu
literaturę popularną - ale ci, którzy mierzą wyżej, też chyba nie zaczynali
od Joyce'a. Jeśli człowiek czyta cokolwiek - zawsze jest szansa, że sięgnie
po coś lepszego, większego, ważniejszego. Zamiast go zniechęcać, warto
pokazać mu różnice między tym, co czyta, a tym, co mógłby przeczytać, ale w
taki sposób, by nie poczuł się "taki maleńki i taki durny", lecz nabrał
ochoty na wzbogacenie swoich doświadczeń czytelniczych.
Skoro już jesteśmy nieliczną grupą wybranych (bo wszak większość
statystycznych Polaków czyta mniej niż 1 książkę rocznie, włączając w to
podręczniki szkolne, przewodniki i poradniki) - bądźmy sobie życzliwi, a nie
warczmy na siebie jak głodne psy.
Mam nadzieję, że jednak mój głos nie pozostanie głosem wołąjącego na
puszczy...