eeela
18.03.08, 13:32
Przeczytałam pierwsze angielskie tłumaczenie z Sapkowskiego - dotąd, jeśli się
nie mylę, wyszło dopiero 'Ostatnie Życzenie'.
Odbiór wśród anglojęzycznych czytelników jest niezły, porównują go do Vance'a,
ale co bardziej wymagający narzekają na brak gry słownej - której przecież w
oryginale nie brak, ale rzeczywiście zatraca się niemal zupełnie w
tłumaczeniu. Niestety, nie da się zanadto archaizować angielskiego
tłumaczenia, bo wówczas nikt by tego nie czytał - ludzie mają problem z
rozumieniem Tolkiena, a co dopiero, gdyby przekalkować archaizmy Sapkowskiego!
Ogólnie przykro mi, że tyle się gubi w tłumaczeniu. I kilka razy wyłapałam
strasznie głupie literówki. Cieszę się, że anglojęzycznej publiczności się
ogólnie podoba, ale obawiam się, że zawrotnej kariery to chyba książka nie
zrobi. Z nieprzeciętnej książki zrobiło się coś z deka przeciętnego.