magdusia8
18.07.03, 08:55
Przyznaję się do naiwności rzadkiej w moim wieku. Kilka dni temu niejaka
Agniecha rozpaczliwie szukała nabywców dla swoich książek. Powodowana dobrym
sercem (mam to od urodzenia)zadeklarowałam, że kupię "Władcę much". Umówiłam
się z Agniechą na wczoraj na godz. 17.30, potem A. przesunęła temin na godz.
17.15. I co? I nic. Agniechy nie było.
Ja wiem, że sama sobie jestem winna. Ale z drugiej strony - uważam, że żart
był w wyjątkowo złym guście. Agniecho, następnym razem, gdy
będziesz "pliskać" o kupno twoich książek - ja się nie zgłoszę i innych
ostrzegam. Mam tylko nadzieję, że tych pieniędzy nie będziesz wtedy
potrzebować rozpaczliwie!