Dodaj do ulubionych

Pan raczy żartować, Panie Feynmann...

IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 11:21
Kto czytał ową książkę???
Jak Wasze wrażenia?

Ja po lekturze ww ksiazki, nabralam ogromnego szacunku, ale i sympatii do
fizyków, w szczególności Feynmanna.

Kto nie czytał, a nawet nie interesuje sie fizyką, a zwłaszcza jesli fizyki
nie lubi-powinnien przeczytać!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: LKS Re: Pan raczy żartować, Panie Feynmann... IP: 81.15.212.* 14.07.03, 12:40
      faktycznie lektura wysmienita. niestety moj wykladowca prof. drozdowski z
      politechniki poznanskiej wymagal raczej resnick&haliday. i dzieki temu ze to
      bylo kiepskie nie zdalem 2 razy u niego egzaminu. zmienilem uczelnie,
      wykladowce i podrecznik no i wynik koncowy. fakt faktem dostateczny nie jest
      szczytem ale przy rownie wymagajacym profesorze udalo mi sie zdac i na dodatek
      wszystko o czym mowilem rozumiem.

      pozdrawiam
      Lukasz vel LKS
      • Gość: Jan Nie wykręcaj się Resnickiem ;-) IP: *.hispeed.ch 14.07.03, 22:40
        Gość portalu: LKS napisał(a):

        > faktycznie lektura wysmienita. niestety moj wykladowca prof. drozdowski z
        > politechniki poznanskiej wymagal raczej resnick&haliday. i dzieki temu ze to
        > bylo kiepskie nie zdalem 2 razy u niego egzaminu. zmienilem uczelnie,
        > wykladowce i podrecznik no i wynik koncowy. fakt faktem dostateczny nie jest
        > szczytem ale przy rownie wymagajacym profesorze udalo mi sie zdac i na
        dodatek
        > wszystko o czym mowilem rozumiem.

        Resnick jest bardzo solidny w podstawach i jest wydawany do dziś, nie ma się co
        nim wykręcać.
        A Feynmana wykłady z fizyki są dobre jako lektura - naprawdę pasjonujące,
        najlepszy był wykład z oryginalnymi zdjęciami z tablicy. Też w nich wszystko
        jest, ale może dla "normalnej" nauki są zbyt fantazyjne.

        Feynman najlepszy był na komisji dotyczącej katastrofy Columbii, gdzie włożył
        kawałek gumowej uszczelki do zmrożonej wody i go złamał, pokazując, że wzory
        mogą być skomplikowane, ale istotę sprawy często da się przedstawić prosto i
        jasno. I dlatego jest fajny facet. Poza tym dobrze grał na bębenku ;-)
    • Gość: bruno Re: Pan raczy żartować, Panie Feynmann... IP: 217.11.133.* 15.07.03, 09:44
      Przeczytałem jednym tchem i dostałem kompleksów. Facet nieźle liczył, otwierał
      szyfrowe zamki, zajmował się biologią, naprawiał radia, grał na bębnach,
      malował, nauczył się japońskiego, posrebrzał plastik i na dodatek dostał Nobla.
      ;(
      • czarowny_kwiecien Re: Pan raczy żartować, Panie Feynmann... 16.07.03, 19:25
        Gość portalu: bruno napisał(a):

        > Przeczytałem jednym tchem i dostałem kompleksów. Facet nieźle liczył,
        otwierał
        > szyfrowe zamki, zajmował się biologią, naprawiał radia, grał na bębnach,
        > malował, nauczył się japońskiego, posrebrzał plastik i na dodatek dostał
        Nobla.
        > ;(

        I jeszcze zdazyl bardzo mocno pokochac.
        To jest dopiero sztuka :)
        Chociaz najbardziej zazdroszcze tych bongosow i rozleglosci
        zainteresowan.
        Pozanwal cos nowego, rozgryzal i od razu byl w tym dobry.
        I jest w nim jakas czulosc, opis lez kiedy zobaczyl na wystawie
        suknie, ktora spodobalaby sie zmarlej zonie.
    • ydorius część druga 15.07.03, 10:29

      wieki temu obiecana Martolce, z którą nie mogę się wciąż spotkać... Ale to na
      marginesie. Część druga nosi tytuł "a co Ciebie obchodzi, co myślą inni" i jest
      równie dobra, jak pierwsza, a w zasadzie jest gorsza pod jednym względem: jest
      chudsza. :-)

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • martolka Re: część druga 15.07.03, 13:30
        > wieki temu obiecana Martolce, z którą nie mogę się wciąż spotkać...

        wstydziłbyś się nawet wspominać publicznie!
        a ja już dla części pierwszej znalazłam trwałe miejsce na półce, bo do tej pory
        leżała na kupce książek do zwrotu
        :-PPPPP
        • ydorius jestem rozczarowany... 15.07.03, 13:42

          ja książki, których nie mam zamiaru oddać, puszczam w drugi obieg :-)))

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • martolka dlaczego rozczarowany? 15.07.03, 14:02
            Ależ ja miałam / mam (chyba) zamiar ją oddać. To właściciel nie chce wziąć.
            Żebym to ja wiedziała wcześniej! Pożyczyłabym nie tylko jednego Feynmana...
            :-)
            A propos, nie masz może 'Jedwabiu Baricco'? Nigdzie nie ma :-(
            • ydorius a tak sobie :-) 15.07.03, 14:31

              wiesz, może ja nawet trafiłbym na to jutrzejsze piwo, ale to dopiero późnym
              wieczorem, a tu się szykuje jakieś popłudnie, z tego, co widzę...

              Jedwabiu sam szukam po analogowych księgarniach i niestety...

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • martolka Re: a tak sobie :-) 15.07.03, 16:14
                to się zdecyduj do jutra do godziny 13:00 max i daj znać np. tutaj :-))

                • ydorius nie chodzi o 15.07.03, 16:33

                  zdecydowanie się, bo jestem zdecydowany.
                  Idzie o to, czy jak ja skończę swoje zajęcia, to Wy jeszcze bedziecie w miejscu
                  spotkania :-))

                  m,
                  .y.

                  ----------------------------------
                  What is home without Plumtree's Potted Meat?
                  Incomplete.
                  • martolka jeżeli będziesz... 15.07.03, 21:07
                    ...dostatecznie zdeterminowany chęcia ujrzenia coponiektórych nowych ludzi z
                    TWA i jeżeli jeszcze masz mój numer komórki - to zadzwoń po zajęciach i tyle.
                    Książkę mogę przynieść tak na wszelki wypadek, przynajmniej się przewietrzy,
                    biedulka.
                    • ydorius zobaczymy... 16.07.03, 10:00

                      może się uda. Żałuję tylko, bo tak pamiętałem, by wziąć na przewietrzenie drugą
                      część, że o niej zapomniałem... :-(

                      m,
                      .y.

                      ----------------------------------
                      What is home without Plumtree's Potted Meat?
                      Incomplete.
                      • martolka ehhh... 16.07.03, 12:37
                        to ja już pożegnam się z możliwością przeczytania cz.2 (przynajmniej z tego
                        źródła) :-(
                        :-)
    • Gość: Nu! Ulam IP: 195.82.160.* 15.07.03, 19:42
      Myślę, ze równie "powalającą" ksiązką są "Przygody matematyka"
      Stanisława Ulama.
      To niesamowite, że niektórzy uważają się za geniuszy i
      mają ku temu podstawy :))))

      Są tam niesamowite opisy "życia codziennego" lwowskich mamtematyków
      z którch wielu też było geniuszami :))

      Na przykład, jak to matematycy siedzieli sobie w kawiarni, pili kawkę i nic
      do siebie godzinami nie mówili, a każdy "w głowie" analizował jaieś potworne,
      matematycznme zagwozdki :))
      ta ksiązka, to jesdna z moich "the best of"

      p.s.

      Ulam był potomkiem w którymś pokoleniu tego kabalisty, co
      - jak głosi legenda - zrobił w Pradze Golema, o czym wspomina
      jak gdyby nigdy nic, bez fałszywej skromności :))

      p.s. 2
      Jestem niemal pewien, że "Głos Pana" Lema bazował własnie na tej ksiązce,
      ale głowy sobie za to uciąć nie dam.
      • martolka Re: Ulam 15.07.03, 21:10
        zabrzmiało zachęcająco i ja się za tym rozejrzę - dzięki za podpowiedź!
      • Gość: Jan Re: Ulam IP: *.hispeed.ch 15.07.03, 22:25
        O ile się nie mylę, Ulam też był w projekcie Manhattan i (o ile się nie mylę)
        kierował zespołem prowadzącym obliczenia numeryczne.
        (o ile się nie mylę) wspomina o nim Feynmam.

        A to "o ile się nie mylę" to dlatego, że tym razem nie chce mi się sprawdzać.

        No, jednak coś sprawdziłem:
        Ulam jest twórcą symulacji systemów metodą Monte Carlo, dla zainteresowanych:
        www.riskglossary.com/articles/monte_carlo_method.htm
        Tam też:
        "Credit for inventing the Monte Carlo method often goes to Stanislaw Ulam, a
        Polish born mathematician who worked for John von Neumann on the United States’
        Manhattan Project during World War II. Ulam is primarily known for designing
        the hydrogen bomb with Edward Teller in 1951."

        A propos Ulam+Teller: Polak, Węgier...
        Zresztą John von Neumann też był Węgrem. (John von Neumann was born János von
        Neumann).

        • Gość: Nu! Re: Ulam IP: 195.82.160.* 16.07.03, 03:33
          Gdzieś czytałem, ze Ulam jest jednym z najbardziej znanych Polaków
          na świecie [świecie nauki] (ale nie w Polsce).

          Gdyby ten watek (o Ulamie) pojawił się na
          Forum Aktualności, zaraz by rozgorzała dyskusja na 150 postów
          na temat:
          a) czy Ulam to Żyd czy Polak
          b) Ulam a Jedwabne
          c) Ulam a bomba atomowa = ludobójstwo
          d) czy Kuczma dobrze zrobił, że nie przeprosił za Wołyń

          itd.

          na szczęście to nie jest Forum Aktualności :)))
          • Gość: bruno Re: Ulam IP: 217.11.133.* 16.07.03, 09:55
            Napisałeś, że Ulam jest najsłynniejszym Polakiem. Dodałbym Alfreda Tarskiego,
            niekwestionowanego "Księcia logiki". Na Berkley'u gdzie wykładał i miał grono
            wybitnych uczniów, z czasem zaistniał snobizm na mówienie z polskim
            akcentem. :)))
            Tu w Polsce rzeczywiście wielcy matematycy "nie mają wzięcia" Ulam, Tarski,
            Steinhaus, Banach (ten ostatni kojarzy się raczej z medycyną, hahaha :)) są
            praktycznie nieznani, choć w świecie istnieje pojęcie Polska Szkoła Matematyki.
          • Gość: Jan Re: Ulam IP: *.hispeed.ch 16.07.03, 23:27
            Gość portalu: Nu! napisał(a):

            > Gdyby ten watek (o Ulamie) pojawił się na
            > Forum Aktualności, zaraz by rozgorzała dyskusja na 150 postów
            > na temat:
            > a) czy Ulam to Żyd czy Polak
            > itd.
            Już mnie korciło by dodać o semickich genach Feynmana i von Neumanna, ale
            zostawiłem. Co do Ulama, to nie wiem. To prawie wstyd, że bardziej znam
            Feynmana, niż Ulama, ale jego Wykłady z fizyki czytałem w podatnym wieku.

            Mam sympatię do takich facetów - są jak brazylijscy piłkarze: inni realizują
            taktykę, a ci się tylko bawią, a wtem dwa podania i gol.
            Feynman by w urzędzie kariery nie zrobił, nie wiem jak Einsteina znieśli w
            (berneńskim) urzędzie patentowym i czy kazali mu odliczyć godziny za tworzenie
            teorii względności w robocie.

            > na szczęście to nie jest Forum Aktualności :)))
            Fakt :-)
    • Gość: feran Re: Pan raczy żartować, Panie Feynmann... IP: *.txucom.net 16.07.03, 05:17
      Tym ktorzy znaja angielski polecam nastepujace Feynmaniana:

      J.Gleick "Genius";chyba najlepsza biografia(nie autobiografia) Feynmana;na jej
      podstawie ,znany aktor M.Broderick zrobil film ,nawet dosc dobry.

      Druga ksiazka: Leighton "Tuva or Bust";to historia ostatniego "projektu"
      Seynmana;podrozy to Sovieckiej Autonomicznej republiki Tuva;na granicy z
      Mongolia,profesor tego nie dozyl;chyba 10 lat walki z Sovietami o pozwolenie na
      wizyte w Tuvie.Zaczelo sie od znaczka pocztowego w ksztalcie rabu,ktory to -
      znaczek- chyba czesc polskich zbieraczy pamieta.
    • reptar Re: Pan raczy żartować, Panie Feynman... 31.07.03, 16:04
      Na wakacjach byłem i nie zdążyłem się dopisać na czas!

      Ja też należę do fanów Feynmana. Przygody opisane w tych dwóch "autobiografiach"
      polecę zawsze i każdemu. Miałem też kontakt z jego wykładami z fizyki - czytałem
      tylko niektóre rozdziały, te, co były mi potrzebne w szkole, ale była to istna
      frajda przy nauce.
    • ryza_malpa1 Re: Pan raczy żartować, Panie Feynmann... 31.07.03, 17:10
      Lubie , zwłaszcza opowieści o tym ,jak pracowali nad bombą w jakims zamknietym
      ośrodku i przygody z cenzurowaniem listów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka