Dziecko podróżnik

IP: 193.91.9.* 13.11.03, 13:18
Nie wyobrażam sobie wyjechać w ciekawą podróż bez dzieci. Mam
dopiero 25 lat i dwie niesamowite córki-6-letnią Julię i
niespełna 3-letnia Maję. Dzieci uczestniczą w każdym waznym
wydarzeniu mojego życia. Maja miała pół roku, gdy razem z
przyjaciółką zdecydowałyśmy się na wędrówki z dziećmi po
Kaszubach, rok później sama z 5-letnią wtedy Julką i 1,5-roczną
Mają wybrałam się w 19-godzinną podróż pociągiem, a potem 2-
godzinną PKSem do Huty Polańskiej, po tygodniu przeniosłyśmy się
do Zakopanego. Z Gubałówki wykonałyśmy telefon do chrzestnej
Julki (wszyscy pukali się w czoło, że to nie będą wakacje, ale
mordęga).Jula zapytana przez ciocię, gdzie jest, rozejrzała się
wokoło i ku memu zaskoczeniu odpowiedziała: nie wiem. Z
Zakopanego zapamiętała plac zabaw na Gubałówce, ale też psy
Bacusie, bryczkę i swoje pragnienie, żeby nią pojechać
(niestety, ciężko się było załadować z wózkiem). Hutę Polańską
do dziś kojarzy z Hutą Szkła, gdyż znalazła tam pozostałość po
tejże w postaci zbitej zielonej bryłki. Tam właśnie Maja
pierwszy raz dotknęła żywego kurczaka i zobaczyła krowę, która
nie chciała jeść. Nie uświadczyła by tego na naszej plaży, gdzie
spędzają wakacje dzieci porządnych mam.
W tym roku lato spędzałyśmy w Krakowie i okolicach-Wieliczka,
spływ Dunajcem do Szczawnicy. Chciałabym, aby wspomnienia z tego
wypadu znalazły się w kolejnym wydaniu "Polski z dzieckiem".
Przy okazji dziękuję mojej Mamie za jej niespokojnego ducha,
którego najwidoczniej odziedziczyłam. Chciałabym też podkreślić,
że wspólna podróż z dzieckiem nie musi być męcząca, jeśli
spróbujemy wskrzesić w sobie samych dzieci - lepiej się wtedy
dogadamy z naszymi.
Pełna wersja