Dodaj do ulubionych

"Krół afer" Johna Grishama

IP: *.chello.pl 14.09.03, 10:11
Świetnie przetłumaczona, świetnie sie czyta. Wlos się jeży od
takich pieniędzy.
Obserwuj wątek
    • Gość: TomekR Re: IP: *.chello.pl 15.09.03, 07:37
      Mnie tez sie podobała, chociaz w Polsce nie do pomyslenia. Ale
      fakt, dobrze sie to czyta. Krasko nie pierwszy raz tłumaczy
      Grishama i chyba umie to robic.
      • Gość: kmiot Re: IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 00:32
        Gość portalu: TomekR napisał(a):

        > Mnie tez sie podobała, chociaz w Polsce nie do pomyslenia. Ale
        > fakt, dobrze sie to czyta. Krasko nie pierwszy raz tłumaczy
        > Grishama i chyba umie to robic.

        Ja wole moje tlumaczenie.
        Nigdy nie czytalem zadnego Grishama po polsku, chociaz
        przeczytalem wszystkie, ale sadze, ze tlumaczenie nie oddaje w
        pelni jego stylu pisania.
        • Gość: ikar Re: IP: *.chello.pl 22.11.03, 11:54
          Skoro nie czytałeś po polsku, to skąd wiesz, czy nie oddaje?
          • hania55 Re: 24.11.03, 15:15
            Potwierdzam wersję kmiota, tyle, że czytałam chyba wszystko Grishama, z czego
            większość w dwóch wersjach językowych. A tłumaczenie "Króla Afer" jest
            cieniuuuuutkie i robione w wielkim pośpiechu.
            • Gość: Marcin Re: IP: *.chello.pl 24.11.03, 18:27
              Pani hania55 jest, jak się zdaje, niespełniona tłumaczką przysięgłą,
              specjalistką od terminologii wszelakich, bo znowu wraca do terminologii
              prawniczej w "Torcie" (świetny tytuł!!!) Grishama. Tak, ma rację: dokładny
              przekład terminologii jest śmiertelnie ważny dla każdego polskiego czytelnika,
              który z uwagą śledzi wszelkie procesy "tortowe" w Stanach, wie, o co w nich
              chodzi i szasta fachową terminologią: takiego czytelnika "Tort" Grishama
              piekielnie razi. Panią hanie54 też.
              • hania55 Re: 25.11.03, 10:41
                Panie Marcinie, jeśli jest Pan członkiem rodziny lub bliskim znajomym tłumacza,
                bardzo przepraszam za urażenie Pana uczuć. Przy swoim zdaniu pozostanę -
                książki Grishama (może za wyjątkiem "Malowanego Domu") są tłumaczone przeważnie
                nie do końca w sposób odpowiadający moim oczekiwaniom jako czytelniczki. To
                samo dotyczy innych powieści tłumaczonych w ostatnich latach (oczywiście nie
                wszystkich) - tłumaczone są pospiesznie, co wyraźnie odbija się na ich jakości.
                Resztę Pana domysłów i pseudo-przytyków pozwolę sobie zostawić bez komentarza.
                Nieodmiennie pozdrawiam.
                • Gość: Marcin Re: IP: *.chello.pl 25.11.03, 10:57
                  Pani Hanno, a którą wersję "Malowanego domu" Pani czytała? Mam nadzieję, że
                  nie amberowską, bo jesli podobała się Pani amberowska, to powaznie zaczynam
                  wątpić w Pani "oczekiwania jako czytelniczki". Też nieodłącznie pozdrawiam.
            • Gość: Marcin Re: IP: *.chello.pl 24.11.03, 18:34
              Jeszcze jedno a propos Grishama: zna się Pani na futbolu amerykańskim?
              Niedługo bedzie Pani miała prawdziwą ucztę - radzę zacząć grać i poznawać
              zasady, dopiero wtedy im Pani pokaże!
              • Gość: Akim Re: IP: *.chello.pl 24.11.03, 19:10
                A czy Pani Hania ma wogóle pojęcie o tłumaczeniu literatury? Proponuję
                nim "wypłyną" kolejne zarzuty, wziąć do ręki oryginał "The King of torts" i
                spróbować się z nim uporać,dopiero wtedy proszę krytykować przekład.A tak przy
                okazji,dobrze by było najpierw znać się na rzemiośle,zeby krytykować dzieło.
                pozdrawiam.
                • Gość: feran Re: IP: *.txucom.net 25.11.03, 01:05
                  Dla przecietnego czytelnika to faktycznie jak przetlumaczono "King of Torts" nie ma
                  znaczenia,gorzej czy lepiej;who cares/.

                  Ale dla P.Grishama i dla milosnikow jego literartury znaczenia ma.Ta ksiazka jest inna niz
                  poprzednie -z cyklu prawniczego.Grisham zaczal od prawie czystej fantazji i bardzo dowolnego
                  traktowania "rzeczyywistosci" swiata prawniczego w ksiazce"The Firm",nastepne to tez prawie
                  czysta fikcja..Powoli zbliza sie do prwie dokladnego opisu jak dzialaja tzw prawnicy
                  procesowi"Trial Lawyers" a zwlaszcza ich najbardziej aktywna czesc."King of Torts to prawie nie
                  fikcja.To prawie 90% prawdy.

                  Prawnik taki jak opisany w King of Torts jest w tej chwili kandydatem na Prezydenta USA:senator
                  Edwards z Karoliny Polnocnej,zrobil miliony $ w sposob opisany przez Grishama.

                  Ta ksiazka opisuje jak funkcjonuje USA najblizej prawdy ze wszystkich ksiazek Grishama.
                  Grisham napisal tez kilka ksiazek ktore nie maja prawnika jako bohatera.

                  Byc moze ,ze Grisham napisze jeszcze cos co zblizy go nagrody Nobla,bo pisze coraz lepiej.

                  Wiec kiepskie tlumaczenia nie czynia mu nic dobrego i jego obecnym i przyszlym czytelnikom.

                  Nikt nie mowi,ze praca tlumacza jest latwa i kazdy to tego sie nadaje.
                  • Gość: Akim Re: IP: *.chello.pl 25.11.03, 07:53
                    O ile dobrze pamiętam,obecnie przebywasz w Stanach,tak?
                    I nawiązując do poprzedniej dyskusji dot.Grishama : Czy czytałaeś polską wersję
                    King of torts? "Ale chcialbym wrocic do Grishama.Po polsku nie czytalem.Nie
                    wypowiadam sie na temat
                    tlumaczenia.
                    Chcialem oddac pare uwag o charakterze prac Grishama .o kontekscie."
                    pzdr.

                  • Gość: Mały Re: IP: *.chello.pl 25.11.03, 08:12
                    To chyba trochę przegiąłeś z tym Noblem. Daleko mu do tego. Jest
                    charakterystyczny, popularny, dobrze się sprzedaje, bo wyrobił sobie nazwisko
                    głownie na filmach na podstawie jego powieści. Ale jako pisarz jest jednym z
                    wielu i Nobel mu raczej nie grozi, chyba że ci ze Sztokholmu dopatrzą się w
                    jego tworczości czegoś politycznego i uznają, że warto w niego zainwestowac. A
                    czy pisze coraz lepiej? Można by polemizować, i to bardzo. ma pomyśły, owszem,
                    chociaż i te zacznają się mocno powtarzać. Jego odejścia od tematu - "Ominąć
                    święta" - są dośc ciekawe i momentami zabawne, ale też nie AŻ tak bardzo
                    pochłaniające. Moim zdaniem Grisham się opuszcza - w porównaniu z jego
                    pierwszymi powieściami - podobnie jak Ludlum - vide: Ludlum z manufaktury na
                    tym forum. Pisze sztampowo, zatracił ząb, intryga jest mało wciągająca,
                    momentami nudna, co potwierdzają opinie czytelników nie tylko polskich;
                    przejrzyj uwagi i recenzje po "Królu afer" w Stanach - w sumie bardzo, ale to
                    bardzo powściągliwe, niekiedy bardzo krytyczne. Tak więc Nobel mu raczej nie
                    grozi, co najwyżej nagroda amerykańskiej palestry, chociaż też wątpię, bo
                    pewnie są na niego źli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka