Dodaj do ulubionych

Zapisane na ciele

06.10.03, 14:00
Właśnie przeczytałam "Zapisane na ciele "i ze zdumieniem stwierdzam , że tak
naprawdę nigdy nie byłam kochana i sama też nie kochałam.Zdaję sobie
sprawę ,że zabrzmiało to jak list do Przyjaciółki choć nie było to moim
zamiarem.Dawno żadna książka tak mnie nie poruszyła i nie wywołała takiej
potrzeby uzewnętrznienia swych myśli i uczuć (najlepszy sposób aby poznać
swoje wnętrze to popełnić harakiri - kto to powiedział ?).Miarą miłości jest
jej utrata.A jeśli się nie kochało ?Jak rozpoznać jej twarz ,smak,zapach ?
Lektura tej książki uzmysłowiła mi uniwersalność pytania czym jest miłość,-i
jak rozpaczliwie jej potrzebujemy.I jak wiele ma imion.Tak na marginesie -
jako uzupełnienie przeczytałam szkic Jarniewicza poświęcony temu
utworowi.Rzeczywiście język oryginału jest mniej dosłowny ,zwłaszcza jeśli
idzie o osobę narratora/narratorki.Naprawdę świetna rzecz i gorąco polecam.
Obserwuj wątek
    • abranova Re: Zapisane na ciele 06.10.03, 19:09
      Nareszcie ktoś napisał coś o jakiejś książce Jeanette Winterson! :) Ja średnio
      co kilka miesięcy na tym forum wspominam to nazwisko mojej ulubionej pisarki,
      ale odzew bywa żaden...
      "Zapisane na ciele" to rzeczywiście jedna z jej lepszych i moich ulubionych
      powieści, o wyjątkowo silnej wymowie. Chociaż szkoda, ze Twoją reakcją był
      smutek i żal, że nigdy takiej miłości nie znałaś. Ale obraz miłości w książkach
      Winterson zawsze jest bezkompromisowy, na przeciwnym biegunie do śmierci.
      Trzeba pamiętać, że jakkolwiek wielkie znaczenie posiadają słowa, to tylko
      słowa. Nawet przelotne uczucie można zawsze opisać tak, ze wyda się ważne.
      Więc głowa do góry. Swoje uczucia zapisuj po swojemu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka