Dodaj do ulubionych

IMPRINTING (wpojenie)

20.08.08, 11:56
Co wy na to? Jak w tytule. Jestem mile zaskoczona od poczatku
powieści motywem wpojenia odnosnie postaci wilków. Uważam jednak, że
pomimo całej tej doskonałości w wymyśleniu takiego motywu umyka
jedna gorzka prawda. Skoro wpojeniu podlegaja zwykle(nooo nie do
końca...ale hmmm szaaaa) normalne ludzkie kobiety, to musi być w tym
pewna nutka nostalgii. Wilki żyją kilka razy dłużej niż ich
partnerki, co więc im pozsotaje, gdy te musza pożegnac się z życiem?
Smutne to takie nieco, nie sądzicie?
Obserwuj wątek
    • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie) 20.08.08, 21:22
      Smutne, ale i ciekawe, czy po smierci tej jednej wybranej wilczkowi
      moze sie przytrafic cos takiego po raz kolejny.
      • kasia_marciniak844 Re: IMPRINTING (wpojenie) 20.08.08, 22:17
        Mam nadzieję, że nie. W naturze wilki łączą się na całe życie,
        chociaż może pierwiastek ludzki zdecyduje o tym, że wilkołak będzie
        potrafił się "zakochać" poraz drugi.
        Tylko czy to się nie kłoci z samą zasadą wpojenia? Nie pamiętam, czy
        była wzmianka o tym, że to raz na całe życie, ale ja sobie sobie w
        każdym razie pomyslałam, że tak właśnie jest :)

        Przy okazji miłości na całe życie- w realnym świecie - korci mnie
        teraz, żeby zapytać o Wasze zdanie na ten temat, ale nie wiem, czy
        to dobre miejsce na taką dyskusję :)
        • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) 20.08.08, 23:08
          Ciężko powiedzieć. Ja mam mieszane uczucia co do tego tematu.
          Chciałabym w to wierzyć, ale życie często to weryfikuje. Nie dawno
          odbyłam powazna rozmowę z moją przyjaciółką na ten temat. Ona jest
          juz zamężna, ale od czasu do czasu przebąkuje, ze to jednak mógł być
          błąd. Nie są nawet rok po slubie,ale i mieszkają oddzielnie...i
          wogóle tak jakoś. Ja nie mam oporow co do takich tematów. Nigdy nie
          byłam zakochana, nigdy żaden chłopak jakoś specjalnie o mnie nie
          zabiegał (wlaściwie to chyba tylko raz z jakimś gdzieś wyszłam, a i
          to tak do końca cięzko było nazwać randką). Widać nie mam powodzenia
          u płci przeciwnej...albo, co jest mało prawdopodbne onieśmielam ich
          do tego stopnia, że nawet nie chcą podchodzić (heheheheh bullshitin'
          jak to mawia Timbaland :D).
          Wracając jednak do tematu wpojenia i uczucia wogóle. Jakiś czas
          tematu oglądałam bardzo mądry film, w którym głowna bohaterka, na
          zapytanie dlaczego nie spotyka się z mężczyznami
          odpowiedziała : "szukam przyjaciela, nie kochanka, jak się taki
          znajdzie to reszta sama jakoś przyjdzie."
          Prawdopodbnie tak to wygląda u wilków. W 4 tomie jest pewna scena
          (której oczywiście wam nie zdradzę) która nieco objasnia system
          działania wpojenia. To nie jest tak do końca miłość. osoba wpojona
          to własnie, przyjaciel, obrońca, opiekun, a z czasem może i
          kochanek. Nie koniecznie wszytsko to naraz i z osobna.
          To niesamowita, magiczna wręcz relacja której mogę sobie tylko
          życzyć.
          Wiadomo związek Belli i Edwarda to cudo, ale ja nie wymagam od życia
          aż takiej doskonałości. Kiedys się nawet zastanwiałam nad
          motywem "dwoch połowek jabłka" - to nie jest tak do końca, ze
          zupełnie podważam taka możliwośc, wydaje mi się jednak, ze zdarza
          sie to bardzo rzadko, i naprawde nielicznym. A co jeśli np.: wasza
          druga połówka, zginęła w wypadku gdzies tam na świecie...prerażająca
          wizja. Pięknie to Kieślowski zarysował "Podwójnym życiem Weroniki"
          ubóstwiam ten film, jest taki metaforyczny. Cudowny, choć
          jednocześnie dość pesymistyczny.

          Modlę się, zebym nie była sama na tym świecie. Niech żyje, choćby z
          dala ode mnie. Tylko niech żyje.
          • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 10:39
            Gleboko wierze w milosc "na cale zycie", ale rownoczesnie sadze, ze
            nie kazdy moze ja przezyc. To nawet widac na przykladzie Belli i
            Edwarda-sa sobie oddani, gotowi do duzych poswiecen, porzucili
            gdzies swoj egoizm nz rzecz tej drugiej osoby. To piekne, ale bardzo
            trudne, nie kazdego byloby na to stac. W moim odczuciu taka wieczna
            milosc jest wymagajaca i nie wydaje mi sie, zeby wiele osob tak
            naprawde chcialo sie w niej zatracic, stanac do walki o druga osobe,
            rozwiazywac problemy zamiast od nich uciekac i podsycac uczucie
            zamiast zatracac je w szarej codziennosci. Kiedys nawet napisalam
            opowiadanko o takiej milosci, najlepsze jakie mi w zyciu wyszlo (ja
            i moje zakrecoone pomysly... ;)
          • kasia_marciniak844 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 11:31
            Moje uczucia są równie mieszane i wogóle u mnie to jakoś podobnie
            jest. Ja też nie mam powodzenia u płci przeciwnej, nie licząc
            tych "wyjątków", które ciągna też do Moniki :) I też z czasem
            zaczęłam mysleć, że poprostu albo ich jakoś onieśmielam - zresztą
            sama nie jestem typem dziewczyny, która kokietuje, czy w jakiś
            sposób stara się zwrócić na siebie uwagę albo odstraszam wyglądem -
            trudno - taka się urodziłam :)
            Raz wydawało mi się, że byłam zakochana, ale teraz z perspektywy
            czasu uważam że to było raczej "zaćmienie" umysłu.
            W miłość na całe życie wierzę głównie dlatego, że potwierdzają ją
            przypadki osób, które umierały z tęskonoty po śmierci swojej drugiej
            połowy, ale to się zdarzało w pokoleniu naszych dziadków. Wierzę
            więc, że taka miłość się może zadarzyć - wątpie aby przytrafiła się
            właśnie mnie.
            Czasami wydaje mi się, że ktoś, gdzieś, czeka właśnie na mnie...ale
            świat jest zbyt duży - małe szanse, że sie odnajdziemy :)
            Poza tym, w dzisiejszym świecie nastawionym na konsupcję, na życie
            łatwo i szybko - ośmielam się wątpić w stałość uczuć.

            Chyba dlatego tak kocham Twilight - bo tam znajduje się wszytko, za
            czym się tęskni, kiedy zostawia się w końcu ten pędzący świat za
            drzwiami własnego pokoju.

            Co do wpojenia. Zgadzam się z Moniką, że to nie tylko miłość. Można
            sobie "wpoić" nawet małą dziewczynkę (pamiętam tą straszną reakcje
            Belli i zażenaowanie Jacoba, kiedy jej o tym opowiadał- ba PAMIĘTAM
            WŁASNY SZOK :)) po to by być jej obrońcą , przyjacielem, towarzyszem
            na każdym kroku życia, by później dopiero stać się kochankiem.

            Uważam, że to naprawdę piękne. Wilk dopsowuje się dokładnie do
            potrzeb "ukochanej" jest dla niej tym kogo potrzebuje - jej ideałem,
            wiec po co miałaby szukać kogoś innego.
            • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 13:45
              Ja bym tego tak nie oddzielala- bycia przyjacielem i bycia
              kochankiem. Milosc sklada sie z jednego i drugiego,prawda?
              • kasia_marciniak844 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 14:17
                Masz rację, ale często to właśnie od przyjaźni się zaczyna. Dopiero
                po jakimś czasie pojawia się miłość, kontakt fizyczny i wydaje mi
                się, że to dobra kolejność. Później już obie formy współistnieją
                razem - kochanek i przyjaciel - marzenie każdej kobiety :)

                Mój wczesniejszy post jest strasznie chaotyczny, ale po krótce
                chodziło mi o to, że cała magia "wpojenia" tkwi w tym, że wilk jest
                dla swojej wybranki kimś więcej niż tylko ukochanym, czy kochankiem.
                Poza tym jest jej tak bezgranicznie oddany.
                • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 16:59
                  Kasia, nie przejmuj sie, moje wszystkie posty sa chaotyczne ;o)
                  Zazwyczaj cos wstukuje tylko po to, zeby po wstaniu stwierdzic, ze
                  minelam sie z sednem.

                  Ale tym razem moze trafie w sens:
                  Myslalam dzis o tym wpojeniu i przypomniala mi sie ta staroindianska
                  legenda o trzeciej zonie. Pamietacie, wodz plemienia po jej
                  samobojczej smierci przemienil sie w wilka i sluch o nim zaginal. Co
                  prawda nie przypominam sobie, zeby tam bylo wprost powiedziane, ze
                  trzecia zona byla jego wpojeniem, ale pojawilo sie
                  sformulowanie "kochal ja bardziej od innych". Jesli przyjmiemy, ze
                  to bylo wpojenie, chyba mialybysmy argumencik na to, ze wilkolacza
                  milosc jest tylko jedna. Takie moje domysly...
            • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 14:17
              Dokładnie! Dokładnie!

              Pozatym, wydaje mi się że Twilight jest taki dość nostalgiczny. To
              opwieść o romansie dwojga ludzi, których własnie nie interesuje
              ten "szybki", "jałowy" i zupełnie irracjonalny styl zycia, otwarcie
              nim gardzą, izolując się w przypadku Edwarda od ludzi których
              mentalności wogole nie pojmuje (szkoła), w przypadku Belli, która
              nie potrafi sie w niej odnaleźć. Świetnym jest to, ze czyta tę
              ksiązke setki tysięcy młodych ludzi, byc może nawet zaczynaja
              pojmować na czym polega ból tego całego "american dream style".
              Co za paradoks. Powieśc napisała amerykanka, z konserwatywnej
              rodziny, i jeszcze mormońskiej wiary (wiecie, ze oni tam mogą mieć 6
              żon???). A mimo to, piekny jest jej przekaz. Edward jest zupelnie z
              innej epoki. Jakby faktycznie przedostał się z kartek powieści Jane
              Austen, i teraz probował sie odnaleźć w śiwiecie Paris Hilton.
              Bez kitu, ja się dałam wciągnąć, wy się dałyście, a mamy chyba na
              tyle wysokie mniemanie o własnym zdrowo rozsądkowym trybie życia, że
              potrafimy docenić, fakt istnienia osób sobie podobnych.
              Mam szczęście, że spotkałam na swojej drodze trzy wspaniałe
              dziewczyny o podobnym usposobieniu i poglądzie. Na necie. Dacie
              wiarę?
              • kasia_marciniak844 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 14:28
                Dlatego tak się wciągnęłysmy. Odnajdujemy w Belli cząstkę siebie,
                marzymy o kimś takim jak Edward i cieszymy się, że nie jesteśmy
                jedynymi osobami, które nie chcą wsiadać na tą karuzele i poprostu
                wirowac w szalonym pędzie :)

                Ciesze się, że Was poznałam :)
                • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 16:52
                  My po prostu jestesmy z tej epoki co Edward! ;o)

                • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 17:58
                  :* :* :*

                  To jest po buziaku dla każdej z Was.

                  Też dlatego kocham Twilight. Bo oni są inni, są na przekór, obok i z daleka.
                  Ignorują, kontestują i nie dają się wciągnąć w szaleństwo jałowego pędu. Nic
                  dodać nic ująć. Chyba właśnie to,że autorka ma takie a nie inne poglądy
                  sprawiło,że jej książka jest tak cudownie staromodna.

                  A co do Was moje Drogie:) Też jeszcze nie mogę wyjść z podziwu,że udało mi się
                  zawrzeć taką rewelacyjną znajomość przy pomocy internetu. Można z Wami
                  porozmawiać na różne tematy i tak elegancko umiecie mieć odmienne zdanie- po
                  prostu kobietki z klasą jesteście moim zdaniem.

                  Każdy dzień zaczynam od zajrzenia na forum, żeby zobaczyć co znów ciekawego
                  miałyście do powiedzenia i ewentualnie dorzucić swoje trzy grosze. Mam wielką
                  nadzieję,że nasze plany wypalą i uda nam sie spotkać osobiście. Będziemy
                  siedzieć, dyskutować, porównywać, rozpływać się, wzruszać i marzyć. I co
                  najważniejsze, chyba żadna nie będzie sie czuła wyobcowana. Wszystkie będziemy
                  'niedzisiejsze'.:)
                  • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 19:20
                    Gdyby mi ktos pol roku temu powiedzial, ze wlasnie moja "innosc"
                    doprowadzi mnie do poznania grupy fantasycznych, pozytywnie
                    zakreconych dziewczyn, zasmialabym mu sie w twarz!

                    Jak tu nie wierzyc w cuda?

                    ;o)
                  • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 22:36
                    Swoją drogą jestem ciekawa, jak na siebie zareagujemy, tak na żywo :D
                    Ja od razu ostrzegam, ze takiego drugiego świra jak ja to chyba ze
                    świecą szukać (ja oczywiście nie szukam powodów do wygłupów, one
                    same sie pojawiają, naprawde przyciągam dziwne rzeczy na ulicy,
                    empatia jak nic:D). Strasznie dużo się śmieję, do tego stopnia, że w
                    szkole mieli ubaw gdy zapowietrzałam się chrząkając jak świnka.
                    A gaduła ze mnie!!!! Gadam o wszystkim, a przeskoki teamtów to
                    bolączka moich znajomych. Moje dwie najbliższe przyjaciółki, jakoś
                    się do tego przyzwycziły, ale problem polega na tym, ze mój mózg tak
                    szybko pracuje, że z tymi milionami myslami na sekundę nie jestem w
                    stanie zdecydować sie który by tu tearz podjąć. Zaczynam jeden, już
                    się gubię, to zachaczam o drugi, wtedy przypomina mi sie jeszce
                    trzeci, by ostatecznie powrócić do punktu wyjśćia. Bossssko :D
                    Wszystko jest dla mnie logicznie wytłumaczalne, a prędzej padnę, niż
                    zatrzymam to sobie w ciszy.
                    Przyznam nie lubię przebywać w towrzystwie ludzi których nie znam,
                    obce klimaty to dla mnie udręka. Nie umiem zacząć i skończyć żadnej
                    nawet mało wymagającej rozmowy.

                    Raz w życiu mi się zdarzyło, że poznałam kolesia (oj przystojny był
                    to pamiętam dobrze), z którym przegadałam prawie całą noc. Z
                    perspektywy czasu stwierdzam, ze to był taki Edward w ludzkiej
                    skórze. Szkoda, że był niemcem. Naprawdę szkoda:)

                    Widzicie??? Już przeskok w temacie.

                    Nie mogę się doczekać. Mnie sie wydaję, ze znamy się od poczatku
                    (liceum, studiów) niepotzrebne w nawiasie skreślić.

                    No i jaki powód zjazdu do Gda...TWILIGHT the movie.
                    A ja KOCHAM KINOooooo :D

                    Uściski dziewczynki.



                    • kasia_marciniak844 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 23:15
                      Już ze zdjęć można wyczytać jaki z Ciebie "krejzolek" :)
                      Ja też się nie mogę doczekać naszego spotkania, chociaż przyznam, że
                      trochę się obawiam jak to będzie, bo ze mnie taki raczej stonowany
                      koziorożec, ale czuję, że "załapiemy" temat od razu.
                      Mnie zresztą mało kto zna z tej zwariowanej strony,(nie licząc
                      dziwnych i śmiesznych wpadek, które mi się zdarzają, a przy których
                      buraczeje mi twarz,)ale kiedy znajdzie się "bratnia dusza", a
                      jeszcze lepiej "trzy bartnie dusze" :D to już mogę gadać i wygłupiać
                      się do woli - lód topnieje :)

                      Pisałam już, że na wiadomość o tym, że jadę w zimie do G...każdy się
                      puka w głowę i otwiera szeroko oczy. A ja wiem, że to będzie nie
                      tylko przygoda, ale może i początek pięknej przyjaźni.
                      No i filmmmmmmm będzie...MNIAM :)

                      BUZIAKI :***
                      • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) 21.08.08, 23:19
                        No ja też mam właśnie takie przeczucie:)

                        Dlatego nie mogę się doczekać:D
        • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie)-spam 21.08.08, 21:50
          Skoro zlapalysmy taki piekny temat o milosci, pozwole sobie troche
          przysamowac sztuka ;)

          Moj ulubiony wiersz o milosci (podpisuje sie pod jego trescia rekami
          i nogami)

          Agnieszka Osiecka: "Umrzeć z miłosci"

          Chociaż raz
          warto umrzeć z miłości.
          Chociaż raz.
          A to choćby po to,
          żeby się później chwalić znajomym,
          że to bywa.
          Że to jest.
          ... Umrzeć.

          Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady
          obok innych nieboszczyków listów
          i nieboszczek pamiątek
          i cierpieć...

          Cierpieć tak bosko
          i z takim patosem,
          jakby się było Toscą
          lub Witosem.

          ... I nie mieć już żadnych spraw
          i do nikogo złości.
          I tylko błagać Boga, by choć raz,
          choć jeszcze jeden raz
          umrzeć z miłości.

          Mój ulubiony obraz (surrealistyczny)

          Rene Magritte "Kochankowie"
          farm1.static.flickr.com/54/111085610_adab45827c.jpg
          Rzezba:
          August Rodin: "Pocałunek"
          www.bctelekomunikacja.pl/bct/images/goscie/gosc849_kissRodin2.jpg

          Jesli macie swoje propozycje do teg przedziwnej galerii-zapraszam!


          • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie)-spam 22.08.08, 15:33
            Whoa! Podoba mi się.

            Po pierwsze wiersz w takim razie. William Butler Yeats "He wishes for the cloth
            of heaven". Nie ma ładnego przekładu, więc wybaczcie.

            HAD I the heavens' embroidered cloths,
            Enwrought with golden and silver light,
            The blue and the dim and the dark cloths
            Of night and light and the half-light,
            I would spread the cloths under your feet:
            But I, being poor, have only my dreams;
            I have spread my dreams under your feet;
            Tread softly because you tread on my dreams.

            Co do obrazu, to chyba sie nie wypowiem, bo nie mam dobrego pomysłu.

            Jeśli chodzi o rzeźbę, to byłam skłonna obstawiać Rodin'a, ale skoro Wiola była
            pierwsza to proponuję Antonio Canovę:
            en.wikipedia.org/wiki/Image:Psyche_revived_Louvre_MR1777.jpg
            A gdzie piosenka, gdzie piosenka pytam??





            • wioleta_90 Re: IMPRINTING (wpojenie)-spam 22.08.08, 16:48
              Piosenek mialabym az za duzo, wiec wycielam te dyscypline. Choc
              ciezko mi sobie odpuscic tu reklame podkladow do rumby, "Abrazame"
              Tamary www.youtube.com/watch?v=RzNS4_cZYTc , zawsze sie
              rozpuszczam przy tej balladzie (podobno jest strasznie stara)
              albo "Fields of gold" Ewy Cassidy
              pl.youtube.com/watch?v=NOiByplrkX4&mode=related&search=
              Czekam dalej na pomysly! ;)
              • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie)-spam 22.08.08, 20:05
                Przy muzyce Evy Cassidy rycze jak bóbr. Kobieta o nieprzeciętnym
                talencie, którą tak szybko Bóg zabrał z tego świata.
                Nie mogę oglądać jej na koncertach, bo wtedy to mam doła na 6 stóp
                pod ziemię.

                Ogromna i szokująca szkoda. Bo jej głos to magia.
                • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie)-spam 27.08.08, 22:34
                  No dobra , mnie jeśli idzie o piosenki to rozdziera to: "Colorblind" Counting crows:


                  pl.youtube.com/watch?v=y0s7ycdUcHk
                  W kontekście filmu "Szkoła uwodzenia" (kto krzyczy,że to badziew, niechaj się
                  schowa)który w liceum obejrzałam dwieście razy, albo coś koło tego:) W ogóle
                  "Niebezpieczne związki" uwielbiam (zwłaszcza w wersji a Malkovitchem).
    • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) 02.10.08, 13:34
      A mnie imprinting mierzi straszliwie... (To mój drugi post na tym
      forum i znów negatywny, mam nadzieję, że mi to wybaczycie:D Lubię
      rozmawiać o Twilight, ale mam niestety wiele zastrzeżeń do tych
      książek).

      Czemu nie lubię imprintingu?

      Po pierwsze nie podoba mi się fakt narzucania uczuć przez jakąś
      magię, tym bardziej, że często zamieszane są w to osoby trzecie
      (czytaj: Leah). Sam kochał Leah, zadziałała magia, pokochał Emily.
      Dlaczego miłość wynikająca z magii jest silniejsza niż ta miłość
      pierwsza, wynikająca z bliskości, przyjaźni, pociągu fizycznego? Co
      jest w niej lepszego? Nie dziwi mnie reakcja Leah... Ona na pewno
      nienawidzi tego mechanizmu, ale chce, żeby i ja to spotkało - tak
      się sparzyła, że tylko imprinting da jej poczucie pewności w jakims
      przyszłym związku.

      Magia wywołująca miłość kojarzy mi się z Tristanem i Izoldą, którzy
      pokochali się po wypiciu magicznego eliksiru. Pamiętam, że w szkole
      przy omawianiu tej lektury reakcja mojej klasy była raczej taka, że
      cóż to za wielka miłość, skoro w gruncie rzeczy nie pochodzi ona od
      bohaterów. Oczywiście, Tristan i Izolda to zupełnia inna epoka, inny
      sposób opowiadania, tutaj eliksir był raczej metaforą niż dosłownym
      przymusem. Ale Twilight się raczej tak nie obroni... Generalnie,
      miłość nie poparta niczym poza magią, miłość od 'pierwszego
      wejrzenia' niezależna od woli bohatera (ok, miłość zazwyczaj jest
      niezależna od naszej woli, ale rozumiecie o co mi chodzi, mam
      nadzieję:))

      Po drugie, nie podoba mi się jednostronność imprintingu. Dotyczy on
      tylko wilków, ale w związku mamy dwie osoby... W trzeciej części
      bodajże było wytłumaczone dlaczego dziewczyny i tak
      pokochają 'swoje' wilki. Bo wilki będą dla nich idealnymi
      partnerymi, bo całe życie będą je kochać i dbać o ich szczęście.
      Skąd założenie, że skoro ktoś nas kocha, to musimy to odwzajemnić?
      Mamy paść na kolana z wdzięczności, bo bo ktoś pod wpływem magii dba
      o nas od dzieciństwa? Kolejne ograniczenie woli? Nigdy ten problem
      nie został poruszony w książkach, ale czy dziewczyna (facet w
      przypadku Leah) może wyrwać się z pułapki imprintingu? Bo założenie,
      że każda taka osoba bezproblemowo odwzajemni uczucie wilka, jest dla
      mnie dziwne.

      Innymi słowy, niewiele widzę w imprintingu pięknego, a już na pewno
      nic naturalnego.
      • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 02.10.08, 14:21
        Jest w tym co mówisz sporo gorzkiej prawdy ...ale.

        Imrpinting w świecie Meyer jest czymś niezwykle rzadkim. Wiele razy
        było wspomniane, że to tylko legenda - która jak większość legend u
        Meyer ma swoje przykre konsekwencje (analogicznie nie każdy wampir
        jest utalentowany). Tak więc, wcale nie było powiedziane, że każdy
        wilk "wpadnie". Była ich przeciez masa 14-nastu czy może ciut mniej,
        jednak do końca powieści wpojeniu poddało się TYLKO 5-ciu! W jednym
        z wątków poruszyłam juz temat Jacoba i jego podejścia do całego tego
        interesu. Jak wiadomo, cały motyw wpojenia go "wkurzał". Do czasu.
        No właśnie. Zauważ, że tak samo było w przypadku ich przemiany -
        wszyscy przrażeni, ze Sam to jakiś dealer albo guru sekty - a jak
        przyszło co do czego, to każdy nie mógł się już doczekać by się
        wykazać - zabawić.
        Mnie się bardzo ten motyw podobał i nie wydaje mi się, że ta magia
        działała jednostronnie. To chyba jest jak z zapałkami, akcja -
        reakcja. Jest w tym coś niepokojąco jednoznacznego. Jakby
        przeznaczenie od początku obierało wilka i przydzielało mu
        partnerkę. Zauważ, ze nikt nie odbierał im wolnej woli, ani
        świadomości. Przypuszczam jednak, że Meyer próbowała przekazać całą
        naturę wilka w skomplikowanej relacji ludzkiej chemii - jako coś
        przed czym nie można uciec.

        Do czego zmierzam. W 4 tomie, jest rozmowa między Aro i Edwardem, w
        której wyjaśniana jest natura postaci Jacoba (jako przykładu).
        Przyznał że nie sa wilkołakami. Są wilkami - a to widać nawet w
        świecie legend meyer, stanowi ogromną różnicę.
        Tak więc jak widzisz dochodzi do pewnej dwoistości natury - jaźni.
        Skoro człowiek jest zarówno sobą jak i wilkiem, musi pogodzić się z
        tym, że nastąpią pewne komplikacje. Wilki dobieraja sobie partnerki
        TYLKO RAZ w trakcie swojego całego życia. Wydaje mi się, że
        Stephenie posłuzyła się tą prawdą, w taki a nie inny sposób. To nie
        Sam, ani Quil, Paul czy Jacob decydowali - to ich druga natura
        wybierała. To wilk się starał o akceptację swojej partnerki,
        nie "osobnik".
        To co chę powiedzieć, to to, że to wcale nie była magia. No, nie w
        stricte znaczeniu tego słowa. Tylko pozornie, wydaje mi się, nie
        mieli oni tak do konca wyboru. Sam przecież, cały czas myślał o Leah
        a i Emily przecież się broniła. Nie chciała mieć z nim nic
        wspólnego - a jednak widzisz, coś musiało się stać, że zmieniła
        zdanie. Ja bym to nazwała tańcem godowym w którym każda ze stron
        jest po równo zaangażowana.
        Podziwiam, za oryginalność i tę przemyślaną formę relacji damsko -
        męskich wodniesieniu do przedstawionej posatci "wilkołaka".


        P.S.

        Widzę, że zabierasz głos po raz drugi, faktycznie oddźwięk wywodu
        jest dość negatywny, ale nie to mnie boli. Otóz w poprzednim swoim
        poście, oddałaś całą treść 4 tomu, bez uwagi o spoilerach.
        Zarówno ja jak i Martishia, jesteśmy w trakcie tłumaczenia powieści
        dla dwóch rezydentek tego forum. Poświęciłam na to "masę" czasu, co
        dzięki twojemu postowi - no cóż okazało się czasem zmarnowanym.
        Fakt, tylko jedna z dziewcząt przeczytała twój komentarz, ale druga
        również zaczeła, tyle, ze się zorientowała w porę.

        Fajnie, ze chcesz zabrać głos i wogóle, ale wtedy prosiłabym o
        dokładne czytanie poszczególnych wątków. NIe mamy nic przeciwko
        dyskusjom na temat twilight - po to stworzyłyśmy to forum - nie
        chiałabym bys wzięła sobie teraz tak do serca co wyżej napisałam. To
        tylko taka mała uwaga na przyszłość:)
        • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 02.10.08, 14:38
          Zanim napiszę dłuższą odpowiedź na Twój post, bo akurat muszę wyjść,
          chciałabym tylko napisaś na swoją obronę, że swój post w tamtym
          wątku zatytułowałam specjalnie "wrażenia po całości", co jak dla
          mnie sugerowało dość jednoznacznie, że będą tam spoilery... Sama
          jestem raczej przewrażliwiona na tym punkcie, bo wolę niespodzianki
          przy czytaniu/oglądaniu. Przepraszam za nieużycie slowa spoiler,
          jeśli to was zmyliło. I oba wątki przeczytałam, zanim się do nich
          dopisałam.
          • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 02.10.08, 15:07
            Nie chcę nic mówić, ale vixen ma rację, napisała 'po całości'.

            Sorry,że się nie ustosunkowałam wtedy do Twojego posta, ale już się tłumaczę:)
            PO pierwsze Breaking mi się podobało, po drugie czekałam , że Monika wróci z
            wojaży i zrobi to za mnie :D, a po trzecie zmaglowałyśmy ten temat w mailach na
            dziesiąty bok, a skoro dziewczyny i tak nie miały przeczytanego, to nie
            gadałyśmy o tym na forum publicznym.
            Należą Ci się jeszcze dwa słowa wyjaśnienia. My z dziewczynami 'poznałyśmy się'
            na forum filmowym onetu. Zaczęłyśy jakoś tak gadać, gadać i postanowiłyśmy się
            przenieść tutaj, założyć sobie forum, bo tak jest wygodniej, bardziej
            przejrzyście i nico prywatniej. Przez to może jesteśmy trochę 'odstraszające',
            ale nie zamknęłyśmy tego forum, bo przecież po co, skoro zawsze ktoś z zewnątrz
            może zechce przyjść i pogadać. Jeśłi wydałyśmy się nieuprzejme, to wielkie sorry:)

            A teraz ad rem.
            Zgadzam się z Tobą (po części). Też nie podoba mi się w motywie wpojenia ta
            bezwolność. I nie chodzi mi nawet o samego wilka, tylko o jego nieszczęsną
            wybrankę. Jacob tłumaczy to Belli, że czemu miałaby szukać czegoś innego, skoro
            jej wilczek będzie ją kochał jak nikt na świecie.
            To się nie mieści w moim pojęciu miłości. Dla mnie miłość to jest zjawisko
            dwukierunkowe. Nie można sobie na czyjąś miłość- w tym najbardziej książkowym,
            romantycznym, dramatycznym, najbardziej wszechogarniającym wymiarze (bo o takiej
            miłości chyba cały czas tu mówimy)-zasłużyć. To jest dokładnie to co Jacob
            chciał wywinąć z Bellą- poczekać, zaprzyjaźnić się, poznać bliżej, aż w końcu
            będą sobie tak bliscy, że może, może. Ja nie mówię, że w życiu to się nie
            zdarza. Jest mnóstwo par które łączy przyjażń, przywiązanie, szacunek, etc, etc.
            Ale to nie jest TO- ziemia drży i tak dalej.
            Nie wiem czy przespałyście obie drugą księgę Breaking dawn :), ale tam Leah
            wyjaśniła czemu miało służyć wpojenie. Leah wyjaśniła to Jacobowi. Wpojenie
            miało przywiązać wilka do najlepszej genetycznie z którą miał najlepsze szanse
            na jak najsilniejsze potomstwo- żeby przedłużyć linię i umocnić gatunek
            shape-shifterów. O!
            • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 02.10.08, 15:14
              Przypomnę tylko, ze to było tylko jej teoria.

              Co nie zmienia faktu, ze mi to umknęło. Osz ty skubana, popisujesz
              się teraz, ze przeczytałas niedawno po raz ktoryś druga księgę. Phi!

              Ale faktycznie, było tam cos w ten pasek. Ale jak to staje w
              opozycji do tego co we wczesniejszym poście opisałam. To wilk
              wybiera a nie "postać". I jak widzisz, nie było wpojenia w stosunku
              do Belli, to i Bella sie nie złamała. Ja tam wcale nie jestem pewna,
              czy jakby Jacoba nie "strzeliło" w nią, to ona by Edwarda nie
              rzuciła (ryzykowna teoria, wiem, byc moze zupełnie irracjonalan - co
              ja gadam niemożliwa! Ale ...zawsze)
            • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 08:36
              Dokładnie o to mi chodzi: o założenie Meyer, że wielka miłość jednej
              strony zasłuży automatycznie na miłość drugiej.

              Co do genetyki, ok, pamiętam, i miało to jakiś sens do momentu, gdy
              wybranki wilków pochodziły z ich plemienia, ale czy imprinting
              Jacob/Renesmee trzyma się wtedy kupy? Renesmee jest półwampirem, czy
              nie powinna genetycznie 'odstraszać' Jacoba?

              No i druga sprawa - Leah na tą chwilę nie może mieć dzieci. Czy to
              znaczy, że nie ma szans na imprinting, skoro dobre geny na nic jej
              sie nie zdadzą?

              ---
              W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
              • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 09:22
                No właśnie problemem Leah jest fakt, że nie ma tej szansy. Nie
                będzie w jej przypadku imprintingu (według jej teorii).
                Co do Reneesme słuszna uwaga, ALE...powtórzę jeszcze raz, Leah
                wysnuła teorię, to były tylko jej przypuszczenia, nie mamy stu
                procentowej pewności czy to tak działa, w przypadku jacoba miałam
                inną tezę, dlaczego Reneesme. Wydaje mi sie ona najlepszym
                rozwiązaniem, całej tej sytuacji, choc zdaję sobie sprawę, że
                pachnie ona pewnym przegięciem.

                Otóż, pierwotnie wydawało mi się, że związek Bella Reneesme, jest
                nieco głębszy niz tylko relacja matka-córka. W trakcie czytania
                miałam wrażenie, jakby reneesme i Bella były jedną osobą ale w dwóch
                odrębnych ciałach. Tak jakby Bella wydała na świat własną duszę,
                jakby Edward poprzez ich współżycie w jakiś tam wampirzy sposób
                odebrał i podzielił jej osobowość. Wtedy związek jacob-reneesme, ma
                głębszy sens, bo to tak jakby wrócić do pierwotnego toku
                przeznaczenia Belli, w którym Bella i Jacob mieli być razem. W tym
                wypadku, postać Belli pozostaje nienaruszona - tyle, ze jest w ciele
                innej osoby. Bada bim, bada boom - wielka miłośc od pierwszego
                wejrzenia w wykonaniu Jake - Nessie.
              • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 10:00
                Leah jest bezpłodna, w takim wypadku wydaje mi się że magia obronna
                Quiletów potraktowała ją jako osobnika męskiego. To dośc okrutne,
                ale juz sam fakt że Leah JEST wilkiem, nie daje jej szans na
                wpojenie. Tak to zrozumiałam.
                • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 10:19
                  Nie wiem, czy się dobrze zrozumiałyśmy. Powiedzmy, że w imprintingu
                  mamy, hmm, podmiot i przedmiot:) Podmiotem jest wilk, przedmiotem
                  jest nie-wilk. Rozumiem, że Leah będąc wilkiem nie może być
                  przedmiotem, zastanawiałam się jednak nad możliwością bycia przez
                  nią podmiotem. Czyli czy może spotkać faceta nie-wilka i sobie go
                  wpoić. Skoro jest bezpłodna, a założymy że imprinting ma na celu
                  stworzenie silniejszych wilków w następnych pokoleniach, to
                  imprinting u niej nie ma sensu.

                  Upewniam się tylko czy o to samo nam chodzi:)
                  • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 10:22
                    Według MNIE - nie może. LEAH nie miała prawa zostać wilkiem. To był
                    w śród nich fenomen na skalę wieków. Wydaje mi się to nie mozliwe, z
                    tego prostego względu. Leah jest anomalią i raczej nie będzie
                    działać na takich samych zasadach jak reszta.
                  • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 15:30
                    DO tego posta tylko jeden koment. Czy Ty aby nie jesteś prawnikiem? :)
                    • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 22:52
                      :)))))

                      Przyznaję się bez bicia, skonczyłam prawo:D
                      • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 04.10.08, 00:09
                        He he:)

                        "-I jak wejdzie pan na bardzo wysoką wierzę, to co pan zobaczy na dole?
                        - No samochody, ludzi, budynki.
                        - Nie, nie. Dwója.
                        - To nie wiem panie profesorze.
                        - Podmioty i przedmioty prawa cywilnego pan zobaczy."
                        • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 04.10.08, 09:45
                          Ach te zgubne prawnicze nawyki:) Niedługo zacznę rozważać materialne
                          i formalne aspekty imprintingu:D
                          • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 04.10.08, 12:00
                            Czuję się ...taka malutka.
                            (tu macha chowając głowę w ramionach)

                            He he he.
                            Z kim ja dyskutuję...mam jakąś szansę się wybronić????
              • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 15:29
                Też się zastanawiałam co wyjdzie ze skrzyżowania Jake'a i Nessie:)
                Może właśnie w tym rzecz,że superwilk. W końcu matka natura nie mogła się mylić:)
        • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 09:17
          > Imrpinting w świecie Meyer jest czymś niezwykle rzadkim.

          Częstszym niż na początku sie wydawało... 5 na 14 to więcej niz
          jedna trzecia:)

          Jak wiadomo, cały motyw wpojenia go "wkurzał". Do czasu.
          > No właśnie. Zauważ, że tak samo było w przypadku ich przemiany -
          > wszyscy przrażeni, ze Sam to jakiś dealer albo guru sekty - a jak
          > przyszło co do czego, to każdy nie mógł się już doczekać by się
          > wykazać - zabawić.

          Do czasu, tak. A potem cudowna przemiana i mu sie podobało. Można
          powiedzieć, że Jacob wie na pewno to, czego inni się moga domyślać
          jedynie - że imprinting jest wspaniały. Ale może po prostu tak
          działa, że wydaje się wilkowi wspaniały - takie osłodzenie gorzkiej
          pigułki.

          nie wydaje mi się, że ta magia
          > działała jednostronnie.

          Nie mamy żadnych powodów, by tak myśleć. Mamy za to słowa Jacoba:
          "But why wouldn’t she choose him, in the end? He’ll be her perfect
          match. Like he was designed for her alone." A więc same wilki raczej
          skłaniają się ku temu, że magia działa na nich, a potem ich uczucia
          na tą drugą osobę:)

          Zauważ, ze nikt nie odbierał im wolnej woli, ani
          > świadomości.

          Problemem w dyskusji o imprintingu jest kwestia tego, że i
          najnormalniejsi ludzi nie wybierają obiektów swoich uczuć świadomie.
          Czy można mówić o woli w kwestii miłości? Więc w pewnym sensie
          imprinting wilków nie powinien być aż tak dziwny (i może by nie był,
          gdyby nie towarzyszące mu kontrowersje w stylu imprintingu co do
          dzieci itd). Ale mimo to jest przeciwstawiony 'normalnej' miłości,
          jest czymś, co dzieje się wbrew woli, coś niepożadanego przez część
          wilków.

          > To co chę powiedzieć, to to, że to wcale nie była magia. No, nie w
          > stricte znaczeniu tego słowa. Tylko pozornie, wydaje mi się, nie
          > mieli oni tak do konca wyboru. Sam przecież, cały czas myślał o
          Leah
          > a i Emily przecież się broniła. Nie chciała mieć z nim nic
          > wspólnego - a jednak widzisz, coś musiało się stać, że zmieniła
          > zdanie. Ja bym to nazwała tańcem godowym w którym każda ze stron
          > jest po równo zaangażowana.

          Ciekawa teoria i nawet do mnie przemawia, jeśli chodzi o dwie natury
          wilków. Być może ta magia to hm, pewna biochemia wilka - a więc siła
          wewnetrzna, nie zewnetrzna. Ale wtedy odpada na pewno Twoja teoria o
          dwukierunkowości tego działania, bo wybranki wilków nie są wilkami i
          ta wilcza biologia ich nie dotyczy. I znów, gdyby pochodziły tylko o
          dziewczyny z plemienia wilków, można byłoby to jakoś naciagnąć, ale
          Renesmee skutecznie temu zapobiega:)

          No i z czysto literackiego punktu widzenia, jak juz wcześniej
          pisałam, imprinting był pójściem na łatwiznę. Trójkąt Sam/Leah/Emily
          był nawet ciekawy i miał potencjał, więc ok. Wprowadzenie watku
          Quil/Claire wydawało się kontrowersyjne, alę w BD już wiadomo po co
          ty było - żeby przygotować nas na Jacoba i Renesmee. No i dochodzimy
          do tej łatwizny. Imprinting Jacob/Renesmee przekreślił całą wartośc
          wątku Jacob/Bella. Cała ta wielka miłość, cierpienie Jacoba, dwa
          tomy miłosnego trójkata, Bella niemalże wyobrażająca sobie
          przyszłość z Jacobem, miliony fanek;) I TAK się to kończy? Jednym
          spojrzeniem na kogoś innego? Jacob nie przejdzie swojej 'odnowy'
          własnymi siłami, nie spotka kogoś godnego siebie w wieku powyżej
          niemowlęcego? Ja nie jestem fanką tej pary, ale rozwiązanie ich
          problemu było dla mnie ogromnym rozczarowaniem i utwierdziło mnie w
          przekonaniu o wielkich brakach w twórczości Meyer.

          A w ogóle to mam problem natury językowej. Jak powiedzieć po polsku
          np Jacob imprinted on Renesmee"? Nie czytałam tych książek po polsku
          i mam problem z wysłowieniem się:)
          • monikad_85 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 09:50
            Rozumiem, wiem do czego pijesz a propos motyw wpojenia Quiletek, że
            to niby pochodzenie - rodowód wpływa na odbiór potencjalnej
            kandydtaki wilka. I tu sie odniosę do teorii Leah, że to chodzi o
            jej biologiczne predyspozycje, nie genetyczne. Po prostu dalej
            trzymam się wersji, że to nie musi być chemia pmiędzy wilkiem i
            wilczycą, tylko wilkiem a kobietą, to jest tylko taka teoretyczna
            kreacja sytuacji, w której dochodzi do wpojenia partnerki. A jej
            wybór podyktowany jest reakcją na tańce godowe ( w których notabene
            partnerka bierze udział NIEŚWIADOMIE, ale świadomie podejmując
            decyzję).
            Ja tam przełknęłam taka wersję, na swój sposób jest logiczna i
            trzyma się kupy.
            • supervixen Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 10:07
              No tak, tylko właśnie dlaczego reakcja kobiekty jest zdeterminowana
              tańcem godowym wilka? Dlaczego nie ma wyboru? Nie czepialabym się
              tego, gdybyśmy dostali choć taką możliwość, że nie każdy imprinting
              kończy się happy endem, że kobieta nie zawsze odwzajemni uczucie.
              Ale o tym ani słowa.

              Więc albo to jest nielogiczne (nasza umowna 'magia' jest niby
              wilcza, ale działa i na nie-wilczycę), albo szowinistyczne (kobieta
              pod wpływem poświęcanej jej uwagi i bezwarunkowej miłości nie ma
              wyjścia jak tylko pokochać wilka. A facet nie-wilk nie musi takiej
              wdzięczności okazać, bo kobieta-wilk nie może mieć dzieci, to i
              prawdopodobnie imprinting jej nie dotknie, a więc i taki facet
              raczej nie zaistnieje)
              • martishia7 Re: IMPRINTING (wpojenie) SPOILER 03.10.08, 15:39
                Wariant magiczny i to magii która działa jednak na obie strony (zarówno na wilka
                jak i na wybrankę) przemawia do mnie bardziej. Tak jak powiedziałaś ten drugi,
                ze względu na szowinizm, jest dla mnie nie do zaakceptowania.
                Nie moge powiedzieć żeby imprinting Jacob'a mnie rozczarował i zdenerwował jakoś
                specjalnie. To jest taka próba zostawienia wszystkich szczęśliwymi. Skoro team
                Edward dostała to co chciała (bo moim zdaniem ewidentnie dostała, wydaje mi się
                że Belli niemalże wszelkie romantyczne przywiązanie do Jake'a przeszło), to coś
                na pocieszenie Jacob team też musiało nastać. Zgadzam się,że to upraszcza
                sprawę. Ale z drugiej strony, mogło nieźle potrwać zanim by mu przeszło w sposób
                naturalny:)
                Imprinting jest tutaj trochę jak lek na całe zło. Nie drażni mnie, ale też w
                ogóle nie porusza szczerze mówiąc. Pomijając fakt, że Nessie jest niemowlakiem.
                Cytując Elton'a John'a "there's no sacrifice". To jest za łatwe. DLatego właśnie
                Bella i Edward są taką poruszającą parą- każde z nich musiało dużo dać z siebie,
                żeby to wszystko zechciało zagrać i doprowadziło nas do szczęśliwego happy endu.
                A Jake i Nessie- Ba da bing, bada boom :) Nie bierze mnie to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka