Gość: aga z Łodzi
IP: 212.191.130.*
04.08.03, 09:18
powiem krótko - jeszcz nigdy nie ginęłam w nad- pow-
przestrzeniach jak przy tej książce, jeszcze nigdy nie
smakowałam w taki sposób akapitów, jeszcze nigdy nie piłam tak
słów po małym łyczku, po maleńkiej kropelce... aby nic się nie
zmarnowało, aby na dłużej starczyło. Zatracałam się już w
różnych dziełach, ale "Pod wulkanem" osnuło mnie czarodziejską
mgłą rodem z innego świata - przychodzą takie dni,że ona pojawia
się z nikąd, a ja w nią wchodzę bez słowa... sprzeciwu... tylko
tam jest dobrze.