Dodaj do ulubionych

M. Samozwaniec

08.12.03, 19:09
czy lubicie czytac jej ksiazki?
jakie sa wrazenia? ktora jest wasza ulubiona?
Obserwuj wątek
    • pra_klamka Re: M. Samozwaniec 09.12.03, 11:05
      Bardzo lubiłam w dzieciństwie. Najbardziej autobiograficzne: "Zalotnicę
      Niebieską", a przede wszystkim "Marię i Magdalenę". Tylko niestety postać Lilki
      mocno mnie irytowała, zwłaszcza w "Zalotnicy". Bo w "Marii i Magdalenie"
      została przedstawiona z poczuciem humoru, a w tej drugiej książce już nie
      bardzo. Natomiast MAdzia - jak najbardziej sympatyczna.
      Rózne satyryczne książki Samozwaniec też chętnie czytałam.
      • Gość: manzana Re: M. Samozwaniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.03, 21:14
        jeszcze jedno mnie interesuje: dlaczego Magdalena nigdy w autobiografiach nie
        wpominała o swojej córce?
        nigdzie z nią nie jeżdziła, nie miałą problemów ani nawet spraw wychowawczych.
        pisze o niej tylko dwa razy: raz, że zaszła w ciąże, a drugi raz, że przywiozła
        jej
        lalkę z mydła z jakichs wojazy zagranicznych. a z reszta- po prostu jakby nie
        istniała.
        • Gość: yaga Re: M. Samozwaniec IP: *.chello.pl 14.12.03, 11:47
          Z jej książek aż bije niechęć do dzieci. Dla niej to wszystko są "bachory",
          które przeszkadzają żyć. Też zwróciłam uwagę na przemilczanie córki. Natomiast
          niesamowite wprost wrażenie zrobiły na mnie listy Marii Pawlikowskiej-
          Jasnorzewskiej do męża, pisane na emigracji w Anglii. Wydało je w baardzo
          grubym tomie wydawnictwo "Kossakiana". Jakże to inna Lilka od tej z "Marii i
          Magdaleny"... Serdecznie polecam.
    • Gość: manzana Re: M. Samozwaniec IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.12.03, 09:40
      do tej pory lubie Marie i Magdalene. swietnie napisana, duzo ciekawych anegdot.
      czytalam tez inne satyryczne jej ksiazki, ale mialam wrazenie ze sie powtarza,
      ciagle te same historyjki, dowcipy, poglady...
      a najbardziej mnnie wkurzlo 30 lat zycia z Madzia napisane przez jej meza.
      oboje tam byli srednio sympattyczni. Madzia strasznie prozna, dwie lewe recew
      kuchni, a najlepsze ze majac 70 lat wstydzila sie przyznac przed koleznakami ze
      miala zawal!! "nie dam im tej satysfakcji, nie wsiade do karetki, poczekam az
      bedzie ciemno, dopiero wtedy pojade do szpitala". a ten facet jeszcze gorszy.
      zupelnie bez zenady przyznal sie, ze mial kochanki, ze nawet w trojke jezdzili
      na wakacje, ze Madzia kupowala im prezenty. no i - wlasciwei nie chcial jej
      sie oswiadczyc, tak jakos wyszlo, byl jeszcze mlody (tzn. pewnie kolo 40.) i
      chcial czerpac garsciami z roznych kobiet a nie zwiazac sie z jedna. nie chce
      oceniac ich malzenstwa, ale ekshibicjonizm dla mnie zbyt duzy. poza tym
      nieciekawie napisana ta ksiazka. zwlaszcza Mamidlo kompletnie nieprzekonujace.
    • soczewica Re: M. Samozwaniec 10.12.03, 10:20
      maria i magdalena zdecydowanie! a potem cała reszta.
      kiedy byłam mała przypadkiem trafiłam za jubilat w krakowie, i zobaczyłam k o s
      s a k ó w k ę. zrobiła na mnie wielkie wrażenie - podglądałam przez wysoki płot
      i starałam się ustalić, który z pokoików należał do madzi :)
      • jottka abyło 12.12.03, 21:19
        sprawdzić w guglu, a nie zawracać de mieszkańcom

        :)
      • rebenga DO SOCZEWICY 30.12.03, 23:22
        dziewczyno, moge ci tylko pozazdroscic wizyty na kossakowce. ile razy
        przegladalam zdjecia w slynnej ksiazce pana olszanskiego 'niepospolity rod
        kossakow' to zastanawialam sie, ktore okno nalezalo do pokoju madzi, gdzie
        sobie biegala po podworku, itd.
        niesamowita sprawa ta cala madzie i jej zycie. i wlasnie dlatego mam nadzieje
        ze juz niedlugo opublikuje na internecie portal poswiecony jej zyciu i
        tworczosci (www.magdalenasamozwaniec.com)

        sluchaj, czy masz moze jakies zdjecia z tej wizyty na kossakowce? wogole,
        chcialabym pogadac jesli masz chwile czasu. moj email to: rebenga@gazeta.pl

        pa
    • mp80 Re: M. Samozwaniec 15.12.03, 19:54
      maria i magdalena jest świetną powieścią jak ktoś chce się wczuć w klimat
      przedwojennej Polski
      ale ja najbardziej ryczę ze śmiechu nad moją wojną trzydziestoletnia!!!
      są tam przerózne feliotony na tematy tzw. życiowe :)
      bombowa jest "zbrodnia mani baranowskiej" "zemsta przyjaciółki" "rozmowy
      przyjaciółek"
      a "ŻONA NA MORZU, kartki z pamiętnika człowieka żonatego" to po prostu ODLOT!!!
      KONIECZNIE PRZECZYTAJCIE!!!!!
    • mapsi Re: M. Samozwaniec 16.12.03, 16:16
      Witam
      Nawet nie wiecie jaka radosc mi sprawilyscie:)
      Myslalam ze juz nikt o Madzi nie pamieta:( Uwielbiam jej ksiazki, wlasciwie
      wszystkie, jak bylam w sredniej szkole wybralam sie specjalnie do Krakowa zeby
      zobaczyc Kossakowke:)) Teraz troche mi przeszlo bo sie zestarzalam:) Ale
      sentyment pozostal:) Szkoda tylko ze nie wznawiaja jej przedwojennych
      powiastek :( A w antykwariatach trudno na nie trafic.
      Watek corki zawsze mnie interesowal, tym bardziej ze nie wiadomo co sie z nia
      stalo?? Moze Wy wiecie?
      Pozdrawian bardzo serdecznie:)
      • soova Re: M. Samozwaniec 16.12.03, 16:42
        mapsi napisała:

        > Watek corki zawsze mnie interesowal, tym bardziej ze nie wiadomo co sie z nia
        > stalo?? Moze Wy wiecie?

        Mam wrażenie, że wiem. Zupełnie nie pamiętam co prawda, gdzie to przeczytałam
        (prawdopodobnie w pamiętniku kogoś ze współczesnych p. Madzi), w każdym razie
        było tak: jak wiadomo z "Marii i Magdaleny", Madzia została w bardzo młodym
        (jak na dzisiejsze czasy oczywiście)wieku żoną pana Jasia Starzewskiego
        (zresztą bratanka Rudolfa Starzewskiego, sportretowanego jako Dziennikarz
        w "Weselu" Wyspiańskiego). Małżeństwo okazało się nieudane. P. Jaś usiłował
        robić karierę w dyplomacji, p. Madzia oczekiwała zatem życia pełnego rautów,
        polowań, balów, spotkań z ludźmi z wyższych sfer i w ogóle brylowania na
        salonach, a tymczasem kariera małżonka przebiegała bardzo mozolnie (dochrapał
        się bodajże rangi III sekretarza ambasady polskiej w Bukareszcie). W każdym
        razie na świat przyszła córka Renatka. Madzia istotnie bardzo oszczędnie o niej
        w swoich autobigraficznych książkach wspominała, ale zdaje się dlatego (i to
        przypominam sobie z tajemniczego źródła, o którym piszę na początku), że owa
        córka w 1939 roku była juz dorosła i zamężna (pamiętam też, że z hrabią)a w
        czasie okupacji tenże hrabia po prostu kolaborował z Niemcami. Były więc
        przyczyny osobiste, dla których zapewne matka z córką utrzymywała taki luźny
        kontakt i w ogóle prawie o niej w swoich książkach nie wspominała.

        Poza tym przypomniała mi się o p. Madzi jeszcze jedna rzecz, taka już ciut
        bardziej osobista. W połowie lat 60-tych moja Mama pisała pracę magisterską o
        Makuszyńskim. Opowiadała mi, że jako stremowana studentka zadzwoniła do p.
        Madzi (partnerki brydżowej Makuszyńskiego, zaprzyjaźnionej z nim), która była
        dla niej bardzo uprzejma i podała jej dużo autobiograficznych szczegółow, a
        nawet zaprosiła do siebie na dłuższą rozmowę. Niestety, Mama nie skorzystała
        (mówi, że była zbyt nieśmiała, ale jakoś w to nie wierzę).

        Pozdrawiam wszystkich miłośników "Na ustach grzechu" i "Maleńkie karo powiła mi
        żona"
        soova
        • rebenga DO SOOVY 30.12.03, 23:26
          czesc, jesli przeczytalas moje poprzednie posty to juz wiesz o tym
          nadchodzacym portalu n/t madzi samozwaniec.
          widze ze wiesz duzo ciekawych rzeczy na jej temat. chcialabym popisac, jesli
          sie na to zgodzisz. moj email to: rebenga@gazeta.pl

          do uslyszenia
        • Gość: Bajka Re: M. Samozwaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 04:04
          Zgadza się, tylko to wszystko było o wiele bardziej dramatyczne. Madzia uznała,
          że jej córka (jak by to nie brzmiało pompatycznie) jest zdrajcą narodu. Ze
          zdrajcami zaś przyzwoicie ludzie nie utrzymują kontaktów. Oświadczyła, że
          Teresa straciła prawo przynależności do rodziny i ojczyzny oraz, że nigdy jej
          nie wybaczy i słowa dotrzymała.
          • rebenga DO BAJKI 31.12.03, 06:56
            czesc, moge cie prosic o kontakt emailowy (rebenga@gazeta.pl)
            zbieram rozne wiadomosci n/t magdaleny do portalu internetowego - mam nadzieje
            ze bedziesz jednym z cennych zrodel :)

      • rebenga DO MAPSI 30.12.03, 23:18
        czesc, widze ze tez jestes wielbicielka madzi.
        mam nadzieje ze juz niedlugo opublikuje na internecie archiwalny portal
        poswiecony jej pamiecie, no ale zbieram sie do tego juz od roku i jakos zawsze
        brak czasu.
        bardzo chetnie z toba popisze. moj email: rebenga@gazeta.pl

        czekam pare slow od ciebie

    • Gość: PP Re: M. Samozwaniec IP: 80.51.242.* 16.12.03, 17:25
      A ja bez zachwytów. W liceum czytałam prawie wszystko co napisała Samozwaniec,
      ale teraz po latach oceniam wiekszość z tego jako grafomaństwo. Może z
      wyjatkiem Zalotnicy i Marii i Magdaleny, bo pozostałe teksty, w latach
      siedemdziesiatych nawet drukowane w Przekroju, są nawet jak na mój gust nieco
      prostackie.
      • soova Re: M. Samozwaniec 16.12.03, 17:46
        Wydaje mi się, że problem jej książek o tematyce obyczajowej leży w znacznej
        dezaktualizacji części poruszanych tam tematow. Nie ma już dzisiaj na przykład
        takich pańć nieźle sobie w Polsce żyjących z paczek wyłudzanych od siostry z
        Anglii, która to siostra ciężko na zawartość każdej paczki haruje, standardem w
        wielu kręgach towarzyskich i społecznych obecnie jest niepalenie, a właśnie
        papierosy są be, odwrotnie, niż było za czasów, kiedy powstawały te ksiażki,
        itp. itd., przykładów można by było przywołać jeszcze kilka.

        Niemniej są tam tak świetnie nakreślone niektóre typy kobiece i męskie,
        postawy, zachowania, że w zasadzie pozbywając się całej obyczajowo-socjalnej
        otoczki z czasow współczesnych autorce, można spokojnie wyobrazić je sobie w
        czasach internetu. Sama kilka takich spotkałam.
    • Gość: Antiburschius Re: M. Samozwaniec IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 31.12.03, 18:34
      Jej parodia "Tredowatej" jest bardzo zabawna, ale oryginal jest jeszcze lepszy.
      Trzeba przeczytac, zeby uwierzyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka